75 tysięcy Amerykanów przeciwko rządowemu projektowi dot. rozpoznawania twarzy

W poniedziałek aktywiści ze Stanów Zjednoczonych dostarczyli Kongresowi petycję, w której wnioskują o wprowadzenie zakazu korzystania przez rząd z technologii rozpoznawania twarzy. Zwrócili uwagę, że w 98% przypadkach takie programy nie działają. Jest to odpowiedź na projekt ustawy zaprezentowanej w listopadzie.

75 tysięcy niezadowolonych ludzi

Całkowitego zakazu korzystania z technologii rozpoznawania twarzy przez rząd domaga się amerykańskie społeczeństwo. W poniedziałek, przywódcy lokalnych organizacji złożyli ponad 75 tys. podpisów pod petycją członkom Kongresu w tej sprawie. – Jest to największy, pojedynczy pokaz społecznej niezgody w tym zakresie i przekaz nie może być bardziej przejrzysty: ludzie rozumieją, że ta technologia jest niebezpieczna i jedynym sposobem na to, aby chronić swoją prywatność oraz prawa obywatelskie jest jej zakazanie – powiedział Evan Greer, zastępca dyrektora organizacji Fight for the Future.

– Wzywamy Kongres do zaprzestania gry na zwłokę i podjęcia natychmiastowych oraz zdecydowanych akcji, aby bronić ludzi przed wieloma niemożliwymi do uniknięcia zagrożeniami wynikających z technologii rozpoznawania twarzy – dodał Greer. Inicjatywa pojawiła się na stronie BanFacialRecognition.com, która jest największą kampanią poświęconą powstrzymaniu rozprzestrzeniania się kontrowersyjnej technologii. Składa się z 40 organizacji, które reprezentują ponad 15 milionów członków, a wśród nich m.in.: 18 Million Rising, Greenpeace USA czy The Tor Project.

Grupa aktywistów przekazała petycję przedstawicielom amerykańskiego komitetu ustawodawczego –  Carolyn Maloney i Jimowi Jordanowi. Trafiła ona także do senatorów Chrisa Coonsa i Mike’a Lee, którzy w zeszłym miesiącu przedstawili projekt ustawy dotyczącej tej sprawy. Według krytyków ich rozwiązania, projekt ten nie zrobiłby nic, aby zapobiec inwazyjnemu wpływowi technologii do rozpoznawania twarzy na prywatność ludzi. Ma ona zawierać luki, upoważniające rząd i organy ścigania do prowadzenia nadzoru nad obywatelami wykraczające poza ich prawa.

Rozpoznawanie twarzy w praktyce

Na potwierdzenie braku skuteczności nowej technologii, Fight for the Future w zeszłym miesiącu przeprowadziło test, w którym przeskanowano w czasie rzeczywistym prawie 14 tysięcy twarzy w Waszyngtonie. W całej stolicy Stanów Zjednoczonych, oprogramowanie rozpoznało tylko jednego polityka – Marka DeSaulniera. Ponadto źle rozpoznało 7 dziennikarzy, a także 25 lobbystów Amazonu. Nie mówiąc już o tym, że wśród tłumu ludzi rozpoznało także muzyka Roya Orbisona, który zmarł ponad 30 lat temu.

Nie tylko Waszyngton, nie tylko Stany

Rozwiązanie proponowane przez powyższe organizacje nie jest w Stanach niczym nowym. Zostało ono oficjalnie zapoczątkowane przez San Francisco w tym roku, a w ślad za tym miastem poszło Oakland. Temat jest też aktualnie szeroko omawiany w Detroit. Do listy miast, w których obowiązuje zakaz korzystania z technologii rozpoznawania twarzy przez rząd, dopiero co dołączył Brookline w Massachusetts, gdzie nowa ustawa przeszła przytłaczającą liczbą 179 głosów za, wobec 8 głosów przeciw.

Spór w kwestiach związanych z korzystaniem z tej technologii nie zamyka się tylko na Stanach Zjednoczonych. W Hong Kongu przez łamanie zasady “jeden kraj, dwa systemy” doszło do serii strajków. Obywatele wyszli na ulicę, żeby zmusić władze do odrzucenia ustawy, która zwiększałaby panowanie Chińskiej Republiki Ludowej. Stawką były prawa człowieka, wolność i demokracja, które nagminne łamał rząd, wykorzystujący sztuczną inteligencję do monitorowania populacji Chin. Szerzej o tym pisaliśmy tutaj oraz tutaj


Autorem artykułu jest Adam Zamczała. Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com. Źródła: banfacialrecognition.com, dailydot.com, tumblr.fightforthefuture.org.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Szybkie testowanie lokalnego API z ngrok