Wojna przeciwko AI. Protesty w Hong Kongu

Na ulicach Hong Kongu od prawie trzech miesięcy protestują setki tysięcy osób. Cel?  Zmusić rząd do odrzucenia ustawy, która zwiększałaby władzę Chińskiej Republiki Ludowej. Czemu mieszkańcy tak zażarcie walczą przeciwko systemowi ChRL, mimo iż prędzej, czy później staną się jej częścią? Gra toczy się o przestrzeganie praw człowieka, o wolność i chociażby tymczasową demokrację. Chiny bowiem są znane z nagminnego łamania wszystkich z powyższych, a do egzekucji planów organa ścigania wykorzystują sztuczną inteligencję. 

Hong Kong i Chiny

Skomplikowana relacja między Hong Kongiem a Chinami sięga niemalże 178 lat wstecz, kiedy to na skutek traktatu kończącego pierwszą wojnę opiumową, Hong Kong został przejęty przez Wielką Brytanię. Na mocy umowy chińsko-brytyjskiej, Hong Kong został zwrócony Chinom w 1997, pod warunkiem, że zachowa on swoją własną ekonomię, walutę, system prawny i ustawodawczy. System ten, zwany potocznie “jeden kraj, dwa systemy”, ma dobiec końca w 2047, kiedy to Hong Kong zostanie ostatecznie zespolony z Chinami. 

Początek strajków

Niemalże stałe naruszanie założeń doktryny “jeden kraj, dwa systemy” doprowadziło do dwóch znaczących protestów przeciwko presji, jaką Chiny wywierają na autonomię Hong Kongu. Obecne protesty przeciwko ustawie ekstradycyjnej, która pozwalałaby na ekstradycję obywateli do Chińskiej Republiki Ludowej, liczą setki tysięcy uczestników. Jest to największy protest jaki do tej pory miał miejsce w Hong Kongu.

Najważniejsza aplikacja

Już od momentu pierwszych manifestacji, które miały miejsce w tym roku, technologia odgrywała istotną rolę na obydwu frontach konfliktu. W wielu przypadkach aplikacja do wysyłania wiadomości — Telegram — stanowiła dla protestujących kluczowe narzędzie do organizacji demonstracji. Dzięki tej aplikacji uczestnicy manifestacji byli w stanie wysyłać zaszyfrowane wiadomości do innych protestujących, dzielić się detalami nt. potrzebnego sprzętu (np. apteczki pierwszej pomocy) i potrzebie wsparcia w danych punktach, gdzie liczba uczestników drastycznie się zmniejszała, m.in. na skutek ataków policji. 

Jednakże, najcenniejsza broń protestujących szybko została obrócona przeciwko nim. 12 czerwca tego roku zespół Telegramu poinformował użytkowników o doświadczonym ataku na DDoS. Podobne ataki na tę samą aplikację miały miejsce już w przeszłości, m.in. 4 lata temu, kiedy to Chiny przymierzały się do rozprawienia z prawnikami zajmującymi się prawami człowieka. 

Cyber wojna

Przeprowadzanie cyberataków lub blokowanie tejże aplikacji na danych terenach nie jest jednak jedynym sposobem w jaki Chiny walczą z protestami w Hong Kongu. Największą bronią jest sztuczna inteligencja. Media opisały przypadki, w których Policja, usiłując odkryć tożsamość uczestników manifestacji, siłą starała się odblokować telefony protestujących za pomocą FaceID lub TouchID. Ponadto, w obawie przed prześladowaniem, wielu mieszkańców przestało używać kart Octopus – bezkontaktowych kart płatniczych stosowanych w Hong Kongu dla publicznego transportu. 

Powodem tej decyzji jest fakt, że karty te zawierają unikalny serial number, który połączony jest do danych osobistych i użytkowanie ich mogłoby ułatwić władzom chińskim lokalizowanie danych osób i ustalenie, czy brali oni udział w protestach. 

Kolejnym przykładem w jaki Chiny stosują technologię przeciwko protestującym jest rozpoznawanie twarzy. Jeden z najbardziej powszechnych programów do identyfikacji stosowanych przez władze chińskie został stworzony przez singapurską firmę YITU Tech. Program ten jest tak zaawansowany, że jest w stanie rozpoznać etniczność danej osoby, obliczyć jak wygląda ona z i bez zarostu, wykryć zmianę nastroju, i czytać z ust. Nic więc w tym dziwnego, że niemalże za każdym razem, kiedy w telewizji widzimy ludzi protestujących w Hong Kongu, na twarzach mają oni maski, szaliki, kaptury i okulary. 

Nie jest to jednak jedyny sposób na uniknięcie rozpoznania tożsamości przez rząd. Przydatna w walce przeciwko rozpoznawaniu twarzy okazały się również lasery, które wymierzone w kamery uniemożliwiają przeprowadzenia rozpoznawania twarzy. Protestujący wyszli z założenia, że technologię należy zwalczać technologią. 

Chiny i AI

Strajki w Hong Kongu to nie jedyny przypadek, kiedy Chiny wykorzystują sztuczną inteligencję do kontroli. Sztuczna inteligencja jest również stosowana przez rząd m.in. do: masowej inwigilacji, cenzurowania Internetu, identyfikowania osób, które mogłyby stanowić potencjalne zagrożenie, a także profilowania rasowej grupy etnicznej Ujgur. To właśnie ten ostatni przykład budzi najwięcej niepokoju w środowisku międzynarodowym.

Rozpoznawanie twarzy dookoła świata

Technologia rozpoznawania twarzy jest jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin sztucznej inteligencji. Jednakże, jej przyszłość w naszym społeczeństwie budzi wiele kontrowersji. 

Zaledwie kilka dni temu ACLU (American Civil Liberties Union) przetestowało Rekognition, technologię rozpoznawania twarzy stworzoną przez Amazon. Wyniki testu były niepokojące, bowiem okazało się, że technologia ta błędnie zidentyfikowała 26 kalifornijskich legislatorów jako kryminalistów. Co więcej, ponad połowę stanowili tak zwani people of color, tj. osoby innej rasy niż białej. W zeszłym roku został przeprowadzony podobny test z podobnymi wynikami, kiedy to technologia Amazonu błędnie zidentyfikowała 28 członków amerykańskiego Kongresu. Tak jak i w tym roku, większość kongresmenów zidentyfikowanych jako przestępcy stanowili people of color

Rozpoznawanie twarzy – dystopia sci-fi?

Tematyka sztucznej inteligencji i jej roli w upadku naszej cywilizacji od dawna jest jednym z najgorętszych tematów poruszanych nie tylko w literaturze oraz filmach, ale również w środowiskach naukowych, dziennikarskich i politycznych. Narzędzia takie jak Rekognition lub technologia stosowana przez Chiny do namierzania politycznych dysydentów są idealnymi przykładami zagrożeń jakie dla ludzkiej wolność stanowi technologia rozpoznawania twarzy. Wielu ludzi martwi się, że sztuczna inteligencja zwróci się przeciwko nam, że doprowadzi do konfliktów zbrojnych i tego typu scenariuszy. Inni widzą w niej wielki potencjał, który wyniesie ludzkość na całkowicie nowy poziom. Trudno stwierdzić, która z tych stron ma rację; może każda z nich. Jednak co wiadomo na pewno, do sztucznej inteligencji musimy podchodzić ostrożnie. 


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com. Autorką artykułu jest Zuzanna Filipiuk.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
Polecamy
Singapur i AI. Nowa strategia