Tomasz Konieczny

Startup z Polski, bez rozgłosu, który zainteresował m.in. założycieli Riot, Twitch i UNITY

Czasem przychodzi taki etap w karierze, kiedy jesteś gotów zrezygnować z etatu na rzecz naprawdę ciekawych wyzwań. Tak było w przypadku Tomasza Koniecznego, który jest współtwórcą startupu MillionPugs, mającego odmienić branżę gier wideo.

W OLX spędziłeś 5 lat będąc tam odpowiedzialnym za wiele ciekawych i ważnych projektów. Czemu zatem zdecydowałeś się opuścić OLX? 

Jestem przekonany, że jeśli szuka się okazji do rozwoju, to prędzej czy później się na nią trafi. W OLX czułem się zmęczony tym, jak wraz ze wzrostem firmy rodzi się wiele procesów, które są ważniejsze niż samo działanie i dostarczanie wartości. W pewnym momencie powiedziałem sobie: czas szukać nowych wyzwań. 

Nie bałeś się rzucić stabilnego etatu na niepewny startup? Zwłaszcza na etapie, na którym jeszcze nie było inwestorów?  

A jakie ryzyko podejmowałem? Jestem świadomym pracownikiem na rynku pracy IT. Ryzykowałem tylko tyle, że będę musiał w razie porażki szukać innej pracy, czyli pewnie byłbym bezrobotny przez cały tydzień. A nawet to mogłoby wyjść mi na plus, bo bym trochę odpoczął! 

Wiele osób boi się takich ruchów, uzasadniając to, że przecież sytuacja na rynku może się zmienić. A ja uważam, że właśnie to jest dodatkowy argument: korzystanie z aktualnej koniunktury do uzasadniania sobie, że możemy sobie pozwolić na “ryzykowne” ruchy w imię własnego rozwoju.

Myślę, że jeśli chcesz się rozwijać, to musisz ważyć ryzyko – zupełnie jak na giełdzie. Im większe ryzyko, tym większe możliwe zyski. Dla mnie jednak ważny jest ciągły rozwój i finalnie nie mogłem podjąć innej decyzji.

Dlaczego padło na MillionPugs?

Nie wyobrażałem sobie, że zmienię pracę na następny etat – chciałem zrobić kolejny krok w swojej karierze. I muszę przyznać, że mocno mi się poszczęściło, bo naprawdę dziwnym zbiegiem okoliczności, o którym można opowiedzieć tylko przy kuflu piwa, poznałem założycieli MillionPugs, którzy zrobili na mnie wrażenie swoją wizją projektu oraz biznesowym doświadczeniem. Poznałem ich w momencie, gdy MillionPugs było na poziomie pomysłu i szukania partnera, który weźmie na swoje barki zbudowanie produktu i architektury. Brzmiało to jak sytuacja win-win i uważam, że ten krok był jednym z najlepszych z mojej dotychczasowej karierze. 

Tomasz Konieczny Million Pugs

Możesz opowiedzieć coś więcej o produkcie, który budujecie?

Jesteśmy na skrzyżowaniu świata commerce, fintech i gamingu. Łączymy sporo różnych kierunków w taki sposób, by pomóc wydawcom gier, takim jak np. Riot, lepiej rozumieć i monetyzować swoich graczy. Stąd też mamy duże wsparcie od tuzów świata gamingu, takich jak David Helgason (founder Unity Games), Kevin Lin (co-founder Twitch), Marc Merrill (co-founder Riot Games) czy Hilmar Veigar Pétursson (CEO w CCP Games).

Nie jest to zbyt częsta sytuacja, by w polski startup inwestowały takie osoby. 

Bo niestety nie jest łatwo do nich dotrzeć. Nie posiadając żadnego doświadczenia w branży, nie będąc gwiazdami gamingu, nie działając w Dolinie Krzemowej wydaje się, że postawienie sobie za cel zdobycie takich inwestorów to szalony plan. Tym bardziej nie mając do nich żadnego kontaktu. Zresztą sam tak na początku uważałem i byłem bardzo ostrożny wobec ambicji moich partnerów. Na szczęście to oni mieli rację, a ja się myliłem – jak jest się wystarczająco zdeterminowanym, można osiągnąć bardzo dużo.

Zatem finalnie udało się nam zdobyć kontakty. Jednak nawet posiadając je, musieliśmy przekonać każdą z tych osób, jedna po drugiej, że ta grupa ludzi z Polski, która nigdy nie działała w gamingu, jest w stanie zbudować platformę, która przyciągnie do siebie miliony graczy. 

No i na początku wszyscy oczywiście nam odmówili.

Nie zraziło Was to?

Od samego początku uważałem to za szaleństwo. Moi partnerzy natomiast wydawali się niewzruszeni i jeszcze bardziej zmotywowani każdym niepowodzeniem. To również robiło na mnie duże wrażenie. Finalnie, mimo naszej pewności siebie co do pomysłu i projektu, potwierdziło się, że inwestorzy inwestują w ludzi, a nie w same pomysły. Zyskanie ich zaufania zajęło nam więc trochę więcej czasu. 

Najtrudniejszy był początek. Kiedy jednak pozyskaliśmy pierwszego inwestora, zaraz pojawił się drugi, a potem trzeci. Istna reakcja łańcuchowa, bo każdy kolejny inwestor polecał nas kolejnemu. W końcu doszliśmy do sytuacji nieco absurdalnej, której życzymy każdemu startupowi: mogliśmy wybierać inwestorów i wielu osobom odmówiliśmy, ponieważ nie potrzebowaliśmy już większego wsparcia.

Rynek gier prognoza 2023

Ile czasu Wam zajęło dojście do takiego momentu?

Od dnia kiedy urodził się pomysł, minęły ponad 3 lata. W tym czasie wydarzyło się wiele poza samym pozyskiwaniem inwestorów. Zbudowaliśmy PoC, dopracowywaliśmy model biznesowy, analizowaliśmy możliwe drogi osiągnięcia celu, zrobiliśmy pełny design architektury i zbudowaliśmy MVP. Mieliśmy jednak ten komfort, że posiadaliśmy własne oszczędności, które mogliśmy zainwestować w projekt. Dzięki temu uniknęliśmy presji, by zrobić projekt szybko i YOLO. Mieliśmy sporo czasu na planowanie i egzekucję.

3 lata to kawał czasu. Jak to jest, że mając takich inwestorów nic o Was nie słychać? Dlaczego zdecydowaliście się na stealth mode. Nie jest to dość popularny kierunek prowadzenia startupu w dzisiejszych czasach. 

Powody są dosyć proste. Po pierwsze: nie chcemy ujawniać naszej potencjalnej konkurencji czym dokładnie się zajmujemy. Widzimy w tym więcej zagrożeń niż korzyści.  Współpracujemy z wieloma markami, które doskonale rozumieją nasz pomysł i nas wspierają. Najprościej ujmując: kto ma wiedzieć czym jest MillionPugs ten wie i zależy nam żeby tak zostało.

Po drugie: możemy skupić się na tworzeniu produktu, zamiast na tym, co piszą o nas w mediach. Jest to komfortowa sytuacja. 

Nie utrudnia Wam to szukania ludzi do pracy?

Zdecydowanie nam to nie pomaga. Zanim kandydat nas pozna, musimy się przebić przez ścianę jego umysłu i jakoś zwrócić na nas jego uwagę. Myślę, że mamy wiele atutów jeśli chodzi o technologię, produkt oraz podejście do jego budowania. 

Faktycznie, wykonanie dla nas pierwszego kroku w rekrutacji jest utrudnione. Tym bardziej, że nasze wymagania co do kandydatów też są bardzo konkretne.

Zatrudniacie obecnie ponad 15 osób. Jak przekonaliście ich do dołączenia do projektu?

Postawiliśmy od samego początku na bardzo indywidualne podejście i nie zatrudnianie nikogo z obszaru HR. Wierzymy, że dobry produkt możemy zbudować zatrudniając jedynie ludzi, którzy mają otwarte głowy, są komunikatywni i potrafią myśleć w sposób produktowy. 

Spędziłem już pewnie z setki godzin siedząc na LinkedIn i szukając profili kandydatów marzeń. Po znalezieniu odpowiedniej osoby zawsze piszę do niej spersonalizowaną wiadomość, opisując kogo szukam oraz dlaczego wytypowałem akurat ją. Każdy programista w tym momencie powinien mi mocno współczuć, bo pewnie zdaje sobie sprawę, ile czasu i energii może kosztować taki sposób komunikacji dla człowieka pochodzącego z IT.

Opłaciło się?

Mimo że kosztowało to bardzo dużo czasu, uważam to za dobrą strategię. Mamy niesamowicie zgrany zespół. Każdego dnia, kiedy zdzwaniamy się z ekipą, nakręcam się ich energią i pozytywnym podejściem – to jest dla mnie esencja dobrze zbudowanego zespołu.

W pracy spędzamy połowę swojego życia. Chcemy otaczać się ludźmi, z którymi dobrze nam się będzie pracowało (i vice versa), gdzie podstawą współpracy będzie wspólnie wypracowane zaufanie do siebie.

Co Twoim zdaniem jest najciekawszego w Waszym projekcie? Co może przyciągnąć kandydatów do zainteresowania się nim?

Chcemy postawić na zbudowanie “paczki” ludzi. Nie zespołu, teamu, tylko paczki ludzi, którzy rozumieją, że gramy razem i podążamy do wspólnego celu. 

Może bardziej wartościowe będzie przekazanie feedbacku od członków naszego zespołu niż mówienie tylko o swojej perspektywie, która może być zbyt subiektywna. A w feedbacku tym słychać przede wszystkim, że razem tworzymy coś, w co wierzymy. Nie tworzymy pustej roadmapy według starej startupowej metodologii CEO-driven-development, tylko oddajemy odpowiedzialność w ręce naszego zespołu. 

Staramy się też oferować konkurencyjne stawki oraz – co wynika z naszej kultury pracy – bardzo mocny nacisk kładziemy na zaufanie do członków naszego zespołu. Dlatego też każdy, kto do nas dołącza, dostaje od nas pakiet akcji w postaci ESOP (Employee Stock Option Plan).

MillionPugs skupia się na rynku większym niż kino i muzyka razem wzięte. Źródło: Newzoo.

A technologia?

Osoby, które dołączają do naszego zespołu, zazwyczaj są na początku bardzo pozytywnie zaskoczone designem całego systemu. Pracujemy w pełni na architekturze mikroserwiowej w duchu Domain Driven. 

Zanim przystąpiliśmy do samego developmentu, pierwsze miesiące spędziliśmy na tworzeniu planu architektury oraz zbieraniu feedbacków na jej temat od wielu zewnętrznych specjalistów z wielu dziedzin. Na frontendzie mamy również całkiem fancy projekt zbudowany na React i Typescript z całkiem efektownym UI, ponieważ celujemy w graczy, którzy oczekują fajerwerków po stronie UX.

Jeśli chodzi o backend, jesteśmy mocno przywiązani do AWS’a. Nasze rozwiązania są dosyć zawiłe i złożone ze względu na przyjęty model biznesowy, dlatego też postanowiliśmy czerpać z możliwości Amazonowego clouda ile się da. Programujemy w Kotlinie z wykorzystaniem springa. Posiadamy aktualnie ok. 10 mikroserwisów, które komunikują się ze sobą asynchronicznie. Mamy też kilka rozwiązań serverlessowych, które napisane są w Golangu oraz Node.js.

Większość startupów obiera drogę szybkiego MVP, testowania i potem robienia skalowalnej technologii. Z tego co mówisz wynika, że poświęciliście na design architektury tyle czasu, co niektóre startupy na całe MVP. Co przemawiało za podjęciem takiej decyzji?

Bardzo mocno wierzymy – i mamy ku temu bardzo duże przesłanki – że projekt wypali i będziemy obsługiwać miliony graczy na całym świecie. Zainteresowanie rynku jest bardzo duże, feedback inwestorów bardzo pozytywny. Dlatego też stwierdziliśmy, że wypuszczenie produktu to jeden aspekt, ale przecież chcemy na tym rynku zaistnieć w dłuższej perspektywie. Dlatego też nie wyobrażam sobie, żebyśmy pracowali z nastawieniem na jeden cel: szybki release. Zależy mi, żebyśmy za rok, dwa, ciągle byli dumni ze stanu technologicznego projektu i mogli go z satysfakcją rozwijać. Znamy pewnie wszyscy przykłady projektów, gdzie poprzez szybkie MVP kolejne lata były coraz trudniejsze bo czas przeznaczony na utrzymanie przerastał nakłady na rozwój.

Jest to też aspekt związany z motywacją dla naszych aktualnych i przyszłych pracowników. Każdy dobrze wie jak ważnym elementem jest satysfakcja z wykonanej pracy oraz jak bardzo ciekawy, dobrze utrzymany projekt potrafi wpłynąć pozytywnie na motywację. Dlatego też traktujemy to jako inwestycję w przyszłość. 

Jakie macie plany na przyszłość?

Aktualnie zespół składa się z około 15 osób i aktywnie poszukujemy kolejnych. Produktowo jesteśmy w bardzo ekscytującym momencie. Za niecałe dwa miesiące czeka nas launch pierwszej wersji naszej platformy i egzamin tego, co do tej pory stworzyliśmy.

Bez względu na release mamy już bardzo jasną roadmapę na najbliższy rok i pewnie gdyby zespół powiększył się czterokrotnie, to i tak pracy byłoby po uszy. Realnie patrząc w przyszłość liczymy jednak, że w ciągu roku przynajmniej podwoimy nasz skład.

Jakich ludzi szukasz obecnie? Czy to muszą być “tylko” seniorzy, czy ludzie z konkretnym mindsetem?

Jeśli chodzi o seniority naszego zespołu to jesteśmy w komfortowej sytuacji: nasz skład jest bardzo doświadczony i zatrudniane są jedynie osoby na poziomie seniorów i architektów. Dlatego też aktualnie poszukujemy osób na poziomie regular i regular+, jednak i tutaj mamy bardzo specyficzne wymagania. 

Przez pozycję regular rozumiem w pełni samodzielną osobę, która jest w stanie poradzić sobie z większością problemów technologicznych. Mamy doświadczenie i bardzo duże chęci, aby pracować z osobami, które nauczą się czegoś od nas. Myślę, że głównym czynnikiem, na który zwracamy uwagę jest mindset. Zdecydowanie jestem gotów przymknąć oko na braki techniczne i zatrudnić kandydata posiadającego otwarty umysł, chętnego do nauki oraz myślącego o tym, DLACZEGO budujemy nasz produkt, a nie z jakich ficzerów technicznie jest zbudowany.


Tomasz Konieczny. Związany jest z branżą IT od 2008 roku kiedy to zaczął pracę jako web developer. Przez lata związany developmentem aplikacji mobilnych oraz webowych. Współtworzył takie projekty jak NaviExpert, Lex oraz zarządzał zespołami tworzącymi aplikacje dla banków. Ostatnie lata spędził w OLX jako manager odpowiedzialny zespoły pracujące nad mobilnymi wersjami OLX oraz bezpieczeństwem kont użytkowników. Aktualnie CTO i technical co-founder w startupie MillionPugs tworzącym platformę dla gamerów. Prywatnie pasjonat wspinaczki. W każdy weekend można go spotkać w górach Sokolich lub Tatrach i pogadać o wspinaczce oraz zarządzaniu projektami IT. 

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Libra Coin od Facebooka to plagiat? Profesor MIT twierdzi, że tak