Co powinieneś wiedzieć, zanim podpiszesz umowę B2B.

Umowa B2B czy UoP – co powinieneś wiedzieć decydując się na kontrakt?

Od kilku ostatnich lat da się zauważyć, że wielu programistów, testerów, grafików itd. nie wysyła nawet CV, jeśli widzi, że firma oferuje wyłącznie zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę. Nie każdy jednak jest świadomy czym tak naprawdę różni się umowa B2B od UoP poza tym, że nie ma urlopów i chorobowego, czy tym, że trzeba prowadzić lub zlecać księgowość. W tym artykule wskażę o czym powinieneś pamiętać podpisując taką umowę, czyli jak nie dać zrobić sobie kuku.

Nielegalne licencje

W sekcjach o prawie autorskim może pojawić się zapis, że deklarujemy, że będziemy używali legalnych licencji oprogramowania w sposób zgodny z ich przeznaczeniem. No i tutaj zonk, bo większość znajomych, z którymi rozmawiałem pracowało w firmie, w której naruszane były warunki licencji, np. komercyjnie pracowało się na trialach.

Pracownicy mający UoP mogą spać bezpiecznie, natomiast My prywaciarze musimy uważać. Owszem można dodać w umowie zapis, że w przypadku gdy zleceniodawca użyczył nam licencji i okazała się nielegalna, to nie scedują na nas problemu, ale to nie chroni nas do końca. Po prostu, nie dajmy się zmusić do używania oprogramowania bez legalnych licencji.

Zakaz konkurencji

Teraz Panie i Panowie proszę o uwagę, nawet tych, którzy mają zamiar mieć jednego klienta. Niemal w każdej umowie B2B znajduje się sekcja, dotycząca zakazu konkurencji. Zawartością mogą z pozoru różnić się nieznacznie, ale konsekwencje mogą być znaczące.

Czym jest zakaz konkurencji?

Domyślnie jest to zakaz prowadzenia działalności w tym samym obszarze co firma, z którą podpisujemy umowę. Obszary wyznaczają kody PKD, czyli te punkty, które trzeba zaznaczyć przy zakładaniu firmy. Jak one wyglądają? Ten, który ma większość z nas brzmi: „62.01.Z – Działalność związana z oprogramowaniem”, czyli jeśli podpiszemy zakaz konkurencji na okres współpracy to nie możemy sprzedawać oprogramowania ani nikomu innemu świadczyć usług związanych z oprogramowaniem.

Dlatego dobrą praktyką jest sprecyzowanie w umowie, co kryje się pod określeniem „zakaz konkurencji”. Moim zdaniem najsprawiedliwiej jest gdy zakaz obejmuje świadczenie usług klientom strony drugiej. Czyli jak firma, z którą podpisaliśmy umowę łapie zlecenie lub outsourcuje ludzi do firmy X, to nie możemy z nią współpracować bezpośrednio przez okres zakazu konkurencji oraz w drugą stronę. To „w drugą stronę” rzadko występuje, ale jest według mnie sprawiedliwe oraz zwiększa odróżnienie od UoP.

Niestety niektóre firmy znacznie rozszerzają znaczenie „zakazu konkurencji” ponad to co zaproponowałem, np. zakazują współpracy z firmami, z którymi konkurują. Czasami nie jest to jeszcze napisane nie wprost, np. najpierw opisują co oznacza działalność konkurencyjna (np. „działalność konkurencyjna to świadczenie usług klientom firmy”), a później że my musimy się powstrzymać od bezpośredniej współpracy z klientami firmy oraz współpracy z firmami, które prowadzą działalność konkurencyjną wobec firmy. Co tu się stało?

Załóżmy, że chcemy podpisać umowę z firmą A. Firma A ma klientów X, Y, Z. Zatem nie możemy pracować tylko z X, Y, Z? Nie! Bo jeśli znajdzie się firma B, której klientem jest R, P, ale także Z, to oznacza, że nie możemy współpracować z firmą B i pewnie jeszcze z połową firm w naszym mieście. Nie możecie np. wykonać dla niej szkoleń. Pół biedy jak okres zakazu konkurencji obejmuje tylko okres trwania umowy. Lipa jest jak obowiązuje jeszcze jakiś czas po jej zakończeniu. Oznacza to, że jak chcecie szukać nowej roboty to macie ograniczone pole wyboru.

Okres trwania zakazu konkurencji

Czas trwania zakazu konkurencji zazwyczaj obejmuje okres trwania umowy oraz pewien okres po jego zakończeniu. Skąd się wziął pomysł o zakazie konkurencji jeszcze po zakończeniu umowy? Ano powodów może być kilka: firma może Wam zapewniać szkolenia i chce zapobiec by konkurencja na tym zyskała, albo by zapobiec wdrażaniu podobnych rozwiązań przy wyścigu na rynku. W Polsce wiele firm IT jest jednak proxy dla zachodnich firm i taki zapis ma blokować przejmowanie Was przez ich klientów.

Czy mogę żądać wynagrodzenia za okres po zakończeniu umowy?

Tak możecie. W przypadku UoP wynika to z Kodeksu Pracy (zdaje się, że to ma być co najmniej 25% średniego wynagrodzenia z ostatnich 24 miesięcy). W przypadku B2B nie ma takiego przepisu i jest to kwestia do dogadania. Oczywiście firmy nie chcą płacić komuś po zakończeniu współpracy i mówią, że to się należy na UoP a nie na B2B. Z drugiej strony niekoniecznie chcemy mieć ograniczone pola manewru przy rozważaniu zmiany. Rozwiązanie? Oczywiście, że jest!

Proponuję zapisać wynagrodzenie za okres obowiązywania zakazu konkurencji po rozwiązaniu umowy oraz dać możliwość firmie zwolnienia nas z zakazu konkurencji w każdej chwili ze skutkiem na koniec miesiąca. Co to oznacza? Po zakończeniu umowy współpracująca firma niekoniecznie musi płacić wynagrodzenie „za nic”. Wystarczy, że wyrazi taką wolę, bo np. my nie pójdziemy do ich klienta tylko nawiążemy współpracę z kim innym.

Czy mogę współpracować z kumplami z pracy?

Tu bywa różnie. Niektóre firmy zapisują, że nie możemy nawiązać współpracy ani zatrudnić nikogo, kto współpracuje z firmą itd. Wszystko zależy od tego, w czym może to nam przeszkodzić. Czasami znajomi z pracy wpadają na pomysł zrobienia czegoś wspólnie po godzinach, np. gierki mobilnej. Jak pojawią się drobne zyski to trzeba to jakoś podzielić, więc zachodzi potrzeba sformalizowania takiej współpracy.

Nie warto kombinować i obchodzić takie zapisy, tylko przewidzieć je przed podpisaniem umowy lub zaproponować podpisanie aneksu. Myślę, że większość firm to zrozumie i w takim przypadku zaakceptuje zapis i powie „róbcie sobie tą gierkę”.

Wynagrodzenie

Premia – wow?

Spotkałem się kiedyś z zapisem, że wynagrodzenie to jakaś tam stawka za godzinę z czego 80% to baza a 20% to premia. Prawdopodobnie każdy z nas zapyta się o co tu chodzi, a osoba, z którą negocjujemy umowę powie, że to na wypadek gdyby ktoś zaczął lecieć w kulki. Generalnie takie zabezpieczenie. Mam paru kumpli, którzy pracowali w firmie X, gdzie nastały ciężkie czasy i wszyscy potracili te premie. Niestety ktoś dostał do dyspozycji takie narzędzie, a sir Lancelotem nie był i kuku gotowe. Rozwiązanie?

Zamiast ustalania premii po prostu zapiszmy w umowie stawkę bazową jaką chcemy otrzymać. Dodatkowo dopiszmy dodatkowy paragraf opisujący prawo firmy do obniżenia nam wynagrodzenia do X% w przypadku takim i takim po uprzednim upomnieniu w formie takiej i takiej. Myślę, że jeśli firma ma szczere intencje na pewno przystanie na sformułowanie tego korzystnego dla obu stron sposobu.

ZOBACZ TEŻ:  Cyfrowy Nomada - kim tak naprawdę jest?

Nadgodziny 150%?

Generalnie negocjując umowę B2B, gdy się o to zapytasz to usłyszysz, że to jest B2B a nie UoP i tu stawka musi być jedna. Nie musi. Wszystko zależy od woli firmy, z którą chcemy podpisać umowę. Przypominam my też jesteśmy firmą i świadczymy usługi. Możemy świadczyć różne usługi, po różnych cenach. Możemy nawet powiedzieć, że za pracę w C++ chcemy 100 zł/h, a za pracę w SQL 400 zł/h (bo w SQL nie chcemy pracować, a firma która obieca, że nie będziemy, nie zawsze dotrzymuje słowa). Dlatego możemy zapisać, że w danych godzinach stawka kosztuje X, a w innych godzinach Y. Wszystko jest kwestią dogadania i dobrej woli obu stron.

Możemy usłyszeć, że „w naszej firmie nie robi się nadgodzin i nie ma potrzeby podpisywania czegoś takiego”. To bardzo dobrze, więc tym bardziej firma nie powinna się opierać przed podpisem stawki za każdą godzinę przekraczającą zlecenie dwa razy większej niż stawka podstawowa.

Kiedy wypłata?

Prowadząc działalność gospodarczą to My wystawiamy fakturę i decydujemy do kiedy ma być płatność, chyba, że w umowie jest opisane, do kiedy faktura ma wpłynąć i jaki jest jej termin płatności. Oczywiście nigdy nie widziałem umowy B2B, która by tego nie opisywała. Nie jest to jednak żadna reguła, że musi to być 14 dni po wystawieniu faktury. Może to być wcześniej, ale w mojej opinii nie ma co walczyć o te kilka dni i zmieniać procesy firmy. Jednak czas płatności powyżej 14 dni uznałbym za niepoważny.

Płatne urlopy i chorobowe

Tutaj krótko: praktycznie nie ma takich umów. O L4 to w ogóle zapomnijcie. Firma, która się zgodzi na zapis o takim przeznaczeniu jest nieświadoma konsekwencji, a wtedy nasi nieodłączni dwaj przyjaciele uznają, że prawdopodobnie nie była także nieświadoma istnienia takiej formy umowy jak UoP. Niestety niewiedza nie jest usprawiedliwieniem.

Z płatnym urlopem jest inaczej. Generalnie moim zdaniem nie ma sensu. Dlaczego? Ponieważ sprowadzi się to i tak do zmiany stawki godzinowej w skali roku. Większość firm zapytanych o płatny urlop zaproponuje podwyższenie stawki godzinowej lub odmówi. Jest to po prostu łatwiej obsłużyć, zwłaszcza w dużych firmach. Dodatkowo brak płatnego urlopu odróżnia od UoP. Oczywiście czasami uda się wynegocjować coś takiego jak wyjątkowo dobry inżynier jest na tapecie, a menedżer ma narzucone widełki i przed przełożonym chce ukryć gdzieś te dodatkowe parę złotych na godzinę.

Wypowiedzenie

Okres wypowiedzenia

To na co wielu programistów zwraca uwagę by nie było dłuższe niż miesiąc. Jeśli chcemy mieć możliwość jak najszybszej zmiany klienta to należy okres zapisać w dniach, nie w miesiącach. Dlaczego? Otóż wypowiedzenie umowy ma skutek na koniec okresu w jakim zostało zapisane. Czyli jeśli jest napisane 30 dni, to liczy się je od zakończenia dnia, w którym je złożyliście, czyli 30 dni. Natomiast jeśli okres jest opisany jako miesiąc, to liczy się go od zakończenia miesiąca, w którym je złożyliście. Czyli jak złożyliście pierwszego dnia miesiąca kalendarzowego to czekacie 2 miesiące minus jeden dzień.

Nie to jest najważniejsze. Czy macie świadomość, że zazwyczaj przy umowie B2B zapis o tzw. okres wypowiedzenia a raczej o pełnej wypłacie za ostatni miesiąc pracy jest jest nieskuteczny?

Otóż osoby na B2B świadczą usługi, wykonują zlecenia. Zatem jeśli zleceniodawca nie zapewni Wam zleceń, nie ma za co płacić. Niepotrzebne jest nawet wypowiedzenie. Wszystko zależy od tego jak macie zapisaną umowę. Są firmy, które w umowach jasno zapisują, że nie gwarantują ilości zleceń. Dlaczego? Tutaj znów wypada napisać jakiś żart o naszych dwóch przyjaciołach, ale myślę, że większości z Was prędzej ręce opadną niż się z tego zaśmieją.

Można kombinować, że zleceniodawca miesiąc wcześniej zadeklaruje, ile godzin będzie nam chciał zlecić, bo chcemy zaplanować czas na inne nasze czynności w ramach działalności gospodarczej, np. wykonywanie zleceń dla innych klientów. Osobiście polecam wybrać firmę, w której takie rzeczy się już wydarzyły i gdy straciły klienta dały inne zlecenia. Nietrudno taką firmę znaleźć, bo sytuacje, w których nie ma zlecenia dla programisty, zdarzają się, najczęściej w firmach outsourcingowych.

Kolejny przykład z życia:

Pewna korporacja nagle zakończyła w jednym dziale outsourcing. Outsourceowani programiści popracowali tam jeszcze chwilę. Jedni dwa tygodnie, inni od razu poszli do domu, bo zaczęli pracę dwa dni wcześniej, ale jeszcze nie skonfigurowali systemu (dobra komunikacja siłą IT!). Znacząca większość tych programistów nie dostała nawet wypowiedzeń. Zaczęto im szukać następnych projektów u innych klientów. Super? Niekoniecznie.

Jedne firmy na czas szukania dały zlecenia tymczasowe, za które płaciła standardowe stawki, a inne nie. Firmy outsourcingowe są duże, więc na pewno jeśli nie znacie kogoś, kto w danej firmie pracuje, to na pewno znacie kogoś, kto taką osobę zna.

Podpisywać czy nie?

Jest ryzyko, jest przyjemność

Nie zawsze. Niektórzy nie chcą słyszeć o B2B, bo wolą UoP. Niektórzy po przeczytaniu tego artykułu zaczną zwracać uwagę na to co podpisują. Będą i tacy co dalej będą podpisywać od razu, co się im da i nigdy ciężkie czasy ich nie dotkną. Wszystko jest kwestią ryzyka.

I znów zaufanie

Niestety w niektórych obszarach do tego się to sprowadza, bo na naszych dwóch przyjaciół nie ma sposobów. Będą o nas dbali mimo naszej woli, a my musimy jakoś sobie zaufać. Ważnym jest jednak, by podczas negocjacji nie dać sobie wmówić, że każdy zapis, który nam się nie podoba jest wynikiem próby uniknięcia ich opieki.

Pamiętajcie także, że jeśli chcemy zmienić jakiś zapis, to nie należy upierać się przy swoim i ciągnąć tylko linę bliżej siebie. Można zapytać się co danym zapisem firma chce osiągnąć. A może da się zapisać to inaczej i finalny paragraf nie będzie kompromisem, gdzie jedna strona ustępuje pola, a zapisem w zupełnie innej formie, gdzie obie strony osiągają to co chcą. Kilka przykładów już podałem. Do sformalizowania oczywiście przydatny jest prawnik, z którego usług jeszcze raz polecam skorzystać, zwłaszcza jeśli strona druga nadużywa argumentu „to nie może być UoP”.

Drugi argument, na który trzeba uważać to zdanie „musimy sobie ufać”. Zdanie uważam za słuszne, jednak ważne jak jest interpretowane. Jeśli forma negocjacji bardzie przybiera formę, że to tylko i wyłącznie my musimy wykazywać to zaufanie, a firma nie chce nam zaufać, to nie wygląda to najlepiej. Czasami po samym stylu negocjacji takiej umowy można się przekonać jak taka współpraca potoczy się dalej. Dlatego ćwiczmy asertywność i ufajmy mądrze.

Mam nadzieję, że komuś pomogłem. Czołem prywaciarze!


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

1 2

Pages ( 2 of 2 ): « Previous1 2
  1. Liczenie okresu wypowiedzenia przy UOP i B2B różni się. UOP faktycznie jak opisane w aktykule. W B2B Dla potrzeb obliczenia okresu wypowiedzenia stosuje się Kodeks cywilny, który stanowi:
    „Art. 112. Termin oznaczony w tygodniach, miesiącach lub latach kończy się z upływem dnia, który nazwą lub datą odpowiada początkowemu dniowi terminu, a gdyby takiego dnia w ostatnim miesiącu nie było – w ostatnim dniu tego miesiąca. Jednakże przy obliczaniu wieku osoby fizycznej termin upływa z początkiem ostatniego dnia.”
    Stosownie do tego przepisu: wypowiedzenie miesięczne złożone stronie przeciwnej 15 sierpnia upłynie 15 września.

  2. Liczenie okresu wypowiedzenia przy UOP i B2B różni się. UOP faktycznie jak opisane w artykule. W B2B dla potrzeb obliczenia okresu wypowiedzenia stosuje się Kodeks cywilny, który stanowi:
    „Art. 112. Termin oznaczony w tygodniach, miesiącach lub latach kończy się z upływem dnia, który nazwą lub datą odpowiada początkowemu dniowi terminu, a gdyby takiego dnia w ostatnim miesiącu nie było – w ostatnim dniu tego miesiąca. Jednakże przy obliczaniu wieku osoby fizycznej termin upływa z początkiem ostatniego dnia.”
    Stosownie do tego przepisu: wypowiedzenie miesięczne złożone stronie przeciwnej 15 sierpnia upłynie 15 września.

    1. Cześć, ten komentarz mówi coś innego niż artykuł jeżeli dobrze rozumiem, akurat jestem w sytuacji gdzie pracodawca oczekuje ode mnie pracy przez 1,5 miesiąca od złożenia wypowiedzenia, właśnie z powodu określenia terminu jako miesięczny, ale wypowiedzenie złożyłem w połowie miesiąca (umowa b2b, nie uop). Tu jest jakieś pole do interpretacji czy autor artykułu się myli?

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Patronujemy

 
 
More Stories
architektura frontend
Czy architektura na frontendzie jest potrzebna? Devdebata