Ofertę pracy znalazłem w opisie filmu na YT. Krzysztof Woliński o pracy w Japonii

Krzysztof Woliński opowiedział nam, że od niedawna zmieniło się podejście pracodawców do wynagradzania programistów. Mimo to, nadal najwięcej płacą firmy zagraniczne, szczególnie te z kapitałem amerykańskim. – Zdecydowanie gorsze oferty widziałem u tych japońskich – mówi Woliński. – W wielu miejscach wypłata jest bardzo silnie związana z wiekiem oraz ze stażem pracy, takie firmy raczej niechętnie oferują konkurencyjne stawki młodym ludziom – dodaje.

W 2013 roku, bez doświadczenia, pomagałeś pisać sklep internetowy w ASP.NET. Czego nauczyło Cię to doświadczenie?

Głównie pracy z klientem oraz technologii. To była moja pierwsza styczność z .NET’em i z pracą dla kogoś z konkretnymi wymaganiami. Oprócz tego trochę podciągnąłem swój angielski, bo programista, do którego dołączyłem w projekcie był Anglikiem.

Następnym miejscem pracy był Comarch. Jak dziś wspominasz staż, a później pracę w korporacji?

Prawdę mówiąc nie było wielkiej różnicy między stażem a pracą juniora, przejście nastąpiło bardzo płynnie. Uczyłem się wtedy Javy, pracowaliśmy razem z innymi stażystami nad dość prostymi, ale ciekawymi feature’ami. Atmosfera była bardzo przyjemna, nauczyłem się podstaw tego jak wygląda praca w korporacji, ale obyło się bez większych wyzwań.

Jak dalej potoczyła się Twoja ścieżka kariery?

Na początku 2014 roku skończyłem pierwszy stopień studiów na Politechnice Śląskiej i postanowiłem przeprowadzić się do Wrocławia na studia magisterskie. Tam dość szybko znalazłem pracę w Cohesivie, nieistniejącym już software house, gdzie zacząłem jako programista Java. Po kilku miesiącach, ze względu na brak frontów, szef zapytał mnie czy nie chciałbym zmienić specjalizacji. Zacząłem się uczyć JS’a, na początku przez pryzmat Angulara, spodobało mi się i od tego czasu zostałem na froncie. 

We wrześniu 2015 wróciłem na Śląsk, między innymi ze względu na dziewczynę. Przez kilka miesięcy próbowałem pracy w banku, ale uznawszy, że wolę pracę w mniejszej firmie, przeniosłem się na początku 2016 roku do Gliwickiego XSolve (od niedawna Boldare). Zacząłem przez pierwsze kilka miesięcy w teamie Javowców, później już jako frontendowiec tworzyłem z nowym zespołem system e-commerce dla klienta z Arabii Saudyjskiej. W tym projekcie byłem ponad rok, w międzyczasie prowadziłem kilka razy warsztaty z podstaw JS’a i React’a. W pewnym momencie miałem też przerwę 2-3 miesiące na inny projekt dla francuskiej firmy. Bardzo dobrze wspominam tamte projekty i ludzi, z którymi je realizowałem, ale w pewnym momencie postanowiłem wrócić do pomysłu wyjazdu za granicę.

Zanim przejdziemy do rozmowy o przeprowadzce za granicę, porozmawiajmy o projektach w Polsce. Jaki projekt wspominasz najlepiej i dlaczego?

Ciężko wybrać, ale wydaje mi się, że najlepiej pracowało mi się przy systemie e-commerce dla saudyjskiej firmy w 2016 roku. Praca z samym klientem była wyjątkowo ciekawa ze względu na różnice kulturowe, ale obie strony okazały się bardzo profesjonalne i wyrozumiałe, nie mieliśmy w tej kwestii wielu konfliktów. Po drodze pojawiło się sporo wyzwań technologicznych, z którymi musieliśmy się zmierzyć, klient miał sporo wymagań dotyczących responsywności aplikacji i wsparcia przeglądarek, co dało całemu zespołowi spory zastrzyk wiedzy i doświadczenia. Było nas również bardzo dużo, bo w szczytowym momencie zespół liczył około 15 osób, ale nie pamiętam żebyśmy mieli kiedykolwiek problemy w komunikacji i pracy nad projektem. 

Wspomniałeś wcześniej o tym, że zajmowałeś się także prowadzeniem wewnętrznych warsztatów. Czego nauczyło Cię to doświadczenie?

Przede wszystkim odkryłem, że lubię dzielić się wiedzą z innymi, oraz że muszę popracować nad tremą. Prowadziłem warsztaty wewnętrzne z JS i dwa otwarte na gości z zewnątrz z React’a, te dwa ostanie robiliśmy we trójkę z chłopakami z zespołu. Mam wrażenie, że nawet samo przygotowywanie się do nich i do ewentualnych pytań dało mi duży zastrzyk wiedzy technicznej.

Kiedy pierwszy raz pojawił się pomysł wyjazdu za granicę?

Prawdę mówiąc już ponad 10 lat temu, kiedy jeszcze uczyłem się w liceum. Początkowo myślałem o tymczasowym wyjeździe w celach stricte zarobkowych, ale w międzyczasie ten powód zszedł na dalszy plan. Podczas studiów wyjechałem na rok do Anglii na wymianę studencką i wtedy ukształtował mi się w głowie plan, że za kilka lat wyjadę za granicę na stałe.

Jakie miałeś obawy przed wyjazdem do Japonii?

Przede wszystkim obawiałem się bariery językowo kulturowej. W momencie procesowania mojej wizy ciągle znałem język na bardzo podstawowym, kompletnie niekomunikatywnym poziomie. Oprócz tego nigdy przedtem nie byłem w Japonii, więc nie byłem do końca pewien czego się spodziewać. Ale zamiast mnie przytłaczać, traktowałem to jako bardzo ciekawe wyzwanie, zawsze miałem świadomość, że w najgorszym wypadku mogę wrócić do Polski.

Jak przebiegał proces rekrutacji do UNIVA PayCast?

Zacząłem od wysłania CV, ofertę znalazłem co dziwne na youtubie w opisie wywiadu z programistą, który wtedy tam pracował. Dostałem odpowiedź z zaproszeniem na rozmowę przez internet i cały proces wyglądał od tego momentu dość standardowo. Rozmawialiśmy przez skype’a, później otrzymałem zadanie rekrutacyjne (krótki około 30 minutowy test), a następnie już mailowo podsumowanie i negocjacja stawki. Od momentu zaakceptowania oferty około 6-8 tygodni zajęło procesowanie wizy i otrzymałem oficjalny list potwierdzający ofertę pracy, z którym poszedłem do ambasady. Po kolejnych kilku tygodniach odebrałem paszport z wbitą wizą pracowniczą i mogłem zacząć się pakować.

Jak zorganizowałeś wyjazd, przeprowadzkę, pierwsze miesiące życia w Japonii?

Kwestia samej przeprowadzki z Polski do Japonii była dla mnie bardzo prosta. Zabrałem ze sobą plecak turystyczny, jeden mniejszy jako bagaż podręczny i byłem gotowy do lotu. Przygotowałem trochę gotówki na start, a od firmy dostałem również z pierwszą wypłatą bonus relokacyjny, który pokrył akurat przelot i początkowe koszty związane z mieszkaniem (koszty przeprowadzki w Japonii potrafią być astronomicznie wysokie). Z tego co pamiętam, przez pierwszy miesiąc wydałem równowartość około 5 000zł, nie wliczając w to kosztów zakwaterowania, gdybym musiał samemu opłacić noclegi przygotowałbym pewnie mniej więcej dwa razy tyle.

Firma pomogła Tobie w zaaklimatyzowaniu się w nowym kraju?

Tak, przede wszystkim zajmując się wizą, załatwiając mi hotel na pierwszą noc i tymczasowe mieszkanie na miesiąc. Po przyjeździe przez formalności typu zakładanie konta bankowego, czy załatwianie abonamentu telefonicznego przeprowadził mnie kolega z pracy, również Polak. Bez pomocy byłoby dość ciężko z moją ówczesną znajomością języka, ponieważ w Japonii, pomimo, że to jeden z najbardziej rozwiniętych krajów na świecie, poziom angielskiego stoi na bardzo niskim poziomie. 

Pierwsza myśl jaka przychodzi osobie, która chce się przeprowadzić za granicę, to mieszkanie. Łatwo było znaleźć coś na stałe w Japonii?

Znalezienie czegoś na stałe było dość trudne, tutaj firma również częściowo mnie wsparła kontaktując mnie z agencją, ale oferty wyszukiwałem raczej sam na japońskich stronach. Wybór był teoretycznie dość duży, ale sporo miejsc było dla mnie niedostępnych ze względu na moje pochodzenie. Kilkukrotnie dostałem bezpośrednią informację, że właściciel konkretnego mieszkania nie wynajmuje obcokrajowcom. Nie było jednak tak źle, znalazłem dobrze ulokowaną kawalerkę i od drugiego miesiąca mogłem zająć się kupowaniem mebli i zwiedzaniem okolicy.

Jak wygląda tamtejszy rynek pracy? Kto na pewno znajdzie w Japonii pracę, a kto może mieć z tym problem?

Rynek pracy w IT w Japonii wydaje mi się bardzo dynamiczny, mam wrażenie, że nawet od mojego przyjazdu sporo się zmieniło. Podobno jeszcze jakiś czas temu programiści nie byli traktowani w japońskich firmach jak specjaliści, a raczej szeregowi (kiepsko opłacani) pracownicy. Trend zaczął się powoli odwracać kilka lat temu, ale nie odnoszę wrażenia, żeby zawód programisty był postrzegany tak samo jak w Europie czy Ameryce Północnej. 

Rynek może inny, ale pewnie zasady panują takie same, np. w kontekście zarobków.

Bazując na rozmowach ze współpracownikami i znajomymi, w ostatnim czasie zarobki zaczęły się bardzo zmieniać zarobki, choć nie wszędzie. Najwięcej zdają się płacić firmy zagraniczne, szczególnie te z kapitałem amerykańskim, a zdecydowanie gorsze oferty widziałem u tych japońskich. W wielu miejscach wypłata jest bardzo silnie związana z wiekiem oraz ze stażem pracy, takie firmy raczej niechętnie oferują konkurencyjne stawki młodym ludziom. W odróżnieniu od zachodniego modelu, w tradycyjnych japońskich firmach szybciej otrzymuje się podwyżkę pracując dla tego samego pracodawcy niż przez częste zmiany pracy.

Jakiego poziomu języka japońskiego wymagają pracodawcy?

Wiele firm wymaga od aplikantów płynnej znajomości języka na poziomie biznesowym (warto zaznaczyć, że formalny japoński jest nieporównywalnie trudniejszy od języka używanego poza pracą). Już mieszkając w Japonii współpracowałem w pewnym momencie z firmą rekrutacyjną (polecam szukanie pracy samemu), przez mój brak znajomości języka na odpowiednim poziomie miałem u nich dostęp do około 10-15% ofert. Z drugiej strony, z usług rekruterów raczej korzystają lokalni pracodawcy, zagraniczni często reklamują się na Linkedin’ie, Indeed i innych portalach. Sumarycznie ofert jest sporo, znalezienie pracy trochę trudniejsze niż na przykład w Europie, ale od niedawna, szczególnie w okolicy Tokio pojawia się coraz więcej firm zagranicznych. Liczba ofert, nawet dostępnych dla ludzi nieznających języka, systematycznie rośnie.

Co jeszcze wpływa na atrakcyjność kandydata w Japonii?

Szukałem pracy w Japonii dwukrotnie, raz przed przyjazdem i na początku tego roku już będąc na miejscu. Zauważyłem sporą różnicę w dostępności ofert. Dużo więcej odpowiedzi otrzymywałem mając wizę pracowniczą, ale znalezienie pracy przed przyjazdem też nie było niemożliwe. Jedną z blokad, o których słyszałem jest brak tytułu naukowego. W kulturze japońskiej od specjalistów oczekuje się ukończonych studiów, więc niespełnienie tego warunku podobno bardzo utrudnia, lub wręcz uniemożliwia otrzymanie wizy pracowniczej. 

Mówiąc o technologii, sam jestem ciągle front end developerem, dla siebie widziałem głównie ogłoszenia związane z React’em i Vue.js, te drugie szczególnie przed przyjazdem.  Bardzo dużo ofert jest dla ludzi z solidną znajomością na przykład Scali albo ostatnio też Go. Pamiętam, że w pewnym momencie rzuciła mi się w oczy zauważalnie większa liczba ofert dla programistów Ruby, ale nie było problemu ze znalezieniem przynajmniej kilku dla innych technologii (są też oferty dla QA, devops, project managerów itd). 

Mam wrażenie, że różnorodność ofert jest podobna jak w innych miejscach na świecie, a zapotrzebowanie na wszelkiej maści specjalistów IT rośnie, szczególnie ostatnio. Na przykład, w Japonii płatności kartą nie przyjęły się aż tak jak w Europie, ale za to operuje tutaj bardzo wielu pośredników płatności elektronicznych, stąd sporo ogłoszeń dla ludzi z doświadczeniem z płatnościami i ich integracją. 

A juniorzy? Mają szansę na pracę tutaj?

Mam wrażenie, że trudno byłoby znaleźć pracę komuś na poziomie juniora, z małym doświadczeniem i tak jak wspomniałem bez chociaż tytułu inżyniera czy licencjata. Z drugiej strony, solidna komunikatywność w języku japońskim może bezproblemowo zrównoważyć braki w wiedzy technicznej, ale najprawdopodobniej tylko w japońskich firmach.

Gdzie chcesz być za kilka lat? Jakie masz plany na siebie?

Bardzo trudne pytanie, firma dla której obecnie pracuje ma siedzibę w Tajlandii i jednym z pomysłów jest przeprowadzka właśnie tam. Z drugiej strony Japonia to niesamowicie dobre miejsce do życia, ciężko się tym krajem znudzić. Nie jest oczywiście idealnie, ale z perspektywy młodej osoby bez większych zobowiązań, nie ma tu wielu powodów do narzekania. Jednak kiedy zdecyduję się na większą stabilizację, pewnie pomyślę o przeprowadzce w miejsce, gdzie miałbym możliwość mieszkania na odpowiednim metrażu, w rozsądnej odległości od centrum miasta. Inna sprawa to fakt, że japoński rynek pracy jest niestety bardzo seksistowski, szczególnie poza IT, więc moja potencjalna żona byłaby w dużo gorszej sytuacji zawodowej niż ja (choć to podobno bardzo powoli się zmienia). 

Pod względem technicznym, ciągle nie znudził mi się Javascript, więc rozwijam się dalej w kierunku frontu. W ostatnich latach bardzo szybko zdobywam sporo doświadczenia, dużo się uczę w i po pracy, więc mam nadzieję w najbliższym czasie będę mógł dodać “senior” przed tytułem stanowiska. Oprócz tego nie planuję zbyt drastycznych zmian.

Wyjazd za granice dał Tobie największy boost w karierze?

Odnoszę wrażenie, że dzięki wyjazdowi zyskuję sporo miękkich umiejętności, których nie miałbym szans uzyskać w Polsce. Poznaję metody i kulturę pracy. Nigdy nie miałem okazji pracować z tak dużą liczbą obcokrajowców. Projekty nie różnią się aż tak od tych realizowanych u nas w kraju, ale dzięki różnemu podejściu do problemów, sporo uczę się również technicznie. Miałem okazję pracować tu z kilkoma bardzo dobrymi programistami z różnych stron świata, dało mi to sporo nowej wiedzy i poszerzyło horyzonty. 

Dość delikatną sprawą jest kwestia zarobków, pomijając konkretne kwoty, standard życia podniósł się w moim przypadku bardzo wysoko. Poza tym nie spotkałem się tu z etatowym samozatrudnieniem, więc odchodzi stres i marnowanie czasu na księgowość i paniczne śledzenie zmieniających się przepisów. To w połączeniu z bardzo wysokim standardem życia i usług sprawia, że można bardziej skupić się na pracy, nauce, albo chociażby odpoczynku. Brakuje mi trochę lokalnych meetup’ów technologicznych, których nawet w Tokio nie ma zbyt dużo. Mimo to sumarycznie mam wrażenie, że wyjazd dał mi spory zastrzyk motywacji do rozwoju. Zapewnił także dużo wyższy poziom życia niż w Polsce i wystawił na bardzo ciekawy rynek pracy i projekty.


Krzysztof Woliński. Software Engineer w Taskworld Inc.. Pracę zaczął od 2013 roku, kiedy pomagał stworzyć sklep internetowy. Na początku 2014 roku obronił tytuł inżyniera na Politechnice Śląskiej i dostał się na drugi stopień na Politechnikę Wrocławską. Zrezygnował wtedy z pracy w Comarchu i po przeprowadzce znalazł pracę w Cohesivie we Wrocławiu. Od początku 2016 mieszkał w Gliwicach w software housie XSolve. Na wiosnę 2017 roku otrzymał ofertę pracy w Japonii.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
Polecamy
Krótka opowieść o switchach i alternatywach w JavaScripcie