Praca w IT w Norwegii

Od kursantki do Mobile App Developerki w Oslo. Historia Balbiny Kotuli

– Czułam, że przy odpowiedniej determinacji i pod okiem profesjonalnych trenerów podołam nawet najbardziej przerażającym etapom nauki – powiedziała nam Balbina Kotula, która na potrzeby kursu stacjonarnego wróciła na kilka miesięcy z emigracji do Gdańska. Zrobiła to po to, by skupić się wyłącznie na nauce programowania w infoShare Academy. Opłaciło się, bo szybko znalazła pracę w IT w Norwegii. Więcej o tej historii dowiecie się z naszej rozmowy z Balbiną Kotulą, Mobile App Developerką w Kron.

Zanim przejdziemy do Twojego wyjazdu z mężem do Norwegii, zatrzymajmy się na tym, czym zajmowałaś się rok przed wyjazdem?

Pracowałam w Międzynarodowych Targach Szczecińskich jako specjalista ds. organizacji imprez. Zajmowaliśmy się m.in. organizacją dużych wydarzeń plenerowych, takich jak finał Baltic Tall Ship Regatta, Dni Morza, Pyromagic czy Piknik nad Odrą.

Skąd decyzja o przeprowadzce do Norwegii?

To był kierunek, który chodził nam z mężem po głowie od czasu pierwszej wycieczki w tamte rejony. Spotkaliśmy wtedy wielu Polaków, którzy dzielili się swoimi historiami. Nigdy nie zapomnę gdy na pytanie „Czy żałujesz, że wyjechałeś do Norwegii?” jeden z nich odparł: „Żałuję, że tak późno się na to zdecydowałem”. Mąż jest geodetą, więc doszliśmy do wniosku, że ma duże szanse na znalezienie pracy w tym kraju, co pozwoliłoby nam na sprostanie nadchodzącym wyzwaniom finansowym. Tak też się ostatecznie stało, a że ja lubię dreszczyk emocji, postanowiłam zamknąć rozdział organizacji imprez w rodzinnym Szczecinie i w ciemno ruszyć za mężem do kraju fiordów.

Gdzie znalazłaś pierwszą pracę i jaki był Twój cel zatrudnienia właśnie w tej firmie?

Z moim doświadczeniem i wykształceniem łudziłam się, że znajdę pracę w charakterze tłumacza albo pomocy biurowej. Brak płynnej znajomości norweskiego szybko jednak zweryfikował te aspiracje. Postanowiłam więc szukać tam, gdzie mogłabym zapewnić sobie nie tylko drobny zarobek, ale również warunki do dalszej nauki norweskiego. Miałam dużo szczęścia, że akurat niedaleko naszego wynajętego mieszkania potrzebowali w sklepie doraźnej pomocy na okres przedświąteczny, co szybko przerodziło się w stałe zatrudnienie, z dużą swobodą ustalania grafiku. To pozwoliło mi na kontynuację nauki norweskiego, jak również stopniowe zapoznanie się z norweskim stylem życia. 

Kiedy pierwszy raz pomyślałaś o kursie programowania?

To był moment, gdy miałam wybrać między doprowadzeniem języka norweskiego do „perfekcji”, co pozwoliłoby na znalezienie mniej wymagającej fizycznie pracy, a zmianą branży na taką, która ma duże znaczenie nie tylko w Norwegii, ale i na całym świecie. Zrobiłam rozeznanie na rynku i wśród swoich kontaktów, aż dowiedziałam się, że znajoma, która również jest po lingwistyce i pracowała za granicą, dopiero co przeszła zawodową metamorfozę i w kilka miesięcy stała się programistką. To był dla mnie strzał w dziesiątkę, gdyż w Norwegii mnóstwo sfer życia jest zdigitalizowanych. Ekscytowała mnie myśl, że z muzyczno-lingwistyczno-ekonomicznym zapleczem mogłabym stać się częścią świata IT, współtworząc nowoczesne rozwiązania – i to wszystko bez wieloletnich studiów! 

Co wówczas przerażało Cię najbardziej w ogóle w programowaniu?

Nie zdążyłam się na dobre przerazić żadnym aspektem programowania, bo rozwiewałam wszelkie wątpliwości w rozmowach z ludźmi z branży. Pozwoliło mi to również określić, którą ścieżkę obrać, aby mieć jeszcze większą frajdę z nauki. Czułam, że przy odpowiedniej determinacji i pod okiem profesjonalnych trenerów podołam nawet najbardziej przerażającym etapom nauki. 

Pamiętasz kluczową wartość, która przemówiła za tym, że warto zrobić kurs, a nie uczyć się na własną rękę?

W moim przypadku wiele przemawiało za kursem stacjonarnym. Do kluczowych wartości zaliczyłabym jego intensywność, czyli bardzo wydajne wykorzystanie krótkiego czasu, co dawało możliwość na szybsze wejście na rynek i dalszy rozwój. Kolejnym elementem była możliwość przeżywania procesu nauki w otoczeniu ludzi równie zakłopotanych, ale i zdeterminowanych zmienić coś w życiu – to mnie zawsze napędza energią. 

W końcu dochodziła kwestia przetrwania trudniejszych momentów, o których nieuchronnym pojawieniu się zostałam uprzedzona. W samotności, przed komputerem, łatwo o poddanie się i stwierdzenie, że się do tego nie nadajemy. Gdy jednak wokół nas inni również mają gorsze momenty i widzimy, że się po nich podnoszą, to daje to nie tylko siłę, ale i świadomość, że to naturalny proces i wiele osób go przechodzi.

infoshare academy mobile

Specjalnie na potrzeby kursu stacjonarnego wróciłaś z Oslo do Gdańska?

Nigdy wcześniej nie mieszkałam w Gdańsku. Na potrzeby kursu znalazłam mieszkanie, w którym w kompletnym odosobnieniu planowałam skupić się na swoim rozwoju zawodowym – z dala od rodziny, przyjaciół i męża. Nie każdy ma taki komfort, ale brak rozkojarzenia okazał się złotem. 

Co było największą zaletą tego kursu?

Skrupulatnie przygotowany program obejmujący najważniejsze aspekty programowania dla początkujących, podany przez równie skrupulatnych i przygotowanych trenerów. Przy ostatecznym wyborze szkoły znaczenie miała również liczba godzin zajęć oraz  uwzględnienie elementów rozwoju umiejętności miękkich. 

Na pewno zdarzały się także trudne chwile podczas nauki – opowiedz proszę o nich.

Nie obeszło się bez przeciążenia głowy, które skutkowało złym samopoczuciem, że tak się delikatnie wyrażę. Stawianie ambitnych celów przy ograniczonej wytrzymałości organizmu nieuchronnie kończy się przegrzaniem styków. Wtedy dobrze było odciąć się kompletnie na dzień lub dwa i pojechać na wieś do znajomych. Gdy natomiast pojawiały się tematy, które nie wchodziły od razu, ani nawet za dziesiątym razem, bardzo pomagała mi wymiana opinii z innymi kursantami, gdzie próbowaliśmy sobie nawzajem wytłumaczyć jak coś działa. 

Jak wyglądał ostatni dzień kursu?

Nie pamiętam już co się działo – bardziej co czułam. A czułam radość przeplatającą się ze strachem przed kolejnym etapem przygody, upewnieniem się, że ta wiedza nie wyparuje. 

Przyszedł chyba najtrudniejszy moment, czyli szukanie pracy w IT w Norwegii. Od jakich portali i jakich narzędzi rozpoczęłaś szukanie pracy programistki w Oslo?

Akurat szukanie pracy w Norwegii miałam w pewnym sensie opanowane, przynajmniej do momentu rozmowy technicznej. Miałam jednak ułatwioną sytuację, gdyż jeszcze podczas kursu zgłosił się do mnie rekruter na LinkedIn, proponując stałą pracę w Oslo. Miałam więc punkt zaczepienia, ale jeszcze przed zakończeniem kursu zaczęłam rozsyłać podrasowane w canva.com CV do bardziej i mniej znanych firm za pośrednictwem LinkedIna oraz norweskiego portalu ogłoszeniowego Finn.no. To przyniosło zaproszenie na kolejne dwie rozmowy o pracę w charakterze programisty oraz jedną jako tester. Po zaledwie miesiącu od zakończenia kursu miałam już przed sobą dwie oferty pracy i dwa inne procesy rekrutacyjne w toku – tego nie spodziewałam się w nawet najbardziej optymistycznych scenariuszach! 

Z jakiego rodzaju ofertami spotkałaś się? Co różniło je od ofert pracy w polskich firmach?

Ponieważ byłam na początku poszukiwań, skupiałam się na ofertach pracy stałej na stanowiskach Junior Frontend Developer. Niełatwo dostać się na takie stanowisko do dużych firm, ponieważ one z zasady przyjmują osoby po studiach kierunkowych lub z doświadczeniem. Nie zrażało mnie to jednak i zgłaszałam się wszędzie, gdzie zdawało mi się, że mogę się przydać – nawet na stanowisko testera czy Mobile App Developera. 

Niestety nie wiem czy oferty pracy różniły się od tych w polskich firmach, gdyż nie zakładałam pozostania w Polsce. Spotykałam się jednak czasem z przedziałem wynagrodzenia na danym stanowisku w samym ogłoszeniu, a nawet z bonusami za narodziny dziecka!

infoshare academy mobile

Jak znalazłaś pracę w Kron i dlaczego zdecydowałaś się właśnie na tę firmę?

Po pierwsze, rozmowa techniczna wykazała, że moje świeżo nabyte umiejętności były nie tylko wystarczające, aby przyczynić się do rozwoju produktu, nad którym pracowano, ale wykraczają poza oczekiwania wobec osoby po 5-letnich studiach kierunkowych! Ponadto dało się odczuć, że moja rola nie przerodziłaby się niekontrolowanie w scrum mastera ani nic pochodnego, czyli że mój rozwój byłby wyłącznie w obszarze programowania, z możliwością zapoznania się z każdym aspektem tworzenia aplikacji mobilnych. W końcu, ekscytowała mnie wizja stworzenia narzędzia, które zrewolucjonizuje norweski rynek zarządzania oszczędnościami.

Czego nauczyłaś się w ciągu najbliższych dwóch lat?

Mimo niewielkiego zespołu, za to pod okiem niezwykle zdolnych programistów, zdołałam nie tylko nabrać pewności siebie w posługiwaniu się JavaScriptem, GITem i biblioteką React Native, ale również miałam okazję zapoznać się z Pythonem, TypeScriptem, SQLem czy PHP, a to wszystko z możliwością nieustannego wpływania na procesy decyzyjne i w efekcie – obecny wygląd naszej liczącej już tysiące użytkowników aplikacji.

Myślisz, że nie nabyłabyś takich umiejętności w innego rodzaju firmie np. w software housie?

Nasza firma przechodzi teraz fazę „scale up”. Ma to swoje uroki, natomiast dla osoby, która dopiero się uczy, może to być zarówno szansa, jak i wyzwanie. Z jednej strony mam możliwość rozwijania się w każdym obszarze programowania aplikacji mobilnych i webowych (Kron ma też stronę internetową, bloga i CMS), a z drugiej sama muszę dbać o odpowiedni rozwój umiejętności, bo jest tyle pracy, że nikt tego za mnie nie zorganizuje. Na szczęście firma nie szczędzi na konferencjach i kursach, dlatego w razie chęci, nic nie stoi na przeszkodzie – jedynie brak sił.

Niedawno minęły dwa lata od skończenia kursu infoShare Academy. Dziś podjęłabyś inną decyzję, jeśli chodzi o przebranżowienie się?

To była najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć w kontekście przebranżowienia się i gdy tylko mam okazję, zachęcam do podobnych kroków inne osoby, które nie bardzo wiedzą co ze swoim życiem zawodowym zrobić. Może nie każdy może sobie pozwolić na taki kierunek, ale gdy pomyślę sobie, że miałabym czekać kilka lat, żeby się przebranżowić, to w międzyczasie mogłoby się wydarzyć zbyt wiele rzeczy, mogących temu przeszkodzić. Dlatego cieszę się, że miałam możliwości odmienić swoje życie zawodowe w zaledwie dwa miesiące. 

Jaki masz plan na siebie?

Dalszy rozwój w obsłudze języków i narzędzi, które wciąż są dla mnie nowością, ale bez narzucania sobie tempa, któremu mój organizm nie jest już w stanie sprostać. Planuję też bardziej zaangażować się w poszerzanie sieci kontaktów w branży w Oslo, ponieważ dzięki temu można czerpać jeszcze więcej radości z programowania, np. przez wypady na konferencje i spotkania branżowe lub wspólne rozwiązywanie problemów przy pizzy.


infoShare Academy działa w Gdańsku, lecz posiada w ofercie również kursy w trybie zdalnym. Aktualnie w ofercie infoShare Academy znajdują się kursy: back-end, Data Science / Machine Learning, DevOps (Docker), Front-end (JavaScript, React, Redux), GameDev, Java, MS Teams, Python, Spring, testowanie oraz UX/UI. Twoja kariera w IT może zacząć się już zaraz!

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Z Warszawy przez Dolinę Krzemową do Nowego Jorku. Historia Klaudii Algiz