#zPierwszejRęki: Jak wygląda rekrutacja do firm z Doliny Krzemowej?

W maju mieliśmy okazję organizować cykl live-streamów z polskimi programistami z całego świata (na jesień kolejny tutaj). Wszystko po to, aby pokazać, jak wyglądają realia życia i pracy dla takich marek jak Facebook, Google, Stripe, czy Dropbox. Udało się odpowiedzieć na sporo pytań związanych z życiem programisty w Dubaju, Nowej Zelandii, czy Australii. 

Jednym z wywiadów na żywo, który przyciągnął szczególnie sporą widownie, była rozmowa z Maćkiem Bargielem, młodym Polakiem, obecnie pracującym przy Virtual Reality w siedzibie Facebooka w Mountain View. Zapraszam do długiego materiału, a w zasadzie jego pierwszej części, z którego będziesz mógł dowiedzieć się, jak wyglądał staż w Facebooku, a także w czego można oczekiwać na rozmowach rekrutacyjnych w Google, Microsoft, Palantir, PwC czy Metaswitch.

Drugim gościem był Daniel Jastrzębski z bloga Manage IT – praktycznie o karierze w IT.

od lewej na zdjęciu: Daniel, Maciek i Piotrek

Poniżej krótkie bio mojego rozmówcy:

Maciek Bargiel: Żądza przygód wysłała mnie na Oxford, gdzie spędziłem cztery lata studiując informatykę w murach filmowego Hogwartu. Brak skrzatów domowych zmusił mnie do spędzenia ostatniego roku na budowaniu robota zdolnego dostarczać drinki, co przy okazji pozwoliło mi uzyskać tytuł magistra. Tuż po egzaminach zgodnie z tradycją zostałem obrzucony jajkami i wrzucony do rzeki, więc zmieniłem uniwersyteckie szaty na T-shirt i przeniosłem się do Doliny Krzemowej. Od pół roku pomagam Oculusowi i Facebookowi rozwijać platformę Oculus Gear VR, która pozwala ludziom z całego świata na przeżywanie przygód razem z przyjaciółmi, gdziekolwiek i kiedykolwiek zechcą, dzięki magii wirtualnej rzeczywistości.

Spis treści

Piotr Nowosielski: Podczas studiów odbywałeś wiele staży i praktyk, opowiadałeś o tym, co robiłeś w Goldman Sachs (więcej w materiale wideo na końcu), natomiast ja chciałbym się skupić stricte na Twojej przygodzie w Facebooku. Opowiedz najpierw jak wyglądał Twój staż, a później przejdziemy do tego, jak wyglądały inne rozmowy rekrutacyjne do firm z Doliny Krzemowej, w których brałeś udział:

Maciek Bargiel: Staż w Facebooku to było 12 tygodni. Zapewniali wszystko: zakwaterowanie, transport, wizę, wyżywienie i dopinał wszystko od początku do końca. Dostawałeś projekt i kończyłeś go w tym czasie. W moim przypadku był on dosyć szeroki, bo polegał on na tym, aby skłonić ludzi do dodawania większej ilości znajomych na Facebooku, używając aplikacji na iOS. To były takie generalne założenia projektu.

Piotr Nowosielski: I co tam wymyśliłeś?

Maciek Bargiel: To było wiele różnych rzeczy, zmiany w interface, tooltipy, które kierują Ciebie w inne miejsca, zmiany algorytmiczne, aby wyświetlać znajomych w nieco innej kolejności. Generalnie wyglądało to tak, że miałeś pomysł, który musiałeś jak najszybciej wprowadzić, następnie robiło się eksperyment, zbierało wyniki, sprawdziło czy pomaga. Jeśli pomagało, to wypuszczało się do wszystkich, jeśli nie, to próbowało się czegoś innego. Tak przez 12 tygodni. 🙂

Piotr Nowosielski: Podczas stażu współpracowałeś z ludźmi, którzy już byli tam zatrudnieni, czy również z innymi stażystami.

Maciek Bargiel: Pracowałem z ludźmi, którzy już byli tam zatrudnieni, w zasadzie byłem traktowany dokładnie tak, jak członek tej drużyny. Razem z nimi się siedziało, pracowało nie do końca nad tymi samymi rzeczami, bo stażyści mieli swoje projekty, nad którymi mieli się skupiać, ale przez pierwsze parę tygodni dostawało się projekty, nad którymi pracuje cała drużyna, żeby się po prostu przyzwyczaić do technologii używanej, do stylu pracowania, wdrożenia i tak dalej. Później już skupiałem się na swoim projekcie.

ZOBACZ TEŻ:  Polscy programiści na świecie – Czy Singapur to ciekawy rynek dla startupów?

Piotr Nowosielski: Odniosę się jeszcze do Twojego stażu w Facebooku vs staż w Goldmanie. Jakie widziałeś główne różnice?

Maciek Bargiel: Główna różnica jest taka, że w Goldmanie nie pracuje się do klienta. Tam programiści, to są drugie skrzypce, bo Twoimi klientami nie są klienci banku, tylko bankierzy Goldmana. Dlatego z tego co robisz, Goldman bezpośrednio zysku nie ma. Dlatego cały ten gigantyczny dział IT nie jest tak istotny jak dział bankowości, czy dział inwestycyjny. Tam bankierzy grają pierwsze skrzypce, Ty masz za zadanie tworzyć narzędzia, które pozwalają im robić swoje.

W przypadku Facebooka, on bezpośrednio czerpie zyski z tego, co robimy. Bezpośrednio tworzymy rzeczy, z których korzystają klienci, bezpośrednio sprawdzamy efekty naszych rzeczy. Więc definitywnie, jeśli chodzi o impact (Facebook bardzo lubi to słowo), no to w Facebooku ma się ten impact dużo, dużo większy.

Piotr Nowosielski: Jeżeli miałeś tak duży wpływ i czułeś się od razu członkiem zespołu. Powiedz, nie było problemu, aby zbić piątkę z Markiem Zuckerbergiem? Jak on taktuje takich ludzi na stażu? Była okazja zbić z nim piątkę, czy raczej on już się tam nie pojawia. 

Maciek Bargiel: Traktuje bardzo przyjemnie. Mieliśmy spotkanie z nim, bardzo przyjemna, otwarta osoba. Co piątek spotyka się ze wszystkimi pracownikami, można zadawać mu pytania i sobie z nim pogadać. Faceboook i management Facebooka nie ma nic do ukrycia.

Piotr Nowosielski: Zostałeś zatem przy tym Facebooku i gdy już Ciebie przyjęli, to wiedziałeś, że musisz się wyprowadzić. Jak wyglądał ten etap u Ciebie w życiu?

Maciek Bargiel: W zasadzie już od początku studiów na Oxfordzie mieszkałem w innym kraju, już wtedy wyprowadziłem się z domu, także w zasadzie nie było takiej różnicy między wyprowadzeniem się do Londynu a wyprowadzeniem się do Kalifornii. Najbardziej przeszkadzają te strefy czasowe, bo w Londynie jest się godzinę do przodu, tutaj dziewięć, więc trochę ciężej być w kontakcie ze wszystkimi w Polsce, ale w zasadzie przywykłem już do życia na walizkach.

Nawet tutaj się nieco lepiej żyje, bo na Oxfordzie, co trymestr trzeba było się pakować i wyprowadzać w zasadzie całkowicie ze swojego pokoju. Czyli trzy razy do roku musiałem wynosić wszystkie swoje klamoty do magazynu i po powrocie przenosić wszystko znowu do pokoju. Tutaj nareszcie mieszkam w miejscu, gdzie mogę wszystko zostawić i nie muszę się przeprowadzać co parę miesięcy 🙂

Piotr Nowosielski: Opowiedz o tym, gdzie mieszkasz?

Mieszkam w Mountain View, to średniej wielkości miejscowość, 50 km od San Francisco. W zasadzie cała ta Dolina Krzemowa wygląda tak, że jest to podłużny cypelek, na którego końcu jest San Francisco, a wzdłuż tego cypelka ciągnie się Sillicon Valley. Palo Alto, Menlo Park, Mountain View, bla bla bla… 😉

Na odcinku między San Francisco a San Jose, czyli kolejnym, większym miastem na końcu, są w zasadzie siedziby wszystkich większych firm technologicznych, o których się słyszało. Ja w Mountain View mieszkam naprzeciwko siedziby Google, 20 min stąd jest siedziba Facebooka, w San Francisco jest siedziba Twittera, zaraz obok jest Microsoft (ale nie kwatera główna), jest też tutaj Dropbox. W zasadzie połowa internetu jest tutaj. 🙂 

Piotr Nowosielski: Jeżeli chodzi o Twoje mieszkanie. Wynajmujesz je sam, czy jak to wygląda? San Fran słynie z tego, że jest mega drogie, czy nawet dla Ciebie, jak dla programisty FB jest mega drogo?

Maciek Bargiel: hmm… dla mnie nie, ale gdybym nie pracował w Facebooku, to nie byłoby mnie stać, żeby tutaj mieszkać. FB bierze na to poprawkę, bo inaczej nikt by nie chciał pracować w kwaterze głównej ze względu na kwoty.

Domy w San Francisco (mówię o małych domkach, nie willach) to kwota rzędu $1,5-$2M. Wynajem mieszkania ze współlokatorami, niekoniecznie w najbardziej pożądanej dzielnicy, to jest co miesiąc kwota rzędu 1 500- 1 700 USD.

Piotr Nowosielski: Na całe mieszkanie, czy na pokój?

Maciek Bargiel: Na osobę. 🙂 Oczywiście jak ktoś poszuka, to znajdzie coś tańszego, ale poniżej 1 000 USD nie widziałem tutaj żadnej oferty. Najniższa, jaką znalazłem to było 1 200 USD i to w dosyć zaniedbanym miejscu.

Piotr Nowosielski: Poprzednio rozmawiałem z Tomkiem Wiszkowskim, który programuje w Google w Seattle, który przyznał, że wybrał to miasto właśnie ze względu na o wiele niższe koszty życia w porównaniu do San Francisco.

Maciek Bargiel: Google i Facebook bierze na to poprawkę, jak tu jest drogo, dlatego najwięcej zarabia się właśnie tutaj. Na drugim miejscu chyba w Nowym Jorku, bo również jest tam dosyć drogo. Często firmy dofinansowują również mieszkanie, zdając sobie sprawę, że jest to po prostu spory koszt.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Zdjęcia kału w służbie AI? Ciekawa akcja firmy Seed