jakub jedryszek microsoft

Programujesz i chcesz wyjechać do USA? Poznaj historię Kuby Jędryszka z Microsoftu – część 1.

Spis treści

Piotr: Powiedz mi, bo tak się teraz zastanawiam, kiedy Ty pojechałeś na staż do Stanów, to wynikało z tego że nadarzyła się ku temu okazja i chciałeś z niej skorzystać czy to było tak, że Ty miałeś pewien plan, że chciałeś się gdzieś tam znaleźć, nie wiadomo po której stronie Stanów  – na wschodnim czy zachodnim wybrzeżu – ale chciałeś gdzieś tam wyruszyć i po nitce do kłębka kombinowałeś jak tam się dostać. Jak to było?

Jakub: Tak, kombinowałem, ale po drodze jak kombinowałem to nadarzyła się okazja. Jak to mówią luck is what happens when preparation meets opportunity – coś takiego. To było tak, że kiedyś sobie powiedziałem (nie pamiętam czy na drugim czy na trzecim roku studiów) że chciałbym jechać na studia do USA. Ale było już za późno. Gdybym mógł cofnąć czas, to na pewno zaczął bym się do tego przygotowywać jak byłem w High School.

Piotr: Pod jakim względem przygotowywać? Jak się przygotować do czegoś takiego?

Jakub: Po pierwsze, kiedy pomyślałem sobie że chce jechać na studia do USA, to co trzeba zrobić? Ten system w USA jest inny niż system w Europie. Żeby się dostać na studia to trzeba zdać egzaminy SAT, trzeba mieć rekomendacje od nauczycieli (a w tej rekomendacji nauczyciel musi mieć co napisać, o konkretnych aktywnościach ucznia jak np. to że wykonał stronę internetową dla szkoły albo opiekuje się pracownią komputerową itp.). Jeśli uczeń  w High School ma takie osiągnięcia to łatwiej mu się dostać na Studia Bachelor. W Polsce tego nie ma, tu zdaje się maturę i cię przyjmują, a w Stanach jest coś takiego jak interview.

Piotr: Trzeba się wykazać, żeby na te studia się dostać. Inaczej, są studia i studia, podejrzewam że jest jakaś różnica.  A Ty na jakiej uczelni byłeś na stażu?

Jakub: Ja byłem w Kansas State University, to jest w Manhattan Kansas – w samym sercu Ameryki.

Piotr: Podejrzewam, że takich wakatów, albo takich osób z Polski, które mogły mieć szanse żeby z Twojej uczelni się wybrać na taki staż, też nie było za dużo. Zatem rzeczywiście musiałeś się wykazać. To jest tak, że o tym decyduje trochę przypadek, trochę szczęście? Bo trudno jest powiedzieć, że jesteś w stanie wiadomo jest jakiś szablon i można zwiększyć maksymalnie swoje szanse. Czy Ty w ten sposób szedłeś? Czy po prostu trochę na żywioł poszedłeś? Mówiłeś że dopiero na drugim, trzecim roku zacząłeś się nad tym zastanawiać. Jak to właśnie było?

Jakub: Jak zacząłem się nad tym zastanawiać to zacząłem szukać, robić research, co ja musze zrobić, aby się na te studia dostać. Potem znalazłem jednego Profesora na mojej Uczelni, z mojego Wydziału który miał jakieś kontakty z University Arizona. Pomyślałem, że porozmawiam z nim i zapytam czy wie coś więcej i czy mi pomoże. Zapytałem Go co ja naprawdę muszę zrobić aby pojechać na te studia, czy ma jakieś rady dla mnie. On powiedział, że może zanim zdecyduje się pojechać na studia (co jest większym przedsięwzięciem), może najpierw bym pojechał na wymianę.

Akurat tak się złożyło (tu się pojawił pierwiastek szczęścia), że dwa tygodnie przed tym jak z Nim rozmawiałem, był na Politechnice gościu z Kansas State University porozmawiać o programie wymiany. Dostałem kontakt do tego gościa, który mnie skontaktował z Exchange Office na Kansas State University i tutaj okazało się, że miałem naprawdę dużo szczęścia, bo na Kansas State University jest Profesor Andrew Ryś, który też studiował na Politechnice Wrocławskiej i później wyjechał na PhD do Stanów i on zorganizował program wymiany studenckiej. Główny problem dla Polaków, zwłaszcza wcześniej, polegał na tym że aby móc wyjechać na jeden semestr wymiany trzeba zapłacić za Akademik ok  4 tys. dolarów, plus [tuition out of state] co wynosi ok prawie 10 tys. dolarów, plus bilety itd.

To się składa na sumę 18 tys. dolarów, aby móc przez semestr studiować. Kiedy przemnożysz to przez 3-4 złote to wychodzi jakieś 50-60 tys. złotych. Mało który student w Polsce może sobie na to pozwolić, aby wyłożyć 50 tys. złotych  i wyjechać na 4 miesiące do Stanów. Ale Profesor Ryś fajnie to rozwiązał i zaproponował, że zrobimy taką dwustronną wymianę – jeżeli student amerykański przyjeżdża do Polski to On płaci ten tuition i płaci za Akademik w Kansas, a jeżeli student z Polski jedzie to on płaci tuition i za Akademik w Polsce. No dla nas tuition wynosi zero, bo to idzie z podatków, a Akademik w Polsce to są grosze.

Dzięki tej wymianie udało mi się pojechać na jeden semestr, ale i tak był to dla mnie wydatek, bo trzeba było kupić bilet lotniczy, trzeba było ubezpieczenie zdrowotne mieć. Dla studenta z Polski to jest naprawdę wydatek, mimo tego że była to atrakcyjna oferta. Jak się dowiedziałem o tym, to zacząłem robić wszystko co można, żeby tam pojechać. Potem pojawiły się różnego rodzaju problemy, bo miałem jechać na ostatnim semestrze studiów, a na moim wydziale nie pozwalali tego robić, bo to koniec studiów, jest obrona i praca inżynierska i musiałem podpisywać różne papiery.

Pamiętam, że udało mi się jeszcze kolegę ze studiów w to wkręcić i on mówił: kurczę no nie wiem, może być tak że studiów tu nie skończymy. Robią nam tu problemy. Ale potem byłem u jednego z profesorów zebrać z dziesiąty podpis, który musiał wyrazić zgodę na wyjazd i tam był jego kolega, który siedział w gabinecie i po tym jak usłyszał, że mamy takie problemy, powiedział: czekaj, czekaj; możesz jechać na wymianę do USA, ktoś za to zapłaci, a Ty się zastanawiasz?

Pomyślałem sobie, że no faktycznie, taka okazja może się już nie powtórzyć. W tym wypadku, to że skończę studia pół roku później nie miało już żadnego znaczenia. Wiedziałem, że muszę zrobić wszystko aby się udało. No i pojechaliśmy do Kansas.

Piotr: Byliście, no właśnie. Wtedy Ty w zasadzie pojechałeś na krótki okres czasu i wróciłeś. Pytanie takie: czy już załapałeś wtedy bakcyla i stwierdziłeś, że musisz tam udać się ponownie do pracy, czy raczej wróciłeś, zapomniałeś i jakaś inna okazja się nadarzyła po prostu. Jak to poszło dalej? Bo chciałem przejść do tego jak się znalazłeś docelowo w Microsofcie.

Jakub: Jeszcze przed tym, albo równolegle jakość, był u nas na uczelni jeden gościu który pracował w Microsofcie w Redmond. Zrobił taką prezentację, na której ja akurat nie mogłem być, ale widziałem slajdy które udostępnił. Pomyślałem sobie, że fajnie by było pracować w takim Microsofcie w Redmond, ale to wtedy było dla mnie zupełnie na drugim końcu świata. Ale już wtedy kombinowałem jakby tu się do tego Microsoftu się dostać. Podczas pobytu na wymianie, zrobiłem wstępny research jak wygląda rynek pracy. Wtedy się przekonałem jak duży jest problem z wizami. Jak było career fair na Campusie to mówiłem ludziom, że jestem exchange student i pytali mnie czy mam wizę. Kiedy odpowiadałem, że nie,  to nie chcieli ze mną rozmawiać.

Piotr: Ciężko miałeś na początku. Ale nie załamywałeś się, myśląc sobie: co ja chce, skoro nie mam wizy, nie mam papierów, nikt nie chce ze mną rozmawiać w ogóle?

Jakub: Po prostu szukałem, wiedziałem że to się da zrobić, wiedziałem że są ludzie którzy przyjechali na studia i dostali pracę. Tylko musiałem znaleźć tą drogę. Także to był takie początki. Dużo ludzi pewnie by tak podeszło, że byłaby to dla nich wymówka – brak wizy.

Piotr: Jak Ci się udało znaleźć tą pierwszą pracę? To był Microsoft czy jeszcze miałeś jakiś przystanek?

Jakub: Jak byłem na wymianie, to wiedziałem że po 4 miesiącach wracam do Polski bo musiałem skończyć studia. Wtedy jeszcze pod koniec wymiany prof. Ryś powiedział mi: słuchaj, Ty mógłbyś zaaplikować tu do Graduate School i wtedy jeżeli przyjmą Cię do grupy badawczej to dostaniesz scholarship i będziesz mógł sobie pokryć koszty studiów i zakwaterowania.

Pomyślałem że jest to jakaś droga. I była to kolejna taka opcja. Potem jak wróciłem to skończyłem studia i zacząłem aplikować do Graduate School, ale okazało się, że większość szkół ma deadline w połowie grudnia, a ja wróciłem pod koniec grudnia. Moja rada: jeżeli ktoś chce jechać po bachelor studia w Polsce na Graduate School w USA to musi zacząć się do tego przygotowywać minimum 2 lata wcześniej, bo trzeba zdać egzamin, który jest takim testem językowym i w zależności jak dobry ktoś jest z angielskiego, tyle czasu na to zejdzie. Potem jak zdacie ten test, to musicie wybrać do których szkół chcecie aplikować. Większość dobrych szkół ma deadline 15 grudnia i ten deadline jest dla tych, którzy by zaczynali Graduate School w sierpniu czy we wrześniu następnego roku. Dobrze zacząć o tym myśleć w styczniu 2017, jeśli chcemy zaczynać we wrześniu 2018 roku. To jest długie planowanie.

Piotr: To jest długi proces i trzeba brać pod uwagę, to też w międzyczasie dowiecie się o 15 innych sposobach jak się tam dostać i pracować, także naprawdę tych możliwości może pojawić się sporo.

Jakub: Jak wróciłem to okazało się, że jestem po deadline, ale niektóre szkoły miały późniejszy deadline – te gorsze szkoły, drugiego wyboru. Wtedy pomyślałem, że albo poczekam rok albo po prostu zaaplikuje do jakiejś takiej, do której się dostane. Zaaplikowałem do Kansas State Unwersity.

Piotr: Mówimy o szkołach nie z Eagle League, ale i tak bardzo dobrych, tak podejrzewam. Powiedz jak to wyszło, że Cię wzięli to Microsoftu.

Jakub: Najpierw musiałem się dostać do Graduate School i potem się dowiedziałem, że dużo ludzi którzy przyjeżdżają do Grad School to oni przyjeżdżają na [PhD] i wtedy zazwyczaj mają od razu scholarship, jeżeli przyjeżdżają tylko na Master Degree tak jak ja przyjechałem, to zazwyczaj przez pierwszy semestr płacą za wszystko i potem dopiero na kolejny semestr dostają jakiś assistantship albo dostają się do grupy badawczej. Ja nie miałem tyle pieniędzy żeby zapłacić za ten semestr, więc potrzebowałem scholarship.

Zaaplikowałem do University of Arizona i Kansas State University, do obu szkół zostałem przyjęty ale zapytano mnie czy mam na to pieniądze, aby studiować. Odpowiedziałem, że tak, jeśli dostanę od was scholarship. To nie jest tak, że idziesz do szkoły i dostajesz od razu scholarship. Trzeba porozmawiać z profesorem i powiedzieć, że chce się dla niego pracować, i wtedy on może Cię przyjąć. W University of Arizona był taki profesor, który powiedział że szuka researchera do robotics. To nie był mój temat, średnio mi to pasowało.

Na Kansas był jeden profesor, który w wieku 40 lat otrzymał najwyższy tytuł na Amerykańskim Uniwersytecie. On robił badania statycznej analizie kodu i ja do tego profesora wysłałem maila, czy mógłbym dołączyć do jego grupy badawczej. Odpisał mi, że mnie nie zna i musi przedyskutować to z innymi profesorami z grupy. Po kilku tygodniach i kilkudziesięciu moich mailach, dostałem odpowiedź z ofertą. Niestety było już za późno aby zacząć tej samej jesieni, musiałem zacząć dopiero w styczniu.

Przyleciałem do Kansas pracować w Research Labie nad statyczną analizą kodu.

Piotr: Byłeś pewnie szczęśliwy, że w końcu po tych setkach maili, gdzieś tam w końcu trafiłeś. Czułeś się jakbyś zrealizował wielką misję?

Jakub: Zdecydowanie tak, ale wiedziałem że to jest dopiero początek. Do Microsoftu był jeszcze kawałek…


To pierwsza część historii Jakuba, kolejną opublikujemy już niebawem, a w niej dowiesz się dokładniej, jak wyglądał proces rekrutacji do Microsoftu.

ZOBACZ TEŻ:  14 listopada rusza pierwszy livestream III edycji serii Just Join IT: Polscy programiści na świecie!

Jakub Jędryszek był gościem drugiego cyklu live-streamów z programistami z całego świata, których wszystkie historie możesz poznać w tym miejscu: event.justjoin.it Całość możesz poznać w poniższym wideo którą możesz poznać również na YouTube w tym miejscu:

Jakub prowadzi również bloga, którego możesz poznać w tym miejscu: https://jj09.net

Dziękujemy Kamilowi z VentureDevs, który również był obecny podczas tego live-streamu! 

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Śniadanie z Programowaniem
Która przeglądarka jest najbezpieczniejsza? Śniadanie z Programowaniem #52