Izrael bombarduje siedzibę hakerów Hamasu. Palestyńska infrastruktura zniszczona

Izraelskie siły powietrzne zbombardowały budynek, który według ich informacji miał być siedzibą hakerów pracujących dla Hamasu. Nie wiadomo ile osób zginęło w ataku obliczonym na likwidację palestyńskiej infrastruktury służącej do przeprowadzania cyberataków.

Konflikt znów nabiera na sile

W zeszły piątek na nowo rozgorzały walki pomiędzy Hamasem a Izraelem. Palestyńska organizacja miała wypuścić w kierunku sąsiada nawet kilkaset pocisków, a Izrael odpowiedział uderzeniem w ponad 300 celów rozmieszczonych po przeciwnej stronie granicy. Przedstawiciele Izraela donoszą, że siły powietrzne tego kraju przypuściły atak na budynek, który według ich zapewnień służył jako kryjówka hakerów odpowiedzialnych za cyberataki wymierzone w żydowskie państwo. Szczegóły działań specjalistów pracujących dla Hamasu nie zostały ujawnione, ale strona izraelska utrzymuje, że w ostatnim czasie byli oni sprawcami licznych ataków na  wojskowe systemy łączności oraz bazy danych. Ronen Manlis, rzecznik prasowy Sił Obronnych Izraela (powszechnie znanych pod skrótowcem CaHal) wyjaśnia, że “po zajęciu się wymiarem wirtualnym siły powietrzne dokonały fizycznej odpowiedzi [na atak – przyp. red.]”. Według Manlisa tak stanowcza reakcja władz jego kraju spowodowała, że Hamas, walcząca z Izraelem od czasów jego utworzenia polityczno-militarna fundamentalistyczna organizacja w wielu krajach uznawana za terrorystyczną, została pozbawiona wszelkich środków do przeprowadzania kolejnych ataków cybernetycznych.

Nie jest znana liczba ofiar bombardowania dokonanego przez izraelskie siły powietrzne. Izrael, który sam dysponuje jednym z najbardziej zaawansowanych systemów przeznaczonych do działań w cyberprzestrzeni, udokumentował atak w mediach społecznościowych.

Wirtualna wojna, realne szkody

Nikogo nie zaskakuje fakt, że jednym z pól, na których toczą się konflikty międzynarodowe, jest cyberprzestrzeń, a hakerów pozostających na usługach rządów i różnych organizacji politycznych z całą odpowiedzialnością można uznać za nowoczesnych żołnierzy walczących na cyfrowych polach bitwy, ale fizyczna eliminacja obiektów i osób odpowiedzialnych za ataki sieciowe wciąż jest rzadkością. Do tej pory odpowiedzią na cyberatak zazwyczaj był inny, wymierzony w przeciwną stronę, cyberatak. Wśród wyjątków od tej zasady wymienić można jednak likwidację Junaida Hussaina, pochodzącego z Pakistanu propagandzistę i przywódcę grupy hakerów powiązanych z ISIS, który zginął w wyniku ataku amerykańskich dronów w 2015 roku. Przedstawiciele amerykańskiego wywiadu utrzymywali, że był on autorem wielu groźnych cyberataków, w tym tego wymierzonego w stronę i konto na Twitterze US Central Command, a także stał za wyciekiem wrażliwych danych amerykańskich żołnierzy, który mógł narazić ich na bezpośrednie zagrożenie utraty zdrowia, a nawet życia.

Cyberprzestrzeń i podmioty, które operują w jej ramach, są rozpoznawane jako uczestnicy konfliktów zbrojnych. Nie może to dziwić w kontekście szkód, jakie zdolne są spowodować umiejętnie przeprowadzone cyberataki wymierzone w kluczowe dla infrastruktury militarnej i politycznej instytucje. Można się spodziewać, że tradycyjnie rozumiana przemoc obliczona na fizyczną eliminację celów stanowiących wirtualne zagrożenie będzie miała miejsce coraz częściej. W kontekście tego konkretnego ataku pojawiają się jednak liczne pytania natury etycznej i prawnej. Z informacji przekazywanych przez Siły Obronne Izraela wynika, że cyberatak dokonany przez Hamas nie należał do wyjątkowo zaawansowanych: nie zagrażał życiu ludzkiemu ani krytycznej infrastrukturze państwa. Można się więc zastanawiać, czy odpowiedź Izraela miała właściwe proporcje. Pojawiają się nawet głosy, że mogła ona stanowić przypadek złamania prawa międzynarodowego.

Źródło: cyberdefence25.pl, chip.pl

Patronujemy

 
 
Polecamy
Google zamontowało mikrofon w systemie alarmowym. Zapomniało poinformować o tym użytkowników