Boeing zaoszczędził na programistach. Kiepska decyzja powodem dwóch katastrof lotniczych

29 października 2018 lot Lion Air 610 z Jakarty do Pangkal Pinang kończy się upadkiem do morza, 13 minut po starcie. Cztery i pół miesiąca później lot 302 Etiopskich Linii Lotniczych z Addis Ababa do Nairobi rozbija się w podobnych okolicznościach. Nowy raport ujawnia, że do budowy powyższych modeli samolotu – 737 MAX – Boeing zatrudnił inżynierów bez wystarczającego doświadczenia zawodowego.

Jak wynika z doniesień, programiści zarabiali zaledwie 8 dolarów na godzinę, a pracodawca przy tworzeniu oprogramowania kierował się obniżeniem kosztów produkcji. To spowodowało, że w katastrofach lotniczych łącznie poniosło śmierć 346 osób, a lot 302 do dziś pozostaje najbardziej śmiercionośnym wypadkiem lotniczym w historii Etiopii. Rzadko poruszamy tego typu tematykę w naszym serwisie, ale zaciekawiło nas tłumaczenie Boeinga, o którym przeczytacie poniżej.

Kosztowna pomyłka

O zatrudnieniu inżynierów z HCL Technologies do budowy oprogramowania 737 MAX wypowiada się Mark Rabin, były inżynier Boeinga. Twierdzi on, że decyzja ta była dosyć “kontrowersyjna” głównie ze względu na to, że jego zdaniem nowi programiści byli o wiele mniej doświadczeni niż inżynierowie pracujący w Boeingu. Mark Rabin pisze też, że przez liczne błędy w kodzie oprogramowania, musiał on być wielokrotnie częściej przesyłany pomiędzy HCL a Boeingiem. Wpłynęło to na sprawność działania oprogramowania.

Kolejną pomyłką było także zwolnienie części seniorów, którzy pracowali do tamtej pory w koncernie. Pracodawca tę decyzję miał tłumaczyć tym, że stworzone przez doświadczonych inżynierów produkty były wystarczająco “dojrzałe” i nie potrzebowały dalszego wkładu z ich strony. 

Jak łatwo się domyślić, niemalże desperackie próby Boeinga, aby zaoszczędzić na produkcji nowego modelu, kosztowały koncern o wiele więcej niż zakładał budżet. Śledczy wierzą bowiem, że katastrofom winny jest wadliwy system poprawy charakterystyki manewrowej (MCAS), który spowodował, że maszyna zbytnio obniżyła dziób, aby uniknąć przeciągnięcia, tj. utraty siły nośnej. Oznacza to, że wszystkiemu winny był błędny kod — stworzony przez mniej doświadczony zespół. 

Śmiertelna walka z rywalem

Dlaczego Boeing w ogóle musiał zastanawiać się nad obniżeniem środków przeznaczanych na rozwój oprogramowania do obsługi nowych samolotów? Wszystko zaczęło się w momencie, w którym Boeing zmierzył się z potencjalnym zagrożeniem ze strony innego koncernu lotniczego — Airbusa. W 2010 roku ogłosił on produkcję nowego A320neo, który miał zużywać o 7% mniej paliwa niż Boeing 737. Niepokojący dla giganta stał się także fakt, że akcje Airbusa przyniosły również więcej zysku w przeciągu tygodnia niż akcje 737 w trakcie całego roku 2010.

Boeing rozpoczął zatem walkę z czasem, chcąc wprowadzić na rynek nowy model samolotu w przeciągu zaledwie 6 lat. Presja na wykonanie nowego modelu samolotu o rok szybciej niż zazwyczaj była prawdopodobnie jednym z kluczowych powodów, dla których doszło do katastrof. Stworzyła ona bowiem atmosferę, która dawała inżynierom do zrozumienia, że koncern stawiał na wykonanie projektu szybko i tanio. 

Wiązało się to m.in. z nagromadzeniem bugów i pominięciem testów analizy ryzyka czy przeprowadzenia symulacji komputerowej. Nietrudno zgadnąć jak wielce negatywny wpływ miało to na jakość oprogramowania. Przypomnijmy, że było ono odpowiedzialne za sterowanie samolotem, a jego wadliwa wersja naraziła koncern na straty w wysokości dziesiątek miliardów dolarów w kapitalizacji rynkowej. Ucierpiał również wizerunek koncernu, którego opinia publiczna oskarża o winę za śmierć 346 osób.


Autorką artykułu jest Zuzanna Filipiuk. Źródło artykułu: medium.com, grafika główna pochodzi z unsplash.com.

Patronujemy

 
 
Polecamy
Twarze, które nie istnieją. AI generuje, a Ty pobierasz