Edge coraz bliżej Chrome’a i Firefoksa. Zaoferuje blokowanie trackerów

Zmiany w Microsoft Edge to nie tylko wprowadzenie silnika Chromium. Następca Internet Explorera ma zostać wyposażony w inne nowoczesne funkcje. Najnowszą z nich ma być zapobieganie śledzeniu przez trackery znane z produktów konkurencji. Na ich wprowadzenie we wszystkich wersjach przeglądarki będzie trzeba jednak trochę poczekać.

Zmiany w Edge

Podczas gdy Internet Explorer po wielu latach od premiery nadal jest obiektem żartów, nowsza przeglądarka Microsoftu, Edge, przez wielu uważana jest za całkiem przyzwoitą propozycję. Jej główne nieszczęście polega chyba na tym, że zadebiutowała stosunkowo późno, gdy większość użytkowników była już przyzwyczajona do którejś z przeglądarek spośród szerokiej oferty konkurencji. Firma kierowana przez Satyę Nadellę nie przestaje jednak zabiegać o nowych userów, w czym ma jej pomóc podpatrywanie ciekawych rozwiązań u Google’a, Mozilli czy Apple. Jakiś czas temu ogłoszono, że Edge będzie napędzany opracowanym przez Google opensource’owym silnikiem Chromium, a to bynajmniej nie koniec zmian.

Blokowanie trackerów

Najnowszą wprowadzoną funkcją jest tzw. “zapobieganie śledzeniu”, które polega na blokowaniu plików cookie w przeglądarce, co od pewnego czasu jest już możliwe w Firefoksie i Safari. “Zapobieganie śledzeniu ma na celu ochronę przed śledzeniem przez strony internetowe, do których nie uzyskasz bezpośredniego dostępu”, czytamy w artykule na blogu Microsoftu, pod którym podpisali się programiści uczestniczący w projekcie, Brandon Maslen i Ryan Cropp.

To pierwsza tego typu próba podjęta przez Microsoft, co pewnie tłumaczy fakt ukrycia nowej funkcjonalności wśród opcji, które można aktywować, ale nie jest to obowiązkowe. Co ciekawe menu pozwalające na włączenie zapobiegania śledzenia uaktywnia się po wpisaniu w pasku adresu specjalnej komendy o treści “edge://flags”, która przypomina świadomym użytkownikom o przesiadce Microsoftu na silnik Chromium, bo jest znana “twardym” fanom Google Chrome od dawna. Później wystarczy tylko wybrać opcję “Włączone” przy polu dotyczącym zapobieganiu śledzenia, a następnie zrestartować przeglądarkę, aby sprawić, by Edge stał się odporny na próby śledzenia aktywności użytkownika. W dodatkowych ustawieniach Edge’a możemy określić poziom agresywności blokowania trackerów.

Na razie tylko Canary

Póki co opcja dostępna jest tylko na windowsowej wersji przeglądarki nazywanej Canary. Jest ona uważana za najmniej niezawodną spośród czterech odsłon, które prawdopodobnie zostaną rozwijane. Niedługo nowa funkcja ma trafić do macOS Canary, a w związku z tym, że oparta w pełni na Chromium wersja Edge’a ma działać nie tylko na Windows 10, ale i na 7, 8 i 8.1, to prawdopodobnie zapobieganie śledzeniu trafi również na starsze wersje systemu operacyjnego Microsoftu.

Nie wiadomo, jak długo jeszcze potrwają prace. Zdaje się, że wpis Maslena i Croppa sugeruje, że może to jeszcze trochę potrwać. Developerzy dali do zrozumienia społeczności, że liczą na jej feedback. “Wykorzystamy waszą opinię na temat tej eksperymentalnej funkcji w kanałach Canary i Dev, aby zrozumieć potencjalny wpływ [zapobiegania śledzeniu – przyp. red.] na kompatybilność z siecią i powtórzyć to doświadczenie, aby było pomocne i łatwe w użyciu”.

Cierpliwość popłaca

Taką ostrożność uznać należy za uzasadnioną. Przykład Mozilli stojącej za bodaj najbardziej rozwiniętą pod względem mechanizmów antyśledzących przeglądarką pokazuje, że praca nad systemem zabezpieczającym, który można uznać za porządny, może trwać lata. Twórcy Firefoksa najpierw ograniczyli się do wprowadzenia trybu incognito, który z biegiem czasu stopniowo został integrowany z resztą przeglądarki. Tłumaczyli to koniecznością lepszego opanowania mechanizmów przeciwdziałających śledzeniu, które miały przykry zwyczaj “psucia” niektórych elementów strony. Cierpliwe podejście okazało się zbawienne: w zeszłym tygodniu “The Washington Post” zarekomendował Firefoksa jako najlepszą przeglądarkę oferującą blokowanie trackerów. Ostrożni developerzy z Mozilli dopiero niedawno odważyli się jednak ustawić tę opcję jako domyślną.


Źródło: ptsecurity.com, computerworld.com. Zdjęcie główne artykułu pochodzi z pexels.com.

Patronujemy

 
 
Polecamy
Cyberatak w Polsce. Duńska firma traci 380 mln zł