Polskie software house’y o biznesie. Devdebata

Czy istnieje jakiś czynnik wpływający na sukces software house’ów? Na czym polega ich filozofia i kultura pracy? Czemu wpajanie tych wartości jest dla nich tak ważne? Przeczytaj devdebatę o software house’ach, do której tym razem zaprosiliśmy CEO, a nie senior developerów. Mamy nadzieję, że nasz tekst rozwieje Twoje wątpliwości związane z tym nieco enigmatycznym tworem!

W devdebacie udział wzięli:

  • Tomasz Szymański. CEO SoftwareMill. Założyciel i CEO SoftwareMill – ponad 60-osobowego software house’u, który od 10 lat zatrudnia w pełni zdalnie, wysokiej klasy inżynierów z całej Polski i świadczy usługi w najróżniejszych branżach na 4 kontynentach. Inżynier z 14-letnim stażem. Entuzjasta innowacyjnych technologii i sposobów zarządzania. Od 3 lat aktywny programista Blockchain, zarówno tych publicznych (jak BTC czy ETH) jak i prywatnych / permissioned (Hyperledger).
  • Michał Piórkowski. CEO Visuality. Kierownik projektu, który został właścicielem produktu, programista frontendu z pewną znajomością programowania, ojciec, przedsiębiorca i człowiek. W 2005 roku porzucił studia, aby założyć Visuality, firmę zajmującą się programowaniem Agile, Ruby on Rails, GO i ReactJS. Jego misją jest zbudowanie wspaniałej firmy, którą wyróżnia jakość i jest najlepszym miejscem do pracy w historii. W 2020 roku został partnerem i doradcą w firmie z branży CI/CD o nazwie Spacelift.
  • Dmitrij Żatuchin. CEO DO OK. Optymista wierzące w sensowne relacje, rozwój wewnętrzny i mindfulness. Zainspirowany kulturą nordycką wnosi pozytywną energię dla swoich kolegów z zespołu i klientów. Ponadto posiada doktorat z informatyki.
  • Mariusz Smenżyk. CEO Bravelab. 10 lat temu zaczął budować zespół inteligentnych i oddanych swojej pasji inżynierów oprogramowania, którzy cenią profesjonalizm, wiedzę i wzajemny szacunek ponad wszystko inne. Całkiem naturalnie stali się wkrótce czymś więcej, niż tylko kolejną agencją programistyczną. Dziś nazywają się Bravelab i są bardzo dumni z wartości, jaką wnoszą do każdej firmy uzależnionej od Internetu.
  • Mateusz Kubiczek. Prezes Zarządu i współzałożyciel The Software House, najlepiej ocenianej firmy programistycznej w Polsce według serwisu Clutch. Absolwent Politechniki Śląskiej oraz Szkoły Biznesu Politechniki Warszawskiej. Posiada ponad 10-letnie doświadczenie w zarządzaniu i rozwijaniu firm technologicznych.
  • Bartosz Borkowski. Co-founder & CSO w createIT. Od zawsze związany z branżą IT, od ponad 15 lat prowadzi software house, który dziś pod marką createIT, realizuje projekty dla Klientów z całego świata. Dzięki dużemu doświadczeniu w roli programisty, architekta i analityka biznesowego złożonych systemów, doskonale potrafi przekładać biznesowe potrzeby Klientów na język technologii i mówić o technologii tak, aby zrozumiał go biznes.

Co Waszym zdaniem sprawia, że software house osiąga sukces?

Tomasz SzymańskiOdpowiada Tomasz Szymański, CEO SoftwareMill: Przede wszystkim warto zacząć od wykreowania tego, co nas wyróżnia na tle konkurencji, czyli odszukać swój wyróżnik biznesowy (Unique Selling Proposition). Kluczowe jest też to, aby otaczać się właściwymi ludźmi i zadbać o elastyczność w zespole. Na koniec nie zaszkodzi też trochę szczęścia.

Michal PiotrkowskiOdpowiada Michał Piórkowski, CEO Visuality:

To jest oczywiście bardzo skomplikowane pytanie, jeśli założymy, że Visuality osiągnęło jakiś sukces, to mogę powiedzieć, co u nas zadziałało (i obserwuję to również u niektórych konkurentów). Jeśli miałbym wybrać jeden czynnik, to będzie nim zdecydowanie kultura i misja. Zarówno ta dotycząca pracy, kogo i jak zatrudniamy, ale również ta dotycząca współpracy z klientem. W naszym wypadku tą misją jest partnerstwo z klientem i nastawienie na spełnianie jego celów biznesowych. Jeśli od pierwszego dnia pracownikom wpajamy te wartości i dajemy im narzędzia do ich realizacji, to jest szansa, że zacznie się to wrastać.

Odpowiada Dmitrij Żatuchin, CEO DO OK:

Dla nas to mieszanka wizji firmy, misji, klientów i ludzi na pokładzie DO OK. Naszą misją jest tworzenie “life-changing software services”, co oznacza, że naszymi klientami są firmy, których biznes ma pozytywny wpływ na świat, dzięki temu nasi ludzie mają poczucie głębokiego sensu, jaki ma ich praca. Mamy na pokładzie ponad 50 kolegów i koleżanek, dla których dobro planety i zdrowie ludzi jest ich własnych celem. Pracując w DO OK, dzięki naszym klientom i technologii, mogą mieć realny wpływ na pozytywne zmiany. Daje to olbrzymie zaangażowanie naszych ludzi, które mocno doceniają nasi klienci.

Mariusz SmenzykOdpowiada Mariusz Smenżyk, CEO Bravelab:

Zacznę od tego, że nie potrafię zdefiniować słowa “sukces”. Stereotypowo kojarzy mi się ono z czymś wielkim, czymś, do czego dążymy długimi latami i na końcu pojawia się on: sukces.

W Bravelab podchodzimy do tego trochę inaczej, tzn. staramy się cieszyć sprawami, które w ogólnym rozrachunku składają się na coś większego. Warto pamiętać, że sukces w postaci pozyskania Klienta z wielomilionowym budżetem, ale za to z ogromnym legacy-code, którego nie da się rozwijać, nie koniecznie musi być sukcesem. W ostatecznym rozrachunku po wielu latach działania wychodzi nam, że do mniejszych i większych sukcesów przybliża nas: koncentracja na wybranych technologiach (focus), opracowanie wspólnie z zespołem wartości i strategii działania i chyba najważniejsze: konsekwencja w działaniu.

Mateusz KubiczekOdpowiada Mateusz Kubiczek, Prezes Zarządu The Software House:

Obecnie w The Software House pracuje ponad 160 doświadczonych, utalentowanych specjalistów IT. Ten zespół jest dla nas motorem napędowym i największą wartością, dlatego chcemy go dalej powiększać i rozwijać. W tym celu z jednej strony dbamy o lokalną rozpoznawalność, która przyciąga do The Software House niesamowicie uzdolnionych, rodzimych specjalistów. Z drugiej strony natomiast kluczowa jest dla nas ekspansja na rynki zagraniczne – w tym roku otworzyliśmy np. oddział w Holandii – umożliwiająca zdobywanie ciekawych, wymagających projektów dla naszego zespołu. Rozwój w obu tych obszarach przekłada się na strategiczną współpracę z obecnymi klientami oraz szybki wzrost liczby nowych projektów.

Jesteśmy firmą, która rekrutuje również do pracy całkowicie zdalnej. To daje nam możliwość szukania talentów w całej Polsce. Stajemy się też bardziej atrakcyjni jako pracodawca, bo jesteśmy elastyczni i staramy się stworzyć idealne warunki do pracy dla każdego. Dla tych, którzy lubią przychodzić do biura, mamy dostępne dwie siedziby – w Gliwicach i Krakowie.

Dobra strategia biznesowa i wysoki poziom naszych usług przynosi nam też uznanie w branży, wzmacnia rozpoznawalność firmy. W tym roku zdobyliśmy pierwsze miejsce w rankingu polskich software house’ów na portalu Clutch. Niedawno znaleźliśmy się też na liście najszybciej rozwijających się europejskich firm technologicznych Financial Times 1000.

Odpowiada Bartosz Borkowski, Co-founder & CSO w createIT:

Jakość kodu, stosowanie najnowszych technologii – tak, oczywiście są ważne. Ale najważniejsze jest to, o czym często można zapomnieć w natłoku wszystkich nowatorskich metod zarządzania firmą, projektami, procesami, oczekiwaniami i ludźmi – staromodne i nudne zadowolenie Klienta i relacja z nim.

W createIT jesteśmy zorientowani na długofalową i wielopoziomową współpracę z naszymi Klientami. Zapewniamy im poczucie bezpieczeństwa. Jesteśmy dla nich doradcą, konsultantem, a na pewnym etapie wręcz partnerem. Zawsze i bezwarunkowo, działamy w interesie Klienta. Nie stawiamy się jedynie w roli wykonawcy.

Mogę śmiało powiedzieć, że tak prosta rzecz jak prawdziwe zaangażowanie się w projekt Klienta wystarczy. Trzeba zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebuje Klient, zaproponować przemyślane rozwiązania techniczne odpowiadającego na jego potrzeby (najlepiej kilka wariantów)i wdrożyć je w sposób dokładnie taki, jaki obiecaliśmy. Cały czas mając na uwadze najbardziej efektywne dla danego typu Klienta ratio „cena a klasa rozwiązania”. To wszystko tworzy atmosferę wzajemnego zaufania i zrozumienia i jest podstawą do dalszej współpracy. 

Dokładnie to podejście powoduje, że Klienci zostają z software house na długie lata. W naszym przypadku jeden z pierwszych Klientów jest również naszym aktualnym. Pracujemy razem już 15 lat!

Naszą definicją sukcesu jest to, że po tak długim czasie nadal współpracujemy i co ważniejsze obie strony są z tej współpracy zadowolone. 

Co software house’owi przynosi więcej korzyści: dziesięć małych projektów dla różnych klientów, czy jeden duży?

Tomasz SzymańskiOdpowiada Tomasz Szymański, CEO SoftwareMill: Z jednej strony dobrze mieć dużo projektów, bo minimalizujemy ryzyko, z drugiej strony tak naprawdę duże i ekscytujące rzeczy robi się w większych projektach – jednak pociąga to za sobą spore ryzyko finansowe w przypadku, kiedy stracimy dużego klienta. To ryzyko pojawia się szczególnie wtedy, jeśli gramy fair i klient nie jest od nas uzależniony (nie stosujemy nieetycznych zagrywek zmierzających do vendor lock-inu). Dlatego jedyną skuteczną metodą obrony w takich sytuacjach jest dobrze wykonana praca i coś “extra”, co jest sekretnym sosem firmy.

Michal PiotrkowskiOdpowiada Michał Piórkowski, CEO Visuality:

To oczywiście (jak zawsze) zależy. W naszym wypadku podstawą pracy jest dobre zrozumienie biznesu i wprowadzenie nowych rozwiązań, które ten biznes popchną do przodu. W takim wypadku preferujemy mniej projektów, bo pozwala nam to poświęcić więcej jakościowego czasu dla każdego z naszego klienta. Dzięki temu byliśmy w stanie, chociażby wesprzeć naszych klientów w poszukiwaniu inwestycji, z racji szerokiej sieci kontaktów na rynku VC (jaką posiadamy).

Odpowiada Dmitrij Żatuchin, CEO DO OK:

Nie rozmiar, a jakość jest na pierwszym miejscu. Patrzymy uważnie na zgodność projektu z misją firmy. Challengujemy też sprzedaż, sprawdzając, czy chodzi w tym projekcie wyłącznie o wymiar finansowy, czy jest to coś extra. Mamy trochę szczęścia w tym, że nasze duże projekty od kilku lat są zgodne z pomaganiem ludziom, mają pozytywny wpływ na równoważenie zużycia zasobów Ziemi, dążąc do zmniejszania nakładów pracy, czy wydatków, na rozwiązywanie istniejących problemów życia codziennego. Co więcej, duże projekty zaczynają się często od małych, gdzie na etapie warsztatów budujemy kredyt zaufania, spłacamy go obustronnie na etapie Proof-of-Concept czy MVP, by dalej przez wiele lat współpracować jako preferowany partner z klientem.

Mariusz SmenzykOdpowiada Mariusz Smenżyk, CEO Bravelab:

Projekty są u nas analizowane pod kątem finansowym, jak i rozwojowym. Staramy się odpowiedzieć na pytanie, czy dany projekt podniesie know-how zespołu. Zdarza się, że małe kilkudziesięciogodzinne projekty są bardzo atrakcyjne pod tym kątem. Na duże, kompleksowe projekty przygotowujemy się od kilku dobrych lat i w tę stronę konsekwentnie zmierzamy.

Mateusz KubiczekOdpowiada Mateusz Kubiczek, Prezes Zarządu The Software House:

Z mojego doświadczenia wynika, że duże projekty pozwalają szybciej rozwijać firmę, bo często tacy klienci powiększają zakres współpracy i zespół. Jednak stabilność biznesową przynosi dywersyfikacja i równoczesna praca przy mniejszych projektach. Zabezpiecza to nas przed ryzykowną sytuacją, w której kończymy współpracę z jednym lub dwoma kluczowymi klientami i nie mamy jeszcze zakontraktowanych nowych projektów na podobną skalę.

Dlatego tak naprawdę podchodzimy do tego tematu jeszcze inaczej: dla nas ważne są przede wszystkim ciekawe projekty. Tak jak już wspomniałem, nasz zespół to bardzo utalentowani specjaliści od developmentu, a tacy ludzie lubią wyzwania. Dlatego w ostatecznym rozrachunku najważniejsze jest dla nas dobieranie takich projektów, by ludzie się nie nudzili, mogli realizować swój potencjał i się rozwijać. Wielkość projektów schodzi wtedy na dalszy plan.

Odpowiada Bartosz Borkowski, Co-founder & CSO w createIT:

Kiedyś myślałem, że miarą powodzenia firmy jest realizowanie wielkich i spektakularnych projektów. Takich, które ładnie wyglądają w portfolio firmy, o których fajnie opowiada się na spotkaniach z Klientami i przy stole rodzinnym, o których głośno jest w gazetach. Oczywiście takie projekty są ważne i dają sporo satysfakcji. Trzeba natomiast świadomie podejmować decyzję o ich realizacji i idącymi za tym ryzykami, jak choćby nadmiernym uzależnieniem finansowym firmy od jednego klienta czy kondycji małego wycinka rynku.

Tak jak w życiu, najlepsza jest równowaga. My przyjęliśmy strategię „mieszanki” tj. połączenie kilkunastu mniejszych projektów (dla różnych Klientów z różnych części świata), które zapewnią właściwy cash flow i niezależność, z kilkoma dużymi (a najlepiej do tego nowatorskimi), które zawsze niesamowicie rozwijają firmę i pozwalają przejść na kolejny etap rozwoju, zarówno pod kątem marketingowym, jak i technologicznym.

Opowiedz o największym i najdłużej rozwijanym projekcie przez Twoją firmę?

Tomasz SzymańskiOdpowiada Tomasz Szymański, CEO SoftwareMill: Najdłużej układa nam się współpraca z firmą IntelliSMS, dla której to tworzymy specjalistyczną bramkę SMS. Jest to o tyle ciekawy projekt, że pracujemy nad nim praktycznie tak długo jak istnieje SoftwareMill. Dzięki wspólnym sukcesom mogliśmy się sporo nauczyć i wchodzić na kolejne etapy kunsztu inżynierskiego. No i oczywiście nauczyliśmy się, co to znaczy praca z kodem legacy… który sami stworzyliśmy.

Jednak naszymi największymi klientami są klienci z branży finansowej i crypto. Tam mieliśmy szansę stworzyć naprawdę skomplikowane, wymagające olbrzymiej wiedzy i doświadczenia systemy transakcyjne o przepustowościach, których nie powstydziłaby się żadna światowa giełda. Takie projekty dają niesamowicie dużo satysfakcji: kiedy widzimy, że nasza praca potrafi zarobić dla naszych klientów naprawdę duże pieniądze, a co najważniejsze działa bezawaryjnie.

Michal PiotrkowskiOdpowiada Michał Piórkowski, CEO Visuality:

Szczerze ciężko mi wybrać jeden. Jest wiele projektów, które prowadziliśmy parę lat, niektóre z nich nadal prowadzimy. Niestety będę to powtarzał do znudzenia – najlepszy projekt, jaki mamy to projekt, w którym klient traktuje nas jako partnera i dopuszcza nas do swojej wizji biznesowej. Taki produkt następnie jest analizowany przez zespół z wiecznie przyświecającym nam jednym jedynym celem. Programowanie jest wszakże tylko środkiem do celu.

Odpowiada Dmitrij Żatuchin, CEO DO OK:

Zdecydowanie Actify, którego misją jest pomaganie ludziom żyć zdrowiej poprzez budowanie nawyków małymi krokami bez drastycznych zmian w ich codziennym życiu. Actify oferuje coaching, krokomierz motywacyjny, medytację, przepisy kulinarne itp. Zaczynając od małych i regularnych ćwiczeń, każdy możemy żyć dłużej, mieć mniejszy poziom stresu, być zdrowsi dla otoczenia np. rzucając palenie. Brzmi prosto, a pod spodem jest cała platforma, z zaawansowanym machine learningiem w tle, gdzie współpracując z zespołem Data Science po stronie holenderskiej, mamy wpływ na setki tysięcy żyć. Wartością dodaną jest zdecydowanie rozwój każdego członka zespołu, jak i popularyzacją zdrowego życia wewnątrz firmy.

Mariusz SmenzykOdpowiada Mariusz Smenżyk, CEO Bravelab:

Największym naszym projektem był system eventowo-ticketowy pisany dla naszego partnera z UK. Polegał on na rozwijaniu istniejącego już silnika obsługującego miliony zamówień miesięcznie. Dzięki naszym integracjom kolejni dostawcy mogli korzystać z głównego silnika, co pozwalało im na ograniczanie kosztów związanych z implementacją dedykowanych rozwiązań na swoich platformach. Projekt ostatecznie został zamknięty przez Covid (raczej nikt teraz nie kupuje biletów na Broadway).

Mateusz KubiczekOdpowiada Mateusz Kubiczek, Prezes Zarządu The Software House:

Kilkuletnia już i jednocześnie pełna wyzwań jest nasza współpraca z Rafałem Oknińskim, CTO w londyńskim BrickVest Limited. Zaczynaliśmy pracować dla tego klienta z dwuosobowym zespołem, ale z czasem urósł on do 20 osób. Wśród nich są oczywiście w większości developerzy (backendowcy i frontendowcy), ale także PM-owie, designerzy, inżynierowie DevOps, oraz specjaliści QA. Tak duży i jednocześnie zróżnicowany zespół jest niezbędny ze względu na projekty wykonywane dla BrickVest – m.in. autorski, high-levelowy framework, będący od pewnego czasu podstawą dla właściwie wszystkich nowych produktów fintechowych klienta. Dla nas to oczywiście spore wyzwanie, ale też wielka wartość, bo możemy pozwolić sobie na nowoczesne, wymagające rozwiązania, np. wykorzystanie architektury mikroserwisowej.

Odpowiada Bartosz Borkowski, Co-founder & CSO w createIT:

Najdłużej w portfolio naszych Klientów jest międzynarodowa korporacja KönigStahl /AluKönigStahl/ König Group, z którą pracujemy już 15 lat. Współpracę rozpoczęliśmy od niewielkiego zlecenia dla polskiego oddziału firmy, obecnie realizujemy zróżnicowane projekty IT dla całej grupy na całym świecie.

Zbudowaliśmy dwustronne zaufanie i każdym kolejnym projektem udowadniamy, że decyzja, którą podjęli 15 lat temu była najlepszą jaką mogli podjąć.
Największym projektem, który aktualnie realizujemy jest przełomowa dla branży e-sportu platforma, o której już wkrótce będę mógł powiedzieć więcej (tak to jeden z tych projektów, o których będzie głośno).

To koniec pierwszej części devdebaty dotyczącej software house’ów od strony biznesowej. Za tydzień kolejna!


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Do czego w DDD wykorzystać projekty i namespace’y z C#?