Kryptowaluty na celowniku? Przepisy ograniczają anonimowy handel

Nowe unijne przepisy ograniczają możliwość anonimowego handlu kryptowalutami. Piąta dyrektywa Unii Europejskiej w sprawie przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy sprawi, że osoby zamierzające kupić np. bitcoiny albo ethereum będą musiały przejść proces, podczas którego dokonają rejestracji za pomocą swoich danych.

Im prościej, tym lepiej

Do tej pory istniało kilka giełd, które maksymalnie upraszczały proces zakupu kryptowalut. Wszystko, co należało zrobić, to wejść na właściwą stronę, na której po podaniu numeru konta możan było kupić waluty z interesującym nas logiem. Prawdą jest, że wiele polskich giełd od dawna wymaga przejścia przez proces rejestracji związany m.in. z podaniem danych osobowych, bez którego dokonanie jakiejkolwiek transakcji jest niemożliwe, ale leży to w gestii prywatnych właścicieli danych serwisów. Tym razem mamy jednak do czynienia z podejściem systemowym. Nowa dyrektywa Unii Europejskiej dotycząca przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy zmusza wszystkie podmioty handlujące kryptowalutami do wprowadzenia podobnych obostrzeń.

Każdy musi się dostosować

Nawet swoiste bastiony transakcji, które można było przeprowadzić w niemal całkowicie anonimowy sposób, muszą ugiąć się przed unijną siłą. LocalBitcoins.com, firma założona w 2012 roku w Helsinkach, do tej pory pozwalała na obrót bez podania danych osobowych, jednak 27 marca portal ogłosił, że zastosował się do Dyrektywy V AML (Anti-Money Laundering), która weszła w życie 18 marca. Tym samym nowi użytkownicy zostają zmuszeni do wprowadzenia do formularzy rejestracyjnych podstawowych danych osobowych. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości również właściciele starszych kont będą musieli uzupełnić brakujące informacje na swój temat. Na dodatek trwają prace nad zupełnie nowym sposobem weryfikacji użytkowników polegającym m.in. na ocenie kontrahentów w czterostopniowym rankingu na podstawie ilości przeprowadzonych przez nich transakcji.

Dużo większa odpowiedzialność

Dyrektywa V AML nakłada na firmy związane z kryptowalutami odpowiedzialność o znacznie większej skali, niż miało to miejsce dotychczas. Nowe przepisy dotkną przedsiębiorstwa z branży crypto na trzy różne sposoby. Po pierwsze, giełdy będą zmuszone rejestrować się u odpowiednich organów nadzoru finansowego w swoim kraju, tak jak robią to ich “tradycyjne” odpowiedniki. Po drugie, do ich obowiązków będzie należało składanie raportów dotyczących podejrzanych działań związanych z dokonywanymi za ich pośrednictwem transakcjami, a także przeprowadzanie procedury weryfikacji klienta zgodnie z zasadą KYC (Know Your Customer). Po trzecie, inspektorzy finansowi zyskają upoważnienie do uzyskiwania danych osobowych właścicieli kryptowalut.

Straty dla branży

Lech Wilczyński, prezes InPay SA, narzędzia dla sprzedawców umożliwiającego przyjmowanie płatności w bitcoinach, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat nowej dyrektywy z serwisem CHIP.pl. Jego zdaniem nowe wymogi są bardzo podobne do tych, które od długiego czasu są stawiane przed bankami. Ich wprowadzenie oznacza znaczny wzrost kosztów dla przedsiębiorstw bazujących na kryptowalutach. Takie firmy muszą liczyć się również z odpływem części użytkowników zniechęconych brakiem możliwości dokonywania anonimowych płatności. – To, co stanowi o wartości użytkowej kryptowalut, to fundamentalne poszanowanie dla prywatności transakcji obywateli, którzy chcą się rozliczać bez domyślnego profilowania ich aktywności finansowej – podsumowuje Wilczyński.

Giełdy działające na terenie Unii Europejskiej muszą dostosować się do nowych przepisów do stycznia 2020 roku. Finlandia jest pierwszym państwem, który dostosował krajowe przepisy do nowej dyrektywy. Oznacza to, że fińskie firmy muszą wprowadzić zmiany w swoich platformach do końca listopada tego roku.


Źródło: chip.pl

Patronujemy

 
 
Polecamy
Tworzenie heatmap w Pythonie. Prasówka Technologiczna: 19.04.2019 r.