Google walczy z porównywarkami cen

Przełom 2019 i 2020 stoi pod znakiem zmian w Google. Tym razem włodarze najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej na świecie zdecydowali się postawić m.in. na zmiany, które być może podważą sens korzystania z porównywarek cen produktów. Pod koniec roku zaczęto wprowadzać natomiast ulepszenia w algorytmach.

All in one

Od dłuższego czasu Google walczy o to, by jak najwięcej prostych czynności można było wykonać z poziomu ich przeglądarki. Stało się tak chociażby z popularnym Google, do którego użycia od dawna nie jest nawet niezbędne odwiedzenie jego strony. Tym razem gigant technologiczny wchodzi jednak na pole wcześniej przez siebie niezagospodarowane: porównywanie cen produktów.

Google vs porównywarki

Ten ruch nie może spodobać się właścicielom popularnych porównywarek cen, których cała działalność opiera się na tym, co Google zamierza dostarczać z poziomu najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie. Już teraz mieszkańcy Stanów Zjednoczonych wpisujący w okno wyszukiwania frazę odnoszącą się do konkretnego towaru, np. tytuł książki, poza linkami do stron z jego opisem trafią również na propozycje handlowe dobrane przez algorytmy. Co więcej, rozwiązanie sprawdzi się również w przypadku bardziej ogólnych fraz, takich jak np. “spodnie dresowe”. Za każdym razem oczom użytkowników ukażą się najbardziej trafne propozycje wraz z cenami pobieranymi z ponad miliarda stron.

Na dodatek ukazujące się w wyszukiwarce wyniki można szybko i wygodnie filtrować, wybierając chociażby płeć czy fason konkretnego produktu. Dostępne są również opinie użytkowników dotyczące konkretnych towarów, a w razie zainteresowania użytkownik może szybko przejść na stronę wybranego sklepu. Co bardzo istotne dla sprzedawców, obecność ich sklepu w wyszukiwarce nie będzie uzależniona od opłat – wszystkie opisywane funkcjonalności pozostaną kompletnie darmowe. Oczywiście będzie trzeba spełnić pewne warunki, które zostały opisane na stronie firmy, ale już teraz jasne jest jedno: wprowadzenie do Google praktycznie wszystkich funkcjonalności znanych ze standardowych porównywarek może podważyć sens z ich korzystania.

Póki co nową funkcjonalnością mogą cieszyć się jedynie mieszkańcy Stanów Zjednoczonych. Nie wiadomo, kiedy nowe rozwiązanie pojawi się w innych krajach, ale jeśli odniesie ono sukces na rynku amerykańskim, to pewnie niedługo będzie można spodziewać się jego ekspansji.

Google stawia na zmiany

Od pewnego czasu Google wprowadza sporo zmian, jeśli chodzi o rekordy wyświetlane w najpopularniejszej wyszukiwarce świata. Niedawno zmieniono kolejność pojawiania się elementów danego wyniku (obecnie wygląda to tak: najpierw adres z ikoną, potem tytuł i opis). Postarano się również o lepsze wtopienie się reklam w resztę wyników na stronie (wprawne oko dostrzeże jednak, że wyróżniają się czarnym, wyboldowanym tekstem).

Od końca zeszłego roku (w Polsce od 9 grudnia) wprowadzane są natomiast modyfikacje w algorytmach odpowiadających za kolejność wyświetlania stron na liście. Google twierdzi, że dzięki technologii BERT, rozwiązaniu opartemu na sieci neuronowej przetwarzającej język naturalny, wyniki wyszukiwania są lepiej dopasowywane do zapytań. Podobno wykorzystane algorytmy pozwalają na zrozumienie nie tylko poszczególnych słów składających się na daną frazę, ale również skomplikowanych związków między nimi.

13 stycznia tego roku Google przekazało natomiast informacje dotyczące tzw. January 2020 Code Update, w związku z którym mogło dojść do znacznych zmian pozycji w wyszukiwarce.


Źródło: chip.pl. Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Między pracą w Apple a Microsoftem jest mało różnic. Historia Piotra Poletajew