300 szefów firm IT z siedzibą na Białorusi zagroziło, że przeniosą biznes za granicę

– Stworzyłem go od podstaw na Białorusi i dobrze go znam – powiedział rok temu o sektorze IT Aleksandr Łukaszenko. Od lat istniało niewypowiedziane porozumienie między tą branżą a reżimem białoruskiego prezydenta na zasadzie: my nie czepiamy się was, a wy nie mieszajcie się do polityki. Zdaje się, jak donosi publicysta Franak Wiaczorek w POLITICO, że wskutek ostatnich wydarzeń, doszło do kryzysu tych relacji. 

Już w 2018 roku uważano, że sektor IT daje większy PKB, niż całe białoruskie Ministerstwo Przemysłu i podkreślano, jak ogromny jest potencjał tej sfery. Wówczas ta gałąź gospodarki rozwijała się nawet o 40% rocznie, a wysokie zarobki pracowników branży pośrednio stymulowały PKB. – Był czas, gdy się tu „ochłodziło”, ale niewielu wyjechało. Dlatego nie wiem, co musiałoby się stać, by wyjechali wszyscy – mówił twórca BR Capital, przedsiębiorca Wiktar Prakapienia. Wszystko jednak wskazuje na to, że relacje te znacznie się ochłodziły.

Początek represji

Pierwszym sygnałem nadchodzących zmian był start Walerija Cepkały w wyścigu prezydenckim. – Zdecydowałem się kandydować na prezydenta Republiki Białorusi. Mam na to wystarczające doświadczenie zarówno menadżerskie, jak i osobiste. Mając wiarygodne kontakty w kręgach politycznych i biznesowych w różnych krajach, będę mógł je wykorzystać dla dobra Białorusinów – pisał w zapowiedzi swojej kandydatury

Walerij Cepkało jest jednym z założycieli Białoruskiego Parku Wysokich Technologii, projektu mającego na celu stworzenie na Białorusi sprzyjających warunków dla zorientowanego na eksport przemysłu programistycznego. Mówiąc krótko: jest to białoruska Dolina Krzemowa. Niestety do tegorocznego startu o prezydenturę dopuszczono tylko pięciu kandydatów. Komitet Walerija nie został zarejestrowany. Niedługo po tym niedoszły polityk uciekł z kraju do Polski przez Rosję. W zeszłym miesiącu dołączyła do niego jego żona Weranika.

Sytuacja zaostrzyła się bezpośrednio po wyborach, kiedy obywatele rozpoczęli swój nieustający protest polityczny, a władze posunęły się do brutalnych represji wobec nich. 300 szefów firm informatycznych z siedzibą na Białorusi zagroziło, że przeniosą swój biznes za granicę, jeśli rząd nie spełni ich żądań. Wśród nich znalazły się takie nazwiska jak: Arkady Dobkin, właściciel EPAM oraz Viktor Prokopenya, założyciel firmy programistycznej Viaden Media. Szefowie IT żądali, aby białoruski rząd:

  1. Zaprzestał przemocy wobec ludności cywilnej i usunął atmosferę strachu z ulic.
  2. Wypuścił wszystkich więźniów politycznych i zatrzymanych. 
  3. Przeprowadził nowe, transparentne wybory na Prezydenta Republiki Białorusi.
  4. Zapewnił obywatelom Republiki Białorusi swobodny dostęp do informacji.

Pełna treść listu w języku białoruskim wraz z sygnatariuszami dostępna jest tutaj

Broń palna kontra pióro

Na odpowiedź rządu nie trzeba było długo czekać. Już następnego dnia, 13 sierpnia m.in. do biura firmy Yandex w Mińsku wkroczyli uzbrojeni ludzie. Rzecznik koncernu Yandex, Ilia Grabowski powiedział, że „może jedynie potwierdzić informację” o uzbrojonych ludziach i próbuje wyjaśnić dalsze szczegóły. Przeszukano również biura serwisów taksówkarskich Yandex Taxi i Uber. 

Niepokojące wieści wyszły także od twórców popularnej gry online World of Tanks. Chwilę po przeszukaniach w Yandex, Nasza Niwa, lokalny portal i tygodnik opublikował informację na temat Wargamingu. – Firma tworzy plan ewentualnej relokacji części pracowników i ich rodzin do innych krajów w wyjątkowej sytuacji – miała brzmieć treść maila wysłanego do pracowników przez Victora Kisly, prezesa organizacji. – Kontrolujemy wraz z zarządem firmy sytuację. Jestem w stałym kontakcie z szefami oddziałów w Mińsku.

Jak wskazuje Franak Wiaczorek w POLITICO, wielu liderów i mieszkańców Białoruskiego Parku Wysokich Technologii, zamiast dołączyć do wieców poparcia Łukaszenki, zaczęło czynnie wspierać Swiatłanę Cichanouską. Pavel Liber, Senior Director w EPAM opracował nawet alternatywną platformę do liczenia głosów, która potwierdziła, że Łukaszenko nie otrzymał 80% głosów w wyborach. Z kolei Wiceprezes firmy tej firmy technologicznej Maksim Bachrecow dołączył do Rady Koordynacyjnej, opozycyjnej struktury stworzonej w celu doprowadzenia do pokojowego przekazania władzy. 

Pozostali przedstawiciele branży IT zostali aktywnymi darczyńcami na rzecz funduszy pomocy dla ofiar przemocy sił bezpieczeństwa i dla strajkujących pracowników. 

Z mekki do strefy zero

Taki przebieg wydarzeń nie mógł pozostać bez echa, a białoruscy przedsiębiorcy już zbierają ich żniwa. Dyrektor generalny Vibera Djamel Agaoua w rozmowie z Forbesem powiedział, że dwóch software inżynierów z jego firmy zostało aresztowanych i pobitych “bez powodu”. Jak zapowiedział – Nie możemy inwestować w kraju, w którym ludzie żyją w strachu – i ostrzegł, że trwająca na Białorusi przemoc może powstrzymać plany inwestycyjne jego firmy.

Opuszczenie kraju zapowiedziały także inne firmy. Brytyjska firma Godel z siedzibą w Białorusi, poinformowała, że w związku z niestabilną sytuacją przeniosła część swojego zespołu na Ukrainę. Zaś w PandaDoc, firmie zajmującej się oprogramowaniem do automatyzacji dokumentów, przeprowadzono ankietę wśród pracowników, która wykazała, że 83 proc. z nich chce wkrótce opuścić kraj.

Według serwisu informacyjnego dev.by, 12 białoruskich firm IT jest w trakcie całkowitej relokacji, 59 w częściowej, a 112 zaczęło szukać możliwości zmiany lokalizacji. 

Echa białoruskich protestów pomimo upływu czasu nie słabną, a nawet przybierają na sile. Wzburzeni polityczną sytuacją obywatele nie przestają demonstrować swojego niezadowolenia. Niezależnie od tego, jak potoczy się sytuacja w najbliższych dniach, zdaje się, że Białoruś z informatycznej mekki zmieni się w swojego rodzaju strefę zero. Franak Wiaczorek prognozuje, że jeśli mimo całej sytuacji Łukaszenko pozostanie Prezydentem, rząd może się spodziewać ucieczki tak istotnego dla nich sektora IT za granicę. Przy takim scenariuszu, prawdopodobnym kierunkiem będzie Ukraina lub Polska.


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
DevOps to must have każdej firmy. Historia Pawła Kubicy