Zuckerberg chce regulacji. Facebook wkracza w nową erę?

Mark Zuckerberg wzywa rządy i inne organa decyzyjne do zwiększenia regulacji dotyczących obiegu danych. Po cichu liczy jednak, że będzie miał znaczny wpływ na kształt postanowień. To efekt wydarzeń z Christchurch, ale też sposób Zuckerberga na złagodzenie efektów kontrowersji, które jego portal budzi od dłuższego czasu.

W artykule opublikowanym jednocześnie w “The Washington Post”, w serwisie Independent.ie i na własnej osi czasu CEO Facebooka dość nieoczekiwanie opowiedział się za zwiększeniem rządowych regulacji dotyczących internetu. Miałyby one “przeciwdziałać szerszym zagrożeniom dla społeczeństwa, jednocześnie szanując wolność wypowiedzi”. Jaki pomysł na pogodzenie tych dwóch rzeczy ma Zuckerberg?

Pozorne zaskoczenie

Słowa wygłoszone przez szefa największego serwisu społecznościowego mogą dziwić w kontekście tego, że przez wiele lat miał on w zwyczaju wzbranianie się przed konsekwencjami różnych kontrowersyjnych sytuacji związanych z Facebookiem tłumacząc, że jako firma technologiczna, a nie mediowa nie ponosi on odpowiedzialności za treści udostępniane na platformie przez użytkowników.

Stanowisko wygłoszone przez Marka Zuckerberga tylko z pozoru jest zaskakujące. Co bystrzejsi obserwatorzy rozpoznają w nim naturalną konsekwencję różnych niepożądanych wydarzeń, które ciągną się za Facebookiem od niemal dwóch lat. Za początek słabej wizerunkowo passy Facebooka uznać należy aferę Cambridge Analytica, która na dobre rozgorzała na początku 2018 roku (pierwsze doniesienia złożył dziennikarz “The Guardian” w 2015 roku), kiedy cały świat dowiedział się, że sztab wyborczy senatora Teda Cruza korzystał z danych użytkowników Facebooka bez ich zgody. Skandal zaowocował stawiennictwem Zuckerberga na słynnym przesłuchaniu przed Kongresem Stanów Zjednoczonych. Spowodował on też zmianę retoryki szefa Facebooka, który początkowo wyśmiewał tezę głoszącą, że jego medium mogło zostać wykorzystane w celu manipulacji wyborczej o naprawdę dużym kalibrze.

Systemowe podejście

Teraz Zuckerberg stawia kolejny krok, na który jego wersja sprzed pięciu lat mogłaby zareagować jedynie zdumieniem. Za pomocą swojego facebookowego profilu oraz łamów tradycyjnych mediów nawołuje on do wprowadzenia jednolitego, systemowego podejścia do usuwania z internetu szkodliwych treści proponując, by krajowi regulatorzy ustalili standardy rozstrzygania, co należy uznać za taką treść, a co nie. Przy okazji Zuckerberg opisuje, jak wyglądają codzienne wyzwania stawiane przed ekipą Facebooka. “Technologia to znacząca część naszego życia, a przed firmami takimi jak Facebook stoi ogromna odpowiedzialność”, zaczął wpis CEO giganta social media. “Każdego dnia decydujemy, które wypowiedzi są szkodliwe, co stanowi reklamę polityczną i jak zapobiegać wyrafinowanym cyberatakom”, przekonywał. “Jest to istotne dla zachowania bezpieczeństwa naszej społeczności. Ale gdybyśmy zaczynali wszystko od nowa, nie powierzalibyśmy firmom podejmowania takich decyzji w pojedynkę”.

Zuckerberg, który otwarcie przyznaje, że władze i inni regulatorzy powinni być bardziej aktywni w ograniczaniu niepożądanych zachowań w sieci, gdyż prywatne podmioty nie radzą sobie ze skalą problemu. Ma już nawet konkretne pomysły, które miałyby się zawrzeć w czterech punktach.

Pomysły Zuckerberga       

Pierwszy to blokowanie szkodliwych treści. Zuckerberg chce, aby powstało niezależne ciało, które decydowałoby o tym, co można publikować, a czego nie. Uważa on, że w przestrzeni publicznej nie ma miejsca na mowę nienawiści i propagandę terrorystów, ale skala działań prowadzonych przez Facebooka sprawia, że siłą rzeczy podejmowane są decyzje, które można uznać za kontrowersyjne. Stąd pomysł na instytucję, do której można byłoby się odwoływać w takich przypadkach.

Drugi koncept miałby skupiać się na działaniach legislacyjnych podejmowanych w celu ochrony wolnych wyborów. Facebook już teraz wymaga specjalnej identyfikacji od osób chcących umieszczać w serwisie reklamy polityczne oraz gromadzi różne informacje na ich temat (istotne jest, kto płaci za dane reklamy, jakie inne materiały zamieszcza i jak je targetuje). Jednak rozstrzygnięcie, co jest reklamą polityczną, a co nie, może być kłopotliwe, pojawił się więc pomysł na jasne zdefiniowanie tego pojęcia.

Ochrona prywatności to trzeci pomysł. Zuckerberg podkreśla, że wzorem dla międzynarodowych regulacji w tym zakresie powinno być RODO. Dane użytkowników nie powinny być przechowywane lokalnie, ponieważ stwarza to różne zagrożenia. Jest to ciekawe stwierdzenie w kontekście niedawnej wpadki Facebooka: hasła milionów użytkowników były dostępne dla jego pracowników.

Założyciel największego medium społecznościowego chce również, aby przepisy prawa gwarantowały możliwość przenoszenia danych osobowych. Udostępnienie ich jednemu serwisowi powinno dawać możliwość przeniesienia ich do innych, tak aby użytkownik miał jak największy wybór. Według Zuckerberga należy również wprowadzić standard dla plików z danymi osobowymi.  

Niedawno pisaliśmy o problemach Facebooka w Niemczech, a także o kontrowersyjnym sposobie pozyskiwania danych od nastolatek. Czy zaproponowane przez Zuckerberga regulacje pozytywnie wpłyną na nadszarpnięty wizerunek giganta social media? To się okaże.


Źródło: pcworld.pl, facebook.com

Patronujemy

 
 
Polecamy
React z Ruby on Rails na trzy sposoby. Technologiczna prasówka: 21-25.01.2019