Wierzę, że mam wpływ na poprawę zdrowia społeczeństwa. Historia Kazimierza Cięciaka

Kazimierz Cięciak dziś pełni funkcję dyrektora konsultingu sektora e-Zdrowie w Comarch. Wcześniej przez 18 lat pracował w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, w którym zajmował się m.in. działalnością komercyjną i nowymi projektami. Od blisko trzech lat jest pracownikiem Comarch Healthcare i rozwija projekty wspierające zdrowie pacjentów. Jak wygląda praca w branży e-Zdrowia? O to zapytaliśmy naszego gościa.

Nie od zawsze pracuje Pan w projektach związanych z e-Zdrowiem, 18 lat pracował Pan w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Jak to się stało, że zdecydował się Pan pracować w Comarch, właśnie w dziedzinie e- zdrowia.

Od początku rozwoju mojej ścieżki zawodowej, realizuję prywatną misję – mocno wierzę, że to, co robię, ma wpływ na poprawę zdrowia zarówno społeczeństwa, jak i każdego pojedynczego pacjenta. IT jest wyśmienitym narzędziem, gdzie możemy to zmienić. I w Comarch to robimy!

Jakie umiejętności uzyskane z poprzednich stanowisk sprawdziły się w Pana przypadku w branży IT?

To właściwa mieszanka, to kombinacja wielu z nich, które zdobyć można tylko podczas pracy zawodowej. Tu nie ma drogi na skróty. Organizacja pracy, wybór właściwych priorytetów, kreatywność i zaangażowanie w połączeniu z jasną wizją rozwoju, wyborem wartości i poczuciem realizowania czegoś większego powodują, że każdy dzień jest tym wyjątkowym. Jestem przekonany, że te umiejętności sprawdzają się nie tylko w IT.

Czy brak kwalifikacji stricte informatycznych jest przeszkodą, by móc z powodzeniem pracować w branży IT?

To kwestia odpowiedniego podejścia do otaczającej nas rzeczywistości. Czytelnikom podpowiem, by popatrzyli, jakie to daje korzyści. Na pewno wymaga, zwłaszcza na początku kariery, więcej uwagi i czasu, by zrozumieć szczegóły, o których rozmawiają koleżanki i koledzy. Możemy wnieść inne, nieinformatyczne spojrzenie do toczących się projektów. Ważne byśmy byli świadomi i szanowali naszą wiedzę i doświadczenie z poprzednich miejsc pracy.

A w Pana przypadku brak wykształcenia technicznego był dużą trudnością? 

Przyznam, że zawsze ciągnęło mnie do IT. W dzieciństwie zaprzyjaźniłem się z ZX Spectrum, Commodore 16, miałem możliwość obserwowania, jak pierwsze komputery klasy IBM wkraczają na uczelnie. Już dużo później, w pracy zawodowej wykorzystywałem VBA, by pełniej cieszyć się z możliwości, jakie dają aplikacje pakietu Microsoft Office. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem ekonomistą z zacięciem informatycznym. Brak wykształcenia informatycznego postrzegam nie w kategorii problemów, ale możliwości rozwoju swoich kompetencji.

Czy są jakieś cechy, które mogą skutecznie utrudniać pracę? 

Nie chcę generalizować. Trzeba pamiętać, że nasze działania to w dużej mierze interakcje z ludźmi. Trzeba umieć i chcieć słuchać, jasno wyrażać swoje opinie. Warto zaznaczyć, że nawet gdy mamy cechy, które utrudniają tę pracę, możemy to zmienić.

W takim razie, za co lubi Pan swoją pracę? Czy jest coś, co sprawia, że nie zamieniłby jej na żadną inną?

To, co robię, opisałbym jako perfekcyjnie dla mnie dobraną mieszanką różnych czynników, których połączenie sprawia, że to jest właśnie “TO”. Każdy z tych elementów sam w sobie jest dla mnie niezwykle atrakcyjny. Przede wszystkim mam możliwość realizacji mojej życiowej misji. Prócz tego kontakt z nowoczesną technologią i rozwiązaniami informatycznymi, wspaniali i zaangażowani ludzie, codzienne wyzwania połączone z satysfakcją, jaką daje osiągnięcie wyznaczonych celów. 

Dzięki dynamicznej rzeczywistości można ją opisać, parafrazując wypowiedź przypisywaną Ralphowi Waldo Emersonowi – jest ona ciągłą podróżą. I to daje mi ogromną satysfakcję.

Jak wygląda tydzień pracy na stanowisku dyrektora konsultingu? 

Praktycznie każdy tydzień pracy wiąże się z wychodzeniem ze swojej strefy komfortu. Daje możliwość rozwoju i uczestnictwa w pasjonującej podróży zawodowej. Zawsze miałem ten przywilej, że pracowałem ze wspaniałym zespołem – tak jest też i tu w Comarch. Zgrany zespół to synergia, o której należy pamiętać. Spotkania z klientami, prace nad ofertami i materiałami marketingowymi czy też przygotowanie wypowiedzi dla mediów. To tylko część zadań, które czekają na nas każdego tygodnia.

Częściej pracuje Pan za biurkiem czy raczej sporo czasu spędza na spotkaniach, delegacjach?

Na pewno nie jest to praca, którą wykonuję wyłącznie siedząc za biurkiem. Nie jest to związane tylko z delegacjami, ale też z udziałem w wielu spotkaniach. Zarówno tych z zespołami z naszej firmy, jak i tymi zewnętrznymi. Dla mnie jest to idealne połączenie, dzięki któremu nie doświadczam monotonii.

Dla wielu osób pojęcia telemedycyny i teleopieki kojarzą się z medycyną niekonwencjonalną. Czym w takim razie jest telemedycyna i teleopieka?

Nie zagłębiając się w skomplikowane definicje, są to formy opieki medycznej, bądź opieki, świadczone na odległość. By o nich mówić, musi dojść do spełnienia warunku, że wykorzystujemy tzw. nowoczesne środki łączności np. “tele”.

Myśli Pan, że za kilkadziesiąt lat trend odwróci się i częściej będziemy korzystać z telemedycyny i teleopieki, niż ze standardowej wizyty u lekarza?

Jestem przekonany, że mówimy tu o krótszej perspektywie niż kilkudziesięciu lat. Ta zmiana dzieje się na naszych oczach. Możemy o niej myśleć analogicznie, jak w przypadku zmian w korzystaniu z usług sektora bankowego. Zachęcam do odpowiedzi sobie na pytanie, jak często każdy z nas chodzi do “fizycznego” banku, w porównaniu do tego, jak często dokonujemy transakcji bankowych.

W jaki sposób Comarch przyczynia się do promowania nowoczesnych rozwiązań w kategorii e-Zdrowie?

Przede wszystkim przez oferowanie najwyższej klasy produktów, które tworzone i rozwijane są przez pracowników firmy. I nie mówimy tu tylko o działalności IT. W naszej Grupie jest też działalność lecznicza – Centrum Medyczne z Centrum Zdalnej Opieki Medycznej. Działając w obszarze zdrowia, wykorzystujemy nie tylko potencjał wiedzy kumulowany w firmie od ponad 25 lat, ale także wysokospecjalistycznej wiedzy medycznej lekarzy specjalistów.

Jaki jest Pana udział w tym projekcie?

Zespół, z którym działam, odpowiada za konsulting i rozwój produktów w zakresie telemedycyny, elektronicznej dokumentacji medycznej i sztucznej inteligencji wykorzystywanej w naszych rozwiązaniach medycznych. Znajdujemy odpowiedzi na pytania, jak stworzyć właśnie te produkty, które będą współtworzyć nową rzeczywistość i by odpowiadały one potrzebom rynku, teraz, i w przyszłości.

Ten rozwój jest odpowiedzią i remedium, przynajmniej częściowym, na nieubłaganą demografię, czyli starzejące się społeczeństwo, co dotyczy nie tylko pacjentów, ale i personelu medycznego, rosnące koszty i oczekiwania społeczne w zakresie długości i komfortu życia.

Czy zgadza się Pan z pojęciem, że współczesna branża IT to nie tylko programiści?

Każda branża, w tym także IT zyskuje na atrakcyjności, gdy może stworzyć interesujące rozwiązania. W naszej firmie łączymy wiedzę z takich branż jak m.in. usługi, finanse i bankowość, IoT czy telekomunikacja. W każdej z nich są oczywiście programiści, ale dopiero współpraca spektrum specjalistów pozwala na tworzenie nowoczesnych rozwiązań, dzięki którym jesteśmy postrzegani i nagradzani jako innowacyjne przedsiębiorstwo. Czyli, jak widać w IT mogą pracować nie tylko programiści. 

Dlaczego rozważając przyszłość zawodową, warto zainteresować się tematyką e-Zdrowia?

Myślę, że najlepszym adwokatem będą tu liczby. Przez najbliższe lata wydatki na ochronę zdrowia na świecie będą rosły średnio o 4,1 proc. rocznie. Za trzy lata będą one stanowić 10,5 proc. globalnego PKB, czyli 8,7 bln dolarów. Rynek e-Zdrowia na całym świecie wart będzie 379 mld dolarów do 2024 r., a w roku 2017 wart był “zaledwie” 30 mld. Ta dynamika wzrostu wynika z lawinowo rosnących potrzeb. Ktoś je musi zrealizować.

W takim razie, na jakie stanowiska jest w tej chwili najwięcej rekrutacji? Czy rynek w tym segmencie się powiększa?

Z moich obserwacji wynika, że rynek ten od dłuższego czasu charakteryzuje się tendencją wzrostową. I patrząc na liczby, o których wspominam powyżej, trend ten będzie się w moim odczuciu utrzymywał, nawet przy założeniu, że w pewnym momencie czekają nas jakieś makroekonomiczne “niespodzianki”. Rekrutacja jest pochodną cyklu rozwoju produktów – każda firma mająca dobre produkty, poszukuje menedżerów rozwoju biznesu, handlowców, konsultantów, ale też menedżerów produktów i oczywiście wysokiej klasy specjalistów do tworzenia tych rozwiązań. Zapraszam do odwiedzenia naszej strony karierowej. Mogę zapewnić, że można znaleźć tu wiele interesujących ofert.

Czy możemy już dzisiaj wytypować trendy, które będą przodowały w tym sektorze? 

Zmiany są dynamiczne z uwagi na rozwój technologii i szeroko rozumianą demografię. Przede wszystkim na przestrzeni ostatnich lat zmianie uległ i ulega paradygmat opieki nad pacjentem. Jesteśmy świadomi, że z wielu powodów nie jest możliwe wykorzystywanie tradycyjnych ścieżek postępowania w medycynie. Społeczeństwa się starzeją, brakuje kadr medycznych, a medycyna przez rozwój technologii jest coraz bardziej kosztowna.

Podstawowe zmiany, które będą oddziaływać na nas wszystkich w najbliższym okresie to w moim odczuciu: odejście od modelu “fee for service” i zastąpienie go finansowaniem “fee for result”, odmieniana ostatnio przez wszystkie przypadki opieka koordynowana i personalizowana, wsparcie robotyki także w procesach pomocniczych, jak np. opieka nad seniorem, co ma już miejsce w Japonii czy wykorzystanie AI do analizy danych i wsparcia procesów klinicznych. To wszystko już się dzieje. 

W różnych regionach świata w różnym tempie i zakresie, ale rozmawiając z międzynarodowymi ekspertami, wiem, że doświadczamy niesamowitych zmian – możemy mówić o kolejnej rewolucji na miarę tej przemysłowej w XVIII w.


Kazimierz Cięciak. Dyrektor konsultingu sektora e-Zdrowie w Comarch Healthcare. Poprzednio przez 18 lat pracował w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, zajmując się m.in. działalnością komercyjną i nowymi projektami, zarządzaniem majątkiem, realizacją zamówień i zaopatrzeniem, koordynował uruchomienie działalności w budynku Centrum Urazowym Medycyny Ratunkowej i Katastrof (CUMRiK).

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
Polecamy
Przetestowałem programowanie ekstremalne z osobami nietechnicznymi. Dlaczego warto je stosować?