QA, Testing, Wywiady

Za jakość odpowiada nie tylko dział QA, ale wszyscy członkowie zespołu. Wywiad z Radosławem Inczewskim

Radek Inczewski

Popularność zawodu testera stale rośnie. Coraz więcej osób decyduje się na przebranżowienie się i spróbowanie swoich sił w tym zawodzie. Dodatkowo pandemia sprawiła, że pracę w roli QA można wykonywać w wielu przypadkach w pełni zdalnie co jeszcze bardziej wpłynęło na jej atrakcyjność dla osób szukających swojej ścieżki zawodowej. W rozmowie z Radkiem Inczewskim, Senior Quality Assurance Specialist w intive, zapytaliśmy o jego początki w testowaniu oprogramowania, spostrzeżenia na temat branży przez pryzmat 8-letniego doświadczenia oraz rady dla początkujących testerów.

W jaki sposób zostałeś testerem?

To właściwie było całkiem przypadkowe. Kończąc studia zastanawiałem się czy pójść w kierunku finansów (chciałem zostać aktuariuszem lub analitykiem) czy w IT. Zdecydowałem się na spróbowanie sił w finansach, jednak proces rekrutacji na staż w jednej z firm z wielkiej czwórki nieco mnie odstraszył i będąc na jej chyba szóstym etapie, znalazłem ogłoszenie z programu Era Inżyniera.

Tak trafiłem do działu QA jednej z firm zajmujących się automatyką budynkową. Kiedy czytałem o testowaniu oprogramowania na początku kariery, brzmiało to jak coś dla mnie, ale planowałem mocniej skupić się na programowaniu, żeby później zostać deweloperem. Teraz mi głupio, że chciałem stanąć po ciemnej stronie mocy, bo Quality Assurance okazał się absolutnym strzałem w dziesiątkę.

Zajmujesz się jakością już od 8 lat. Czy od tego czasu dużo zmieniło się w Twoim zawodzie? Czy osoby chcące zostać testerem w tym momencie napotkają inne przeszkody/ będą miały inne doświadczenia niż ty, podczas swoich początków w branży?

Nie zmieniło się aż tak dużo, jak wyobrażałem to sobie 8 lat temu. Pojawiło się trochę nowych podejść, nowe technologie, mnóstwo nowych narzędzi, nowe wyzwania, nowe problemy, ale też parę rzeczy się przeterminowało. Od osób zaczynających teraz swoją przygodę wymaga się nieco innej wiedzy, ale podstawowy wachlarz umiejętności w profilu kandydata na idealnego testera raczej się nie zmienił. Nadal bardzo ważna jest spostrzegawczość, umiejętności analityczne, adaptacyjne, no i szeroko pojęte ogarnięcie.

Dużą zmianę kulturową na naszym rynku przyniosła pandemia, która wymusiła na wielu z nas przerzucenie się na pracę zdalną. Dziś już ciężko sobie wyobrazić firmę w branży IT, która nie dawałaby pracownikom możliwości pracy w trybie przynajmniej hybrydowym. Dało to nam dużo możliwości, ale też przyniosło sporo wyzwań w kontekście komunikacji i zarządzania zespołami.

Nie myśląc stricte o samym zapewnianiu jakości, ale ogólnie o wytwarzaniu oprogramowania, w branży przejawia się trend na przyspieszanie rzeczy, ciągłe dostarczanie, co niejako wymusiło przeniesienie większej odpowiedzialności na szybkie do wykonania testy. Dlatego też pojawiły się koncepcje, takie jak modern testing, które prezentują nieco inne podejście, niż te wyrobione parę lat temu.

Nie zmieniło się jednak to, że nie ważne jak bardzo będziemy próbować zautomatyzować wszystko, to i tak nam się nie uda (i najczęściej im bardziej chcemy, tym mniej ma to sensu i częściej prowadzi do powstania trudnych w utrzymaniu, ślamazarnych potworków o znikomej wartości).

Bardzo cieszy natomiast to, że dość mocno urosła świadomość tego, jak ważna jest jakość produktu, jakkolwiek byśmy sobie jej nie zdefiniowali. Coraz częściej też zespoły rozumieją to, że nie tylko testerzy czy dział QA odpowiada za jakość, ale odpowiedzialni są za nią wszyscy jego członkowie.

Czy testowanie różni się w zależności od branży? Jak pracuje się w branżach IoT, VOD i ecommerce?

To zależy jak na to spojrzymy. Inne narzędzia przydadzą nam się przy testowaniu sklepu i inne kiedy będziemy testować jakiś player. Inne rzeczy musimy wziąć pod uwagę planując testy aplikacji do obsługi inteligentnego domu, która u każdego użytkownika pewnie będzie wyglądać różnie, a inaczej podejdziemy do serwisu VOD, który dla subskrybentów z poszczególnych grup będzie identyczny.

Inne rzeczy będziemy mogli sobie zautomatyzować, inne metryki będą dla nas ważne testując wydajność czy dostępność aplikacji. Jeśli jednak pominiemy te szczegóły, okaże się że wysokopoziomowo musimy zrobić dokładnie to samo, tylko w nieco inny sposób.

Na czym polega Twoje zainteresowanie usprawnianiem procesów i zwinnością?

Wiele zespołów projektowych popełnia ten sam błąd – brak wyciągania wniosków z problemów, które spotykamy wytwarzając naszą aplikację. Często podąża się za jakimś przyjętym frameworkiem, mimo, że mamy przeczucie, że coś nie działa i ciągle widzimy te same, niezadowalające rezultaty. Żaden ogólnie dostępny schemat wytwarzania oprogramowania nie jest niestety uszyty na miarę pod nasz projekt, żaden też nie rozwiąże wszystkich problemów, jakie będziemy na co dzień spotykać.

Niezależnie czy chodzi o nie dowożenie czegoś w sprincie, traktowanie zespołu QA jako wąskie gardło czy nawet problem z wykrywalnością błędów. Scrum, kanban czy jakakolwiek inna metodologia “zwinna” nie będzie u nas w 100% działać, dopóki nie dostosujemy jej do naszych potrzeb. Manifest agile mówi, że powinniśmy zawsze być gotowi na zmiany i powinniśmy reagować na problemy, które spotykamy po drodze. Dotyczy to całych zespołów jak i każdego ich członka z osobna. W każdym z moich dotychczasowych projektów zawsze na jakimś etapie pojawiały się problemy z procesami i dlatego też polubiłem dociekanie, co jest ich źródłem.

Jednak zidentyfikowanie problemów to jedno, a poprawienie sytuacji to już zupełnie inna, mniej trywialna historia, bo często dużą rolę grają tu pieniądze. Jeśli “góra” widzi zespół tylko na podstawie wyników, częściej możliwość wprowadzenia znaczących zmian dostajemy, kiedy powinie nam się na jakimś etapie noga. Najgorzej w takiej sytuacji jest być solidnym, męczącym się w jakichś procedurach zespołem, który nałogowo dowozi na czas.

Kogo szukacie do Waszego zespołu w intive? Jakie kompetencje są dla Was istotne? Na co Ty zwracasz uwagę podczas rekrutacji?

Zależy nam na tym, żeby poza wiedzą techniczną nasi pracownicy reprezentowali dobry poziom kompetencji miękkich – szukamy więc osób otwartych, z nastawieniem “can-do”, zaangażowanych i biorących odpowiedzialność za swoją pracę. Wartości jakie są ważne dla intive to empatia, entuzjazm i agile. Nasi rekruterzy weryfikują je już na wczesnych etapach procesu.

Chcemy pracować z team-playerami, z którymi łączy nas pasja związana z technologią. Zależy nam też na dobrej atmosferze i sprawnej komunikacji w zespole na co dzień, szukamy więc osób, które też to cenią. Jeśli chodzi o merytorykę, potrzebujemy przede wszystkim ludzi, którzy mają łatwość w zrozumieniu technicznego aspektu naszej pracy i chcą się rozwijać.

Weryfikacja techniczna z reguły bardziej przypomina rozmowę o jakimś koncepcie czy problemie, niż przepytywanie każdego z definicji, które jeśli będą nam potrzebne, znajdziemy sobie w necie. Doświadczenie w używaniu jakiegoś narzędzia czy technologii oczywiście jest bardzo ważne i pomocne, ale na dłuższą metę istotniejsza jest umiejętność przyswajania kolejnych narzędzi, których w danym momencie potrzebujemy.

Czy Twoim zdaniem każdy może zostać testerem, czy jednak uważasz, że konieczne jest posiadanie danych cech lub predyspozycji?

Pewnie, każdy kołcz powie Ci, że możesz zostać kimkolwiek, chcesz jeśli faktycznie tego chcesz. No i z byciem testerem dokładnie tak jest. Nie znaczy jednak, że każdy będzie miał tak samo łatwo zostać naprawdę dobrym testerem. Dla osób posiadających dobrze rozwinięte zdolności analitycznych, łatwość uczenia się, dociekliwość i odporność na wykonywanie monotonnych zadań testowanie może okazać się bardzo satysfakcjonującą ścieżką kariery.

Sądzisz, że dobry tester powinien mieć ukończone studia, czy jednak nie jest to obowiązkowy element?

Nie. Właściwie nie pamiętam, kiedy ostatnio przeglądając CV kandydata zwróciłem uwagę na wykształcenie… Spotkałem świetnych testerów zarówno po studiach technicznych, bardzo egzotycznych kierunkach jak i bez żadnego wykształcenia wyższego. Chyba żaden kierunek studiów nie przygotuje nas bezpośrednio do testowania i na żadnym nie zdobędziemy tajemnej wiedzy, której nie dałoby się zdobyć bez posiadania legitymacji studenckiej.

Jak wyobrażasz sobie przyszłość swojego zawodu? Czy pracę testera mogą zastąpić maszyny i sztuczna inteligencja?

Pewnie, mogą zastąpić dużą część naszych obowiązków. I bardzo dobrze, bo będą to najbardziej monotonne i zarazem błędogenne zadania. Właściwe, to wydawało mi się że stanie się to już dawno temu, bo trafiając do IT od początku słyszałem o tym, że większość programistów i testerów za chwilę da się za moment zastąpić sprytnymi robotami.

Gdzieś czytałem, że uda się to zrobić, jeśli w końcu roboty nauczą się dogadywać z klientem, więc nadal jest dla nas nadzieja. A mówiąc serio, myślę że rola testera czy inżyniera jakości będzie jeszcze bardzo długo potrzebna, ale niekoniecznie w takiej formie, jaką znamy teraz.


Radosław Inczewski. Senior Quality Assurance Specialist w intive. Zajmuje się jakością oprogramowania na poziomie testowania i zarządzania od blisko 8 lat, zdobywając doświadczenie głównie w branżach IoT, VOD i e-commerce pracą przy aplikacjach webowych, mobilnych i embedded. Szczególnie zainteresowany ostatnio tematem usprawnień procesów i szeroko pojętego bycia zwinnym. Prywatnie entuzjasta gór i koszykówki, choć tego drugiego tylko z perspektywy kibica.


najwięcej ofert html

Od trzech lat pracuje jako copywriterka, aktualnie zajmuje się tworzeniem treści dla branży IT oraz militarnej. Miłośniczka robienia szczegółowego researchu.

Podobne artykuły