Z pierwszej ręki – nauka programowania z perspektywy trenera. Rozmowa z Michałem Michalczukiem

InfoShare 2017 niedawno dobiegł końca. To jedna z największych konferencji technologicznych w Europie Środkowo-Wschodniej. Projekt, który rozwinął się od 200 uczestników przed dziesięciu laty na Politechnice Gdańskiej, do ponad 5000. Skończył się również kolejny rok akademicki i przyszedł czas wakacji, podczas których rozpoczęło się wiele kursów programowania. 

Jedną ze szkół jest również Akademia infoShare, nasz Partner Honorowy podczas cyklu live-streamów z polskimi programistami z całego świata. Z tej okazji mieliśmy możliwość zaproszenia do rozmowy zarówno CEO Marcina Pokojskiego, jak i trenera Akademii Michała Michalczuka oraz Łukasza Komajdę, który skończył kurs i pracuje obecnie jako programista.

Nie zamierzamy pochylać się w tym momencie nad samymi kursami, których opisy znaleźć można na wszystkich stronach każdej ze szkół programowania.  Przyjrzymy się tym razem nieco bliżej pracy trenera i jak wygląda nauka programowania z jego perspektywy, oczywiście z pierwszej ręki podczas wywiadu, którego nam udzielił na ostatnim live-streamie.

Takich relacji również brakuje w sieci, dlatego zdecydowaliśmy się dość mocno przepytać Michała Michalczuka, jak wygląda praca z osobami bez doświadczenia z programowaniem.

Zapraszamy do wywiadu.

Spis treści

Piotr Nowosielski: Cześć Michał, wspólnie mieliśmy już przyjemność prowadzić live-stream z Jakubem Jurkiewiczem, programistą z Nowej Zelandii (tutaj link), jednak teraz chciałbym porozmawiać o tym, jak wygląda Twoja praca. Powiedz coś o sobie.

Michał Michalczuk: Na co dzień pracuję w Goyello, to polsko-holenderski software house. Poza tym, uczę jako trener akademii infoShare a także prowadzę skromną knajpkę w Gdańsku o nazwie Rzecz Jasna.

Jak znalazłeś się w infoShare?

Wszystko zaczęło się rok temu w 2016 na konferencji infoShare w Gdańsku. Spotkałem się z kilkoma znajomymi programistami, którzy rozpoczęli przygodę z nauką programowania, opowiedzieli jak to wygląda i sam postanowiłem się sprawdzić. Zacząłem w sierpniu przed rokiem i z każdym miesiącem coraz więcej godzin spędzam na tym, aby uczyć innych.

ZOBACZ TEŻ:  Divante o tym, jak zorganizować dobry program stażowy dla juniorów

Sprawdziłeś się w tej roli?

Podobno tak 🙂 Największą korzyścią z mojej pracy jest fakt, iż to, co mówię, nie idzie w próżnię, tylko jako trener dostaję regularny feedback od kursantów. Czyli po zajęciach każdy może napisać „Ty, Michalczuk, to w sumie nuda!” Jednak, o dziwo, nie robią tego. Po każdych zajęciach otrzymuję konkretny i szczery feedback – jeśli przynudzałem, lub za mocno rozwodziłem się nad danym tematem, bardzo szybko mogę się skorygować, co jest bardzo istotne, ponieważ mogę się regulować.

Ok, Ty się możesz regulować, a jak to jest, jeśli chodzi o elastyczność i formę przekazu. Nauczyciele w szkołach muszą wykładać od deski do deski wszystko zgodnie z programem. Czy Ty również musisz nauczać w konkretny, zaplanowany przez infoShare Academy sposób, czy masz wolną rękę? Jak to wygląda? 

Dobre pytanie. Mamy pewien program kursu i jest on ściśle określony. Mamy konkretne cele, które chcemy zrealizować ze studentami i czego ich chcemy nauczyć i na cały kurs składa się cykl zajęć praktyczno-teoretycznych plus projekt, który kursanci rozwijają na przestrzeni całego szkolenia. Każde nowe zagadnienie to kolejna „cegiełka” do projektu. Czyli dla przykładu – dochodzi nowa technologia – kursanci wdrażają ją w swoim projekcie.

Ten program istnieje, ja się w niego muszę dopasować i wymaga to niemałej pracy, aby przygotować materiał, lecz moim celem jest przede wszystkim to, aby kursant zaczął myśleć jak programista i był w stanie wytworzyć coś jak programista i aby wiedział, po co są dane narzędzia. To nie są zajęcia w szkole bądź na uczelni, gdzie mówię do czasami lekko znużonych osób, które patrzą na mnie z wyrazem „o czym on do mnie mówi”, tylko prezentuję im rozwiązania na problemy, które już mieli.

Oczywiście nie wszystko jest jasne, dlatego bardzo często na bieżąco opowiadam o przykładach z własnego doświadczenia i z projektów, które sam rozwijałem pracując jako programista, dzięki temu odbiorca lepiej czuje temat.  Opowiadam o dziwnych sytuacjach, fuck-up’ach i staram się przedstawić przede wszystkim praktykę. Wielu programistów ma wiedzę, jednak nie każdy potrafi ją umiejętnie przekazać. Czy Ty wcześniej już chciałeś dzielić się wiedzą z innymi, czy to wszystko przyszło spontanicznie, z biegiem czasu i pracy w Akademii?

Ta zajawka była już ze mną od dawna, ponieważ raz na jakiś czas można mnie spotkać w Trójmieście na warsztatach, których udzielam. To jest raczej konsekwencja. Zawsze bardzo cieszyło mnie uczenie innych i pomaganie ludziom. Sporo satysfakcji i dobry krok, odskocznia.

Czyli zamiast siedzieć w swojej knajpie siedzisz w Akademii i szkolisz innych lub jeździsz i prowadzisz warsztaty. Powiedz zatem jaki jest największy problem, z którym spotykają się kursanci?

Jest jeden problem, który przewija się niemalże przez pół kursu. Jest to obsługa Git-a, systemu kontroli wersji. Sam sobie strzelam w tym momencie w kolano, ponieważ to ja prowadzę z tego zajęcia. Poświęcam temu 6 godzin + później pracuję z kursantami nad zrozumieniem tego, lecz sam pamiętam po sobie, że jest to temat, który wymaga praktyki i trzeba się z nim po prostu dotrzeć.

Problem nieco zaskakujący. Jakie są problemy na ścieżce edukacji? Powiedz jak to widzisz, z czym technologicznie mają największe problemy.

Ja prowadzę zajęcia zarówno dla grup Frontendowych jak i Javowych, sam jestem Fullstack Developerem. Frontend w moim wykonaniu to głównie Angular, backend to natomiast C#. Na frontendzie dość dużym wyzwaniem dla kursantów jest początek JavaScriptu. To pierwszy język, którego kursanci się uczą i jest to pierwszy mur, gdzie pojawia się zwątpienie.

Aczkolwiek to szybko puszcza i nasza w tym rola, aby uświadomić, że on wcale nie jest taki wysoki, ja Ci pomogę. I to wychodzi bo rzeczywiście ludziom to zostaje w głowie. Nie taki diabeł straszny.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Xiaomi dostaje pstryczka od Google. Jedna z głównych apek zablokowana