Z Warszawy przez Dolinę Krzemową do Nowego Jorku. Historia Klaudii Algiz

Klaudia Algiz mimo krótkiego stażu programistycznego postanowiła spróbować swoich sił w wielkim świecie. Pierwszą pracę na stanowisku Software Engineera znalazła w Samsungu, ale dość szybko zdecydowała, że zaaplikuje do większej firmy. Została stażystką w Google, gdzie pracowała w Dolinie Krzemowej i w Nowym Jorku, a później znalazła pracę w Microsofcie. Dziś jest Software Engineerką w Two Sigma i nadal pracuje nad swoją ścieżką kariery. Poznajcie jej historię.

Pierwszą pracę na stanowisku Software Engineera znalazłaś w Samsung Electronics. Opowiedz, czego nauczyłaś się podczas tych trzech miesięcy?

Nauczyłam się jak wygląda praca programisty, ile trzeba wkładać w nią wysiłku, jak ważna jest praca zespołowa. Pracowałam nad aplikacją webową do użytku wewnętrznego przez pracowników firmy. Zdobyłam tam wiele kontaktów zawodowych, które cenię sobie po dziś.

Ile czasu poświęcałaś na samodzielną naukę po pracy?

W trakcie wakacyjnych staży już raczej nie poświęcałam wolnego czasu na naukę. Po pracy na pełny etat chciałam po prostu odpocząć. Od nauki był cały rok akademicki.

Kiedy powstał pomysł na to, żeby zaaplikować do Google’a? I to nie do oddziałów w Polsce, ale od razu do tego w Kalifornii?

Pomysł powstał bardzo wcześnie — już na drugim roku studiów. Miałam sporo starszych znajomych z mojej uczelni — Uniwersytetu Warszawskiego, którzy byli na stażu w Google, często właśnie w Krzemowej Dolinie i dzięki nim dowiedziałam się, że jest to dla mnie osiągalne. Aplikowałam na wszystkie dostępne pozycje i w Stanach, i w Europie, po prostu rekruter, który się do mnie odezwał pracował na terenie Stanów i dlatego tam trafiłam. Wydaje mi się, iż jest to kwestia dość przypadkowa.

Jak przebiegała rekrutacja na stanowisko stażysty?

Na szczęście rekrutacja ma dość jasno określone zasady, które tłumaczył mi rekruter i nawet wysłał materiały, z których warto się przygotować. Sama rozmowa kwalifikacyjna na staż składa się z dwóch rozmów telefonicznych, każda po około godzinie. Podczas nich miałam rozwiązać zadany przez rekrutera problem algorytmiczny i je bezbłędnie zakodować w wybranym języku programowania we współdzielonym dokumencie (najczęściej nie jest to IDE). Ważne jest, aby złożoność czasowa (czasami także pamięciowa) były jak najmniejsze.

Możesz powiedzieć, co znalazło się w tych materiałach i na jakie stanowisko wtedy aplikowałaś?

Aplikowałam na stanowisko “Software engineering intern”. Materiały zawierały listę tematów, o które mogę zostać zapytana: algorytmy, struktury danych, synchronizacja wątków itd. Do ćwiczenia zadań, które mogą pojawić się na interview polecono mi książkę “Cracking the coding interview” autorstwa Gayle Laakman McDowell. Ze swojej strony do przygotowań bardzo polecam stronę leetcode.com.

Nie wahałaś się? Nie przerażała Cię przeprowadzka i wyższe koszty życia w tak drogim miejscu?

Nie wahałam się za bardzo. Na szczęście znałam kilka osób, które przede mną zmierzały się z tym samym problemem, więc wiedziałam czego się spodziewać. Wychodzę z założenia, że warto spróbować czegoś nowego.

Co zawierała propozycja od rekrutera? Przedstawił zarobki, pakiet relokacyjny, opłacenie wizy?

Zawierała miesięczną pensję i pakiet relokacyjny. Firma także zwraca koszty wizy.

Podczas rekrutacji rozmawialiście o dalszych planach, o tym w jaki sposób można rozwinąć swoją ścieżkę kariery w Google’u?

Podczas rekrutacji na stażystę nie wybiegaliśmy aż tak bardzo w przyszłość. Jedyne na czym się koncentrowałam to to, aby trafić na jak najbardziej interesujący projekt podczas stażu.

Gdzie i w jaki sposób znalazłaś mieszkanie dla siebie?

Szukałam mieszkania na Airbnb, wydawało mi się to najprostszym sposobem, aby znaleźć zakwaterowanie na krótszy okres. Niestety mieszkania na Airbnb są odpowiednio droższe, ale wygoda ustalenia terminu, płatności i bezpieczeństwo są tego warte.

Pamiętasz pierwszy dzień pracy? Opowiedz jak wyglądał.

Dojechałam busem pracowniczym Google’a do biura, zameldowałam się na recepcji w budynku, w którym zawsze odbywa się onboarding, dostałam badge, umożliwiający mi dostęp do biura, a potem zostałam skierowana na darmowe śniadanie w cafeterii. Wybór jedzenie był naprawdę bogaty. Przez resztę dnia mieliśmy szkolenia z osobami, które zaczynały pracę w tym samym dniu co ja, podczas których staraliśmy się poznać siebie nawzajem, dowiedzieć jak najwięcej o firmie, jej produktach, kulturze i motywacji założycieli. Na koniec dnia odbyła się happy hour, podczas której serwowano jedzenie i alkohol.

Jak długo trwał proces onboardingu?

Szczerze mówiąc zanim byłam w stanie napisać pierwsze sensowne linie kodu minęło około czterech tygodni. Google ma bardzo rozwinięty, scentralizowany proces developmentu, bogatą wewnętrzną infrastrukturę, mnóstwo rzeczy, których trzeba się nauczyć, zanim zabierze się do pracy.

Czym zajmowałaś się podczas pierwszego stażu w Google’u?

Pracowałam w zespole zajmującym się infrastrukturą, nad bardzo krytycznym systemem rozproszonym zajmującym się zliczaniem połączeń między zapytaniem w przeglądarce, a kliknięciem na reklamy, a więc systemem, który liczył zarobione przez Google pieniądze. Moje zadanie polegało na zaprojektowaniu i zaimplementowaniu serweru Proxy między dwoma komponentami powyższego systemu, który miał za zadanie poprawić efektywność przesyłu danych.

Jak bardzo absorbująca jest praca w Google’u w Dolinie Krzemowej? Po ośmiu godzinach wracałaś do domu i nie myślałaś o tym, co się działo w biurze?

To zależy, ale w ogólności raczej w Google tzw. work life balance był mocno promowany i większość inżynierów nie pracowała dłużej niż 40 godzin tygodniowo. Moja sytuacja była dosyć specyficzna, ponieważ mój pierwszy projekt był trudny, w języku, z którego bardzo mało wcześniej korzystałam (C++) i wymagał bardzo dużo integracji z różnymi narzędziami wewnętrznymi w Google. Bardzo zależało mi na ukończeniu projektu w 14. tygodni stażu, dlatego faktycznie na pierwszym stażu pracowałam dużo, około 10 godzin dziennie. Jednak nie jest to żadna reguła, na następnych stażach trafiały mi się projekty prostsze, bardziej dopasowane do moich umiejętności i spokojnie byłam w stanie je ukończyć bez przemęczania się.

Jak wygląda lokalna społeczność? Rzeczywiście w każdym barze czy restauracji spotkamy samych developerów?

Tak, faktycznie mnóstwo osób w Krzemowej Dolinie jest związanych z IT i wydaje mi się, że nie sposób nie spotkać choć jednego programisty w barze czy restauracji. Miasto Mountain View, w którym mieści się główna siedziba Google liczy 70 tys. mieszkańców, a Google zatrudnia ponad 30 tysięcy…

Co jednak było dla mnie dość szokującym odkryciem, to fakt, że Krzemowa Dolina poza San Francisco to w większości małe, spokojne miasta z niską zabudową i niestety z dość ubogą ofertą kulturalno-rozrywkową. Przyznam, że nie tego się spodziewałam, wyjeżdżając do słynnej Kalifornii.

Dlaczego z Doliny Krzemowej przeniosłaś się do Nowego Jorku?

Dolina Krzemowa to kilka połączonych ze sobą nie za dużych miast. Dominuje niska zabudowa i domy jednorodzinne. Marzyło mi się skosztować dużego miasta, szczególnie słynnego Nowego Jorku. W NJ jest drugie największe biuro Google’a, więc znalezienie tam interesującego projektu nie nastręcza wielu trudności.

Jak wyglądało życie stażystki w Google’u w Nowym Jorku? Spokojnie pieniędzy wystarczyło na mieszkanie, jedzenie itp.?

Tak. Oprócz pensji dostawaliśmy też pakiet relokacyjny, który wystarczał na wynajęcie pokoju o przyzwoitym standardzie i kupno lotów. Google zapewnia też wyżywienie, więc praktycznie od poniedziałku do piątku nie było potrzeby wydawania pieniędzy. Spokojnie da się zakosztować nowojorskiego życia i wciąż przywieźć naprawdę sporo pieniędzy, szczególnie w stosunku do kosztów życia w Polsce.

Miałaś okazję pracować na tym samym stanowisku, w tej samej firmie, ale w dwóch oddziałach. Powiedz, czy rzeczywiście praca w Google’u wszędzie wygląda tak samo? Bez względu na miejscowość, w którym jest dana siedziba?

Dość podobnie, firma faktycznie stara się zachować wszędzie te same standardy, darmowe jedzenie i inne “perki”. Taki przykład: biuro jest “dog friendly” (pracownicy mogą przyprowadzać do pracy psy). Z tego co słyszałam, gdy zarząd budynku w Warszawie, w którym Google wynajmuje biuro nie chciał się na to zgodzić, firma zagroziła odejściem i tym samym wywalczyła sobie możliwość przyprowadzania psów także tam.

Jakbyś mogła porównać staż w Samsung Electronics do stażu w Google, to jakie wskazałabyś różnice?

Miałam bardzo ciekawy projekt w Google, ale też zdecydowanie bardziej wymagający, więc akurat osobiście nauczyłam się sporo więcej podczas stażu w Google’u, ciężej też pracowałam, ale być może to tylko moje indywidualne odczucie.

Po pracy w Samsungu i Google znalazłaś pracę w Microsofcie. Dlaczego przestałaś pracować w Google’u?

W Google pracowałam jako stażystka i tak się złożyło, że dostałam ofertę z Microsoftu na pełen etat, gdy w Google miałam zaplanowany ostatni staż, z racji czego nie mogłam się jeszcze ubiegać o pełny etat, ani poznać jego warunków itd. Wiedziałam także, że Google z powodu trudności imigracyjnych nie chce zatrudniać pracowników do Stanów i będę miała tylko wybór biur w Europie. Microsoft natomiast sponsorował wizy do Stanów. Wciąż chętnych na wizę pracowniczą jest więcej niż wynosi roczny limit, więc aby otrzymać wizę pracowniczą trzeba wziąć udział w loterii.

W moim roku szansa na wylosowanie wynosiła około 30%. Postanowiłam spróbować, myśląc, że jeśli nie wylosuję, to spróbuję dostać się do Google w Europie. Miałam szczęście wylosować wizę do Microsoftu, więc zdecydowałam się pójść tam do pracy.

Czym zajmowałaś się w Microsofcie?

Pracowałam nad Powershellem, interpreterem poleceń i narzędziem do wykonywania zadań administracyjnych.

Opowiedz proszę o organizacji pracy w Microsofcie. W jaki sposób przydzielano zadania, tworzono zespoły?

Z moich obserwacji Microsoft był mniej scentralizowany niż w Google. Procesy developmentu nie były tak dobrze opracowane jak w Google, w obrębie zespołu można było mieć znacznie większą niezależność. Przydzielanie zadań w zasadzie w zupełności zależało od managera i inżyniera, który to zadanie miał wykonać. Manager rozmawiał ze mną na temat tego co mnie interesuje, w jakim kierunku chciałabym się rozwijać i przydzielał zadania na tej podstawie. Jeśli potrzebna była nowa osoba w zespole, kilka osób podejmowało się rekrutacji, priorytet mieli aplikujący wewnątrz firmy, potem pod uwagę były brane osoby z zewnątrz. Pierwszy zespół dla inżynierów świeżo po studiach (tzw. new graduate) był przydzielany dość losowo, nie miałam na to zbyt dużego wpływu w trakcie rekrutacji.

Od prawie pół roku pracujesz w Two Sigma — czym zajmuje się ta firma?

To firma finansowa, tzw. hedge fund, która wykorzystuje technologię do swoich strategii inwestowania na giełdzie (machine learning, AI, systemy rozproszone).

To duża różnica pomiędzy pracą w takiej firmie jak Two Sigma, a Google, czy Microsoft? Czym różnią się te organizacje od siebie?

Na pewno jest różnica w wielkości firmy i tym, czym się zajmują. Jednak wszystkie są firmami technologicznymi, gdzie większość pracowników to programiści. Bardzo dużo pracowników Two Sigmy też pracowało wcześniej w Google czy Microsoft. To oczywiście zależy nad czym pracuje się w Google czy w Microsoft, ale generalnie na pewno zauważalna jest inna skala projektów, inni użytkownicy systemów itd. W Two Sigma niestety raczej nie będzie się miało aż takiego wyboru projektów i lokalizacji, ale myślę, że warto spróbować.

Na koniec powiedz o swoich planach na przyszłość. Jestem ciekaw, jak po przejściu przez tyle firm ukształtował się Twój pomysł na siebie?

Szczerze powiedziawszy on wciąż się kształtuje i jeszcze nie jestem pewna, co chciałabym robić później. Na pewno na razie skupię się na poszerzaniu swojej wiedzy technicznej, kodowaniu. Potem zastanowię się, czy pójść w stronę managementu, czy też pozostać w tzw. “individual contributor”. Zastanawiam się także nad spróbowaniem się w innej roli związanej z IT, np. Product Managerem. Stanowczo kiedyś w swojej ścieżce kariery chciałabym podjąć pracę w ciekawym startupie.


Klaudia Algiz. Programistka z 2-letnim doświadczeniem. Skończyła informatykę na Uniwersytecie Warszawskim. Podczas studiów odbyła staż w Samsung Electronics w Warszawie i trzy staże w Google w Mountain View i Nowym Jorku, pracując w zespołach zajmujących się infrastrukturą. Swoją pierwszą pracę na pełen etat podjęła w firmie Microsoft w Redmond. Obecnie od kilku miesięcy pracuje w hedge fundzie Two Sigma. Jej pasją jest podróżowanie i ścianka wspinaczkowa.

Patronujemy

 
 
Polecamy
Zastajemy Niemcy drewniane, a zostawiamy murowane. Rozmowa z Łukaszem Borzęckim