Jakub Pawelski swoją przygodę programowania zaczął od CMSów, by później samodzielnie spędzić setki godzin nad tworzeniem własnych aplikacji. Później dostał propozycję pracy dla DanskeBanku nad jedną z najpopularniejszych aplikacji w kraju. — W momencie kiedy aplikacja stanowi podstawowy środek płatniczy dla prawie każdego człowieka (20-40lat), jeżeli macie jakiegoś buga, jakikolwiek downtime backendu — to nie jest tak, że użytkownicy po prostu wyłączają aplikacje z myślą “spróbuję później”. Nie mogą zapłacić w sklepie, opłacić rachunków, przesłać kieszonkowego dzieciom — nie mogą normalnie funkcjonować, denerwują się — mówi Pawelski.

Jak krok po kroku wyglądała droga Jakuba od juniora do seniora? Jak żyje się i pracuje na Litwie? Jakie plany na przyszłość ma ten młody developer? Na te i na wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie poniżej.

Kiedy i dlaczego zainteresowałeś się programowaniem?

Patrząc na moich rówieśników w branży — zainteresowałem się dosyć późno. Jeżeli podciągniemy CMSy pod programowanie to w czasach gimnazjum stawiałem pierwsze kroki. Z perspektywy czasu widzę jednak, że tworzenie stron internetowych to bardziej nauka “pracy z klientem” niż czegoś technicznego. Prawdziwym programowaniem zainteresowałem się jeszcze później — pod koniec pierwszej klasy technikum. To dosyć późno, ale jak już się za to zabrałem, to w 100 procentach. Nie było mowy o podejściu w stylu “dwie godzinki dziennie” — w końcu miałem sporo do nadrobienia.

W rozmowie przed wywiadem powiedziałeś, że tworzenie stron opartych o CMSy było mało opłacalne. Pozwoliło Tobie jednak nabyć pierwsze doświadczenia. Polecasz juniorom tę drogę rozwoju umiejętności?

Mało kto zaczyna od razu od programowania sterowników do rakiet balistycznych. Nie mówię, że CMSy/HTML to jest obowiązkowa pozycja, ale odrobina freelance’u na początku nie zaszkodzi. Ogólnie polecam na początku zajęcia typu “one man army”, bo mamy okazję w ten sposób znaleźć tę niszę, w której czujemy się najlepiej.

W jaki sposób zdobywałeś wiedzę?

Przez pierwsze miesiące uczyłem się w prostym powtarzalnym schemacie. Najpierw wymyślałem jaką aplikację mam stworzyć, potem próbowałem takową napisać i w momencie, w którym dochodziłem do muru — szukałem odpowiedzi w Google’u. Stamtąd trafiałem zwykle na StackOverflow, Youtube’a albo na jakiś blog branżowy. Dodatkowo, ze względu na to, że moja nisza to aplikacje na iOS — kursy Stanfordu były świetną lekturą na początek i polecam ją wszystkim.

Kiedy zrozumiałeś, że możesz starać się o pierwszą pracę juniora?

W momencie, w którym miałem już jakieś ogólne pojęcie o programowaniu aplikacji mobilnych. Wydaję mi się, że to się “po prostu czuje”. Zresztą, najlepiej zaaplikować — jak jest za wcześnie, to szybko się o tym dowiesz

Jak od środka wygląda praca juniora?

To taki przyspieszony kurs programistycznego dojrzewania. Słyszysz mnóstwo niezrozumiałych słów, napotykasz na jeszcze więcej kodu, którego nie rozumiesz i poznajesz krok po kroku cały proces tworzenia oprogramowania. Najważniejsze to nie dać się przytłoczyć natłokiem nowych rzeczy, i skrupulatnie uzupełniać wiedzę o każdym nowym pojęciu. Jeżeli po samodzielnym szukaniu nadal nie jesteśmy czegoś pewni — to pytamy bardziej doświadczonego kolegi. Nigdy odwrotnie.

Na początku, i tak jesteś inwestycją (kosztem) dla firmy, zatem staraj się nie pożerać więcej czasu midów/seniorów niż potrzeba. Oczywiście trzeba pytać i czerpać od nich wiedzę, ale nie zadawać pytań, na które możemy znaleźć odpowiedź na pierwszej stronie Google’a.

Dużo czasu poświęcałeś po pracy na rozwijanie swoich umiejętności?

Praktycznie większość czasu wolnego (po szkole i pracy) spędzałem nad swoim rozwojem w tej branży. To żadne poświęcenie, kiedy lubisz to co robisz.

Miałeś 19 lat, gdy zaproponowano Tobie stanowisko Senior iOS Developera. Skąd wiedziałeś, że to nie tylko nazwa, a rzeczywiście poważne stanowisko?

Po widełkach płacowych. Proces rekrutacyjny był bardzo długi, podzielony na kilka etapów — kilka telekonferencji technicznych i tych “miękkich”. Rozmowy techniczne miały oczywiście na celu zbadać umiejętności w zakresie analitycznego myślenia, programowania obiektowego, jak i doświadczenia w programowaniu aplikacji mobilnych. Etapy HR’owe, pełne testów osobowościowych, miały wykazać czy profil mojej osoby będzie pasował do kultury ich organizacji i pomóc wybrać zespół, w którym będę pracował. W zasadzie to nie zwracałem dużej uwagi na to jaki przedrostek był w pozycji, na którą aplikowałem.

Czym różni się praca juniora od mida czy seniora?

Nawiązując do poprzednich pytań — różni się stosunkiem zadawanych pytań do udzielanych odpowiedzi. Poza tym, jako junior, raczej zajmujesz się implementacją już zaprojektowanych rozwiązań. Tzw. “bigger picture”, projekt w perspektywie kilku lat czy release’y raczej Cię nie interesują. “Daily” taski są wystarczającym wyzwaniem. Natomiast jako Senior, to Ty projektujesz rozwiązania, podejmujesz decyzje o architekturze, wybierasz stack technologiczny i wiele innych. Oczywiście później, to Ty jesteś odpowiedzialny za te wybory — jeżeli zaciągniesz dług techniczny, zaprojektujesz jakiś bottleneck, albo kilka osób “spali” dwa tygodnie nad implementacją czegoś, co będzie musiało być wkrótce zrefactorowane — to Ty jesteś za to odpowiedzialny. Oczywiście wszystkie kwestie związane z release’ami, hotfixami — to także twoje zmartwienie.

Na co składała się propozycja pracy na Litwie? Zawierała pakiet relokacyjny?

Tylko i wyłącznie faktura. Żadnych pakietów relokacyjnych, benefitów itp.

W jaki sposób szukałeś informacji, czy zaproponowane wynagrodzenie wystarczy na życie?

O to raczej się nie martwiłem, ale sprawdziłem ceny wynajmu mieszkań i podstawowych kosztów życia tak, aby móc to bezpośrednio porównać z ofertami z Polski.

Jak drogie jest życie na Litwie? Na co może sobie pozwolić junior, mid czy senior developer?

Nie jest to cenowo Szwajcaria, ale w porównaniu z Polską, a szczególnie z Krakowem — to tanio nie jest. Ceny produktów spożywczych są zwykle dwa razy wyższe niż w Polsce. Co do cen w restauracjach (w centrum) to tu różnica jest trochę większa — za kolacje w trattorii zapłacimy średnio 3 razy tyle co w Krakowie. Jeżeli chodzi o rynek najmu krótkoterminowego — to jest bardzo rozwarstwiony. Wszystko zależy od standardu jaki nas zadowala. Te “nowe, ładnie urządzone” mieszkania — zaczynają się zwykle od 600 euro + rachunki.

Ciężko mi określić “na co sobie może pozwolić junior/mid/senior”– w moim przypadku (mieszkałem tam z dziewczyną), utrzymanie dwóch osób to był wydatek na poziomie 5 / 6 tysięcy złotych miesięcznie.

O co pytałeś podczas rozmowy rekrutacyjnej?

Na wstępie oczywiście typowa rozmowa techniczna traktującą ogólnie o inżynierii programowania. Potem musiałem zrobić krótki projekt aplikacji mobilnej zgodnie z wymaganiami. Pod koniec były rzadziej spotykane rzeczy, takie jak omawianie otrzymanego kawałka kodu i jego późniejsza optymalizacja czy debugging i bugfixing wadliwego programu — to było nawet dosyć ciekawe.

Jak rozmówca zareagował na Twój wiek i nieduże doświadczenie?

Na początku chyba nie do końca zdawali sobie sprawy z tego ile mam lat — bo jak się pewnie domyślasz, nie podkreślałem tego w swoim CV. Jeżeli chodzi o nieduże (na tamten okres półtora roczne) doświadczenie komercyjne z iOSem to na początku byli trochę sceptyczni, ale z każdym kolejnym etapem technicznym ich wątpliwości nikły. Na miejscu usłyszałem kilka słów uznania od sporo starszych kolegów i to tyle, potem nikt nie zwracał uwagi na mój wiek. Jako ciekawostkę dodam, że jeden z moich kolegów pracuje dłużej w DanskeBanku niż ja żyję na tym świecie.

Nie skończyłeś też studiów informatycznych. Wielu uważa, że mimo wszystko przydają się w pracy. Jak jest w rzeczywistości?

Pewnie jedyną sensowną odpowiedzią będzie “to zależy”. Z całą pewnością, jeżeli ktoś tworzy silniki graficzne, algorytmy kryptograficzne czy inne tego typu rzeczy — to tysiące godzin spędzone nad matematyką w trakcie trwania studiów nie pójdą na marne.

Natomiast w każdym innym przypadku — prawdopodobnie ciężko będzie zastosować taką wiedzę w codziennej pracy. IT to akurat taka branża, w której najważniejszą metryką jest “delivery”, a tego żaden papierek nie załatwi, więc jeżeli jesteś specjalistą w swojej dziedzinie, to wartość jaką dostarczasz klientowi/firmie przesłania jakiekolwiek papiery. Oczywiście jakby się uprzeć to pewnie znajdziesz miejsca, w których są wymogi formalne — ale nie jest to dominujący trend, a już napewno nie wśród Google’a, Apple’a czy innych topowych firm.

Studia to także spory pochłaniacz czasu i pieniędzy – także jeżeli ktoś ma dużo cierpliwości i kapitału, to pewnie nie zaszkodzą. Kiedy zaczynałem to miałem deficyt obu tych rzeczy, także wybór był oczywisty.

Jak przebiegał proces onboardingu w DanskeBanku?

Poza klasyczną kilkudniową batalią o dostępy, dosyć standardowo. Na początek kilka spotkań z product managerami, na których poznałem produkt, historię jego developmentu i roadmapę na najbliższy rok. Kolejno, seria spotkań z leadami i architektami, traktująca o kwestiach czysto technicznych, omówienie panujących procesów, architektury i innych tego typu rzeczy. Gdzieś między tym była rozmowa z moim managerem, z którym rozmawiałem o atmosferze w firmie, kulturze pracy w jego zespole, sposobie komunikacji itp

Opowiedz, czym zajmujesz się w Danske Banku.

Pracuję nad aplikacją mobilną MobilePay. To taka aplikacja, która upraszcza płatności P2P i P2B. Jednym kliknięciem wyślesz koledze pieniądze, opłacisz rachunki, subskrypcję, zapłacisz zbliżeniowo (telefonem) w sklepie, podzielisz rachunek w restauracji czy utworzysz “skarbonkę”, do której Twoi znajomi będą mogli przelewać pieniądze na jakiś cel. Dzisiaj, w Polsce — nie wygląda to spektakularnie. Jest na rynku kilka banków i fintechów, które oferują podobne rozwiązania. MobilePay został wdrożony w 2013 — także 6 lat temu — to było naprawdę innowacyjne rozwiązanie. Aplikacja działa w Danii i Finlandii. Łącznie mamy 4 miliony aktywnych użytkowników — co stanowi ~ 35% całkowitej populacji. Regularnie walczymy z Facebookiem czy Snapchatem o pierwsze miejsce w duńskim AppStorze.

Z jakimi wyzwaniami wiąże się taka praca? Co do dziś przysporzyło Tobie najwięcej problemów?

Nawiązując do tego jak powszechną rzeczą w Danii jest MobilePay — wyzwaniem jest odpowiedzialność. W momencie kiedy aplikacja stanowi podstawowy środek płatniczy dla prawie każdego człowieka (20-40lat), jeżeli macie jakiegoś buga, jakikolwiek downtime backendu — to nie jest tak, że użytkownicy po prostu wyłączają aplikacje z myślą “spróbuję później”. Nie mogą zapłacić w sklepie, opłacić rachunków, przesłać kieszonkowego dzieciom — nie mogą normalnie funkcjonować, denerwują się. Przekładając na polskie realia, wyobraź sobie, że nie nosisz gotówki, VISA/Mastercard ma jakąś awarie, a Twoja aplikacja bankowa nie pozwala Ci się zalogować — to jest problem innej skali niż byłem sobie w stanie wcześniej wyobrazić. Dlatego naszym największym wyzwaniem, jest niezawodność i dostarczanie najlepszego UXu jakiego możemy.

Większość czytelników na pewno zaskoczy Twój wiek i stanowisko jakie objąłeś. Powiedz, co było Twoim zdaniem głównym czynnikiem tak szybkiej kariery?

Ameryki nie odkryje mówiąc, że to głównie codzienna ciężka praca. Z motywacją nie było problemów, biorąc pod uwagę, że byłem wtedy bardzo znudzony i rozczarowany swoją codziennością, a tworzenie aplikacji i zawsze dawało poczucie spełnienia i sporo frajdy. Będąc młodym, trzeba uważać, żeby nie spocząć na laurach. Miałem kilka momentów w karierze, których wydawało mi się, że coś już osiągnąłem (jak na swój wiek): początek seniorskiego kontraktu, znalezienie się na liście Forbes 25 Under 25, pierwsze większe pieniądze w LiveKid — na szczęście te momenty trwały bardzo krótko, i zwykle następnego dnia wracałem do szeregu. Nie dajcie sobie wmówić, że “to i tak super jak na twój wiek”. Nie, nie jest — wiek tu nie ma żadnego znaczenia. Ciągły niedosyt w połączeniu z ambitnymi celami i pełnym zaangażowaniem to gwarant szybkiego rozwoju.

Myślisz, że tempo kariery jest zależne od technologii jaką się zajmujesz? Tak samo szybko zostałbyś seniorem Javy, PHP, frontendu?

Ciężko powiedzieć. To młoda dziedzina, software house’y, które zajmują się developmentem aplikacji mobilnych dają sporo wolnej ręki, nie zawsze wiadomo jak się robi “zgodnie ze sztuką”. Na pewno organizacje, w których tworzy się tego typu rozwiązania stwarzają lepsze perspektywy szybkiego rozwoju niż np. banki czy firmy consultingowe zajmujące się mainframe’ami.

Jakie masz plany na najbliższe lata? Zostaniesz na Litwie?

Właśnie wróciłem do Krakowa i przez najbliższy czas będę pracował zdalnie. Zobaczymy co przyszłość przyniesie, na razie jeden etat pracuję dla MobilePay’a a drugi mam w swojej firmie LiveKid. Nie ukrywam, że plany na przyszłość są bardzo mocno związane z moją firmą, a przygoda z bankiem powoli dobiega końca. Rozwijanie technologicznego startupu dostarcza dużo większej ilości wyzwań i daje mi dużo więcej satysfakcji. Dodatkowo motywuje fakt, że ostatnio bardzo szybko urośliśmy na wielu płaszczyznach. Wprowadzamy coraz to nowsze rozwiązania, liczba klientów rośnie w odpowiednim tempie, a nasz zespół ostatnio przekroczył symboliczną barierę 10 osób.


Jakub Pawelski. Założyciel & CEO LiveKid — systemu, który ułatwia prowadzenie żłobków i przedszkoli. Swoją karierę zawodową zaczynał pracując jako programista aplikacji mobilnych w krakowskim softwarehousie, a zaraz po maturze wyjechał za granicę, pracując jako kontraktor dla DanskeBanku. Równolegle, za środki pozyskane z działaności zawodowej — tworzył po godzinach starutp LiveKid. Obecnie spółka zaturdnia kilkanaście osób a ich rozwiązanie dociera do kilkuset żłobków na terenie Polski. W 2018 rok znalazł się na liście 25 Under 25 Forbes w dziedzinie nowych technologii.

Zapraszamy do dyskusji
Nie ma więcej wpisów

Send this to a friend