Przemek Bykowski

W Norwegii stawia się na zespół, każdy kod można przecież zmienić. Wywiad z Przemkiem Bykowskim

Jak wyglądają tu rekrutacje, na co najbardziej zwraca się uwagę?

W Norwegii firmy myślą o zatrudnieniu jak o procesie – do większości rzeczy można pracownika przyuczyć. Dlatego na rekrutacjach, oprócz kwestii technicznych sprawdza się, jaką osobą jesteś. Liczy się twoje nastawienie, to, jakie masz podejście do innych, do procesu nauki, w jaki sposób podchodzisz do problemu i przede wszystkim – czy potrafisz grać zespołowo.

A jak tu jest z formami zatrudnienia? Jakie umowy zawierają programiści?

W Polsce wielu programistów wybiera samozatrudnienie dla optymalizacji podatkowej. W Norwegii system podatkowy jest inny. Dlatego programiści częściej decydują się na umowę o pracę ze względu na mniejsze komplikacje. 

Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, że w Norwegii praktykuje się dogłębne weryfikowanie partnerów biznesowych. W Polsce ten punkt często się pomija i na współpracę B2B otwarta jest praktycznie każda firma.

Na jakie benefity mogą liczyć norwescy programiści?

Najciekawszym benefitem jest… emerytura. Firma, w której pracuję zakłada dodatkowy fundusz emerytalny, który otrzymam dodatkowo, niezależnie od państwowego systemu emerytalnego. Dodatkowo przedsiębiorstwa oferują miesięczny abonament telefoniczny i duży pakiet danych, co jest bardzo miłe, bo w Norwegii usługi telekomunikacyjne są dość drogie. Reszta benefitów jest dosyć podobna do tych, które mamy w Polsce – czyli opieka medyczna, karnet na siłownię, etc.

Ciekawą rzeczą jest szereg benefitów, które w Polsce noszą takie miano, a w Norwegii są czymś podstawowym. To np. owocowe dni czy pakiety szkoleniowe. W Norwegii o takich kwestiach nie pisze się w ogłoszeniach o pracę, bo są zbyt oczywiste. Firmy oferują kuchnię pełną przekąsek i regularne, dostosowane pod potrzeby danej osoby programy dokształcające. Co więcej, raz na jakiś czas pracownicy dostają miłe upominki.

Czym się różni bycie programistą w Polsce i w Norwegii? Wymień kilka największych podobieństw i różnic.

W Polsce bardzo dużo czasu i uwagi poświęca się na jakość wytwarzanego rozwiązania. Na wielu polskich meetupach mówi się o najlepszych praktykach, toczone są zaciekłe dyskusje nad różnymi podejściami do wytwarzania oprogramowania. Często wyznacznikiem jakości programisty jest jakość kodu, jaki wytwarza, a także szybkość realizacji zadań.

W Norwegii myśli się o tworzeniu kodu jako o części składowej całego procesu. Sam kod może być wymieniony, zrefaktoryzowany, zastąpiony. Tu największą wagę przywiązuje się do tego, jak dobrze możesz zgrać się ze zespołem, jak umiesz skorzystać z  wiedzy swojej i innych. Liczy się to, czy jesteś zgrany i czy dobrze się z Tobą pracuje. Dobrze prosperujące zespoły pokonają każdą trudność, nie tylko techniczną, dlatego focus jest na zespołach, a nie jakości kodu. 

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Michalina Macek
Rzuciła podróże, by pracować w IT. Wywiad z Michaliną Macek ze State Street Bank