radek kozieł livechat

W firmie produktowej mam poczucie większej sprawczości. Wywiad z Radkiem Koziełem

– Pracując przy produkcie mogę pozwolić sobie na coś, co bardzo lubię — długoterminowe planowanie. Jestem osobą, która musi dziesięć razy zastanowić się, zanim wykona większy ruch i zawsze musi być przygotowana na to co nadejdzie – powiedział nam Radek Kozieł, Senior Web Developer w LiveChat, z którym rozmawialiśmy m.in. o różnicach pracy między software housem a startupem.

Jak z Twojej perspektywy wygląda polski rynek pracy w IT? Co jest najważniejsze: lata doświadczenia czy realne umiejętności?

Szczerze mówiąc nie czuję się odpowiednią osobą do oceny rynku pracy IT… Ale patrząc z perspektywy moich rekrutacji to powiedziałbym, że bardziej stawia się na realne umiejętności aniżeli na lata doświadczenia. Oczywiście lata doświadczenia są zawsze jakimś dodatkowym argumentem, ale to też „zależy”. W jednym miejscu specjalistyczna wiedza zdobywana przez 10 lat robiąc w gruncie rzeczy dokładnie to samo będzie autem, w innych — bardziej dynamicznych środowiskach — już niekoniecznie.

Wychodzę z założenia, że trzeba pokazać co się potrafi, bo „papier przyjmie wszystko”. Stawiam na realne umiejętności i liczę, że w większości przypadków „branża” podchodzi w ten sam sposób.

Aplikujesz na ciekawe stanowiska czy raczej praca znajduje Ciebie?

Różnie, ale miałem to szczęście, że głównie to praca znajdowała mnie (albo dosłownie była na wyciągnięcie ręki). I jest to ciekawe, bo nie jestem ani trochę „publiczną” personą w internecie. Oczywiście mam Twittera, mam LinkedIna od jakiegoś czasu i tyle — nigdzie się nie udzielam, bo nie odczuwam takiej potrzeby. Myślę, że mała bo mała, ale sieć kontaktów zawsze robiła swoje w moim wypadku… albo po prostu szczęście.

Na co zwracasz uwagę zastanawiając się nad przyjęciem oferty rekrutera?

Mam zestaw idealnych cech: musi to być praca zdalna (najlepiej w zespole, który wie jak to robić i chce to robić na poważnie — a nie dlatego, że wymusiła to pandemia); musi to być firma produktowa; stosunkowo mała firma (gdzie możesz bezpośrednio się zwrócić do każdego); firma o płaskiej strukturze, gdzie każde zdanie się liczy i jest brane pod uwagę; gdzie pracują ludzie całkowicie zaangażowani w dany temat. To jest mój główny filtr, którego używam analizując oferty.

Kwestii zarobkowych tu nie ma, po prostu zakładam, że traktujemy się wszyscy poważnie i stawki są odpowiednie do obowiązków i sytuacji.

Zaciekawił mnie punkt o tym, że musi to być firma produktowa. Z czego to wynika? Dlaczego lepiej pracuje Ci się właśnie w firmach z własnym produktem?

Pracując przy produkcie mogę pozwolić sobie na coś, co bardzo lubię — długoterminowe planowanie. Jestem osobą, która musi dziesięć razy zastanowić się, zanim wykona większy ruch i zawsze musi być przygotowana na to co nadejdzie. Przy pracy z klientami często nie jestem w stanie przewidzieć, co wydarzy się w następnym sprincie — to co się dzieje w firmie klienta jest dla mnie niedostępne. Takie środowisko jest dla mnie zbyt dynamiczne i niepewne. 

Będąc w firmie produktowej dociera do mnie dużo więcej rzeczy (nawet tych, które są spoza moje strefy obowiązków) i pozwala mi się to dużo lepiej zorientować w sytuacji — mam lepszy kontekst. Mam też wrażenie większej sprawczości nad tym, co się dzieje. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że po prostu lubię identyfikować się ze swoją pracą i w firmie produktowej przychodzi mi to znacznie łatwiej.

Ale do tego też musiałem sam dojść, spróbować wielu różnych rzeczy i przekonać się na własnej skórze, co jest dla mnie najlepsze.

Co sprawia, że nie czujesz, że stoisz w miejscu?

Jeśli chodzi o pracę to przede wszystkim zaangażowanie całego zespołu. Czuję wtedy dużą motywację do ciągłego udoskonalania swojej wiedzy, rzeczy nad którymi pracuję i procesów, które pomagają nam osiągnąć wspólny cel.

Prywatnie to chcę mieć poczucie, że każdego dnia czegoś się nauczyłem — nawet jeśli to jest jakaś błahostka.

ZOBACZ TEŻ:  Transformacja do organizacji produktowej rodem z Netfliksa. Wywiad z Piotrem Kacałą, CPTO w Displate

Jak wyglądało Twoje przejście z Juniora na poziom wyżej? Co przyczyniło się do tego awansu?

Odpowiadając bardzo wprost — na „awans” przyczyniła się zmiana pracy, po prostu…

Formalnie też nigdy nie piastowałem pozycji juniorskiej i też zresztą sam nie przywiązuję wagi do tytułu jaki jest do mnie przypisany. Istotne jest dla mnie to czy reprezentuję poziom spełniający oczekiwania danej firmy i czy reszta zespołu wie, czym się zajmuję i w jakich sytuacjach będę mógł najbardziej pomóc.

W kwestiach awansu to zawsze zaczynałem od poziomu regularnego designera czy developera i… to właściwie tyle. W Nozbe się nie tytułowaliśmy, bo nie było takiej potrzeby. Później aplikowałem od razu na pozycje regularne, bo wychodzę z założenia, że wolę kogoś pozytywnie zaskoczyć niż niemile rozczarować. Tak naprawdę dopiero w LiveChacie przy wyborze pozycji zdecydowałem, że ostatecznie będę aplikował na pozycję o tytule seniorskim i się dostałem. Aczkolwiek nigdy nie myślę o sobie w kategorii Seniora. Chyba, że mówimy o wieku.

W jaki sposób dziś na poziomie Seniora podnosisz swoje kompetencje?

Sposób w jaki to robię nie uległ żadnej radykalnej zmianie — wyznaję zasadę ciężkiej i solidnej pracy. Do tego się staram dążyć, by zawsze dawać z siebie wszystko. Tak samo jest z nauką. Na pozycji Seniora jest oczywiście większa presja, bo ludzie oczekują od ciebie, że znasz odpowiedź na każde pytanie. Podchodzę do zdobywania wiedzy holistycznie: staram się zorientować możliwie jak najszerzej w danej dziedzinie. W przypadku, gdy przyjdzie mi pracować z czymś z czym nigdy wcześniej nie miałem do czynienia — to chcę przynajmniej wiedzieć w jakim miejscu mogę zacząć i wtedy pogłębiać swoją wiedzę już w konkretnym kierunku.

Chociaż jest jedna rzecz, którą zmieniłem… Unikam FOMO i skupiam się na rzeczach, które są mi potrzebne do pracy. W wolnych chwilach zawsze mogę przeczytać jakiś newsletter czy obejrzeć prasówkę na Youtubie, żeby nie wypaść z obiegu nowych rzeczy, ale też na spokojnie. Wierzę, że jak pojawi się coś naprawdę istotnego to prędzej czy później i tak się o tym dowiem.

Jakie masz plan na siebie? Chcesz piąć się po szczeblach technicznej ścieżki kariery czy iść w kierunku zarządzania zespołem?

Zdecydowanie techniczne rzeczy i powtarzam to przy każdej możliwej okazji. Jestem typem zadaniowca i skupiam się wyłącznie na pracy i tym co muszę zrobić. Zarządzanie zespołem pozostawiam innym.

Jakie masz zdanie o pracy za udziały. Przyjąłbyś model niższa pensja, ale z udziałami w spółce?

Nigdy nie miałem takiej propozycji, a jeśli bym taką dostał to raczej bym nie skorzystał. Nie lubię tworzyć tego typu zależności, tym bardziej jeśli nie mam nad tym żadnej kontroli. Mam prostą zasadę: chcę dostawać wynagrodzenie (nie udziały) stosowne do mojej pracy i tego co wnoszę do firmy jako (współ)pracownik. Schodząc nawet niżej — nigdy nie byłem też fanem wszelkiego rodzaju benefitów i raczej unikałem tego typu rzeczy — chyba, że mogę kupić z budżetu firmowego kolejną klawiaturę (sic!).


Radek Kozieł. Projektant i programista. Senior Web Developer w LiveChat. W wolnych chwilach zaangażowany w projekty Open Source. Prywatnie miłośnik (starszych) technologii, alternatywnej muzyki elektronicznej oraz górskich wędrówek. 

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Jak rozpocząć projekt z użyciem Composera i PHPUnit