Co powinieneś wiedzieć, zanim podpiszesz umowę B2B.

Umowa B2B czy UoP – co powinieneś wiedzieć decydując się na kontrakt?

Od kilku ostatnich lat da się zauważyć, że wielu programistów, testerów, grafików itd. nie wysyła nawet CV, jeśli widzi, że firma oferuje wyłącznie zatrudnienie w oparciu o umowę o pracę. Nie każdy jednak jest świadomy czym tak naprawdę różni się umowa B2B od UoP poza tym, że nie ma urlopów i chorobowego, czy tym, że trzeba prowadzić lub zlecać księgowość. W tym artykule wskażę o czym powinieneś pamiętać podpisując taką umowę, czyli jak nie dać zrobić sobie kuku.

Sławomir Grabowski opowiada o tym, co powinieneś wiedzieć przed podpisaniem umowy B2B

Sławomir Grabowski. Co-founder & Software Engineer w Quick Turn Studio. Zwolennik pracy z modern C++ w połączeniu z Test Driven Development, prowadzący krucjatę przeciwko singletonom i referencjom do std::share_ptr. Od niecałego roku w swoim startupie tworzy framework do tworzenia aplikacji UI dla urządzeń wbudowanych. Po godzinach tworzy turową grę strategiczną osadzoną w świecie fantasy.


Czego tu nie znajdziecie

Wady i Zalety umowy B2B

Jak już wspomniałem formy współpracy UoP i B2B różnią się, ale nie znajdziecie tutaj porównania, co bardziej się opłaca. To kwestia silnie indywidualna i nie zamierzam nikogo namawiać do którejkolwiek opcji. Jeśli jednak tego szukasz, zapraszam do przeczytania artykułu pt. Kiedy opłaca się pracować na B2B?

Zapisy prawne a zatrudnienie B2B

Jestem inżynierem oprogramowania, a nie prawnikiem, więc nie będę proponował żadnych zapisów. Zwrócę tylko uwagę na konkretne sprawy, które każdego podpisującego umowę mogą dotyczyć. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości podczas czytania umowy to warto wydać równowartość kilku godzin swojej pracy na konsultacje z prawnikiem, by nie odczuć przysłowia „mądry Polak po szkodzie” na własnej skórze.

Swoboda umów? Niestety nie

Urząd Skarbowy i ZUS naszymi przyjaciółmi

Jak wspomniałem we wstępie, UoP musi się różnić od umowy B2B. Dlaczego? Mimo iż w Polsce rzekomo obowiązuje swoboda umów, mimo że my oraz inna firma chcemy podpisać umowę o współpracy, a nie UoP, to Urząd Skarbowy lub ZUS może stwierdzić, że jesteśmy poszkodowani i ktoś chciał nas oszukać. Możecie się zarzekać, że sami wyszliście z inicjatywą tej formy współpracy, ale nasi przyjaciele pewnie stwierdzą, że większa firma Was szantażowała, że w innym przypadku po prostu nie da pracy.

Niestety chcemy czy nie, dlatego w umowach B2B niektóre zapisy nie mogą się znaleźć, a niektóre znaleźć się muszą, by celowo wykazać różnicę pomiędzy B2B a UoP.

A co się może stać? Najwyżej po kontroli przejdę na UoP

Tak, tylko że firma, z którą współpracujesz może dostać karę. Dodatkowo obie strony będą musiały oddać należne składki ZUS, bo to była UoP pod inną formą.

Czy warto czepiać się każdego zapisu B2B?

Firma, z którą macie zamiar podpisać umowę B2B zazwyczaj ma przygotowany wzór umowy, którą przedstawiają potencjalnym partnerom. Niestety nie każda umowa jest skonstruowana w sposób korzystny i równy dla obu stron. Oczywiście nie chodzi mi o to, że firmy IT czyhają na tych, którzy skusili się odliczaniem VAT od paliwa do samochodu i czas ich wy… wykorzystać. Nie chodzi też o to, że przedstawiona umowa jest wadliwa i urzędnik zapuka do Waszych drzwi. Dlaczego zatem warto negocjować taką umowę?

globalne możliwości just join it

Umowa jest przygotowaniem na ciężkie czasy

Branża IT to rynek pracownika. Zdarza się, że kiedy programista coś przeskrobał, a firma chce zakończyć z nim współpracę, to puszcza się go wolno tego samego dnia i daje wypłatę za następny miesiąc, byle nie było kwasu na LinkedIn. Niestety zdarzają się sytuacje, kiedy firma łapie się brzytwy by rozwiązać jakiś problem, zwłaszcza finansowy. Takie sytuacje zdarzają się rzadko, ale warto wtedy nie siedzieć na minie, jaką może być niekorzystna dla nas umowa. Znam kilka sytuacji takich czarnych scenariuszy.

Nie ma co się o nich rozpisywać, podaję jedną z nich: pewnej firmie z pewnych powodów kazano oddać już częściowo wydane pieniądze z kilkunasto-milionowej dotacji UE. Łups! Decyzja firmy? Próbowała bezkosztowo zredukować ilość programistów.

Umowę podpisujesz z firmą, nie konkretną osobą

Osoba negocjująca z Wami umowę może być sir Lancelotem i zarzekać się na swój honor o interpretację przedstawionych zapisów. Niestety w przyszłości, w ciężkich czasach może być postawiona pod ścianą przez przełożonych. Jeśli nawet ta osoba się postawi, wykaże honor, bo przecież przy podpisywaniu umowy obiecywała, to będzie jak w czarnym scenariuszu wspomnianym wcześniej.

Firma znalazła sobie kogoś innego, kto nie miał skrupułów i próbował wykazywać wszystkim podstawy do zwolnień dyscyplinarnych. Zakończenie współpracy to oczywiście jeden z obszarów, gdzie coś może pójść niezgodnie z tym jak się umawialiśmy.

Co z zaufaniem?

Jeszcze raz wspomnę, tzw. ciężkie czasy zdarzają się rzadko, a wiele firm na rynku potrafi się dobrze zachować. Jeśli wiesz, że firma, z którą chcesz podpisać umowę, doświadczyła nieraz ciężkich czasów, a Twoi znajomi potrafią o tym zaświadczyć to Twoje zaufanie pewnie wzrośnie. Jednak my ludzie w IT jesteśmy jak pączki w maśle i tracimy tą czujność, którą ma pani na kasie w sklepie.

Oczywiście z drugiej strony, nie ma co patrzeć na wszystkich dookoła, jakby chcieli nas oszukać, okraść i na końcu wrzucić do projektu z COBOLem. Uważam, że najlepszy jest złoty środek, jednak każdy z nas ma inne doświadczenia, zna różne historie, więc nie ma co się wstydzić, że inni podpisują umowę bez pytania, a Wy macie wątpliwości i chcecie zmian w umowie.

Negocjuj umowę równolegle z procesem rekrutacji

Warto poprosić o wzór umowy jeszcze przed rozmową kwalifikacyjną. Kontaktujące się z Nami osoby prawdopodobnie nie są prawnikami i osobiście nie będą poprawiać paragrafów oraz zatwierdzać naszych propozycji zmian. Jeśli mamy do wybrania kilka ofert współpracy, a prawnik jednego z potencjalnych klientów będzie mniej dostępny i usłyszymy od rekrutera, że potrzebuje od nas decyzji na już, to możemy ulec presji czasu i machnąć ręką „aaa dobra, podpiszę”.

Dziwne zapisy

Własny laptop? I może jeszcze własne licencje?

To częsty zapis, że zleceniobiorca (czyli My) ma pracować na swoim laptopie. Spotkałem też zapisy, że ma zapewniać sobie licencje. Skąd na to pomysł? Ano to jest jedna z tych rzeczy, które mają odróżnić UoP od B2B. Widziałem coś takiego w niemal każdej umowie B2B.

Jeśli ktoś nie chce zaufać lub po prostu chce zabezpieczyć się, proponuję ująć to w taki sposób, by z umowy wynikało, że dostajemy laptopa od firmy ze względu na politykę zabezpieczeń i poufności danych. Wiele firm wymaga by dyski były szyfrowane, ponieważ podczas wykonywanych zadań mamy dostęp do danych klientów firmy, którzy nie wyrażają zgody na kopiowanie informacji na sprzęt podwykonawców.

Odpowiedzialność za błędy

Kolejny zapis by odróżnić naszą umowę od UoP. Tu zobaczymy pewnie zapłatę kwoty z kilkoma zerami, w przypadku gdy coś napsocimy. Nie ma w tym nic złego pod jednym warunkiem: w umowie musi być zapisane, że odpowiadamy wyłącznie za umyślne błędy, spowodowane złą wolą.

Bez takiego zapisu, kiedy firma ma coś podobnego w kontraktach ze swoimi klientami i gdy nadejdzie czarna godzina, ktoś może pokusić się o scedowanie tego na nas. Jeśli w umowie pojawi się ten zapis, a popełniliśmy błąd (pewnie nieostatni) to możemy czuć się bezpieczniej. Nie znam nikogo kogo dotknął zapis, w którym zabrakło słowa „umyślnie”. Pamiętajmy jednak, że prowadząc działalność gospodarczą odpowiadamy całym swoim majątkiem.

Kary

W umowach zobaczymy kary typu 100 000 zł za złamanie zakazu konkurencji (o tym więcej poniżej), odpowiedzialność za błędy do 200 000 zł i inne kary, które mogą pozbawić nas mieszkania i innych rzeczy. Z czego to wynika? Prowadzący działalność gospodarczą musi ponosić pewne ryzyko prowadzenia tej działalności, inaczej niż pracujący na UoP. Dlatego jeśli obniżymy karę do np. 100 zł będzie to pozorna odpowiedzialność i nasi dwaj przyjaciele mogą stwierdzić, że umowa ma charakter UoP i żegnaj nowa karto graficzna do VR.

To co można zmienić, kiedy boimy się kwot to wpisanie odpowiedzialności proporcjonalnie do naszego wynagrodzenia, np. dwunastokrotność miesięcznego wynagrodzenia. Często jak dostajemy umowę to kwota może być stała, bo nikomu nie chce się dla każdego zleceniobiorcy ustalać osobno kary.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Jak za pomocą sztucznej inteligencji walczy się z internetowymi złodziejami