UE chce zbierać dane biometryczne. Czeka nas baza licząca 350 milionów osób?

Unia Europejska chce stworzyć biometryczną bazę danych dotyczących mieszkańców Europy. Miałaby liczyć nawet 350 milionów osób. Oba głosowania w tej sprawie bez większego problemu przeszły w Parlamencie Europejskim.

Gigantyczna baza danych

Parlament Europejski przegłosował powstanie bazy danych CIR (ang. Common Identity Repository). Zbiór ma zawierać bardzo szczegółowe informacje dotyczące mieszkańców strefy Schengen, którzy nie są obywatelami Unii Europejskiej, a także części obywateli wspólnoty. Wśród oficjalnych założeń, które stoją za powstaniem przegłosowanej w dwóch głosowaniach bazy, wymienia się chęć ułatwienia przepływu oraz dostępu do informacji o mieszkańcach państw europejskich, które miałyby pozytywnie wpłynąć na ochronę granic Unii Europejskiej i walkę z przestępczością.

Szybki dostęp dla wszystkich

Baza miałaby zawierać informacje o ponad 350 milionach osób. CIR sprawi, że władze będą miały dostęp do ogromnej liczby wrażliwych danych za pomocą jednego kliknięcia. W specjalnych kartotekach znajdą się takie informacje, jak odciski palców, fotografia, numer paszportu czy data urodzenia. Pomysłodawcy nowego prawa przekonują, że taka ujednolicona, scentralizowana baza danych znacznie ułatwi pracę policji, straży granicznej i innych służb, które ze względów bezpieczeństwa na co dzień zajmują się poszukiwaniem różnych osób. Do gigantycznego zbioru miałyby mieć dostęp organy ścigania wszystkich państw członkowskich (choć z pewnymi ograniczeniami, o których na razie zbyt wiele nie wiadomo).  – Lepsze decyzje mogą być podjęte tylko na podstawie lepszego dostępu do informacji – twierdzi Jeroen Lenaers, holenderski poseł zasiadający w Parlamencie Europejskim. Już w lutym w ten sposób zapowiadał on nowy projekt: “Interoperacyjność to szybszy, bardziej systematyczny i lepszy dostęp do informacji dla służb pracujących w terenie: policji, straży granicznej, urzędników imigracyjnych i pracowników konsulatu. Dzięki nowemu systemowi będą oni mogli lepiej wykonywać swoją pracę”. Innego zdania jest jednak jego koleżanka, Sopie in ‘t Veld. – Jeśli dajesz organom rządzącym więcej władzy, potrzebujesz też więcej mechanizmów chroniących obywateli – mówi. – W tym przypadku nie ma to jednak miejsca.

Skuteczne lobby?

Jeden z wypowiadających się dla “Politico”, pragnących zachować anonimowość, oficjeli zasiadających w innym unijnym gremium, Komisji Europejskiej, sugeruje nawet, że głosujący mogli nie wiedzieć do końca, co robią. – Był duży pośpiech. Nie sądzę, aby ktokolwiek rozumiał do końca na co tak naprawdę głosuje – twierdzi. Źródło z Parlamentu Europejskiego, również anonimowe, zdradza: “Za kulisami było dużo lobbingu”. Najwidoczniej lobbowanie było bardzo skuteczne, bo oba głosowania przeszły bez większego problemu. W pierwszym głosowaniu za powstaniem bazy głosowało 511 posłów, a przeciw 123. W drugim pomysł poparło 510 parlamentarzystów, a przeciw było 130 osób. Jeśli Rada Europejska zatwierdzi ustawę przegłosowaną przez Parlament Europejski, to wszystkie państwa członkowskie będą miały dwa lata na jej wdrożenie. Inicjatywa spotyka się z krytyką ze strony organizacji stojących na straży praw obywatelskich, co nie dziwi biorąc pod uwagę skalę przedsięwzięcia: jeśli pomysł zostanie zrealizowany w proponowanym kształcie, to będzie to jedna z większych baz danych osobowych na świecie.

Trudno sobie wyobrazić, jakie konsekwencje mogłoby mieć włamanie do scentralizowanego systemu oferującego taką ilość poufnych danych. Niestety władze nie zawsze radzą sobie z odpowiednimi zabezpieczeniami proponowanych przez siebie rozwiązań. Niedawno pisaliśmy o francuskim rządowym komunikatorze Tchap przeznaczonym tylko i wyłącznie dla pracowników administracji państwowej, który miał oferować lepsze szyfrowanie niż WhatsApp i Telegram, a pewien specjalista od cyberzabezpieczeń potrzebował zaledwie godziny, aby się w nim zarejestrować.  

Źródło: politico.eu, komputerswiat.pl

Patronujemy

 
 
Polecamy
Julian Assange aresztowany. Obawia się zarzutów ze strony USA