historia displate

Transformacja do organizacji produktowej rodem z Netfliksa. Wywiad z Piotrem Kacałą, CPTO w Displate

Displate do dziś wyprodukował i sprzedał cztery miliony plakatów, ubiegły rok zamknął wynikiem 100 mln dolarów przychodu, a jego zespół liczby prawie 400 osób. Dziś rozmawiamy z Piotrem Kacałą, Chief Product and Technology Officer w Displate. Jakie ma plany na rozwój firmy? – Rozpoczęliśmy transformację w kierunku organizacji produktowej, podobną do tej, którą przeszedł Netflix – powiedział nam w rozmowie.

Pozwól, że przytoczę jedną z zasad, którymi kierujesz się w pracy. Zakładasz, że „każdy z Twoich współpracowników jest dobry w tym, co robi, inaczej nie znalazłby się tutaj”. Opowiedz zatem o tym, jak wyłaniacie najlepszych kandydatów?

Przykładamy dużą wagę do wyboru ludzi, z którymi chcemy współpracować i w tym obszarze  staramy się nie chodzić na kompromisy. Jestem zwolennikiem teorii, że każda nowa osoba w zespole tak naprawdę tworzy go na nowo. Zależy nam więc na znalezieniu ludzi, którzy z jednej strony mają podobne do nas nastawienie, wyznają podobne wartości, a z drugiej strony uzupełniają zespół swoją perspektywą i doświadczeniem. 

W Displate szukamy ludzi, których napędza przede wszystkim ciekawość i motywacja do ciągłego doskonalenia się, są mocno zorientowanie na rezultat, i mają – tak, jak my – niezły fun z tego, co i z kim robią. 

Podczas rekrutacji znacznie większy nacisk kładziemy na dopasowanie do organizacji, aniżeli twarde kompetencje, choć oczywiście one też są ważne. Wychodzimy z prostego założenia, że tych drugich łatwo się nauczyć, szczególnie jeśli ma się zespół dobrych specjalistów na miejscu.

A co, Twoim zdaniem, najbardziej przyciąga programistów do Displate?

Mnie samego przyciągnął ten potężny „drive” do osiągania rzeczy wielkich, który zauważyłem w zespole. A na to składają się trzy rzeczy: autonomii, jaką dostajesz w Displate (jeżeli chcesz po nią sięgnąć), dążenia do mistrzostwa w tym, co robimy i zrozumienie celu, jaki mamy przed sobą jako organizacja. 

Po pierwsze, nasze zespoły w ramach przyjętej strategii same podejmują decyzje produktowe czy techniczne i same sobie wyznaczają cele. Nie lubimy biurokracji i chcemy szybko posuwać się do przodu. Mamy pewne standardy chroniące nas przed wymyślaniem koła na nowo, ale zdecydowanie wierzymy w tempo wynikające z podejmowania decyzji jak najbliżej zespołów produktowych. Ma to też oczywiście swoją specyfikę, bo oczekujemy od ludzi proaktywności – nie jesteśmy firmą zapewniającą ciepłe posadki, szukamy wojowników i wojowniczek.

Po drugie, staramy się być coraz lepsi w tym, co robimy i ma to swoje odzwierciedlenie w strukturze organizacji. Jeżeli należysz do Engineeringu w Displate, to jesteś członkiem przynajmniej trzech zespołów:

  1. zespołu produktowego, który pracuje nad konkretnymi rozwiązaniami – na przykład, w jaki sposób uczynić nasz “search experience” lepszym,
  2. gildii kompetencyjnej (np. frontendowej albo QA), która ma za zadanie podnosić kompetencje w ramach swojej specjalizacji i dbać o odpowiedni przepływ wiedzy,
  3. Engineeringu jako kolektywu – i będziemy oczekiwać, że będziesz pomagał nam budować lepsze jutro w całym Engineering.

historia marki displate

Po trzecie, metodycznie powtarzamy, gdzie (i dlaczego) chcielibyśmy znaleźć się jako organizacja i jako zespół za kilka lat. Ma to uzbroić ludzi w wiedzę (i motywację) potrzebną do podejmowania decyzji na różnych szczeblach organizacji. I ma przełożenie na ciekawe dyskusje, które szybko pchają nas do przodu. Na spotkaniach w zespołach usłyszysz „jaki problem rozwiązuje dana funkcjonalność? „albo” czy to jest naprawdę najważniejszy problem, który popchnie nas do celu, jakim jest unicorn?”

Wszystkie te rzeczy dają efekt swoistego „miesiąca miodowego” (który u mnie trwa już ponad pół roku) – tego uczucia, które masz po przebudzeniu, kiedy nie możesz doczekać się, aż dojedziesz do pracy. I jedną z misji postawionych przez leadershipem Engineering jest zrobienie wszystkiego, żeby ludzie czuli się tak samo, niezależnie od tego, gdzie są w hierarchii.

Poza tym, co wymieniłem przed chwilą, myślę, że ludzie chcą z nami pracować ze względu na:

  • prawdziwe podejście produktowe (vs projektowe), o które niełatwo na polskim rynku. Z nastawieniem na konkretną zmianę, a nie dowożenie funkcjonalności – tutaj naprawdę możesz poczuć się “ownerem”,
  • ludzi, z którymi chcesz spędzać czas nie tylko w pracy,
  • misję organizacji, która pozwala czuć się ze sobą dobrze – we allow people to collect their passions,
  • trajektorię wzrostu, która daje nam szansę na wycenę unicorna w krótkim terminie – zorientowani wiedzą, że to naprawdę dobry moment na dołączenie. 

Myślę, że wielu seniorów w poszukiwaniu nowego miejsca pracy kładzie nacisk na atrakcyjność projektu czy firmy. Pokazuje to, czym jako przyszli współpracownicy mogliby się zajmować.

No jasne, jeśli masz ciekawy problem biznesowy do rozwiązania i ideę, która z Tobą gra, a do tego używasz sensownych narzędzi, pracujesz w poukładany sposób – jesteś w domu.

W Displate wspólne mianowniki dookoła naszych projektów to: utrzymanie tempa wzrostu; duża, galopująca skala; duży, dwukierunkowy marketplace i zwiększająca się trudność z dopasowaniem spersonalizowanego contentu (machine learning, image recognition); eksplorowanie „passion economy”. 

Jeśli rzeczy, o których opowiadałem, Ciebie i czytelników przekonują – jesteśmy i czekamy na świetne kandydatury.


Piotr Kacała. Chief Product and Technology Officer w Displate. Kiedyś inżynier, dziś lider kilkudziesięcioosobowego zespołu utalentowanych specjalistów z obszarów designu, zarządzania produktem, agile i inżynierii oprogramowania. Odpowiada za budowanie strategii rozwoju Displate.com, tworzenie procesów, transformację zwinną i produktową w organizacji. Wcześniej blisko 8 lat spędził w GOG.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Sukces polskich programistów. Złoto dla Warszawy, srebro dla Wrocławia