beeupdated

To nie filtry są problemem, a ilość otrzymywanych maili – Damian Szymczuk, twórca BeeUpdated

Damian Szymczuk na co dzień pracuje w dużej korporacji, jednak po godzinach rozwija swój projekt, który docelowo ma ułatwić nam życie. W dobie wszechobecnych newsletterów oraz zwiększającej się liczy wiadomości mailowych, aplikacja BeeUpdated zapewnia zupełnie nowy sposób konsumpcji wspomnianych treści. Damian pierwotnie pochwalił się swoim pomysłem na Oh My Dev, a reakcja społeczności przeszła jego oczekiwania. My podpytaliśmy go o jego motywacje oraz przyszłość aplikacji BeeUpdated.

Kiedy nastąpił moment, w którym poczułeś, że Twoja skrzynka mailowa jest przepełniona i zaśmiecona?

Na co dzień pracuję w dużej korporacji, gdzie oprócz maili związanych z projektem, otrzymywałem dziesiątki wiadomości zupełnie niezwiązanych z moją pracą. Awaria jakiegoś systemu, z którego nigdy nie korzystałem, ekstra szkolenia, nowe książki w biblioteczce… i wiele innych. W pewnym momencie ta sytuacja zaczęła mnie strasznie rozpraszać, co skutkowało włączaniem i sprawdzaniem poczty tylko rano i na koniec pracy. Zdarzało się, że współpracownicy musieli długo czekać na odpowiedź, co finalnie zmniejszało efektywność całego zespołu. Nie podobało mi się to i chciałem coś z tym zrobić.

To właśnie ta sytuacja była inspiracją do stworzenia projektu BeeUpdated?

Tak, ta sytuacja przyczyniła się do powstania BeeUpdated. Stwierdziłem, że fajnym rozwiązaniem byłoby wyświetlanie wiadomości niezwiązanych z projektem w formie swoistego walla. Dzięki temu mógłbym szybko i wygodnie przeglądać aktualności, bez rozpraszania się powiadomieniami o nowych mailach.

BeeUpdated

Uważasz, że skrzynki pocztowe (takie, jak na przykład GMail) nie posiadają dobrze zdefiniowanych algorytmów do filtrowania treści?

To nie filtry są problemem, a ilość otrzymywanych maili. Myślę, że wielu ludzi nie wie jak korzystać z filtrów lub w ogóle nie zdaje sobie sprawy z ich istnienia! Kiedyś korzystałem z filtrów, które wrzucały wiadomości do odpowiednich folderów, lecz później zrobiło się tego tak dużo, że wszystko i tak leciało do jednego worka nazwanego “Odebrane”.

Muszę Ci przyznać, że obecnie jestem w podobnym momencie, co Ty wcześniej. Korzystam z dużej ilości newsletterów i często ich po prostu nie czytam. Albo wpadają o “złej” godzinie albo zaczyna mnie to przytłaczać. BeeUpdated robi mi z tego fajną prasówkę. Jaki masz dalszy plan na rozwój swojego projektu?

Tak jak wspomniałeś, ma to być prasówka. Jadąc tramwajem, siedząc w biurze przy kawie czy w jakimkolwiek innym miejscu, chcesz szybko przeglądać wiadomości. To jest główny cel aplikacji BeeUpdated.

W tym momencie moim priorytetem jest dostosowanie wyświetlania treści newsletterów tak, aby były one przyjazne dla czytelnika. Wiele newsletterów korzysta z różnych rozmiarów, krojów czy kolorów czcionek. Nie chcę ograniczać twórcom ich sposobu tworzenia, bo wiem, ile pracy wkładają w tworzenie atrakcyjnie wizualnie wiadomości. Chciałbym je tylko delikatnie znormalizować. Oprócz mojej wizji na projekt, chcę aby sami użytkownicy mogli mieć na niego wpływ. Po zamieszczeniu wpisu na Oh My Dev dostałem naprawdę pozytywny feedback nie tylko w komentarzach, ale i na maila.

Sam proces tworzenia aplikacji daje mi dużo frajdy, jednak to pozytywne komentarze czy wiadomości z prośbami o dodanie nowych funkcji dają mocnego kopa do działania i wskazują w jakim kierunku BeeUpdated powinien się rozwijać.

Jeden z użytkowników Oh My Dev zadał Ci pytanie, którym w zasadzie mnie wyprzedził. Jak chcesz unikać blacklistowania ze strony twórców newsletterów? Masz na to jakąś konkretną taktykę?

To pytanie też przyszło mi do głowy i zastanawiałem się, jak je rozwiązać. Z drugiej strony zadałem sobie pytanie: Dlaczego chcieliby blacklistować BeeUpdated? BeeUpdated jest tylko czytnikiem, który wyświetla zawartość. Aplikacja nie modyfikuje linków, więc można śledzić statystykę kliknięć tak, jak ma się to w przypadku tradycyjnego klienta pocztowego.

Zadajmy sobie inne pytanie: Czy wysyłając newsletter chcesz zwiększyć czy zmniejszyć grono swoich odbiorców? Odpowiedź jest chyba oczywista. Powiem więcej! Osoby wysyłające newslettery mogą od teraz zachęcać swoich odbiorców nie tylko tytułem wiadomości, ale także treścią, ponieważ jest ona od razu widoczna! To daje jeszcze większe pole do popisu dla twórców! Myślę, że powyższe argumenty raczej będą skłaniać do whitelistowania niż blacklistowania.

Zdradzisz w jakim języku powstaje BeeUpdated i jakie narzędzia wykorzystujesz do rozwoju tego projektu? Dlaczego właśnie te technologie wybrałeś?

Projekt jest w fazie zaawansowanego MVP – spełnia swoje główne założenie tzn. jest czytnikiem wiadomości. W tym momencie stos technologiczny nie jest zbyt rozbudowany. Na co dzień pracuję z JavaScript, więc to jest mój główny język, który wykorzystuję w projekcie. Klient (frontend) pisany jest przy wykorzystaniu React’a, natomiast część serwerowa (backend) przy wykorzystaniu NodeJs. Jako domorosły DevOps, korzystam z takich rozwiązań jak Docker, Jenkins czy Github Actions do automatyzacji procesu testowania czy deploymentu.

BeeUpdated

Czy planujesz w przyszłości stworzenie aplikacji mobilnej?

Tak, mam taki plan, aby stworzyć aplikację mobilną. W tym momencie kładę jednak mocny nacisk na dostosowanie treści wyświetlanej na urządzeniach mobilnych. Ostatnio oglądałem Waszą serię na YouTube “One Man Army”, z którą chyba się mocno utożsamiam, ponieważ projekt piszę w pojedynkę. Na wszystko przyjdzie czas.

Na koniec podrzucę taki mały protip, który uprzyjemni korzystanie z BeeUpdated: możecie dodać BeeUpdated do ekranu głównego z poziomu przeglądarki. Dzięki temu można otrzymać “prawie” aplikację mobilną.

Dzięki za odpowiedzi na te pytania i powodzenia w dalszym rozwoju aplikacji!

Projekt Damiana znajdziecie w tym miejscu – BeeUpdated.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
CTO buduje startup, nie produkt. Michał Thoma o tym, jak powstają startupy