“Taśmy Zuckerberga”. Facebook pozwie Stany Zjednoczone?

Serwis The Verge opublikował nagranie z dwóch spotkań w siedzibie Facebooka, na których Mark Zuckerberg odpowiadał na pytania dotyczące planów giganta social media. Poruszono także m.in. temat kryptowaluty Libra, systemu płatności połączonego z popularnymi komunikatorami należącymi do Facebooka oraz zagrożenia w postaci TikToka.

Wybory

Do pozwu miałoby dojść w wypadku, gdyby Elizabeth Warren wygrała amerykańskie wybory prezydenckie, gdyż członkini Partii Demokratycznej znana jest z krytycyzmu wobec firmy i jest zwolenniczką jej podziału. Mark Zuckerberg twierdzi, że prawdopodobieństwo, iż jego firma wygra ewentualny proces przed amerykańskim sądem, jest naprawdę wysokie. Przy okazji dowiadujemy się, że według założyciela i właściciela giganta social media podział spółki na mniejsze podmioty nie ma większego sensu i przyniesie więcej szkód niż pożytku. Jak argumentuje szef Facebooka, takie działanie mogłoby wręcz przyczynić się do zmniejszenia możliwości obrony przed ingerencją w amerykańskie wybory, gdyż wykluczy to możliwość współpracy pomiędzy rozdzielonymi spółkami. Jako ilustrację argumentów Zuckerberg podał przykład Twittera, który ma znacznie mniejsze budżety od Facebooka, a musi mierzyć się z bardzo podobnymi problemami. Największy serwis social media wydaje na moderację i poprawę bezpieczeństwa tyle, ile wynoszą przychody Twittera.

Libra

Zuckerberga zapytano też o projekt kryptowaluty Libra, o którym zrobiło się głośno kilka miesięcy temu. Okazuje się, że Facebook chciałby wykorzystać swoje popularne komunikatory, WhatsApp i Messenger, do łatwego przesyłania pieniędzy – tak łatwego, że przypominałoby to wysyłanie przyjacielowi zdjęcia z imprezy. Rozwiązanie jest obecnie testowane w Meksyku, Indiach i kilku innych lokalizacjach. Projekt nie będzie raczej dotyczył kryptowalut i zagadnienia tokenizacji, a tradycyjnych walut. Na szerszą skalę rozwiązanie ma zostać wprowadzone do końca roku. Libra natomiast to osobna sprawa, która stanowi swego rodzaju eksperyment. Jak wynika ze słów Zuckerberga, jego elementem są również głośne przesłuchania przed amerykańskimi komisjami i rozmowy z regulatorami rynku. Komunikacja między wszystkimi zaangażowanymi podmiotami ma przynieść odpowiedź na pytanie, czego właściwie oczekują w tym kontekście od Facebooka amerykańskie władze (oraz organy w innych krajach kluczowych dla rozwoju projektu). Jednocześnie właściciel serwisu zwrócił uwagę, że działania Facebooka w tym zakresie nie stanowią wyjątku, gdyż działania podobnego typu są prowadzone przez wiele przedsiębiorstw.

TikTok

Od dłuższego czasu Facebook traci zainteresowanie najmłodszych użytkowników, którzy odchodzą od niego na rzecz konkurencji. Ostatnim naprawdę dużym hitem wśród tej grupy docelowej jest należący do chińskiego przedsiębiorstwa Beijing ByteDace TikTok, który staje się konkurentem serwisu Zuckerberga również w Stanach Zjednoczonych. Mark Zuckerberg nie zamierza tego bezczynnie obserwować, stąd pomysł na aplikację Lasso, która w założeniu również ma zainteresować nieco młodszych userów. Na miejsce testów nowego rozwiązania wybrano Meksyk, gdyż na tym rynku TikTok nie stanowi obecnie dużej konkurencji. Po dopracowaniu produktu planowana jest ekspansja na inne rynki, w tym amerykański, gdzie póki co świetnie radzi sobie chińska aplikacja.

Wnioski

Zdaje się, że z opublikowanych nagrań nie wynika nic, co mogłoby zostać uznane za kontrowersyjne czy szkodzące wizerunkowi giganta social media. Z nagrań wyziera bardziej wizerunek statecznego, odpowiedzialnego przedsiębiorcy, który w rozsądny sposób zarządza ogromną firmą. Osoby, które chciałyby tutaj znaleźć kontynuację złej piarowej passy Facebooka mogą czuć się bardzo zawiedzione. Styl komunikacji Zuckerberga i dobór przekazywanych informacji może wręcz wskazywać na celowe działanie Facebooka, który niewątpliwie zrobiłby wiele, by odbudować wizerunek nadszarpnięty przez różne afery i kontrowersje.


Źródło: theverge.com. Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Patronujemy

 
 
Polecamy
Amazon Prime Day – hakerzy i strajkowcy