Praca rzadko przychodzi sama, zwłaszcza na początku, kiedy nie mamy zbyt wiele doświadczenia. Ludzie wtedy dają sprzeczne rady, a my jesteśmy coraz bardziej zagubieni. Dlatego w tym tekście postaram się przybliżyć mój sposób na szukanie pracy uwzględniający kilka różnych kanałów komunikacyjnych oraz ich instrukcję obsługi.

Ludzie, ludzie i jeszcze raz ludzie

Jakiś czas temu w warszawskim przejściu podziemnym wpadłam na dwóch zagubionych obcokrajowców. Pomogłam im wyjść z labiryntu korytarzy ciągnących się pod Dworcem Centralnym i odprowadziłam ich kawałek. W końcu padły pytania o to, co kto robi w życiu, a kiedy odpowiedziałam, że pracuję jako webdeveloperka, to jeden z nich powiedział, że ma startup i czy może nie jestem przypadkiem zainteresowana. Wzięłam kontakt od niego, bo kto wie, czy nie przyda się później?

Ludzie mają kontakty, znają firmy, mogą podrzucić Twoje CV, czy szepnąć dobre słowo

Warto więc po takim spotkaniu przypominać się, by któregoś dnia dostać wiadomość, że szukają kogoś, a może CV wylądować pod samym nosem osoby decyzyjnej. Czy takie ciągłe pisanie do ludzi, że szuka się pracy to nie jest, aby za dużo? Dopóki pięć razy dziennie nie wysyłaś wiadomość w stylu “szukam pracy, pomóż”, to nie ma w tym nic złego, zwłaszcza jeśli jest się na samym początku drogi.

Nie wszyscy jednak startują z odpowiednio dużą siatką znajomych. Na szczęście są meetupy czy konferencje, podczas któych można spotkać nowych ludzi. Dlatego warto mieć przygotowane wizytówki – nie muszą być designerskie, ważne, żeby był na nich kontakt oraz link do Githuba. Na otrzymanych wizytówkach warto zapisać datę i temat rozmowy, by potem móc nawiązać do tego spotkania, czy to w mailu czy w social mediach.

Wszystko to może brzmieć przerażająco dla osoby introwertycznej czy takiej, która po prostu nie ma żadnego doświadczenia w networkingu.

Dlatego warto sobie rozpisać dokładny plan tego, co chce się osiągnąć

Sprawdzić, kto będzie na takim wydarzeniu, wybrać osoby, z którymi chce się porozmawiać, na jakie tematy będzie się z nimi rozmawiać i przygotować sobie listę pytań. Przede wszystkim jednak należy określić, co chcemy zdobyć – nowe kontakty? Pracę? Wiedzę?

Dzięki tak rozpisanemu planowi działania nie będzie sytuacji, kiedy się nie wie, co powiedzieć oraz błąka bez celu, bo tak naprawdę nie ma się pojęcia, z kim i o czym należy rozmawiać.

Social media

Jeśli chodzi o miejsca, w których warto szukać pracy, to każda branża rządzi się swoimi prawami. Social media pękają w szwach od ofert pracy w IT – większość języków programowania ma swoje dedykowane grupy na Facebooku, na których pojawiają się oferty pracy, są też grupy ogólne, na przykład takie z ogłoszeniami pracy w startupach, dla juniorów, seniorów… Istnieją strony agregujące takie ogłoszenia, czy po prostu portale z ofertami pracy, ale często o wiele więcej znajdziemy w social mediach.

Nie należy jednakże z nich rezygnować – przede wszystkim, o wiele łatwiej szuka się na nich odpowiednich ofert (co jest bardzo istotne, jeśli nie mamy czasu na nieustanne przeczesywanie Facebooka, które jest czasochłonne) oraz można znaleźć ogłoszenia, których nigdzie indziej się nie znajdzie. Wreszcie, wiele z tych stron może wysyłać nam maile z najbardziej interesującymi ofertami, co też jest bardzo wygodne.

Oprócz Facebooka jest jeszcze Linkedin.

Warto dbać o profil oraz trzymać w nim swoje aktualne CV – Linkedin to jedno z głównych narzędzi rekruterów do poszukiwania nowych pracowników

Co więcej, możemy ich zaprosić do naszej sieci, nawet jeśli ich nie znamy. Dzięki temu będziemy mieć stały dostęp do ich ogłoszeń, a może nawet sami do nas napiszą z ciekawą propozycją.

Jak napisać CV programisty

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w poszukiwaniu pracy jest szlifowanie swojego CV – nie tylko w kontekście zdobywania nowych umiejętności, ale także prezentacji siebie poprzez jedną stronę A4. Przede wszystkim chcę zwrócić uwagę na ten drugi aspekt, bo tak naprawdę praca nad wyglądem CV nigdy się nie kończy. Oczekiwania firm wobec tego, co chcą w nim zobaczyć potrafią się zmieniać, a i wymagania są różne w zależności od tego, w jakim kraju ubiegamy się o pracę. Jeśli jest taka możliwość, to należy konsultować swoje CV z jak największą liczbą osób. Nawet jeśli wydaje się, że co człowiek, to opinia na temat tego, jak CV powinno wyglądać.

Takie rozmowy są cenne, bo dają wgląd w te aspekty CV, na które nie zwróciłoby się uwagi oraz niesamowitą wiedzę odnośnie tego, na co różni ludzie – rekruterzy, programiści czy managerowie – patrzą. Posiadając tę wiedzę, jesteśmy w stanie komponować CV pod niemal każdą ofertę pracy, jednocześnie mając duże pole do eksperymentów, bo tak naprawdę nigdy nie wie się do końca, co konkretnie sprawia, że dostajemy telefon lub maila z zaproszeniem na rozmowę.

Czasem drobne zmiany, takie jak dodanie z pozoru nieistotnych dla nas informacji, potrafią bardziej zainteresować rekruterów

W wielu CV moich znajomych, które przesłali mi właśnie w celu konsultacji, brakowało śmiałości czy po prostu chwalenia się tym, co się robi – czasem wynika to z niskiej samooceny, a czasem z tego, że nie potrafi się określić, jaka ilość informacji jest wystarczająca, dlatego tym bardziej warto pokazywać swoje CV i pytać o rady. Poniżej przedstawię kilka podstawowych zasad, jakimi należy się kierować przy tworzeniu CV:

  • dobrze widoczne dane kontaktowe oraz link do Githuba (najlepiej napisane większą czcionką oraz umieszczone na górze strony);
  • przejrzystość, czyli odpowiednio duża ilość światła w tekście, ale także zrozumiały “flow” informacji. Doświadczenie może być podzielone na sekcje, takie jak “doświadczenie zawodowe”, “wolontariat” itp. Jeśli już pracujemy lub pracowaliśmy, to najpierw powinno być opisane doświadczenie zawodowe, a dopiero potem wykształcenie, a w przypadku, kiedy jeszcze się uczymy – na odwrót;
  • CV nie powinno przekraczać jednej strony A4, co oznacza, że należy ograniczyć się do najistotniejszych informacji z naszego życiorysu. Oczywiście są ludzie, których CV zajmuje dwie strony, ale przeważnie są to ludzie z ogromną ilością doświadczenia. Kiedy rzeczywiście nie można się zmieścić na jednej stronie, to warto rozważyć, czy niektórych elementów nie można umieścić w osobnym załączniku lub linku (np. opisy projektów);
  • CV powinno się znajdować w takim miejscu, do którego można się dostać zdalnie – na meetupie czy konferencji może zdarzyć się tak, że ktoś od razu będzie chciał zobaczyć bądź przesłać komuś nasze CV;
  • należy zadbać o odpowiedni format CV, którym jest PDF. Nie trzeba go pisać w LaTexu, zwykły Word lub LibreOffice potrafią zapisywać dokumenty w tym formacie.

Osobną dyskusją jest strona wizualna CV – bardzo często można usłyszeć, że CV powinno się wyróżniać, być w jakiś sposób specjalne i przykuwające uwagę. Są branże i oferty, gdzie to rzeczywiście może mieć sens (np. gamedev lub grafika). Nie wydaję mi się natomiast, żeby graficznie odpicowane CV było gwarancją sukcesu na rynku IT. Dlatego najlepiej ograniczyć swoje CV do trzech kolorów (czarny, biały i dowolnie wybrany inny kolor).

I co z tym wszystkim teraz zrobić?

Szukanie pracy to też praca. Poszukiwanie odpowiednich ofert, profilowanie CV pod konkretne oferty – to wszystko zajmuje czas. Bardzo łatwo wpaść w pułapkę prokrastynacji, zwłaszcza jeśli już od jakiegoś czasu bezskutecznie wysyła się CV. Podejrzewam, że każdy ma na prokrastynację swoje metody. Ja zawsze wolałam wybrać sobie jedną porę dnia, kiedy siadam przed komputerem, poszukuję ogłoszeń, a potem hurtem wysyłam CV. Przestrzegam przed wysyłaniem do wielu osób w jednym mailu – łatwo wtedy zapomnieć o ukryciu adresatów.

Należy pamiętać, że wymagania w ofertach pracy nie są wyrocznią – ludzie spełniający je w stu procentach rzadko kiedy wysyłają CV – mierzą wyżej, aplikują na lepsze stanowiska

Oczywiście wysyłanie CV w odpowiedzi na ofertę pracy dla Javowca podczas, gdy umie się tylko Pythona nie ma dużego sensu, ale jeśli w CV brakuje kilku pomniejszych umiejętności wylistowanych w wymaganiach, to nie należy się tym zupełnie przejmować.

Może się zdarzyć też tak, że firmy marzeń nie będą zapraszać na rozmowy – w takim wypadku ja poszerzam pole poszukiwań na oferty, które nie są idealne, ale nadal będą dla mnie ciekawe i w jakimś stopniu interesujące. W najgorszym przypadku zdobędzie się doświadczenie w rozmowach kwalifikacyjnych, a w najlepszym – stanowisko, które pozwoli na awans w bardziej interesującym kierunku (oraz pieniądze!).


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z pexels.com.

Zapraszamy do dyskusji