Praca w IT

Scrum to za mało!

Czym jest Scrum? Do czego służy? Dlaczego stał się tak popularny? Na te i inne pytania odpowiedział w swoim felietonie Karol Kłaczyński, product owner w Brand24.

Czym jest Scrum?

Kiedy wpisałem Scrum, w wyszukiwarkę Google, jednym z pierwszych wyników, jaki się wyświetlił, był artykuł z Atlassian o bardzo merytorycznym tytule: Scrum — czym jest, jak działa i dlaczego jest taki fantastyczny. O ile dwa pierwsze elementy nie wzbudziły moich emocji, o tyle ostatni nieco mnie sfrustrował. Wpisuje się on w trend dalszego poszukiwania Świętego Graala biznesu, czegoś, co pozwoli za każdym razem odnosić sukces i wyprzedzić innych graczy na rynku. I za co wystarczy zapłacić, bo przyjdzie ktoś z zewnątrz i powie nam jak robić dobrze Scrum.

Według Scrum Guide “Scrum to uproszczone ramy postępowania, które pomagają poszczególnym osobom, zespołom i organizacjom wytwarzać wartość poprzez adaptacyjne rozwiązywanie złożonych problemów”. Opis jest na tyle ogólny, że można go zastosować do wszystkiego. A niektórzy twierdzą, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. I mają w tym nieco racji, ale o tym w dalszej części artykułu. 

scrum

Zestawienie danych dotyczących globalnej popularności frazy “Scrum” w internecie.
Próba danych pobrana z Brand24.pl na podstawie zaledwie kilku (sic!) minut.

Zatem scrum, według jego twórców, nie jest metodą czy metodologią, tylko ramami postępowania, co oznacza, że wszystko, co według ram nie jest zakazane, jest dozwolone.


Przewodnik po Scrumie 2020, Ken Schwaber & Jeff Sutherland, tłumaczenie Tomasz Włodarek https://scrumguides.org/docs/scrumguide/v2020/2020-Scrum-Guide-Polish.pdf


Podobnie jak z umową ramową — mamy podstawy, ale należy je obudować dodatkowymi zleceniami, żeby działały.

Jakie problemy może nieść ze sobą Scrum?

Scrum jest najbardziej popularny (94% respondentów raportu State of Scrum 2017-2018 używa go przynajmniej częściowo) wśród wszystkich “zwinnych ram postępowania”, ale nie jest jedyny. Mamy jeszcze Kanban, Scrumban, techniki pokroju XP czy różne inne podejścia i metodologie.

I tu pojawia się pierwszy problem — popularność Scrum powoduje, że niektóre organizacje, szczególnie korporacje przyzwyczajone do bardzo ustrukturyzowanych, opisanych procesów, widzą w Scrum’ie kolejny “fantastyczny” proces, który spowoduje, że oprogramowanie działa szybciej, lepiej, ma większą wartość i w ogóle z danym produktem podbiją cały rynek, a przynajmniej nie zostaną w tyle. Myślą, że znaleźli sposób na bycie nowoczesnymi i konkurencyjnymi. I do pewnego stopnia się nie mylą, Scrum jest z pewnością w stanie pomóc w zarządzaniu projektami prowadzonymi w sposób tradycyjny, szczególnie biorąc pod uwagę krótkie cykle dostarczania oprogramowania i większy kontakt z potencjalnymi interesariuszami. 

Niemniej tu pojawia się kolejny problem. Scrum praktycznie nic konkretnego nie mówi o produkcie, który z mojego doświadczenia jest sercem organizacji tworzących oprogramowanie. 

Sam Scrum Guide na początku zawiera w sobie jedno bardzo ważne zdanie, które niestety jest często albo pomijane, albo zbyt mało podkreślane: Scrum istnieje tylko jako całość i dobrze się sprawdza, jako szkielet dla innych technik, metodyk oraz praktyk. Oznacza to, że Scrum może być częścią organizacji, ale “zaleca się” używanie go razem z innymi elementami budowania produktu, o czym sporo firm zapomina, a “coachowie” czy konsultanci sprzedający Scruma nie wspominają. Efekt jest taki, że bezsensowne zmiany priorytetów nadal występują, bo szef przeczytał artykuł o blockchain i teraz robimy tylko to, albo kolega ze sprzedaży ma klienta, który bardzo chce funkcjonalności X. 

Scrum Guide na przykład nie wspomina ani razu o danych, które w dzisiejszym świecie są jednym z podstawowych elementów skutecznego biznesu, szczególnie w obszarze produktów cyfrowych. Główny feedback produktowy, jaki ma według Scrum’a miejsce, powstaje podczas Sprint Review, co często sprowadza się do prezentacji grupie wewnętrznych interesariuszy, co nie jest wystarczające dla skutecznego zarządzania produktem. 

Czy Scrum to lek na wszystko?

Dzięki Scrum’owi jesteśmy w stanie szybciej reagować na zmieniające się priorytety, dostosowywać plan zespołu — tylko że biznesowo ma to dokładnie tak samo mało sensu, jak poprzednio. To trochę tak, jakby dolewać paliwa do baku, który przecieka podczas jazdy samochodem, zamiast zatrzymywać się na stacji. I w dodatku nie do końca wiedząc, czy droga, którą jedziemy, doprowadzi nas do celu.

A skoro produkt to serce, to wszystko inne bez odpowiedniego podejścia do niego ma bardzo ograniczony wpływ na wynik biznesowy, o który nam przede wszystkim chodzi.

Nawet dobrze wdrożony Scrum nie uchroni organizacji przed robieniem rzeczy bezsensownych — będziemy je jedynie robić nieco szybciej. Bez prawdziwej wizji i misji (i nie mówię o tej stworzonej na potrzeby PR-owe), procesu odkrywania produktu i rynku (proces discovery) oraz monitorowania już wytworzonych elementów oprogramowania, sposób, w jaki dostarczamy oprogramowanie, schodzi nieco na drugi plan. W końcu przez lata budowano systemy — i nadal się je zresztą w niektórych miejscach buduje według tradycyjnego podejścia “Waterfall” i wiele z nich osiągnęło sukces biznesowy.

Pamiętajmy zatem, że scrum to nie złoty środek. To inspiracja, element układanki, ręce i nogi organizacji. Tak samo jak Kanban, Scrumban czy nawet typowe zarządzanie projektami (choć tych osobiście nie polecam). Ale bez serca, czyli dobrze działającej organizacji produktowej, i głowy – zarządu wyznaczającego jasny kierunek, wspomniane wyżej nogi i ręce nic nie zrobią. Szczególnie w tak zmiennym świecie, w jakim przychodzi nam żyć i który dobrze opisał Artur Kurasiński.


banerZdjęcie główne pochodzi z unsplash.com.

Product Owner w Brand24 z ponad ośmioletnim doświadczeniem w zarządzaniu produktem digitalowym i pracą zespołów IT. Absolwent warszawskiej SGH, Scrum Master po przejściach, zapalony analityk. W pracy wyznaje zasadę “no pain, no gain”..

Podobne artykuły