Salesforce kupiło Slacka za 27,7 mld USD

Zbliżają się spore zmiany na rynku usług IT. Salesforce, pionier usług w chmurze porozumiał się w sprawie przejęcia Slack Technologies, właściciela popularnej aplikacji do komunikacji. 

Wartość tej transakcji ma wynieść 27,7 mld USD i będzie rekordowa dla Salesforce. Każdy akcjonariusz Slacka, za każdą posiadaną akcję ma dostać 26,7 USD w gotówce i 0,0776 akcji firmy wykupującej. W ostateczności może to oznaczać (biorąc pod uwagę aktualne dane), 45,5 USD za akcję, co oznacza 54 proc. premii dla posiadaczy akcji Slacka.

Salesforce to amerykańska firma w szczególności znana ze swojego systemu CRM, czyli zarządzania relacjami z klientami. Została założona w 1999 roku m. in. przez byłego szefa Oracle, Marka Benioffa jako firma zajmująca się rozwiązaniami Software as a Service. Obydwie firmy mają za sobą doświadczenie kilkuletniej współpracy.

Slack w rękach Salesforce

CRM-owy gigant, twierdzi, że po wykupieniu Slacka platforma komunikacyjna nadal będzie kierowana przez Stewarta Butterfielda, jednak nie oznacza to, że nie będzie zmian. – Slack będzie głęboko zintegrowany z każdą chmurą Salesforce – jak można wyczytać z komunikatu

Doprowadzi to do integracji z narzędziem Salesforce Customer 360 – Połączenie Slack z Salesforce Customer 360 będzie miało przełomowe znaczenie dla klientów i branży. Połączenie stworzy system operacyjny dla nowego sposobu pracy, który w wyjątkowy sposób umożliwi firmom rozwój i odniesienie sukcesu w całkowicie cyfrowym świecie.

Ponadto, jak podaje Salesforce, Slack bezproblemowo integruje się z ponad 2400 aplikacjami, używanych do współpracy, komunikacji i wykonywania pracy. Nadchodząca fuzja ma ułatwić tworzenie i dostarczanie aplikacji, aby łączyć się z klientami w zupełnie nowy sposób. Jak zapowiada, ma to pozwolić milionom programistów tworzenie aplikacji nowej generacji za pomocą “kliknięć, a nie kodu”.

Jak współpraca Salesforce ze Slackiem odbije się na użytkownikach?

Póki co, oświadczenie Salesforce nie dostarcza szczegółów dotyczących przyszłości bezpłatnej oferty Slacka. Salesforce MVP Jodie Miners uważa, że ​​umowa niczego nie zmienia dla użytkowników Slacka i nie powinna być powodem do rezygnacji z obecnych narzędzi do współpracy Salesforce.

 

Transakcja zostanie formalnie sfinalizowana w drugim kwartale 2021 roku. 

Slack vs. Microsoft

Nie da się ukryć, że Slack od dłuższego czasu rywalizuje z Microsoftem i ich produktem Teams. Jeszcze w lipcu bieżącego roku Slack Technologies złożyła Unii Europejskiej skargę przeciwko Microsoftowi, w której stwierdziła, że firma w sposób niezgodny z prawem wykorzystuje swoją dominację na rynku IT, starając się w ten sposób zwalczać konkurencję. Głównym zarzutem było to, że Microsoft powiązał swoje narzędzie z dominującym na rynku pakietem biurowym Office, poniekąd zmuszając użytkowników do korzystania z Teamsów, blokując jednocześnie pracę mechanizmu pozwalającego usuwać go z systemu.

Gigant z Redmond nie pierwszy raz mierzył się z takimi oskarżeniami. W przeszłości podobny problem mieli z Internet Explorerem. Firmie zarzucano, że stara się zmonopolizować rynek przeglądarek internetowych, przez co sprawa ostatecznie trafiła do sądu i zakończonyła w 2002 roku patową ugodą. IE zainstalowane było wówczas na 95% komputerach z dostępem do internetu i szczęśliwą passą cieszyło się do 2012 roku. Ostatecznie spadek popularności doprowadził do zmiany domyślnej przeglądarki na Microsoft Edge i powolnym wycofywaniem poprzedniczki.

Współpraca Slacka z Salesforce, ma zwiększyć jego szanse w wyścigu o dominację na rynku. W obecnych czasach może to być kluczowe rozwiązanie. Firma z Redmond, korzystając z pandemii koronawirusa, wyszła naprzeciw konkurencji i udało jej się trafić do jeszcze szerszego grona odbiorców. Już w październiku Microsoft poinformował, że Teams obecnie ma ponad 115 milionów aktywnych użytkowników dziennie, podczas gdy jeszcze pod koniec kwietnia było ich 75 milionów.


Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Ukarani za facial recognition. Szwedzka szkoła się broni