Praca w IT, Wywiady

„Kreowanie marki osobistej jest dla mnie efektem ubocznym dzielenia się wiedzą” – wywiad z Radkiem Wojtysiakiem

Radek Wojtysiak

Budowanie marki osobistej w IT, to w mojej opinii wciąż temat mocno polaryzujący – szczególnie wśród polskich programistów. Radek Wojtysiak wychodzi tej sytuacji naprzeciw. W naszej rozmowie, Radek w ciekawy sposób zauważył, że personal branding programisty często jest tak naprawdę tylko i wyłącznie przyjemnym skutkiem ubocznym aktywnego dzielenia się wiedzą. Czy w takim razie każdy programista musi budować swoją markę i poświęcać na nią czas? Co realnie będzie z tego miał? Czy warto stawiać na projekty poboczne dla rozwoju? I… jakie błędy najczęściej popełniają początkujący developerzy? Odpowiedzi na te i kilka innych pytań znajdziecie w naszej rozmowie. Zapraszam do lektury.

Spis treści

Cześć Radek! Nad czym ostatnio pracujesz? Co pochłania najwięcej Twojego czasu?

Cześć, cześć. Jeśli pytasz mnie o to, co pochłania najwięcej mojego prywatnego czasu to odpowiem, że moje dzieci, ha ha. Zawodowo też nie narzekam na nudę. Poza 8 godzinami pracy dziennie na etacie, które są dla mnie turbo wartościowe, staram się rozwijać swoją markę osobistą na Linkedin. Muszę przyznać, że trochę się od tego uzależniłem. Przed każdą publikacją staram się rozeznać w temacie. Wielu nowych rzeczy dowiaduję się przez przygotowywanie własnego wpisu. Wykorzystuję ten kanał do dzielenia się wiedzą z innymi. Mocno wierzę, że pomagając innym się rozwijać, rozwijam też siebie. Moim najnowszym projektem jest organizacja spotkań LIVE z inspirującymi ludźmi z branży. Jest tam sporo do roboty – od pomysłu na temat, organizację spotkania, oprawę graficzną, po przygotowania własnego sprzętu audio-wideo. Dopiero się tego uczę, zatem jest to dla mnie wyzwanie.

Dodam jeszcze, że od roku samodzielnie realizuję projekt poboczny dla klienta gdzie jestem odpowiedzialny za kompleksowe programowanie warstwy front-endowej i back-endowej. Dodatkowo, wraz z żoną powoli rozpoczynamy działalność w ramach której chcemy uczyć dzieciaki programować. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony ku temu projektowi, ale jak zawsze – czas pokaże.

Widzę, że mocno stawiasz na rozwój. Czy Twoim zdaniem programiści muszą dziś postawić na budowanie swojej marki osobistej?

Nie powiedziałbym że muszą. Raczej, że na pewnym poziomie dobrze by było. W ostatnich latach zainteresowanie branżą IT znacząco wzrosło, przez co liczba osób szukających wiedzy oraz inspiracji również się zwiększyła. Gdy mamy już doświadczenie w projektach komercyjnych, to zdecydowanie każdy z nas, programistów ma pewien bagaż wiedzy. Wiedzy cennej dla innych, mniej doświadczonych osób. Wystarczy zebrać swoje myśli i przerzucić je na papier albo do komputera. Wcale nie trzeba mieć do tego zaplecza humanistycznego. Tak naprawdę tylko tyle trzeba, aby kreować swoją markę osobistą.

W obecnych czasach, gdzie technologia rozwija się bardzo dynamicznie, nie jesteśmy w stanie śledzić nowości. To właśnie dzięki tym wszystkim ludziom opowiadającym o swoich eksperymentach jesteśmy w stanie poznać np. nowy język programowania. Kreowanie marki osobistej jest dla mnie efektem ubocznym dzielenia się wiedzą. Wystarczy chcieć mówić lub pisać o tym czego doświadczyliśmy, co nas spotkało albo po prostu o czymś interesującym. Marka osobista wykreuje się sama.

Jak sądzisz, skąd często bierze się ta niechęć do dzielenia się wiedzą. Czy programiści faktycznie boją się oceny innych osób? Kiepsko radzą sobie z krytyką? Opinie, które obserwuję na temat budowy własnej marki czy mentoringu są nieraz bardzo skrajne.

Programiści to przecież perfekcjoniści którzy zawsze uważają, że napisany przez nich kod jest świetny. Niech pierwszy rzuci kamieniem kto tak nie ma. Siedzimy grube godziny nad rozwiązaniem konkretnego problemu. Tworzymy kod o najlepszej dla nas jakości. Wszystko działa i nawet testy jednostkowe napisaliśmy. Zatem jak ktoś śmie jeszcze z nami dyskutować? Oczywiście trochę tutaj wyolbrzymiam, jednak wydaje mi się, że wielu z nas tak ma. Biorąc pod uwagę jak bardzo staramy się tworzyć najlepsze oprogramowanie, to po prostu trudno jest nam przyjąć krytykę. W końcu wszystko działa, prawda? Z dzieleniem się wiedzą jest bardzo podobnie. Gdy pomagamy komuś w rozwiązaniu jakiegoś problemu, to dajemy przy tym konkretne wskazówki. Jeżeli druga osoba dostosuje się do naszego punktu widzenia, to wszystko dla nas jest ok. Pomogliśmy. Inaczej jest wtedy, gdy ktoś chce poznać nasz tok myślenia, a co gorsza podda pod wątpliwość czy zaproponowane przez nas rozwiązanie jest dobre. Sytuacja przestaje być dla nas komfortowa i wymusza na nas pewne akcjei, na które możemy po prostu nie mieć czasu. Deadline’y i te sprawy. Zatem redukujemy sobie stres i nie angażujemy się za bardzo w problemy innych.

Nieco inaczej jest przy wystąpieniach w roli prelegenta. Tam największym zmartwieniem jest sytuacja, gdy ktoś zada nam pytanie na które nie będziemy znali odpowiedzi. W takich momentach zawsze pytam czy istnieją osoby co wiedzą wszystko. Powiedzenie podczas sesji Q&A, że nie zna się odpowiedzi, ale po prezentacji podejmie się temat i wróci z odpowiedzią jest zdecydowanie dobrym zachowaniem. Jesteśmy tylko ludźmi, a na widowni siedzą też tylko ludzie. Nie wymyślajmy historii, których sami nie doświadczyliśmy. Najlepiej po prostu zgłosić prezentację, przygotować się i spróbować swoich sił. Nie myśląc o tym, co się wydarzy. Reasumując – programiści… pfu, ludzie, zawsze chcą wypaść jak najlepiej. Chcą usłyszeć dobre słowo. Jeżeli widzimy choć cień szansy, że coś pójdzie nie tak, to często nie podejmujemy ryzyka. Aby nie wystawiać się na stres. Na szczęście nie taki diabeł straszny jakim go malują.

Jak zaczęła się Twoja przygoda z programowaniem? Patrząc na obecne realia, gdybyś teraz miał wejść do branży IT, co zrobiłbyś inaczej?

Zaczynałem bardzo wcześnie, bo w drugiej klasie podstawówki, około 20 lat temu. Uczęszczałem wtedy na zajęcia z tworzenia stron internetowych podczas ferii zimowych. Oczywiście ciężko było to nazwać programowaniem, ale był to moment w którym zainteresowałem się tym światem. Poznałem podstawy HTML oraz CSS i to wystarczyło, abym chciał wiedzieć więcej. W tamtych czasach nie istniały kursy online oraz bootcampy. Pamiętam, że dużo eksperymentowałem i metodą prób i błędów studiowałem nowe znaczniki. Zanim poznałem JavaScript skręciłem w ścieżkę z kierunkowskazem “PHP” i to były moje pierwsze kroki z faktycznym programowaniem. Tworzyłem wtedy pierwsze zmienne i robiłem jakieś nielogiczne rzeczy. Następnie wpadłem w wir forów dyskusyjnych i skryptu phpBB by Przemo. To zmieniło mój świat. Ilość forów, które stworzyłem przy użyciu tego skryptu jest niezliczona. Oczywiście każde z nich miało być hitem internetu. Cóż, nie udało się. Nie był to jednak czas stracony bo każda z moich prób rozszerzała o trochę to co do tej pory wiedziałem. Tak wyglądały moje początki.

Długie lata bawiłem się właśnie w ten sposób. Prawdziwe programowanie zacząłem bardzo późno bo wraz z rozpoczęciem studiów informatycznych. Wtedy zdecydowałem się, że dość zabawy i czas wziąć się do roboty na poważnie. To był też moment gdzie wybrałem front-end. Był to dla mnie naturalny wybór – w końcu od drugiej klasy podstawówki tworzyłem HTML i CSS. Nie nudziło mi się to. Zapytałeś czy bym coś zmienił. Wydaje mi się, że teraz zamiast uczyć się PHP to od razu zainteresowałbym się JavaScript. Gdybym ja wtedy wiedział, co mógłbym zrobić z moim jeżdżącym tekstem (pozdrawiam użytkowników znacznika marquee) przy użyciu JS… Te wszystkie fora niewypały miałyby wtedy szansę na przetrwanie, ha ha. Z perspektywy czasu jestem zadowolony z tego, jak to wyglądało.

Radek Wojtysiak

Czy Twoim zdaniem podział na seniority ma znaczenie – czy to tylko i wyłącznie “sucha” nazwa stanowiska pracy?

To zależy jak na to spojrzeć. Jeśli myślimy tutaj o ścieżce kariery formalnie określonej, to moim zdaniem dobrze jest mieć jakiś cel zawodowy. Przeskakiwanie na wyższy poziom jest fajne i powoduje duży zastrzyk motywacji. Czujemy radość i dumę. Najczęściej awans niesie ze sobą podwyżkę. Dokładnie wiemy, czego pracodawca od nas wymaga. Gdyby jednak być w sytuacji, gdzie ścieżka kariery nie jest dokładnie określona, a nasz poziom określił ktoś tylko na podstawie godzinnej rozmowy rekrutacyjnej, to nie do końca bym się tym tytułem stanowiska przejmował. Seniority określa się na podstawie naszego zachowania oraz dojrzałości. Dojrzałości do brania odpowiedzialności za powierzone nam zadania. Podejmowania trudu rozwiązania złożonego problemu. Posiadania wiedzy na temat ekosystemu i narzędzi. To są tygodnie obserwacji oraz analizy w jaki sposób programista pracuje – wtedy możemy określić jego faktyczne seniority. Przecież możemy być Juniorem odważnym, nie bojącym się wyzwań i wychodzącym z inicjatywą. Chcącym się rozwijać i mającym ambicję. Możemy też być Seniorem z przekonaniem, że zjedliśmy wszystkie rozumy i to, co mówimy jest tylko właściwe.

Kto według Ciebie jest bardziej wartościowym pracownikiem? To pokazuje nam tylko, że wszystko zależy od osoby i póki ścieżka kariery w firmie nie jest dobrze opisana (ale tak wiesz, naprawdę dobrze) to ten tytuł nie reprezentuje rzeczywistości. Tak sobie teraz myślę, że najlepiej robić swoje – tak jak potrafimy – a gdy awansujemy to będzie to dla nas jasna informacja, że to co robiliśmy miało sens. Wydaje mi się, że jest to najzdrowsze podejście do zagadnienia.

Jakie błędy najczęściej obserwujesz u początkujących programistów i programistek? Czy są takie, które powtarzają się nadzwyczaj często?

Najbardziej popularnym w moich oczach błędem wśród początkujących programistów jest zamykanie się na jedno konkretne zadanie. Realizowanie go z klapkami na oczach. Wydaje mi się, że osoby z mniejszym doświadczeniem tak bardzo chcą dobrze zrealizować zadanie, że nie zwracają uwagi na nic innego. Ich pełne skupienie jest na tym, aby funkcjonalność działała dla określonych kryteriów. Najlepiej z super napisanym kodem. Niestety realia pokazują, że często nie zastanawiają się nad przypadkami brzegowymi i nie myślą w jaki sposób dana funkcjonalność wpływa na całą aplikację. Powoduje to anomalie w działaniu mimo, że ten przygotowany przez nich fragment działa bez zarzutu.

Drugim równie ważnym problemem jakim widzę przy pracy początkujących programistów jest brak testów jednostkowych. Powiem więcej – wielu z nich nie widzi wartości z ich pisania. Przecież po napisaniu kodu poświęcają oni czas na testy manualne. W ich oczach pisanie testów nie daje wartości w przyroście funkcjonalności. Wolą poświęcić czas na naukę czegoś co pozwoli im zrobić coś nowego lub po prostu zrobić coś lepiej. Sama konfiguracja narzędzia do pisania testów powoduje u nich ból głowy. W mojej ocenie jest to kiepski pomysł, aby nie angażować się w pisanie testów od samego początku swojej programistycznej przygody. To takie dwie rzeczy, które od razu nasuwają mi się na myśl.

Jakie trzy rady dałbyś w takim razie programistom i programistkom – takie, które pozwolą im szybciej się rozwijać.

Pierwsza najważniejsza – obudźcie w sobie ciekawość. Ciekawość poznawania nowych rzeczy w tym wielkim świecie IT. Testujcie nowe narzędzia, analizujcie czy to, co do tej pory używaliście nadal jest takie fajne jak na początku. Zadawajcie pytania drugiemu programiście podczas code review lub po prostu podczas pracy nad projektem.

Druga? Nie bójcie się wychodzić z inicjatywą. Nawet jeżeli Wasz pomysł zostanie odrzucony, to sprawicie, że będziecie doszukiwać się różnych rozwiązań danego problemu. Będziecie chcieli brać aktywny udział w spotkaniach zespołowych i kontrybuować do rozwoju projektu.

No i trzecia – wyciskajcie z czasu poświęconego na pracę maksymalnie ile się da. Mam tutaj na myśli, że nie poświęcajcie całego czasu na programowanie. Tylko Was głowa rozboli. Suplementujcie swoją pracę materiałami, które poszerzą Waszą wiedzę. Jakiś dobry artykuł, lub materiał wideo. To dodatkowo fajna odskocznia i reset naszego mózgu.

Coraz większa liczba developerów zaczyna narzekać na wypalenie zawodowe i tym samym wpędza się w nieustająca karuzelę frustracji. Co Twoim zdaniem warto robić, aby nie dopuścić do takiej sytuacji? Jesteś już w branży dłuższą chwilę, co pomaga Ci na co dzień?

Osobiście nie lubię tego wielkiego boom na wypalenie zawodowe. Od momentu gdy przeszliśmy na pracę zdalną ludzie zaczęli narzekać, że mają dość. Dziwisz im się? Bo ja nie. Jeżeli nie zadbali o work-life balance tylko większość swojego dnia spędzali przed monitorem, to bardzo łatwo jest popaść w rutynę i nie chcieć więcej patrzeć na monitor. Ja od samego początku pracy zdalnej miałem zasadę, że pracuję 8h dziennie i ani minuty dłużej. Dochodziła godzina 15:00, otwierałem Slacka, pisałem na pokoju zespołowym “do jutra” i zamykałem klapę laptopa służbowego. Wszyscy byli z tym ok i każdy respektował fakt, że nie chcę poświęcać więcej czasu na pracę niż muszę.

Zastanawiałem się jak wyglądała moja praca gdy chodziłem do biura. Zauważyłem, że nigdy nie było dnia gdzie przez cały czas siedziałbym przed monitorem. Tu jakieś spotkanie w salce dwa piętra wyżej. Tu kawka w kuchni i rozmowa z kimś. Wspólny obiad w restauracji na parterze. Partyjka w bilarda. Nagle zdałem sobie sprawę, że w takiej pracy biurowej tego life jest naprawdę dużo. Przerzuciłem to na moją domową pracę. Jadłem śniadanie z rodziną. Szedłem na 20 minutowy spacer z dzieckiem. Piłem kawę z żoną i rozmawiałem. Pracowałem tak jak do tej pory. Moje zaangażowanie w pracę nie zmalało chociaż większość dnia spędzałem przed monitorem, w tym samym miejscu każdego dnia. Najłatwiej jest powiedzieć “wypaliłem się, rzucam to wszystko i jadę w Bieszczady”. Może zamiast tego warto przeanalizować właśnie co w biurze było takiego, że nie czułem wypalenia. Spróbować zapewnić to sobie teraz, gdy czuję, że coś jest nie tak. Dzięki temu jeśli przyjdzie nam wrócić do biura, to nie doznamy szoku ze zmieniającej się sytuacji.

Na swoim LinkedIn prowadzisz newsletter, w którym dzielisz się praktycznymi wskazówkami i wiedzą. Kiedy tak naprawdę pomyślałeś po raz pierwszy, że warto zacząć budować swój personal branding w IT? Co Cię do tego skłoniło? Pamiętasz ten moment?

Ja zawsze czułem, że chcę się dzielić tym czego się nauczyłem. Chciałem żeby ludzie widzieli we mnie eksperta w tym co robię. Nigdy wcześniej jednak nie decydowałem się na krok w kierunku własnej internetowej działalności. Głównie dlatego, że wydawało mi się, że rynek IT jest już przesycony wszystkim. Każdy pisał artykuły w stylu “czym jest klasa”, “cechy programowania obiektowego, “zasady SOLID” itp. Nie chciałem tworzyć zduplikowanego contentu. W kwietniu 2021 roku dostałem maila na służbową skrzynkę gdzie nasz zespół EB zapraszał pracowników do wzięcia udziału w programie ambasadorskim AllegroLife. Aby się zapisać wystarczyły chęci. Pomyślałem sobie, że spróbuję. Program okazał się być strzałem w dziesiątkę. Zorganizowano dla nas kilka cennych szkoleń, dzięki którym nauczyłem się tego całego zaplecza.

Zacząłem swoją aktywność na Linkedin. Fantastycznie się tam odnalazłem. Zauważyłem, że jest tam wiele osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę w branży IT. Przebranżawiających się, którzy szukają informacji jak to właściwie jest pracować jako programista. To był przypadek. Szybko zdałem sobie sprawę, że Ci ludzie potrzebują inspiracji i motywacji. Potrzebują treści pokazujących moją codzienną pracę. Mój punkt widzenia na sposób tworzenia oprogramowania. W taki sposób znalazłem swoją grupę docelową. Stworzenie biuletynu na Linkedin, to była wisienka na torcie. Po kilku rozmowach z osobami z mojej sieci kontaktów zdecydowałem dzielić się wskazówkami, które sam wykorzystuje w różnych sytuacjach, a które mają realny wpływ na mój rozwój. Wyobraź sobie, że ludzie są mi za to bardzo wdzięczni. Co mnie bardzo cieszy i motywuje.

Jak Twoim zdaniem projekty tworzone “po godzinach” wpływają na rozwój w branży IT? Znam sporo programistów, którzy po 8 godzinach pracy zamykają laptopa i nie chcą więcej patrzeć w ekran. Zdania w tym temacie są podzielone, ale jestem ciekaw – co Ty o tym sądzisz?

Trochę już o tym mówiłem przy okazji poprzedniego pytania. Uważam, że 8 godzin w skali dnia poświęcone na programowanie, to bardzo dużo. Programując wykorzystujemy spore zasoby naszej energii. Oczy się męczą. Czujemy zmęczenie. Wyobrażam sobie, że jest wiele osób, które programują non stop. Ja jednak totalnie taką osobą nie jestem. Cenię sobie to, że po tych ośmiu godzinach mogę zająć się czymś zupełnie innym. Wydaje mi się, że nie można przesadzać. Siedząc cały czas w obrębie podobnych tematów można łatwo obniżyć swoje zaangażowanie lub spowodować, że nie będzie to dla nas w dalszym ciągu atrakcyjnym zajęciem. Próba pójścia na skróty i nauki wszystkiego na raz praktycznie zawsze nie wychodzi na dobre.

Dlaczego na skróty? Ponieważ wszystko to, czego się uczymy dobrze jest “przetrawić” oraz przetestować w praktyce. Tego raczej nie jesteśmy w stanie zrobić od razu. To, w jaki sposób rozwijamy się po godzinach zależy od człowieka. Rekomendowałbym jednak aby być mocno czujnym. Aby nie przesadzić. Nie wyjdzie nam to dobrze na zdrowie.

Jak radzisz sobie z byciem na bieżąco? Branża technologiczna ewoluuje bardzo szybko, szczególnie w kwestii poszczególnych rozwiązań dla programistów. Masz jakąś metodę, która Ci w tym pomaga?

Nie radzę sobie, ha ha. Zastanawiam się czy w ogóle warto próbować być na bieżąco. Pracuję jako front-endowiec zatem tutaj ilość paczek oraz nowych wersji wychodzi tak szybko, że należałoby nie robić nic innego tylko aktualizować projekt. Przestałem za tym wszystkim gonić. Skupiam się na technologiach, które wykorzystuję w swoich projektach. Tam staram się raz na jakiś czas rzucić okiem w changeloga i dokumentację aby faktycznie niczego fajnego nie przeoczyć. Wszystkie nowe technologie, które mają być następcami dojrzałych rozwiązań traktuję jako ciekawostkę. Zdarza mi się znaleźć czas na eksperymentowanie i sprawdzanie tych dobrze zapowiadających się narzędzi. Jednak nie robię tego często.

Dobrze jest wiedzieć, że coś powstało i jakie są tej nowości cechy charakterystyczne. Na tym jednak bym zaprzestał pościg za byciem na bieżąco.

Bez jakich narzędzi nie wyobrażasz sobie swojej codziennej pracy?

To jest bardzo trudne pytanie. Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Pozwolę sobie odpowiedzieć na nie w dwóch kategoriach. Pierwszej, jako sprzęt fizycznie przeze mnie wykorzystywany. Tutaj muszę wspomnieć o Apple Airpodsach. To jest najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek kupiłem. Świetna jakość oraz wysoki komfort użytkowania. Szczególnie podczas pracy na zmianę, na siedząco i stojąco.

Druga kategoria – oprogramowania. Tutaj nie mam zbyt wiele. Jestem raczej programistą starej daty – swoje strony WWW tworzyłem w Notepadzie++. Od trzech lat jestem olbrzymim fanem IDEA IntelliJ. Miałem przed jego użyciem olbrzymie opory. Wydawało mi się, że jest on naszpikowany niepotrzebnymi rzeczami. Trochę nadal tak uważam, lecz po poznaniu skrótów klawiszowych oraz potrzeby pracy w uruchamianiu projektów w różnych językach programowania nie wyobrażam sobie wrócić do Visual Studio Code (które używałem przed IntelliJ). Wspomnę jeszcze o Google Calendar, gdzie jednocześnie ogarniam kalendarz służbowy i prywatny (a dokładniej rodzinny). Z początku nie było łatwo, ale idzie się przyzwyczaić. Myślę o wprowadzeniu do mojego życia Nozbe, jednak jeszcze do tego nie dorosłem. Może to kogoś zdziwić, ale w moim przypadku to wszystko.

Nie lubię używać zbyt wielu rzeczy.

Jaki jest cel “Programistycznej Gadki”, czyli cyklu rozmów, które zacząłeś prowadzić w ostatnim czasie?

To był bardzo spontaniczny pomysł. Z moją znajomą z pracy zaproponowaliśmy bardzo fajny w mojej ocenie temat prezentacji na wydarzenie branżowe. Niestety nasz temat nie został wybrany. Pomyślałem, że nie może się zmarnować. Zacząłem się zastanawiać w jaki sposób to zrealizować.

Pomyślałem o takich luźnych spotkaniach jakie mają miejsce w firmowych kuchniach. Idziesz po kawę. Spotykasz kogoś. Podejmujesz dialog. Dowiadujesz się czegoś ekscytującego i inspirującego. Czujesz przypływ wiedzy. Wspólnie wypijacie kawę. W taki sposób definiuję formę Programistycznej Gadki – spotkania przy kawie. Celem jest pokazania branży IT takim jaka ona faktycznie jest. Bez owijania w jakieś mocno techniczne słowa według wcześniej przygotowanego skryptu. Co prawda do tej pory odbyło się tylko jedno spotkanie, lecz kolejne jest już zaplanowane na 1. sierpnia. Lista przyszłych gości stale rośnie zatem materiału nam nie zabraknie.

Trzymajcie kciuki.

I na koniec zapytam jeszcze… jakie są Twoje plany na najbliższą przyszłość?

Zbyt wiele zdradzić nie chcę aby nie zapeszać. Zdecydowanie chcę skupić się na swojej aktywności na Linkedin. Czerpię z tego wielką satysfakcję i czuję, że moje wpisy są inspiracją dla innych. Oprócz tego, o czym już wspomniałem, chcę uruchomić działalność związaną z nauką programowania dzieci.

Oczywiście priorytetowo na tapecie jest Praktyczny Rozwój Programisty oraz Programistyczna Gadka. Tutaj stawiam kropkę. Pomysłów mam jeszcze wiele, ale nie idzie robić wszystkiego na raz. Prawda?

Dzięki wielkie za rozmowę!

***

Radek Wojtysiak – na co dzień Senior Front-end Software Engineer w Allegro. Po godzinach prelegent oraz twórca biuletynu #PraktycznyRozwojProgramisty. Prowadzący podcast Programistyczna Gadka.

baner

Dziennikarz technologiczny od prawie dekady. Człowiek z nienasyconą ciekawością. Fan trudnych pytań, kawy specialty i roweru szosowego. Uzależniony od internetu.

Podobne artykuły