Bartek, kibic Chelsea, gdy dostał propozycję pracy w Londynie — nie zastanawiał się długo. Szybko przeszedł proces rekrutacji i przeprowadził się z Warszawy do stolicy Wielkiej Brytanii. To tam poznał swoją narzeczoną, za którą pojechał do Bazylei (Szwajcaria). Znalazł tam pracę w Genedata na stanowisku Software Engineera. Jak wyglądał proces rekrutacji do pracy w Szwajcarii? O tym opowiedział nam w wywiadzie.

Jeszcze trzy lata temu pracowałeś w Polsce. Dlaczego postanowiłeś wyjechać?

Pierwszym przystankiem w drodze do Bazylei był Londyn. Na LinkedIn odezwał się do mnie rekruter z ofertą na stanowisko front end developera. Nie byłem jakoś mocno związany z Warszawą, w której wtedy mieszkałem. Londyn, dla mnie jako kibica Chelsea, był szalenie ciekawą opcja, więc decyzja była prosta.

Co zaciekawiło Cię w tej ofercie pracy? Czym różniła się od ówczesnego miejsca pracy w Polsce?

Sam Londyn był czynnikiem decydującym. Wcześniej bywałem tam tylko turystycznie, a możliwość mieszkania w mieście, które od zawsze mi się podobało była nie do odrzucenia. Do teraz myślę, że każdy powinien trochę pomieszkać w Londynie. Pracę od tej w Warszawie różnił tylko język używany w biurze i zarobki, ale te przy zdecydowanie wyższych cenach w Londynie były tylko trochę bardziej atrakcyjne.

Czym zajmowałeś się w tej firmie?

Mój zespół odpowiadał za stworzenie aplikacji e-commerce, która działa trochę na zasadzie asystenta zakupów. Każdy sklep mógł sobie “wpiąć” naszego asystenta do siebie. Byłem częścią małego zespołu, który odpowiadał za klienta naszej aplikacji, czyli za cały JavaScript odpowiadający za zbieranie danych o kupującym i podpowiedzi w trakcie zakupów.

Jak długo mieszkałeś w Londynie i dlaczego się z niego wyprowadziłeś?

W UK spędziłem 14 miesięcy. W Londynie poznałem moją narzeczoną, która mieszkała w Bazylei od 10 lat. Moja praca pozwalała na pracę zdalną, więc przeprowadziłem się do Szwajcarii, gdzie przez pierwsze dwa lata pracowałem z domu.

W jaki sposób szukałeś pracy w Szwajcarii?

Ustawiłem alert na glassdoor.com, pojawiła się oferta z Genedata, wysłałem im swoje CV.

Zauważyłeś jakąś prawidłowość dotyczącą ofert pracy w Szwajcarii? Jaka była najpopularniejsza technologia, forma zatrudnienia?

W ofertach w Szwajcarii wciąż bardzo ważne jest wykształcenie. Nawet zatrudniając deweloperów zawsze pierwszym wymaganiem jest ukończenie kierunku studiów związanych z pracą. Najpopularniejszą formą zatrudnienia w Szwajcarii jest umowa o pracę. Coraz częściej można spotkać się z zatrudnianiem na kontrakty, ale jest to nadal tylko niewielka część ofert, które widziałem.

Jak przebiegał proces rekrutacji? Opowiedz proszę o każdym z etapów.

  1. Rozmowa telefoniczna. Po przesłaniu CV dostałem odpowiedź od działu HR z prośbą o rozmowę telefoniczną. Rozmowa była z moim przyszłym szefem, dyrektorem działu dev w produkcie, do którego szukali dewelopera. Rozmawialiśmy ok. 30 minut. Punk po punkcie przeszliśmy przez moje CV, gdzie dokładniej opisywałem swoje zadania i technologie używane w danej pracy. Pod koniec rozmowy dostałem od razu informację, że dostanę zaproszenie na rozmowę na miejscu.  
  2. Praca domowa. Po rozmowie telefonicznej i ustaleniu terminu rozmowy na miejscu w firmie dostałem maila z 4 zadaniami do rozwiązania. Nie musiałem przesyłać rozwiązań od razu. Miałem je przygotować i zabrać ze sobą na rozmowę. Każde zadanie polegało na naprawieniu niedziałającego kodu. W każdym zadaniu wystarczyło zmienić kod w kilku miejscach, aby go naprawić. Zadanie sprawdzały ogólnie kilka koncepcji związanych z JavaScript.
  3. Rozmowa na miejscu w firmie. Zdecydowanie najbardziej wyczerpujący etap.
    5 rozmów jedna po drugiej, każda po 30 minut.
    — Rozmowa z moim przyszłym szefem i jednym z devów. Podczas rozmowy zaprezentowałem rozwiązanie pracy domowej.
    — HR — luźna rozmowa z rekruterem, kilka ogólnych pytań nt. poprzednich prac i czemu je zmieniałem oraz tego, co oczekuję od Genedata.
    — Project manager — rozmowa o tym jak pracowałem z PM w poprzedniej pracy, i ciekawostka, od PM dostałem kartkę i prośbę o napisanie na kartce własnej interpretacji metody ‘join’.
    — Project manager bliźniaczego projektu, z którym mój zespół współpracuje każdego dnia. Bardzo luźna rozmowa — w sumie ani ja, ani on nie specjalnie widzieliśmy po co, więc raczej rozmawialiśmy o tym czemu Basel.
    — Szef działu, czyli szef moich szefów. Rozmawialiśmy ogólnie o tym czemu Genedata, czemu Szwajcaria, o tym czym bym się zajmował i czym zajmuje się firma i ten właśnie dział. Bardziej słuchałem niż mówiłem.

Podczas rozmowy byłeś pytany o to, w jaki sposób mógłbyś usprawnić produkty Genedata?

Genedata, tak jak i inne firmy z branży farmaceutycznej, jest bardzo tajemnicza jeśli chodzi o to co dzieje się w firmie w środku. Byłem zatrudniony do bardzo konkretnego celu, zastąpienia JSF na React, więc tylko pod tym kątem zadawano mi pytania. No i nigdy wcześniej nie korzystałem z produktów firmy, a że biologia nie była moim ulubionym przedmiotem w szkole to i nie specjalnie rozumiałem, czym dokładnie jest Genedata Biologics czytając opisy na www firmy.

Co zawierał pakiet relokacyjny, który firma zaproponowała?

Nic. Mieszkałem już w Bazylei, ale z tego co mi wiadomo, firma poza pomocą w załatwianiu formalności związanymi z uzyskaniem pozwolenia nie oferuje pakietów relokacyjnych.

Jak sprawdziłeś, czy otrzymana propozycja wynagrodzenia wystarczy Tobie na utrzymanie się?

To sprawdzałem przeprowadzając się z Londynu do Bazylei. Moja narzeczona powiedziała mi o wszystkich kosztach + mój znajomy z podstawówki mieszkał w Zurychu kilka lat, więc on uzupełni luki.

Jak wyglądał pierwszy dzień w firmie? Po jakim czasie dokonałeś pierwszych zmian w kodzie?

Przez pierwsze dwa tygodnie chodziłem od spotkania do spotkania poznając wszystkie produkty i tajemnice firmy. Kod produkcyjny zacząłem pisać po około dwóch tygodniach. Inna sprawa, że klienci ujrzą go dopiero pod koniec 2019 roku, bo nie lubią dostawać częściej nowych wersji oprogramowania niż raz na 3 miesiące, a że plany dotyczące obecnej wersji są już zaklepane do 2020 to mamy czas żeby powoli przygotowywać nową wersję.

Jak z perspektywy czasu oceniasz koszty życia w Szwajcarii, kwestię podatków?

Mieszkałem w kilku krajach, zwiedziłem też kilka, ale drugiego tak drogiego państwa nie widziałem. Koszty życia w Szwajcarii są szalenie wysokie. Usługi, zakupy spożywcze, najem mieszkania to wszystko było droższe dla mnie w Bazylei, niż wcześniej w Londynie.

Jest jednak jeden wielki plus mieszkania w tak drogim państwie — jak już się człowiek przyzwyczai, to gdziekolwiek nie pojedzie czuje się jak na promocji.

Podatki dla mnie jako programisty są na podobnym poziomie jak w Polsce czy UK. Jednak jest to mój przypadek, gdyż w Szwajcarii każdy z kantonów (w Polsce nazwalibyśmy je województwami) ma swój własny system podatkowy. Dlatego dla kogoś kto wybiera się np. to kantonu Zug — może oczekiwać podatków na poziomie 4% najniższych w Szwajcarii. Jeśli jednak marzy nam się Genewa trzeba się przygotować, że sporo część naszych zarobków zabierze nam kanton.

Dla kogo to rynek idealny? Junior developer spokojnie znajdzie tutaj pracę, która pozwoli mu rozwinąć swoje umiejętności, ale też utrzymać się?

Szwajcarskie firmy raczej szukają doświadczonych programistów. Z racji, że nie są w UE zatrudnienie obcokrajowców nie jest proste. Firmy muszą udowodnić, że na dane miejsce nie mogły znaleźć Szwajcara, więc jeśli już przechodzą przez ten proces to dla bardziej doświadczonych pracowników. Jeśli jednak znajdzie się ktoś na poziomie juniora to na pewno utrzyma się bez problemów. W całej Szwajcarii rozstrzał pensji jest niewielki. Nie tylko dla junior vs senior, ale też dla różnych profesji.

Rozstrzał pensji jest niewielki, to znaczy, że już juniora stać na mieszkanie, samochód itp.?

Na kupno mieszkania nie stać nikogo, ale to jest temat na inny materiał. Na wynajęcie mieszkania i wzięcie auta w leasing juniora stać jak najbardziej. W Szwajcarii te najniższe pensje pozwalają już na to. Po prostu seniora będzie stać na większe mieszkanie i fajniejsze auto.

Jaką popularnością cieszą się kursy, warsztaty i bootcampy programowania? Firmy chętnie przyjmują kandydatów, którzy ukończyli tego typu kursy?

W Bazylei to mało popularna forma nauki. Byłem na kilku Startup Weekendach w Szwajcarii, te też nie cieszyły się wielkim zainteresowaniem. Czy firmy patrzą na takie kursy? Moim zdaniem raczej nie. Tak jak pisałem wcześniej, wydaje się, że tutaj wciąż wyższe notowania mają studia.

W Norwegii pracodawcy zwracają dużą uwagę na to, czy kandydat zza granicy planuje nauczyć się urzędowego języka. Szwajcarzy znają j. angielski? Urzędowe języki panujące w tym kraju to przecież: niemiecki, francuski, włoski i romansz.

W Bazyeli 36,2% mieszkańców nie posiada szwajcarskiego paszportu, a kolejne 20% ma korzenie nieszwajcarskie (drugi wynik po Genewie). Firmy takie jak Roche, Novartis, Syngenta, które mają tu swoje siedziby, przyciągają sporo ekspatów. W Bazylei w każdym urzędzie i sklepie można dogadać się po angielsku. Sam jestem ofiarą takiej sytuacji i po niemiecku umiem co najwyżej zamówić jedzenie w restauracji.

Jak wygląda standardowa ścieżka rozwoju software engineera w firmie, w której pracujesz?

Genedata to wciąż mała firma, o bardzo płaskiej strukturze, więc poza standardowym junior – mid — senior nie ma specjalnie nic więcej.

Potrafiłbyś porównać szwajcarski rynek pracy z polskim, oczywiście w kontekście branży IT?

W Szwajcarii wszystko dzieje się wolniej. Pracując w Polsce miałem wrażenie, że Polska software housami i outsourcingiem stoi. W Szwajcarii spotykam się tylko z firmami IT, które tworzą swoje produkty/usługi. Zarobki biorąc pod uwagę koszty życia są lepsze, ale bez szaleństwa. Większy nacisk kładzie się też na zatrudnianie doświadczonych pracowników, także juniorom może być nieco ciężej znaleźć pracę.


Bartosz Staryga. Inżynier oprogramowywania mieszkający w Bazylei w Szwajcarii. Programować zaczął będąc na czwartym roku studiów (jest absolwentem Elki na PW), w 2011 roku. Na samym początku zajmował się tworzeniem stron www, a od 2013 roku tworzeniem aplikacji. Specjalizuje się w technologiach front end: JS, React. Pierwsze strony tworzył jeszcze chodząc do szkoły, więc programowania uczył się głównie sam w domu z internetu. Poważniejszego programowania nauczył się w pracy od bardziej doświadczonych koleżanek i kolegów. W wolnych chwilach prowadzi (i pomaga w organizacji Warszawskiej edycji) Startup Weekendy.

Zdjęcie główne artykułu pochodzi z stocksnap.io.

Zapraszamy do dyskusji
Nie ma więcej wpisów

Send this to a friend