Frontend, Okiem programisty, wywiady

Okiem programisty. Jak wygląda praca programisty-freelancera? Wywiad z Bartoszem Słyszem

Bartek Słysz

Dla niektórych programistów praca na „freelansie” to zupełnie nieznany zakątek branży IT, podczas gdy dla innych jest to jedyny znany sposób wykonywania swoich obowiązków. O szczegóły pracy programisty-freelancera w Lemon.io, czyli… platformie ze zleceniami dla programistów-freelancerów, zapytaliśmy Bartosza Słysza, Senior JavaScript Developera z ponad 4 letnim doświadczeniem.

Jak znalazłeś się w Lemon.io?

Fajne i dobre pytanie 🙂 Kumpel podesłał mi kiedyś ich stronę i bardzo szybko przykuli moją uwagę. Jak często w Lemon-ie żartujemy, już sama ich strona odpowiednio przesiewa, kto ma odpowiedni nastrój i poczucie humoru, aby tutaj pracować. Słyszałem i sam widziałem od niektórych niedoszłych kandydatów bardzo nieprzychylne komentarze odnośnie tej strony, pod samymi Facebook-owymi postami reklamującymi Lemon.io – ale uważamy, że to dobrze. Sami nie chcielibyśmy pracować z takimi lekko mówiąc ludźmi “toksycznymi”, więc strona nieoczekiwanie spełniła wiele zadań w kontekście filtrowania kandydatów.

Wracając do mojego dołączenia do firmy – na mnie, cały ich luzacki “Diablo-vibe”, wpłynął bardzo pozytywnie i zarówno z ciekawości jak i możliwości pracy dodatkowo na pół etatu, wysłałem zgłoszenie. Po kilku dniach odezwał się do mnie rekruter, po czym umówiliśmy się na pierwszą rozmowę. Na tym etapie, nie tylko zbierane były informacje o mnie i moich oczekiwaniach, ale również poziom komunikacji, który jest niezwykle ważne podczas pracy freelancera. Następnym etapem, była rozmowa rekrutacyjna. Stanowiąca bardzo duże wyzwanie, wnikliwa i zmuszająca Cię do kombinowania i wdania się wręcz w konstruktywną dyskusję z rekruterem odnośnie zadanego pytania.

W moim przypadku, trwała ona ok. 2 godzin i była to na tyle “inna” rozmowa techniczna, że nie sądziłem, że zrobiłem odpowiednio dobre wrażenie. Dopiero 3 dni później okazało się, że wręcz przeciwnie i zostałem bardzo mile zaproszony na pokład. Jakiś czas później na jednej z integracji miałem przyjemność porozmawiać ze swoim ówczesnym rekruterem, który z ogromnym uśmiechem na ustach, stwierdził, że właśnie tak tutaj rekrutujemy i takich ludzi szukamy.

Wyżej wspomniana “konstruktywna dyskusja” na przeróżne tematy techniczne i zagłębianie się w ich mechanizmy “pod maską” ma na celu sprawdzenie naszych kompetencji, że tak to ujmę “kombinatorskich” – jako freelancerzy, bardzo często zdani sami na siebie w projektach, czy to poprzez brak zespołu, czy poprzez różnicę czasową, przez zdecydowaną większość czasu faktycznie musimy sobie radzić sami. Lemon musiał znaleźć sposób na sprawdzenie tej umiejętności, stąd taka a nie inna rozmowa techniczna. A więc podsumowując – sam proces rekrutacji był bardzo wymagający, aczkolwiek sprawny, zwinny i opłacalny.

Jaka jest Twoja rola w Lemon.io? Na czym polega Twoja codzienna praca?

W Lemonie pełnię rolę Senior Frontend Developera. Już od ponad pół roku pracuję na co dzień dla klienta z USA, gdzie pełnię “zwyczajne” obowiązki programisty freelancera z tej dziedziny, tj.: począwszy od planowania ficzerków i dyskusji o ich wyglądzie (zarówno “domenowym” jak i wizualnym), a skończywszy na implementacji technicznej i testowaniu.

Różnica czasowa to ponad 6 godzin w tył, więc ustawiamy naszą pracę tak, aby wykonywana była w jak najbardziej płynny sposób , aby kiedy w innych strefach koledzy się “obudzą”, moja część pracy jest gotowa do współpracy z ich częścią i na odwrót. W przypadku mojego projektu wychodzi to bardzo sprawnie, aczkolwiek jest to zdecydowanie model pracy, do którego trzeba się przywyczaić i wypracować odpowiednie schematy.

Dlaczego postanowiłeś zostać JavaScript Developerem?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na tak ogólne pytanie :). Myślę, że nigdy nie marzyłem, aby finalnie zostać akuratnie JavaScript Developerem, natomiast od dawien dawna marzyłem aby zostać po prostu programistą. Próbowałem swoich sił z wieloma językami, najdłużej przed obecnym, obcowałem z Javą. Natomiast zawsze ujmowały mnie na prawdę estetycznie wykonane strony.

Dawno temu w chwili wolnego czasu, spróbowałem swoich sił z CSS, co skończyło się z początku bardzo źle i utknąłem z przekonaniem, że frontend jednak nie jest dla mnie. Jednak jakiś czas później, przed jednym projektem musiałem coś nabazgrać w tym dziwolągowym arkuszu stylów i przebieg tej historii był jednak zupełnie inny, a stworzenie dość skomplikowanej, ale jednak zwykłej, statycznej stronki było bardzo przyjemne. Zacząłem się w to zagłębiać coraz bardziej, a kiedy odkryłem, że istnieje coś takiego jak JavaScript, a przede wszystkim TypeScript, naturalnie/samoistnie poszedłem w tym kierunku, z czego do tej pory jestem wręcz przeszczęśliwy.

Biorąc pod uwagę twoje doświadczenie w branżach e-commerce, automotive, gaming i logistic – z jakimi wyzwaniami spotkałeś się podczas pracy w Lemon.io? Czym praca dla takiej firmy różni się od tej dla poprzednich zleceniodawców?

Nie ma tutaj zbyt wielu różnic, wykonujemy swoją pracę jak zazwyczaj, natomiast tutaj (oczywiście zależnie od projektu), najczęściej spoczywa na nas większa odpowiedzialność – projekty często wymagają dużego wkładu z naszej strony, a więc nierzadko można spotkać się z bardzo ciekawymi przypadkami, gdzie wyzwania piętrzą się same – począwszy od domenowych i architektonicznych, a skończywszy na tym jak… wycentrować element na stronie 🙂

Jeśli chodzi o różnice, jako że jesteś zatrudniany/zatrudniana do projektu w charakterze freelancera, jest oczekiwana od Ciebie duża samodzielność jak i faktyczny wkład w projekt. Nie inaczej było i jest w moim obecnym przypadku. Kiedy szczęśliwie wylądowałem w zespole projektu (branża e-commerce) i zaznajomiłem się z codebase-em, po pierwszych zadaniach wyskoczyłem z propozycjami usprawnienia kilku rzeczy. Zostało to bardzo ciepło przyjęte i wysłuchane, a następnie, po konstruktywnych dyskusjach, zaakceptowane przez cały zespół. Poniekąd pokazuje to, że klienci Lemona, widzą, że mają do czynienia z na prawdę dobrymi ziomkami, którym warto zaufać i poświęcić czas na wysłuchanie ich pomysłów, co nie jest tak oczywiste w innych firmach, lub projektach.

Czym, oprócz miejsca pracy, jest dla ciebie Lemon.io? Co najbardziej podoba ci się w sposobie działania strony, samej idei?

Lemon według mnie i niektórych „lemoniarzy”, jest swego rodzaju “opiekunem nad freelancerami”. Przejmują oni od nas cały galimatias związany z szukaniem odpowiedniego klienta oraz zapewniają stałe i systematyczne pensje, więc w zasadzie odbierają dwie niekiedy najcięższe rzeczy do ustalenia jako samodzielny freelancer.

Natomiast moim zdaniem głównym plusem firmy jest to, że cała reszta jest na nas – to my reprezentujemy już dalej siebie, to my tworzymy “swoją markę”. Wszystkie inne detale współpracy ustalamy samodzielnie z klientem, nikt nam do niczego więcej nie wtyka nosa. Natomiast, jeśli chodzi o włodarzy Lemon-a, są oni bardzo opiekuńczy pomimo dzielącej nas odległości – niejednokrotnie w ciągu roku organizowane są integracje, gdzie mamy możliwość wyjścia “z piwnicy”, aby poznać się i zintegrować.

Czy zdarzyło ci się wcześniej pracować jako programista-freelancer? Jakie są Twoje doświadczenia z takim modelem pracy?

Oczywiście, jak większość, zaczynałem od takiej formy pracy. Jednakże moje doświadczenia z freelancerowaniem przed Lemon-em, były… mieszane. Z plusów, mogę wymienić, że jest to niezwykle ciekawa przygoda szukać sobie klientów, ustalać z nimi zagadnienia domenowe, szacować czas, koszty itp. Jesteś jak prawdziwa jednoosobowa armia.

Natomiast z minusów, można by rzec, że klient klientowi nie równy, co często drastycznie wpływało na jakość współpracy. Lemon ogarnia za nas takie zagwozdki – bardzo szczegółowo dobierają nam klientelę i liczą się z naszym zdaniem. Mamy możliwość wyboru klienta i projektu oraz jeśli mamy jakiekolwiek uwagi odnośnie wybranego klienta, podchodzą do nich bardzo poważnie.

Jakie są różnice pomiędzy freelancingiem a pracą na etacie/B2B? Jakie wady/zalety mają obie formy pracy?

Z mojego punktu widzenia, kiedy pracujemy na etacie/b2b, niekiedy tworzymy dany software jako jednostka wraz z zespołem, co również jest świetne, nie zrozum mnie źle. Natomiast podczas freelancerowania, podoba mi się idea tworzenia swojej marki/nazwiska w dość mocniejszy sposób. Zarówno klient jak i firma “etatowa”, chętniej podejmie się współpracy z Tobą, kiedy ma namacalne dowody Twoich kompetencji.

Natomiast, jako freelancer, najczęściej tworzymy projekty od niskiego poziomu ich rozwoju pod szyldem naszego własnego nazwiska, co jest niezwykle satysfakcjonujące i pochłaniające oraz pozwala nieźle wzbogacić swoje portfolio. Z minusów natomiast, napewno można wyróżnić godziny pracy – jak już wcześniej wspominałem, musimy o wiele rzeczy zadbać sami, przez co liczy się głównie efekt naszej pracy. Czas jest tutaj największym przeciwnikiem, a dodatkowo różnice w strefach czasowych (np. dla niektórych stanów z USA jest to -6h) również są pewną poprzeczką, do której trzeba wypracować korzystne dla obu stron kompromisy.


Bartosz Słysz. Senior JavaScript Developer z ponad 4 letnim doświadczeniem. Ogromny pasjonat technologii frontendowych, zajmował się tworzeniem przeróżnych projektów z branży e-commerce, automotive, gaming i logistic. Obecnie obsesyjno pochłonięty tematami architektury frontendowej oraz automatyzacją testowania. Prywatnie całkowicie zakochany w motoryzacji oraz sportach siłowych.

baner

Od trzech lat pracuje jako copywriterka, aktualnie zajmuje się tworzeniem treści dla branży IT oraz militarnej. Miłośniczka robienia szczegółowego researchu..

Podobne artykuły