Od zera do 19 miliardów dolarów. Jak powstał Whatsapp, najpopularniejszy komunikator na świecie?

Choć WhatsApp stał się światowym fenomenem już kilka lat temu, wciąż rośnie w siłę, zostawiając konkurencję daleko w tyle. Jak to możliwe, że dwoje nieznanych nikomu pracowników Yahoo stworzyło aplikację, która zdominowała rynek? Poznajcie historię i sposób działania WhatsAppa od zaplecza.

Z pewnością niejednokrotnie słyszeliście o tym, że za niezwykłymi wynalazkami stoją niezwykli ludzie. W tym wypadku nie było inaczej – dwoje założycieli, Jan Kouma i Brian Acton pochodzą z zupełnie różnych środowisk. Acton, urodzony w 1972 roku w Michigan, jest absolwentem aż 3 uczelni wyższych (Pensylwanii, Środkowej Florydy i prestiżowego Stanford) oraz byłym pracownikiem firm takich jak Rockwell International, Apple, Adobe i finalnie Yahoo. 

Kouma natomiast od samego początku mierzył się z życiowymi trudnościami. Urodził się w 1976 w Kijowie, w domu pozbawionym dopływu ciepłej wody. Gdy przyszły milioner miał 16 lat, razem z matką wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie kilka lat później rozpoczął studia oraz pracę jako tester bezpieczeństwa. W 1997 roku podjął pracę w Yahoo, gdzie poznał Actona.

Jak powstał WhatsApp?

Kouma i Acton spędzili w Yahoo 9 lat, po czym postanowili odejść z firmy i przez cały rok zwiedzać Amerykę Południową. Po powrocie w 2009 roku obaj aplikowali do Facebooka, jednak bez większego powodzenia. Wtedy Jan Kouma wpadł na pomysł stworzenia aplikacji wysyłającej krótkie komunikaty, gdy właściciel telefonu nie mógł odebrać połączenia lub odpisać na wiadomość tekstową.

Idea ta okazała się później kompletnym niewypałem, jednak Kouma na dobre wciągnął się już w świat możliwości, jakie dawały aplikacje mobilne. Rozwój tego rynku oraz różnorodność istniejących już systemów operacyjnych skłoniła go do myślenia nad połączeniem ze sobą wszystkich rodzajów telefonów. 

Projekt ten przypadkowo zmienił swoje początkowe założenia, gdy znajomi dewelopera, który pomagał Koumie tworzyć aplikację do wysyłania powiadomień, zaczęli komunikować się między sobą poprzez raczkującego jeszcze Whatsappa. Sposób ten był dużo łatwiejszy niż wysyłanie smsów i – co najważniejsze – zupełnie darmowy. Wtedy rozpoczęto prace nad przekształceniem istniejącej aplikacji w komunikator, który prostym i intuicyjnym interfejsem podbił serca użytkowników.

WhatsApp osiąga pierwsze sukcesy

Wprowadzeniu pierwszej wersji WhatsApp’a na rynek towarzyszył ogrom pracy, jaką twórcy musieli włożyć w poprawne działanie aplikacji. Pomimo wielu błędów i utrudnień w korzystaniu z komunikatora ilość użytkowników rosła z dnia na dzień. To właśnie wtedy do spółki swojego wieloletniego przyjaciela postanowił dołączyć Acton w towarzystwie innych byłych pracowników Yahoo. Współpraca opierała się na wymianie kilku procentowych udziałów w firmie w zamian za 250 tysięcy dolarów wkładu na rozwój firmy.

Wtedy poszło już z górki – na początku 2011 roku WhatsApp znalazł się na liście 20 najchętniej pobieranych aplikacji w AppStore. Ogromne wsparcie w rozwoju projektu okazał fundusz Sequoia Capital, który zainwestował  w firmę 58 milionów dolarów. Dzięki temu dwa lata później dla spółki pracowało już 50 osób, a z samej aplikacji korzystało 200 milionów użytkowników.

Za szybkim sukcesem WhatsApp’a przestali nadążać sami twórcy. Wszyscy pracownicy firmy wykonywali obowiązki w starym magazynie, który stanowił wtedy jedyną siedzibę spółki. Warto również nadmienić, że z aplikacji korzystało wtedy ok. 10 tysięcy nowych użytkowników każdego dnia. Niedługo później Koum zlecił budowę nowego, trzypiętrowego lokum.

Facebook kupuje WhatsApp’a

Największym przełomem w historii aplikacji była oczywiście jedna z najgłośniejszych transakcji ostatnich lat – w 2014 Facebook kupił aplikację za 19,3 mld dolarów. Mimo że z całej kwoty przekazano w gotówce “jedynie” 4 mld dolarów, a resztę w udziałach, tak astronomiczna kwota odbiła się w świecie dość szerokim echem.

Twórca Facebooka interesował się kupnem aplikacji już dwa lata wcześniej, jednak twórcy nie byli zainteresowani sprzedażą swojego projektu gigantowi. Kwota, którą Zuckerberg był skłonny zapłacić stopniowo wzrastała. Ostatecznie jednak Koum i Acton zgodzili się na przekazanie praw do swojej aplikacji, gdy zaproponowano im obecność w zarządzie Facebooka.

Dla Zuckerberga cała inwestycja w WhatsAppa była niezwykle opłacalna. Posiadanie aplikacji z większą ilością użytkowników, niż Facebook, Twitter, Skype i Gmail razem wziętych, otworzyło mu drzwi na dotychczas nieosiągalne rynki. Dzięki WhatsApp’owi udało mu się przebić na kontynentach rozwijających się, czyli Afryce i Azji.

ZOBACZ TEŻ:  Ultimatum WhatsAppa. Albo oddasz swoje dane Facebookowi, albo przestań korzystać z aplikacji

WhatsApp pozostaje wierny swoim wartościom

Wokół sprzedaży aplikacji Facebookowi narosło sporo kontrowersji, zwłaszcza gdy wzięło się pod uwagę twarde i konserwatywne poglądy Kouma w kwestii reklam czy ograniczania darmowej dostępności aplikacji. W rzeczywistości jednak WhatsApp nie przeszedł zbyt wielu zmian i wciąż podbija serca użytkowników prostotą oraz brakiem płatnych subskrypcji.

Jan Koum zapewnił miłośników swojej aplikacji, że zachowa ona pełną autonomię i pozostanie niezależna w swych działaniach. Według twórców WhatsApp’a sama transakcja nie byłaby możliwa, gdyby pod naporem Facebooka musieli zrezygnować z wartości, bez których nie powstałaby ich firma.

Słowność twórcy aplikacji potwierdzają symboliczne okoliczności, w których doszło do przekazania WhatsApp’a w ręce nowego właściciela. Dokumenty zostały podpisane w budynku ośrodka pomocy społecznej, gdzie Koum w młodości pobierał wraz ze swoją matką kartki żywieniowe.

baner

Zdjęcie główne pochodzi z unsplash.com. Źródło: spidersweb.pl

Katarzyna Kozieł
Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Czwarta edycja Product Development Days już 21 października!