Od Grono.net do VentureDevs, poznaj historię Wojciecha Sobczuka

Kilkanaście lat doświadczenia w branży IT, stworzenie pierwszego w Polsce serwisu społecznościowego, który u szczytu swej świetności rozrósł się do ponad 2 mln użytkowników. Do tego rozwój i komercjalizacja kilku innych projektów. Zapraszamy do inspirującej historii Wojciecha Sobczuka.

O tym, jak zaczynał i które decyzje doprowadziły go do największych sukcesów. Skromna retrospekcja z komentarzem z pierwszej ręki od głównego bohatera tego materiału. Skupimy się na Gronie, lecz nie będziemy się do niego ograniczać, bowiem przy okazji skomercjalizował jeszcze kilka innych projektów, aż w końcu postanowił skoncentrować się na seryjnym realizowaniu tego typu projektów dla innych, czego owocem jest VentureDevs, poznański startup-software house. Wojciech Sobczuk z nieco innej strony.

Spis treści

Piotr Nowosielski: Łatka założyciela Grono.net przylgnęła do Ciebie na dobre. Jednak to przecież jeden z kilku projektów (choć największy), jaki dotychczas rozwijałeś – o innych również będziemy mieli okazję porozmawiać! Zastanawiam się, jak to się jednak wszystko zaczęło, co było z Tobą przed Gronem? Co studiowałeś, jakie i były Twoje pierwsze podrygi z programowaniem?

Wojciech Sobczuk:  Wszystko zaczęło się od pomysłu na pisanie gier ponad 20 lat temu.  Kupiłem sobie więc książkę ‘Język C w 21 dni’ i po tygodniu nauczyłem się na tyle żeby napisać jakąś prostą strzelankę i Tetrisa.  Potem przyszły lata przesiadywania na korytarzu UMCS w Lublinie gdzie były nieliczne ogólnodostępne komputery ze stałym łączem do Internetu i godziny spędzone na IRCu czy różnych ciekawych aktywnościach online związanych z security 🙂  Tam poznałem ludzi którzy w dużej mierze tworzyli potem polski Internet w obecnym kształcie, np Karpia który budował sieć Atman a teraz jest szefem bezpieczeństwa w Orange Polska.

Dużo zajmowałem się administracją serwerami, pisaniem niskopoziomowego kodu w kernelu Linux / FreeBSD, bezpieczeństwem, w tym pisaniem trojanów.  Pamiętam jak z kolegami z korytarza UMCS, już będąc w Warszawie, bo większość ludzi ze środowiska emigrowało z Lublina do Warszawy, włamaliśmy się w ramach testów penetracyjnych do serwerów jednego z głównych operatorów GSM w Polsce przy pomocy wysyłania specjalnie przygotowanych SMSów.  Od tamtych czasów bezpieczeństwo nieco się poprawiło.

A potem przyszedł czas WWW i przerzuciłem się praktycznie tylko na to.  Napisałem coś a’la ceneo.pl zanim jeszcze ktoś myślał o stworzeniu Ceneo, ale portal ten poszedł do śmieci kiedy równocześnie pojawił się pomysł stworzenia Grona.  Zresztą kiedy Grono zaczęło działać do śmieci poszły też moje studia informatyczne na Uniwersytecie Warszawskim.A co do łatki założyciela Grono.net to zamierzam doprowadzić do tego żeby VentureDevs było niebawem sukcesem conajmniej na skalę Grona, tak żebym mógł się legitymować czymś więcej niż projekt sprzed 10ciu lat.

Piotr Nowosielski: Zaczęło się niewinnie, od spotkania kilku kumpli-programistów przy piwie. Kilka lat później staliście się najchętniej odwiedzanym polskim serwisem internetowym z blisko 30 milionami odsłon miesięcznie. Jak powstał pomysł na Grono i z jakich serwisów zachodnich czerpaliście w owym czasie inspiracje? Facebook powstał w zasadzie równolegle, na fali wydawał być się wtedy Myspace, innych mimo usilnego wysiłku – nie kojarzę.

Wojciech Sobczuk: Pomysł na Grono przyniósł kolega znajomego frontendowca i radiowca Bronka, który powiedział nam że na Węgrzech przeprowadzono eksperyment mający na celu udowodnić, że między każdym człowiekiem na świecie jest 6 podań ręki.  Długo się nie zastanawiając wymyśliliśmy nazwę i zaczęliśmy prace nad serwisem.  Bronek zajmował się grafiką i frontem, ja napisałem całą mechanikę w Javie.

Piotr: Jak długo Trwały prace nad pierwszą wersją Grono.net? Zapewne intensywny czas. Robiliście to po godzinach, czy raczej na full-time, zamknięci gdzieś razem, aby to jak najszybciej wydać? Nie doszukałem się informacji, w jakim byliście wtedy wieku?

Wojciech: Ja miałem wtedy 22 lata, Bronek był zdaje się starszy.  Obaj zaczęliśmy po godzinach, nie trwało to jakoś super długo, może 2-3 miesiące, bo na początku funkcjonalności były bardzo proste.  W którymś momencie rzuciłem pracę którą wtedy miałem żeby skupić się w 100% nad Gronem.

Piotr: Start to luty 2004 i pytanie, pierwszy poważny problem – coming out. Jak szybko Grono dobiło z poziomu zero do tysiąca użytkowników? Nie wierzę, że wystarczyło zaprosić tylko swoich znajomych, którzy w komunikacji z rodziną i kolegami radzili sobie mailowo, Ci bardziej postępowi mieli już Gadu Gadu, ale “serwis społecznościowy”? To musiała być egzotyka.

Wojciech: Wbrew pozorom było bardzo prosto.  Na początku zaprosiliśmy najbliższych znajomych, prosząc ich wręcz żeby nikogo nie zapraszali bo testujemy jeszcze serwis i poprawiamy błędy.  Kiedy stwierdziliśmy że bazowe funkcjonalności działają wystarczająco dobrze puściliśmy mailing do wszystkich z prośbą o zapraszanie znajomych.  I wtedy zaczęła się nieprzerwana lawina użytkowników.  Serwis był nowością, także wszyscy byli ciekawi jak to działa.  Jednocześnie miał nutę elitarności z racji że był na zaproszenie, a jak wiadomo często jeśli coś jest nie dla wszystkich to każdy chce to mieć.

Piotr: Podejście do tego, że serwis jest tylko na zaproszenie okazało się strzałem w dziesiątkę i w zasadzie zapadło w pamięć jako świetny growth hack. Czy od samego początku serwis był zaplanowany na zamkniętą społeczność? Może jednak w pierwszych tygodniach/ miesiącach od startu postawiliście na większą otwartość względem wszystkich z zewnątrz, a zamknęliście go dopiero po pewnym czasie i zdobyciu określonej masy krytycznej? Wyszło genialnie, ale to musiała być ciężka decyzja i bardzo ryzykowna strategia.

Wojciech: Serwis od początku był na zaproszenie, ale uwierz mi nie było wielkich narad i filozofii – stwierdziliśmy po prostu że sprawdzimy zasadę 6ciu podań ręki.  Żeby to zrobić konieczne wydawały nam się zaproszenia, aby wyeliminować przypadkowe osoby które nie miałyby wewnątrz przyjaciół.  Potem okazało się, że nie było to najlepsze założenie w kontekście popularyzacji serwisu bo przecież nawet osoby bez zaproszenia mogły zapisać się i już wewnątrz wyszukać znajomych.

Piotr: Przy okazji pojawia mi się kolejne, nieco osobliwe pytanie. Czy uważasz, że łatwiej jest zamknąć otwarty serwis, czy otworzyć portal, który wcześniej dostępny był wyłącznie na zaproszenie?

Wojciech: Jedna z zarządzających funduszem Intel Capital kiedyś na spotkaniu w kontekście inwestycji w Grono powiedziała ‘He, who is most open wins’.  Myślę, że poza nielicznymi wyjątkami, ta reguła ma sens.  Także sądzę że z zasady częściej lepiej jest otworzyć niż zamknąć.

Piotr: W związku z tym zachodzę w głowę, czy były jakieś inne drivery wzrostu, poza zapraszaniem znajomych?

Wojciech: Nie, tylko i wyłącznie znajomi zapraszający znajomych.

Piotr: Już pierwszy rok od powstania  portalu przyniósł mu pewną popularność, jednak daleko było do tuzów polskiej sceny internetowej. Mówimy tutaj o 30 tysiącach użytkowników. Po nieco ponad roku, można było mówić o 500 tysiącach, a u szczytu – o 2 milionach. Z jakimi problemami wzmagaliście się na co dzień w tamtych czasach, o których nawet nie mieli pojęcia użytkownicy?

Wojciech: Głównym problemem była oczywiście wydajność i przez bardzo długi czas użytkownicy odczuwali ten problem na własnej skórze. Było też masę problemów niewidocznych dla użytkowników – głównie związanych z wiedzą jak prowadzić i rozwijać startup, w Polsce to była nowość i mało kto miał w tym doświadczenie. Jak pozyskać finansowanie, jak zbudować dział sprzedaży, jak zarządzać rosnącą firmą – to pytania na które musieliśmy odpowiadać sobie często sami.

Piotr: Idę za ciosem i zapytam – jak w tamtych czasach pozyskiwało się finansowanie? Generalnie na brak atencji narzekać raczej nie mogłeś. Najpopularniejszy portal w Polsce. Występowałeś z pozycji siły. Opowiedz coś więcej jak to było wtedy, jeżeli chodzi o inwestowanie w startupy. Inwestorzy podchodzili z nieco większą rezerwą do takich przedsięwzięć, czy wręcz przeciwnie? Wszystko szło szybciej i mniej formalnie?

Wojciech: Z inwestorami zawsze było, jest i będzie tak – jeśli masz sukces i ich nie potrzebujesz, jest ich pełno.  A jeśli jeszcze nie masz sukcesu i ich potrzebujesz – to musisz za nimi biegać i się dopraszać o finansowanie bo konkurujesz z 1000 innych founderów.  Grono miało od początku bardzo szybki wzrost ruchu także pozyskanie finansowania nie było żadnym problemem, mogliśmy wręcz wybierać wśród ofert i stawiać swoje warunki.

Piotr: Jak był zorganizowany dział IT w Grono? Ilu programistów spinało cały serwis w momencie, gdy osiągnęliście 2 miliony użytkowników? Ile osób zajmowało się rozwojem nowych funkcjonalności, których cały czas przybywało, a ilu z Was musiało trzymać wszystko w ryzach. Na początku pewnie każdy robił, co tylko mógł, lecz po kilku latach musieliście się jakoś podzielić. Opowiedz coś więcej o tym, jedno lub drugie zdjęcie również będzie mile widziane. 🙂

Wojciech: W szczycie mieliśmy ponad 80-cio osobowy zespół, z czego większośc to byli programiści plus zespół administratorów serwerów i bazy danych.  Podzieliliśmy się wg. modułów funkcjonalnych, jedni zajmowali się forami, inni profilami, inni nowymi modułami.  Zespół był niesamowity i dowoził w zasadzie cokolwiek co wymyśliliśmy na rozmowach produktowych w rekordowym czasie.  Bardzo żałuję, że nie potrafiliśmy poprowadzić Grona do długotrwałego sukcesu tak żeby efekty ich pracy służyły serwisowi do dziś.

Co według Ciebie decydowało o tym, że zespół tak świetnie dowoził wszystko z mgnieniu oka? To jest raczej element, który zawsze spędza wszystkim sen z powiek.

Wojciech: Na to składa się wiele czynników, ale główne z nich to wg mnie:

  1. Technologia – Python + Django umożliwiały bardzo szybkie budowanie ficzerów.
  2. Skille zespołu – udało nam się zgromadzić bardzo dużo utalentowanych ludzi, z uwagi na fakt, że byliśmy jednym z największych serwisów w Pythonie i najbardziej znanych.
  3. Motywacja – wiadomo, że gdy buduje się coś dla milionów użytkowników i z czego korzystają znajomi to ma się więcej zapału żeby to robić.
Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Vue.js 3.0 – nowości i zmiany. Co przyniosła nowa wersja?