W Microsofcie możesz robić co chcesz. Poznaj historię Kuby Jędryszka – część 3

Spis treści

Piotr: W maju podczas pierwszej edycji live-streamów, rozmawiałem z Tomkiem Wyszkowskim, który jest programistą Google’a mieszkającym w Seattle i bardzo pozytywnie się wypowiadał. Właśnie nie zdawałem sobie sprawy gdzie jest Redmont, sprawdziłem na mapie i okazuje się, że to jest tuż obok Seattle i powiedz co te firmy ciągnie do Seattle?

Jakub: Głównie Microsoft i Amazon. Microsoft ma 30 tys. ludzi a Amazon nie wiem, ale też w tych granicach.

Piotr: Ale czemu akurat Seattle, a nie np. Dolina Krzemowa?

Jakub: Dlatego, że tutaj Microsoft zaczął i urósł, tak samo Amazon zaczął i urósł. Te dwie firmy dostarczały już 60 tys. programistów, teraz jak ktoś z Google’a rekrutuje programistę Amazona czy Microsoftu, to łatwiej mu będzie wziąć inny autobus do pracy niż jeżeli będzie musiał przeprowadzić całą rodzinę i dzieci. Dlatego te wszystkie firmy się tutaj przeprowadzają i tutaj rekrutują.

Piotr: To jest duże wyzwanie dla Microsoftu, żeby sprostać temu, aby programiści nie odchodzili, gdzieś do Amazona czy do Google, czy do innych firm? Wiadomo, w branży IT jest to powszechne, że sobie wyrywają tych programistów.

Jakub: Generalnie koniec końców to jest jedna wielka rodzina, że każdy jest tutaj albo ex-Microsoft albo ex-Amazon. Ludzie przechodzą pomiędzy tymi firmami, dużych jakiś diametralnych różnic nie ma. Często jest tak, że jak się przejdzie z zespołu do zespołu, to jest większa różnica niż jak się przejdzie z firmy do firmy. Największe różnice są pomiędzy zespołami, bo każda firma ma bardzo podobny office i zaplecze. Różnice są jak się pracuje nad ciekawym projektem. Zarobkowo to też zależy, bo ktoś może zarabiać w Microsofcie na danym stanowisku X a przechodząc do Google’a może dostać dużo lepszą ofertę, a może niekoniecznie.

Piotr: Okej, czyli wszystko zależy od projektu i stanowiska. Było też pytanie, tutaj na czacie, powiedz jak wyglądały kwestie wizowe? To nie był problem ze względu właśnie na to, że Ty sobie wcześniej te wszystkie kwestie pozałatwiałeś? Jak to było?

Jakub: Dostaje to pytanie na maila wiele razy i wielu już osobom obiecywałem, że napisze blog-posta i mam tego blog-posta, jeszcze muszę go tylko dokończyć.

Piotr: Już wrzucam to jest jj09.net za chwilę wrzucę na czata i udostępnimy w social media.

Jakub: Tam niedługo będzie blog-post i jeżeli ktoś ma do mnie w tej sprawie pytania, możecie do mnie na Twitterze uderzyć – JakubJedryszek na Twitterze. Jeżeli nie odpowiem wam wyczerpująco na wasze pytania, bo to jest dość skomplikowane, zaraz do tego przejdziemy. Mimo to przesyłajcie mi pytania, bo to pomoże mi skończyć blog-posta, żebym wiedział, co będzie przydatne. Jeżeli teraz chcielibyście przyjechać do Ameryki pracować, a jesteście z Europy, to musicie mieć wizę pracowniczą. Żeby dostać wizę pracowniczą H1B, to trzeba być po pierwsze: pracownikiem z bardzo dobrymi umiejętnościami. Jeżeli jesteś programistą, to aplikuj do Microsoft czy innych dużych firm.

ZOBACZ TEŻ:  Mój przykład pokazuje, że brak doświadczenia można nadrobić. Historia Julity Milcarz

Problem jest taki, że aplikacje na te wizy zaczynają się w kwietniu i jest 85 tys. wiz dostępnych na całe USA. Pamiętam, że rok czy dwa lata temu było 210 tys. kandydatów, czyli tylko 1/3 dostała te wizy. Nawet jeżeli dostaniecie tę wizę, to wtedy i tak możecie pracować dopiero od października. Jeśli ktoś miałby interview w styczniu, dopiero musiałby czekać do kwietnia, aby aplikacja wizowa poszła i jeżeli miałby szczęście to mógłby w październiku zacząć pracować – cała procedura trwa 10 miesięcy, czyli bardzo długo. Jeżeli komuś się nie uda dostać wizy, to Microsoft robi takie triki, że tych którzy nie dostają od razu wizy, to wysyłają ich do Vancouver i tam pracują zdalnie.

Piotr: No właśnie, tak też chyba robi Google podobno.

Kamil: Jak się pojawiła ta kwestia, to chciałbym zapytać o pracę zdalną. Jakie są możliwości pracy zdalnej dla Microsoft, w sensie kiedy wstaniesz rano i stwierdzisz, że boli cię noga albo pada deszcz to pracujesz zdalnie, czy nie ma opcji – idziesz i musisz się pokazać?

Jakub: To zależy od zespołu. Jak się jest project managerem albo vice presidentem jak Scott Godfrey, to musisz przyjść, bo masz np. spotkanie z BMW i będziecie negocjowali umowę na kilkadziesiąt milionów dolarów. Nie odpuścisz tego. Jak ja jestem programistą i wiem, że dziś będę musiał kontynuować pracę nad dodawaniem zarządzania różnymi kontami w aplikacji mobilnej i wiem, że jak dziś nie przyjdę do pracy to świat się nie zawali. Jest to inaczej, miliony dolarów nie pójdą w piach. Project managerowie mają wiele meetingów, spotykają się z ludźmi, dogadują się na temat czegoś itd.

Kamil: Jasne, bardziej chodziło mi od strony developerskiej, bo wydaje mi się, że to jest takie clue tego o czym rozmawiamy. W zasadzie zdolności developerów, te umiejętności, które się przydają są łatwo eksportowalne, prawda? Zastanawiałem się czy jest coś takiego jak rodzaj staży zdalnych, że realizujesz jakieś zadania, ale nie przebywasz nie tylko w Redmont, ale nawet w USA.

Jakub: O czymś takim to nie słyszałem, bo na staż jest chyba inna wiza. Nie wiem jak to wygląda. Zazwyczaj jak się zaczyna pracę, jest się nowym, to chcą cię mieć w zespole na miejscu. No chyba, że jesteś kimś bardzo dobrym jak Erich Gamma, który powiedział, że chce w Szwajcarii pracować, to oni przenieśli dla niego cały zespół do Szwajcarii.

Piotr: Taki jest dobry?

Jakub: Erich Gamma? To jest ten gościu, który napisał książkę „Design patterns” jeden z tzw. “Gangu czworga”, on teraz jest lead architectem do visual studio codes. Zależy kim się jest, jak jest się wartościowym, to Microsoft zrobi dla Ciebie w zależności od tego, ile jesteś wart.

Piotr: Rozumiem, ty jesteś po prostu skromny i nie proponowałeś tego, żeby pracować z Polski, dlatego jesteś po prostu w Redmont.

Jakub: Dokładnie tak.

Piotr: Ja to szanuje, naprawdę.

Jakub: Jeżeli chodzi o pracę zdalną, jeżeli jesteś już w zespole i cię znają, to nie ma problemu. Ja mogę cały tydzień siedzieć w domu i pracować i byłoby to okej. Czasami lepiej jest wejść w interakcje z ludźmi, jest lepiej być office. Lubię przyjechać na campus, bo tu mamy kafeterie, mamy lunch, mam kontakt z ludźmi itd. Jak się jest pracownikiem zdalnym, to jest trudniej, bo nikt nie wie w zasadzie czy Ty pracujesz czy nie pracujesz. Nie znam takiego przypadku, że kto dostał pracę i był pracownikiem zdalnym od razu, jeżeli nie był kimś z dużym doświadczeniem. Jeżeli się tu przyjeżdża, to się pracuje na miejscu.

Wracając do wizy, to H1 wiza to jest jedna droga. Moja droga wyglądała tak: jeżeli się studiuje na wizie studenckiej co najmniej rok, to potem można dostać coś takiego co się nazywa optional practical training i to ci pozwala na pracę przez 12 miesięcy. A jeżeli jest się computer science to można przedłużyć wizę na kolejne dwa lata. Zatem po studiach można zostać trzy lata i pracować. Potem jest tak, że jak się już pracuje to Microsoft występuje o wizę H1b albo o zieloną kartę. Firma pomaga przy całym procesie, pamiętam że musiałem wylistować całą historię swojego życia kilka razy, łącznie z kopiami każdej strony paszportu jaki miałem w życiu, nawet wszystkie swoje adresy zamieszkania przez co najmniej 5 lat…

Piotr: …i wszystkie swoje tożsamości, rozumiem.

Jakub: Tak! Nawet rekomendacje od poprzednich szefów, to był challange i bardzo się cieszę, że prawnicy Microsoftu mi pomogli, bo samemu to robić to jest duże wyzwanie. Jeżeli się jedną rzecz źle zrobi, to trzeba to poprawić i czekać kolejne miesiące. Jest to długi proces, jest to kolejny mur, który zniechęca ludzi bez wystarczającej motywacji żeby tu przyjechać.

Kamil: A powiedz coś o wykorzystaniu umiejętności, czy pasji, które się okazują w trakcie pracy, niezwiązanych bezpośrednio z projektem, w którym pracujesz, ale w trakcie pracy okazuje się dryg do fotografii albo projektowania graficznego albo do jakiś estetycznych przedsięwzięć. Czy jest możliwość wykorzystania tego? Czy jeżeli ktoś został przyjęty jako developer to jego zadaniem jest pisanie kodu i ewentualnie może się tym podzielić w gronie kolegów z zespołu?

Jakub: Tu generalnie możesz robić wszystko co chcesz, tu nikt nie stoi nad Tobą i na ręce nie patrzy. Oczywiście jeżeli coś jest potrzebne do projektu, to ktoś podpyta jak ci idzie praca i czy napotkałeś jakieś problemy. Także możesz w międzyczasie robić co chcesz, ale koniec końców przyjdzie roczne review albo koniec końców ktoś zapyta mojego szefa czy ten Kuba przydaje się zespołowi, czy dobre jest to co robię, to ocena będzie na podstawie tego, ile rzeczy zrobiłeś rzeczy związane bezpośrednio z projektem. Tu jest pełna dowolność, ale koniec końców przychodzi roczne review.

Microsoft to jest 100 tys. ludzi. To są ludzie rozsądni, zwłaszcza managerowie, którzy zarządzają projektami. Można pracować nad czym się chce. Ja mam ostatnio zainteresowania związane z machine learning i jest taka aplikacja, która po zrobieniu zdjęcia rozpoznaje, co na nim jest. I ja jak zrobiłem sobie kurs na Coursera.org dot. machine learningu, to pomyślałem sobie, że zamiast robić głupie zadanka, to zapytam zespół od aplikacji, czy nie potrzebują pomocy, bo oni też robili aplikację w Xamarinie. Ja mogłem im pomóc z moim doświadczeniem w Xamarinie, w zamian ucząc się machine learningu. Odpowiedzieli, że okej.

Powiedziałem szefowi, a on na to, że okej, bo będę miał porównanie, jak wyglądają dwa projekty, będę pewnie miał jakieś nowe pomysły. Teraz właśnie współpracujemy z tym zespołem.


To trzecia i ostatnia część wywiadu o historii Jakuba Jędryszka z Microsoftu. Podczas rozmowy zdradził m.in. jak rekrutuje się programistów do dużej korporacji, jak pracuje się w takiej firmie oraz jak dużo swobody w pracy mają developerzy.

Jakub Jędryszek był gościem drugiego cyklu live-streamów z programistami z całego świata, których wszystkie historie możesz poznać w tym miejscu: event.justjoin.it Całość możesz poznać w poniższym wideo:

 

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
testowanie automotive
Jak zostać testerem oprogramowania w branży automotive?