Michał Głomba Stratoflow

Przestrzegałbym przed ślepym podążaniem za tytułami stanowisk. Wywiad z Michałem Głombą

Od programisty do CEO firmy wyróżnionej przez Deloitte, Financial Times i Clutch. Michał Głomba w kilka lat stworzył Stratoflow – jedno z najszybciej rosnących przedsiębiorstw w Centralnej Europie. Skąd wzięła się taka decyzja i… czy warto było zaryzykować? Tego dowiecie się z naszej rozmowy. 

Spis treści

Od programisty i konsultanta do szefa firmy – jakie to uczucie przejść przez wszystkie szczeble, od samego dołu?

To przede wszystkim uczucie dużej satysfakcji, ciągłego rozwoju i możliwości codziennej współpracy z najlepszymi ludźmi, jakimi możesz się otoczyć. Każdy z tych etapów przyniósł mi ogromną radość i masę wiedzy.

Dosyć wcześnie zacząłem komercyjnie programować, zarabiając w ten sposób pierwsze pieniądze jeszcze w szkole podstawowej. Te szkolno-licealne czasy to były super ciekawe projekty. Na przykład rozwijałem software dla niemieckiej platformy medycznej opartej o urządzenie, które było reklamowane przez rosyjskiego kosmonautę – szaleństwo!

Studia z inżynierii oprogramowania pozwoliły mi poznać mnóstwo niezwykle ciekawych osób, z którymi nadal utrzymuję stały kontakt. Ponadto dały mi możliwość głębszego wglądu w bardzo różne tematy, jak praktyczna strona procesów wytwarzania oprogramowania czy budowa rozwiązań AI/ML. To wszystko działo się na uczelni dużo wcześniej zanim zostało podchwycone na poważnie przez komercyjną branżę IT.

Kolejne lata spędziłem jako Java Developer i Software Development Manager w brytyjskiej firmie budując systemy finansowe o dużej wydajności dla londyńskich banków inwestycyjnych. Na pewnym etapie ktoś zadał mi pytanie, czy wolałbym bardziej rozwijać się w kierunku technicznym czy biznesowym. Bez zastanowienia wybrałem drugą ścieżkę. W różnym czasie współpracowałem też jako konsultant przy projektach adhoc. I ponownie – zarówno technicznie, jak i z punktu widzenia praktyki zarządzania, były to dla mnie bardzo ważne doświadczenia.

Czy to oznacza, że często w przypadku najwyższego seniority kariera utyka w miejscu?

Myślę, że każdy powinien odkryć swoje talenty i świadomie kierować swoją karierą. Jednym z najgorszych pomysłów jest pójście automatyczną ścieżką i przemiana najbardziej doświadczonych inżynierów w kierowników projektów. Bardzo często zespół traci wtedy wartościowego specjalistę i zyskuje marnego kierownika, czyli absolutne loss-loss scenario.

Innym ślepym zaułkiem, jeśli nie jest to droga wybrana świadomie, to przejście w dużych organizacjach do roli architekta. Wtedy nagle zamiast ulubionego edytora i silnych kompetencji technicznych codziennością staje się korzystanie z Powerpointa i silnych zdolności negocjacji. To bardzo ważna rola we wszystkich organizacjach, ale nie każdemu programiście przyniesie satysfakcję. Trawa pod drugiej stronie płotu nie zawsze jest bardziej zielona.

Jedną z najbardziej sprawdzonych i wartościowych dróg rozwoju dla seniorów jest obejmowanie coraz większej odpowiedzialności za tworzone systemy i kształtowanie ich architektury, ale także mentoring i budowa kultury organizacyjnej w zespołach technicznych.

Co można zrobić, żeby przełamać tego typu impas?

Należy przede wszystkim wykorzystywać okazje w ramach własnej organizacji, poznawać różne perspektywy i “robić rzeczy”. Poczujemy wtedy naturalnie, gdzie czujemy się kompetentnie, co daje nam przyjemność, gdzie możemy zrobić coś wartościowego.

Przestrzegałbym na pewno przed ślepym podążaniem za tytułami stanowisk. Możemy wtedy wylądować w miejscu, w którym będzie trudno nam się odnaleźć. Nasza kariera, nasze życie, to jedna wielka przygoda – warto mieć na nią bezpośredni wpływ.

Jakie trzy wartości stoją za Stratoflow – od samego początku?

To super pytanie, bo choć tych wartości mamy “aż” cztery, to wszystkie są dla nas bardzo naturalne i oczywiste.

Craftmanship, czyli tworzenie systemów dla biznesu w możliwie najlepszy sposób, zgodny z duszą inżyniera, jaka jest w każdym z nas.

Collaboration, czyli świadomość tego, że tylko otwarta komunikacja i współpraca pomiędzy nami i klientami doprowadzi nas do stworzenia czegoś, co ma faktyczną wartość.

Transparency, czyli otwarte, uczciwe dzielenie się informacją zwrotną, problemami i krytycznym spojrzeniem tak, aby móc uczyć się na błędach i jak najszybciej je rozwiązywać.

Responsibility, czyli poczucie odpowiedzialności za naszą pracę, naszą komunikację i efekty naszych działań.

fot. Stratoflow

Skąd w ogóle decyzja o założeniu własnej firmy i podjęciu takiego ryzyka? Wydawać się mogło, iż osiągnąłeś już moment tak zwanej “ciepłej posady” w swojej karierze.

Haha, nie była to na pewno decyzja motywowana finansowo lub chęcią zmiany miejsca pracy na mniej stresujące czy mniej wymagające.

Nasza historia to zbieg dwóch okoliczności. Mój przyjaciel, Arek Drysch, wracał właśnie do Wrocławia po paru latach spędzonych w warszawskim Deloitte jako architekt oprogramowania. Jeszcze podczas studenckich imprez snuliśmy wizje założenia własnej firmy. Z drugiej strony obaj czuliśmy, że pracujemy w miejscach, gdzie otaczają nas bardzo inteligentni ludzie, którzy niekoniecznie pracują nad najbardziej ciekawymi zadaniami.

Plan był więc prosty: stworzyć miejsce, gdzie programiści, inżynierowie, projektanci będą się dobrze czuć. Chcieliśmy robić fajne rzeczy z fajnymi ludźmi i takie motto mamy w Stratoflow do dziś.

Jak Twoim zdaniem wygląda rozwój fintechów? Pracujecie z nimi na co dzień. Polacy również wypadają bardzo dobrze w kontekście zaufania i chęci wykorzystywania tego typu technologii.

Najważniejsze cele dla obecnych systemów finansowych to szybkość uruchamiania nowych produktów/aplikacji, otwarte interfejsy i swobodna wymiana danych, nieograniczona dynamiczna skalowalność przy niskim TCO i łatwość integracji z rozwiązaniami third party.

ZOBACZ TEŻ:  Programiści są szczególnie narażeni na wypalenie zawodowe. Jak sobie z tym radzić? Wywiad z Sabiną Myjak

W tym samym czasie na naszych oczach rodzą się zupełnie nowe rynki finansowe oparte o kryptowaluty, tokeny i NFT, których tempo rozwoju przerasta wielokrotnie zdolność innowacji “starych wilków” branży.

Istnieje natomiast ogromna luka między technologią stojącą za tradycyjną bankowością i innymi usługami finansowymi a aktualnymi rozwiązaniami architektonicznymi. Tworzy to unikalne szanse dla biznesu i dla stojącej za nim technologii.

Podobnie sprawa ma się z eCommerce – pandemia chyba tylko i wyłącznie napędziła ilość zleceń?

eCommerce to świetny przykład branży, której rozwój zaczął się od bardzo customowych, dość chaotycznie rozwijanych rozwiązań budowanych w PHP do momentu, gdy większość sprzedawców rozumie już, że nie ma już jednej najlepszej platformy sklepowej, która jest w stanie spełnić ich oczekiwania.

Przyszłość eCommerce to stabilne platformy SaaS o bardzo dobrych cechach niefunkcjonalnych (wysoka stabilność i dostępność, super skalowalność, świetny CDN) stanowiące swoisty back-end, na których sklep buduje się już z osobnych komponentów rozwijanych przez specjalistycznych vendorów.

Wszystko w handlu internetowym zmienia się tak szybko, że samodzielne budowanie systemu inteligentnych rekomendacji, marketing automation, kuponów rabatowych, itp. nie ma sensu, gdy istnieją już dojrzałe produkty rozwiązujące każdy z tych problemów osobno.

Czym kierujesz się przy wyborze specjalistów do projektu? Jak ważne są umiejętności miękkie? Spora liczba osób, z którymi miałeś okazję współpracować chwaliła Cię właśnie za te kompetencje. Jak ważne są one w świecie technologii?

To bardzo ciekawe pytanie, bo rekrutacja jest jednym z naszych najważniejszych zadań w firmie. Nie mamy osobnego działu HR, rozmowy rekrutacyjne prowadzą więc bezpośrednio nasi specjaliści, dlatego bardzo ważne było dla nas wspólne określenie profilu kandydata.

Bardzo szybko wyłoniliśmy zbiór cech, wśród których twarde umiejętności merytoryczne znalazły się dopiero na kolejnych miejscach. Wszystkie takie cechy zebraliśmy opisując nasz proces rekrutacyjny w Stratoflow, ale to między innymi szacunek i empatia wobec współpracowników i klientów, zdolność nauki nowych rzeczy, umiejętność precyzyjnej komunikacji, dystans do siebie i tworzonych przez siebie rozwiązań. Nie mamy klientów z Polski, dlatego praktyczna znajomość języka angielskiego także jest istotna.

Kompetencje miękkie oraz świadomość tego, że naszą rolą jako ludzi IT jest budowa jak najlepszych rozwiązań technicznych w zmieniających się okolicznościach biznesowych, są niezbędne w długotrwałym rozwoju naszej kariery.

Czym jest dla Ciebie Modern Java? Dlaczego właśnie ona dominuje w Stratoflow? To ciekawy wybór, szczególnie w dobie tak szybko rozwijających się nowych języków i frameworków.

Nowoczesna Java to dla nas przede wszystkim lekki stack oparty o Java 13+ i Spring Framework, który jest wygodny w developmencie, szybko się uruchamia i łatwo testuje. To nasz podstawowy stack.

Specjalizujemy się w budowie systemów high performance, stąd bardzo często korzystamy z rozwiązań umożliwiających nam na szybkie i skalowalne przetwarzanie całości lub większości danych bezpośrednio w pamięci CPU Cache i RAM, która jest wielokrotnie szybsza od innych mediów. Część naszych systemów budujemy więc w systemach in-memory data grids (IMDG) takich, jak Hazelcast (jesteśmy commiterami projektu open-source), Apache Ignite czy Oracle Coherence. Pozwala nam to w łatwy sposób budować złożone systemy wykonujące obliczenia równoległe w skalującej się horyzontalnie architekturze.

Czy trudno jest obecnie pozyskać dobrych pracowników?

Pozyskiwanie nowych pracowników to nasze największe wyzwanie – przede wszystkim dlatego, że bardzo zależy nam na utrzymaniu kultury naszej firmy i budowaniu tych “fajnych rzeczy z fajnymi ludźmi”. Ważna jest dla nas także nieustająca chęć rozwoju, bo bardzo chętnie testujemy i prototypujemy nowe rzeczy, żeby na własnej skórze przekonać się, jak możemy wykorzystać te nowości w naszych scenariuszach.

Zdecydowanie wyróżnia nas także niekorporacyjna atmosfera – jest nas 30+ osób, wszyscy dobrze się znamy, wszystkim nam zależy na usprawnianiu metod i projektów, w których pracujemy. Czekamy więc na osoby, które szukają takiego miejsca.

Co jako CEO sądzisz o pracy zdalnej? To gorący temat ostatnich, pandemicznych miesięcy. Jak trudno jest utrzymać efektywność i zaangażowanie? Czy według Ciebie ten model będzie “jedynym słusznym” w nadchodzących latach? Już teraz możemy zauważyć pewne trendy, które pojawiły się na rynku.

Model hybrydowy to oczywisty zwycięzca epoki postpandemicznej, natomiast ogromnym wyzwaniem dla organizacji w kolejnych latach będzie stworzenie przestrzeni do budowy relacji międzyludzkich opartych na kreatywności i zaufaniu oraz efektywnie działającego onboardingu w takim rozproszonym środowisku.

Efektywność i zaangażowanie to zawsze cechy indywidualne. Rolą firmy będzie zbudowanie takiego środowiska, aby specjaliści mogli nadal pracować twórczo. Aby efekt ich starań był większy niż jednostkowy wkład poszczególnych członków zespołu.

fot. Stratoflow

Jak doświadczenie z pracy w międzynarodowych projektach przydało Ci się w Polsce przy zakładaniu biznesu? Za co najbardziej cenisz sobie taką perspektywę?

To bezcenne doświadczenia. Możliwość obserwacji z drugiego rzędu różnych metod zarządzania firmami i zespołami, procesów wytwarzania oprogramowania i późniejszego wsparcia, procesów rekrutacji, sposobów konstrukcji umów, możliwość rozwijania znajomości języków obcych, uczestnictwa w podróżach międzynarodowych, jest absolutnie wyjątkowa.

Przede wszystkim dlatego, że znajdujesz się w miejscu, gdzie obserwując inne, często bardziej doświadczone osoby, możesz uczyć się bezkarnie na cudzych błędach. Zbierasz informacje o tym, co działa, a co nie. Zaczynając choćby od rekrutacji: jako specjalista nie chciałbym być rekrutowany przez osobę, która robi to pierwszy raz dopiero się ucząc – byłoby to traumatyczne doświadczenie dla obu stron!

Zapytam jeszcze na koniec, jaką jedną radę miałbyś dla software developera, który myśli o rzuceniu etatu i rozwoju własnego software house’u lub po prostu – małej firmy? O czym powinien on pamiętać?

Prowadzenie firmy, nawet programistycznej, nie ma niestety zbyt wielu części wspólnych z pracą programisty. To dwa różne światy i inna fizyka, w której jeszcze bardziej liczy się zaufanie, współpraca, rozmowa, odwaga, sumienność i dyscyplina. Odpowiedzialność za innych, odpowiedzialność za firmę. Częste rozczarowania. Naprawdę trudno to porównać.

Jeśli ktoś zawsze czuł ten dreszczyk emocji oglądając kolejną część Indiana Jones to być może znajdzie w rozwoju własnej firmy sporą dawkę radości i satysfakcji. Ale czy nie żal będzie zostawić gdzieś w tyle przyjemnie ciemny ekran IDE na rzecz Exceli i Powerpointów? Na to pytanie już każdy musi odpowiedzieć sobie sam.

Dzięki wielkie za rozmowę! 🙂

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Wierzę, że mam wpływ na poprawę zdrowia społeczeństwa. Historia Kazimierza Cięciaka