Praca w IT, Wywiady

„Nie ma co skupiać się na konkretnych technologiach” – wywiad z Markiem Gajdą, CTO The Software House

Marek Gajda

Firma The Software House po raz kolejny zdecydowała się zebrać kompleksowe dane dotyczące programistów frontend. Marek Gajda, CTO The Software House, z którym miałem przyjemność rozmawiać zdradził, dlaczego firma po raz drugi stworzyła swój raport. Dowiecie się również, jakie trzy cechy powinien posiadać dobry CTO, czy warto przejść z poziomu programisty do prowadzenia własnego biznesu oraz w jakie technologie i rozwiązania warto inwestować jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z branżą IT.

Spis treści

Cześć Marku. Jak zapatrujesz się na zmiany w branży, które miały miejsce w przeciągu ostatnich dwóch, pandemicznych lat? Która z nich według Ciebie stała się najbardziej znacząca?

Przede wszystkim – praca zdalna. Kiedy przeglądałem wyniki raportu, od razu uderzyło mnie, że 60% respondentów pracuje z domu, a 35% w modelu hybrydowym. To na pewno nie zmieni się w najbliższej przyszłości.

Home office wpłynął absolutnie na wszystko: od organizacji pracy po technologie. Częściej wybierane są rozwiązania chmurowe, z rozbudowanymi opcjami kolaboracyjnymi, itd. Podobnie wygląda sytuacja w rekrutacji. Developer z Sanoka może pracować dla firmy z Gdańska i nikt nie robi z tego problemu, a wręcz przeciwnie. Firmy mogą wybierać z większej puli osób, a osoby z większej puli firm. Win-win.

W ostatnim czasie stworzyliście raport “The State of Frontend 2022”. Wiem, że to nie pierwsza odsłona i podziwiam też jego rozbudowany format. Skąd w ogóle wziął się pomysł na taką inicjatywę?

To już druga edycja raportu, pierwszy State of Frontend pojawił się w 2020 roku. Frontend był w stanie chaosu, trwały technologiczne przepychanki między rozwiązaniami (przeżyjmy jeszcze raz ten klasyczny żart: „nowy miesiąc, nowy framework”) i poważne debaty o „standardach” frontentowych. Wszystko zmieniało się w takim tempie, że ludziom ciężko było się rozwijać, bo w którą stronę iść, React czy Angular, a może coś zupełnie świeżego jak ciepła bułeczka?

Zamiast słuchać plotek, weryfikować coraz to nowe trendy, stwierdziliśmy, że po prostu to sprawdzimy. W debacie zawsze dobrze opierać się na liczbach i faktach, więc dzięki raportowi mamy już taką podkładkę.
Edycja 2022 powstała, bo według dobrych praktyk, badania trzeba powtarzać, żeby zweryfikować wyniki i zmiany w ujęciu czasowym. Plus chcieliśmy sprawdzić co zmieniło się po pandemii (spoiler: bardzo dużo!).
Dodam, że jestem pełen podziwu dla ludzi, którzy pracowali przy SOFE. Nie miałem pojęcia jaki to ogrom pracy. Bardzo cieszy mnie fakt, że ankiety wypełniło 3700 ludzi z 125 krajów. To świadczy o zaangażowaniu światowej społeczności frontend. Duma!

The State of Frontend 2022

Kim dziś jest frontend developer względem czasów, w których sam zaczynałeś programować? Masz ogromne doświadczenie komercyjne, jesteś na rynku od ponad dekady. Jak Twoim zdaniem ewoluował ten typ programisty?

Zacząłem programować w wieku ośmiu lat. To był basicowy Basic na terminalu, nie było grafiki, tylko interfejs tekstowy w DOSie. Moim pierwszym sukcesem była gra choose-your-own-adventure „Labirynt Smoka”. Prosta tekstówka, wciskasz 1, żeby pójść w lewo i 2 – w prawo. Rozwiązywało się zagadki i zabijało potwory.

To tak zamierzchłe czasy, że tylko najstarsi programistyczni górale pamiętają – nawet PHP jeszcze nie powstał! Kiedy zaczynałem pracę komercyjną, nie było czegoś takiego jak frontend. Web developer robił WSZYSTKO – front, back, devops, nawet grafikę trzeba było narysować i pociąć samemu.

Najważniejsza rzecz, która się wydarzyła to moim zdaniem wielka specjalizacja. Stanowiska zaczęły rozpadać się na mniejsze – najpierw frontend i backend. Teraz mamy takie rozdrobnienie, że jest frontend backendu i backend fontendu. To efekt bardziej skomplikowanych systemów, które nie dość, że muszą lepiej działać, to ładnie wyglądać i być super bezpieczne.

State of Frontend 2022 pokazał, że branża zaczyna szukać stabilizacji w specjalizacjach.

Jakie cechy Twoim zdaniem powinien posiadać w 2022 roku dobry programista frontend?

Nie zamykać się tylko na frontend. Musisz mieć specjalizację, ale też orientować się co dzieje się dookoła. Przez remote work komunikacja jest utrudniona, więc stosuje się metodologię scrumowe, model T-shaped i krzyżowanie zespołów w projektach.

Chodzi o to, żeby frontendowiec (i każdy inny członek zespołu) wiedział co dzieje się w projekcie i na podstawowym poziomie rozumiał pracę wszystkich osób: backendowców, DevOpsów, QA, designerów. Każdy robi swoją część, ale musi też całościowo ogarnąć projekt.

To pytanie będzie może trywialne, ale… skąd wziął się pomysł na stworzenie własnego biznesu? Wiem, że wcześniej pracowałeś jako klasyczny programista. Taka ścieżka wcale nie jest tak oczywista. Mało developerów decyduje się na pójście “na swoje”, z pełną tego świadomością.

Niestety nie załapaliśmy się na złoty wiek IT, jakbyśmy zaczęli trochę wcześniej to już byśmy budowali bunkry na nasze fortuny.

Jako pracownik firmy IT przejmowałem coraz więcej obowiązków: kodowanie, kierowanie zespołem, prowadzenie techniczne klientów od momentu sprzedaży do deployu, wysłałem nawet faktury z prośbą o opłacenie. Generalnie zyskiwałem coraz więcej kompetencji i łączyłem je z częścią biznesową.

Miałem wtedy wrażenie jakbym był jednoosobową firmą w ramach firmy, więc czułem, że sobie poradzę, jeśli będę robił to na własnych zasadach.

Rzeczywistość nie była taka prosta, bo nagle się dowiedziałem, czego nie wiedziałem. Dlatego polecam wszystkim najpierw zdobyć doświadczenie w boju, zrozumieć relacje między technologią a biznesem, a potem przechodzić na swoje.

Marek Gajda

Ilu programistów frontend pracuje w The Software House? W jakich technologiach głównie poruszacie się podczas swoich projektów?

Dział frontend ma ponad 60 osób i wciąż szukamy nowych.

Był taki moment, że pracowaliśmy w różnych frameworkach: Angular, Vue i React. Ogarnianie projektów w trzech frameworkach jest trudne – przekazywanie wiedzy, szkolenia, wybieranie ludzi do projektów. Różnice we frameworkach są tak duże, że właściwie nie jest się programistą frontendowym, tylko programistą Angulara.

Oczywiście developerzy się przestawiają. Ale to nie jest kwestia tygodnia, tylko miesięcy. W pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że tak się nie da żyć i musimy skupić się na jednym – zdecydowaliśmy się na React, który nie jest najlepszy na świecie, ale coś trzeba było wybrać.

Ale raport ładnie pokazuje, że większość firm podjęła taką decyzję – React jest wciąż najczęściej używanym frameworkiem.

Co sądzisz o trendzie związanym z “produkcją” nowych frameworków? Z jednej strony faktycznie co krok kreowane są nowe rozwiązania, a z drugiej sytuacja zdaje się zwalniać. Uważasz mnogość dostępnych rozwiązań za problem czy bardziej patrzysz na tę sytuację jako na nowe możliwości?

Uważam mnogość rozwiązań za problem. Ale wygląda na to, że sytuacja się pomału stabilizuje, a branża szuka unifikacji, a nie dalszego rozdrobnienia. W niedalekiej przyszłości zaczną wykluwać się takie standardy.

Prosty przykład, Typescript najprawdopodobniej będzie częścią standardu samego JavaScript. 43% respondentów twierdzi podobnie. Jeden problem mniej.

Jakie trzy cechy Twoim zdaniem powinien mieć dobry CTO?

Interdyscyplinarność – wiedza CTO musi być bardzo szeroka, a niekoniecznie głęboka. Przede wszystkim CTO musi wiedzieć kogo z kim połączyć i kto się na czym zna. Jak ktoś przychodzi z problemem i nie jestem mu w stanie konkretnie odpowiedzieć, muszę wiedzieć co się dzieje, żeby móc tę osobę skierować do specjalisty.

Zaradność – umiejętność rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji – jakiekolwiek by nie były. Developer zawsze najpierw pyta kolegów, potem team leadów czy headów i na końcu dociera do CTO. Niestety nikt wyżej nie weźmie odpowiedzialności i ty musisz to dźwignąć.

Komunikacja – jeśli coś poszło nie tak, to prawie zawsze wychodzi, że zawiniła komunikacja i że ludzie się źle zrozumieli. CTO musi o dbać o przepływ informacji, wprowadzić procedury i samemu dawać najlepszy przykład, bo ryba psuje się od głowy.

Naszymi klientami są głównie firmy technologiczne, to nie jest tajemnica. Szukamy takich klientów, którzy chcą wejść na wyższy poziom i rozumieją co się dzieje w projekcie. To nie są ludzie, którym się da wcisnąć kit przesłonięty piękną stronką i uśmiechniętymi sprzedawcami.

Jak już wcześniej wspomniałem, my nie lubimy planować w ciemno, chcemy mieć liczby, fakty, żeby móc opierać się na nich w rozmowach. Klient musi wiedzieć, że to o czym mówimy bazuje w rzeczywistości. Nie mogliśmy sami takich informacji znaleźć, więc po prostu zorganizowaliśmy je sami. Takiego raportu nie da się zrobić, jeśli nie ma się specjalistów na pokładzie.
Społeczność frontendowa jest otwarta na dużo rzeczy, wiele materiałów można znaleźć w necie za darmo, dlatego też po prostu dzielimy się naszymi raportami. Chyba większość osób w The Software House korzystała z darmowych źródeł informacji, więc dajemy coś od siebie. Ktoś również może potrzebować tych informacji, np. przy budowaniu strategii, wybieraniu stacku technologicznego, decyzji o tym jakich rozwiązań się uczyć…

I na koniec zapytam o to… w jakie technologie warto obecnie inwestować zaczynając z programowaniem? Gdybyś mógł dać sobie sprzed 10 lat jedną radę, która przyspieszyłaby Twój rozwój to… jaka by ona była?

Rada dla siebie? Olej programowanie. <śmiech>

A na serio, największą wartość na rynku mają ludzie, którzy w pierwszej kolejności rozumieją programowanie, procesy wokół i powiązania z biznesem. Technologie się zmieniają. Podczas dekady w The Software House przeżyłem już cztery takie apokaliptyczne zmiany.

Nie ma co się skupiać się na konkretnych technologiach, to tylko narzędzia. Bardziej stawiajmy nacisk na zrozumienie konceptu programowania. Trzeba zadawać sobie pytanie, dlaczego, po co, jak, a nie tylko klepać w klawiaturę w próżni. Takie podstawy pozwalają na szybkie zmiany technologii. Jeśli zakopiesz się w jednej konkretnej rzeczy bez zrozumienia całości, co się stanie kiedy wyjdzie ona z mody?

baner

Dziennikarz technologiczny od prawie dekady. Człowiek z nienasyconą ciekawością. Fan trudnych pytań, kawy specialty i roweru szosowego. Uzależniony od internetu.

Podobne artykuły