Łączenie funkcji lidera i senior developera to niełatwe zadanie. Historia Łukasza Jaźwy

– Senior developer jest dobrym kandydatem na lidera, ponieważ jest w stanie dokładnie pokierować mniej doświadczonymi członkami zespołu, wskazać obszary do poprawy, czy zaproponować kierunek rozwoju – powiedział nam Łukasz Jaźwa, Senior developer i lider zespołu Product Design w Synergy Codes. Z Łukaszem rozmawiamy o jego ścieżce kariery, którą od ośmiu lat realizuje w jednej organizacji. Jakie wady, a jakie zalety ma praca w tej samej firmie?

lukasz jazwa

Co sprawiło, że związałeś karierę zawodową z jedną firmą?

Myślę, że na moją decyzję wpływ miało wiele czynników: świetna, rodzinna atmosfera, stabilność zatrudnienia, wpływ na decyzje strategiczne firmy, praca w technologiach, które mnie interesują. Ponadto ciągle chcę się rozwijać, a w obecnej organizacji mam aż nadto wyzwań. Świetnie czuję się w miejscu, w którym obecnie jestem i nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym je zmienić. Otrzymuję od konkurencyjnych firm oferty pracy, jednak przede wszystkim cenię wartości, które reprezentuje firma i dopóki jest w tym autentyczna, będę się chętnie angażował w jej działania.

Jak myślisz, czy pracując cały czas w tej samej firmie przyspieszyłeś swoją ścieżkę kariery?

Ścieżka kariery w każdej firmie wygląda inaczej, dlatego trudno mi dokonać obiektywnego porównania z pracą dla konkurencji. Z subiektywnego punktu widzenia, moja kariera przebiega w sposób naturalny. Awansowałem na kolejne poziomy dokładnie w momentach, w których czułem się pewnie z umiejętnościami i praca np. jako senior przychodziła mi z łatwością. Patrząc wstecz zauważam jednak momenty, które przyspieszyły wzrost mojego „seniority”. 

Były one głównie związane z tym, że gdy rozpoczynałem pracę, Synergy Codes była małą firmą i dosyć szybko stałem się mentorem dla nowych współpracowników. Z drugiej jednak strony zatrudnialiśmy wielu doświadczonych developerów, którzy na tamten moment poniekąd “blokowali” mój szybki wzrost (rozumiany jako awanse pionowe) – byli po prostu lepszymi kandydatami na wyższe stanowiska. 

Jak do tego doszło, że nagle z backendowca przeszedłeś na frontend? Co Ciebie skłoniło do takiej zmiany?

To, że początkowo byłem backendowcem było spowodowane dominacją języków backendowych podczas studiów. Od kiedy programuję, największą przyjemność dają mi dwa aspekty – sprawianie, że tworzę coś z niczego – w szczególności efekty widoczne natychmiast po zaprogramowaniu oraz optymalizacja aplikacji. Frontend w oczywisty sposób wypełnia punkt pierwszy. Optymalizacja wymaga szerszego wyjaśnienia. 

Studiowałem na uczelni, która dość duży nacisk kładzie na podstawy informatyki i zaszczepiła we mnie pasję do algorytmiki. Początkowo nie byłem pewny, czy kiedykolwiek zawodowo we Wrocławiu uda mi się wykorzystać moje umiejętności. Trafiłem na Synergy Codes, które w momencie mojego zatrudnienia podejmowało temat zahaczający o teorię grafów. Szybko wszedłem w ten obszar i praca z diagramami spodobała mi się na tyle, że większość czasu zdominował frontend, gdzie dodatkowo poznawałem nowoczesne frameworki (React, Angular).

Część programistów preferuje korporacje. Dlaczego zdecydowałeś się dołączyć do trzyosobowego zespołu (dziś zespół liczy 60 osób)?

Kiedy szukałem pracy, brałem udział w wielu rozmowach rekrutacyjnych. Aplikowałem zarówno do korporacji, jak i do małych firm. Moim głównym celem było zdobycie doświadczenia zawodowego w kierunku zainteresowań, a pieniądze nie grały żadnej roli. Oferta z obecnej firmy była dla mnie najlepsza i dlatego ją wybrałem. Jeśli w tamtym momencie trafiłaby się korporacja, która dopasowałaby się do moich preferencji jeszcze lepiej, pewnie bym ją wybrał. Gdybym dziś szukał pracy, skłaniałbym się ku mniejszym firmom – głównie ze względu na płaską strukturę, atmosferę i poczucie realnego wpływu na kierunek rozwoju organizacji.

Pracowałeś w jednej firmie od pozycji stażysty, aż do lidera zespołu. Kiedy przyszedł ten etap, gdy inne firmy zaczęły Tobie składać oferty?

Późno założyłem profil na LinkedInie i przez to przez pierwsze siedem lat byłem niewidoczny na rynku pracy. Od poziomu regulara sporadycznie trafiały się jakieś oferty pracy, ale dopiero gdy będąc liderem założyłem konto na wspomnianym portalu, ilość ofert drastycznie wzrosła. Obecnie nie ma tygodnia bez nowej wiadomości od rekrutera.

Wspomniałeś, że w tych ofertach zazwyczaj pojawia się propozycja wyższej pensji. Jak reagujesz na taką sytuację?

Pieniądze nie są w stanie przekonać mnie do zmiany pracy. Dobrze dopasowany proces podwyżkowy sprawia, że moje wynagrodzenie regularnie rośnie i z tego co się orientuję moja pensja jest na odpowiednim rynkowym poziomie. Nigdy nie używałem oferty innej firmy jako karty przetargowej, bo po prostu nie odczuwałem takiej potrzeby.

Czym zajmujesz się na co dzień? Nadal sporo czasu poświęcasz na programowanie, czy bardziej zajmujesz się zarządzaniem?

Prowadzę dosyć specyficzny zespół – nazywamy go „Product Design”. Zajmujemy się kontaktem z nowymi klientami, estymacjami projektów, tworzeniem prototypów oraz developmentem małych projektów. Zdarzają się sytuacje, w których zespół realizuje równolegle 2–3 tematy i wtedy moja rola raczej sprowadza się do koordynowania prac i pomocy w architekturze rozwiązań. Patrząc przekrojowo na ostatnie dwa lata mojego liderstwa, powiedziałbym, że 50% czasu poświęcam na management oraz rozmowy z klientami, a drugie 50% na pracę nad zaawansowanymi funkcjonalnościami. Tych ostatnich jest całkiem sporo, ponieważ zwykle przekonujemy klientów tym, że potrafimy osiągnąć rzeczy, których nie potrafi nasza konkurencja.

łukasz jaźwa lider

Nie czujesz zmęczenia po tylu latach spędzonych w jednym miejscu? Jak firma dba o to, byś się przysłowiowo “nie nudził”?

To pytanie, które sam sobie zadaję – jak to jest, że po 8 latach w jednym miejscu nie odczuwam nudy? Gdy spojrzę na historię mojego zatrudnienia, odpowiedź nasuwa się sama. Praktycznie co roku pracuję z nowym zespołem, mam okazję czerpać wiedzę od wielu świetnych ekspertów. Projekty, które tworzę trwają maksymalnie dwa lata, przez co ciągle obracam się w najnowszych technologiach. Ponadto biorę również udział w rekrutacjach developerów, prowadzę szkolenia, reprezentuję firmę na targach technologicznych, mam bezpośredni kontakt z klientami z całego świata, biorę udział w wewnątrzfirmowych gildiach. Wszystko to podsumowuje stwierdzenie: dzieje się.

Miewałeś chwile “wypalenia”? Jak sobie z nimi radziłeś?

Tak, chwile „wypalenia” zdarzają się co jakiś czas. Występują po gorących okresach, kiedy mamy nawał nowych klientów i wręcz nie wiadomo w co ręce włożyć. Jako lider muszę wtedy wspiąć się na wyżyny umiejętności miękkich, żeby odpowiednio zarządzić zespołem. Gdy tylko taki okres minie, biorę dłuższy urlop i dystansuję się od całego świata IT. W przeszłości, gdy zauważałem, że moja motywacja do pracy zaczyna się „wypalać”, prosiłem o rozmowę z szefem/HRem i szczerze przedstawiałem jak się sprawy mają. Staraliśmy się wypracować wspólnie rozwiązania i jak na razie za każdym razem udawało nam się zażegnać kryzys. Najczęściej pomagała zmiana w zakresie obowiązków, zmiana zespołu, projektu, zaangażowanie w nowy temat – totalnie odrębny od ówczesnej pracy.

Brałeś udział w wielu rekrutacjach. Czy dużo osób zostało u Was na dłużej, tak jak Ty?

Mamy w firmie kilka „dinozaurów”, z którymi współpracuję praktycznie od początku przygody z firmą. Ponadto jest wiele osób, które rekrutowałem, a które odbierają nagrody za 5-letni staż w Synergy (firma jest relatywnie młoda i 5 lat pobytu jest dla nas długim okresem czasu). Zdarzają się oczywiście osoby, które po kilku miesiącach/roku, uznają że to jednak nie dla nich i zmieniają firmę – co w pełni akceptujemy. Mam wrażenie, że rekrutujemy ludzi, którzy wyznają podobne wartości do pracowników na pokładzie, dzięki czemu od wielu lat tworzymy zgraną paczkę, w której nie zdarzają się drastyczne przetasowania pracowników.

Czasem osoby zżyte z pracą, traktujące ją jako pasję, są nazywane pracoholikami. Uważasz się za pracoholika?

Myślę, że spełniam wszystkie warunki bycia pracoholikiem (moja żona na pewno to potwierdzi). Są dni, kiedy po ośmiu godzinach wychodzę z biura i zapominam o wszystkim, ale jest też wiele takich, kiedy praca towarzyszy mi nawet w trakcie snu. Od lat staram się odnaleźć balans w życiu prywatnym i zawodowym, jednak jest to trudne zagadnienie. Szczerze mówiąc dopiero narodziny córki zmusiły mnie do odpowiedniego planowania swojego czasu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest z pewnością fakt, że traktuję programowanie jako integralną część życia, bycie developerem jest jednym z głównych aspektów mojego “Ja”. 

Wykorzystywanie swojej pasji do pracy zaciera granice pomiędzy życiem prywatnym i zawodowym. Do pewnego poziomu mi to bardzo pasuje – gdybym traktował swój zawód tylko jako źródło zarobku i oczekiwał końca dnia pracy, oznaczałoby to dzienne marnotrawienie 8 godzin swojego życia.

Jak dzielisz obowiązki lidera zespołu i senior developera? Uważasz, że to najlepsze możliwe rozwiązanie – łączenie tych dwóch funkcji?

Uważam, że jest to odpowiednie rozwiązanie, jednak nie zaryzykowałbym określenia go “najlepszym”. Wiele zależy od profilu zespołu, jego składu oraz realizowanego projektu. Widziałem dobrze radzących sobie analityków jako liderów i w przypadkach zespołów, gdzie jest dużo pracy managerskiej, sugerowałbym to rozwiązanie jako preferowane. Najważniejszym aspektem lidera zespołu developerskiego jest jego znajomość świata IT i odpowiednia znajomość tematu realizowanego w projekcie. Lider powinien być w stanie nadążać za wysokopoziomowymi technicznymi konwersacjami w zespole, żeby nie być zależnym od developerów. Jeśli to wymaganie jest spełnione, wtedy każda rola nadaje się na pozycję managerską.

Uważam, że senior developer jest dobrym kandydatem na lidera, ponieważ poza spełnieniem powyższego warunku, jest w stanie pokierować mniej doświadczonymi członkami zespołu, wskazać obszary do poprawy, zaproponować kierunek rozwoju. Warunkiem koniecznym jest odpowiedni poziom umiejętności miękkich – rozmowa z ludźmi, przekazywanie trudnych informacji, motywowanie, prowadzenie spotkań. Znam wielu świetnych ekspertów, którzy ze względu na brak którejś z tych zdolności, nie biorą pod uwagę zostania liderem.

Połączenie obu tych ról nie jest sprawą łatwą. Szczerze mówiąc dopiero po dwóch latach jestem w stanie powiedzieć, że doszedłem do momentu, w którym jestem zadowolony z mojego podziału obowiązków. Kluczowym aspektem jest odpowiednia organizacja pracy oraz duża doza asertywności – gdy ustalimy, że w danym tygodniu przeznaczamy 80% czasu na programowanie, powinniśmy utrzymać to stanowisko w rozmowach z managementem, czy zespołem. Ponadto ważną umiejętnością jest delegowanie zadań, dzięki czemu część naszych obowiązków przejdzie na zespół, lub PMa, a my znajdziemy trochę przestrzeni dla obszaru, który nas interesuje.


Łukasz Jaźwa. Senior developer i lider zespołu Product Design w Synergy Codes. Na pomysł zostania programistą wpadł w szkole podstawowej, zaplanował swoją przyszłość w tym kierunku i konsekwentnie wypełnia swój plan. Uwielbia projektowanie algorytmów, w pracy specjalizuje się w zadaniach związanych z teorią grafów. Dzięki swojemu 8-letniemu stażowi w jednej firmie pracował nad większością aplikacji realizowanych w firmie, wdrażał nowych ludzi, prowadził kilka zespołów developerskich, wspomagał gildie – miał bezpośredni wpływ na rozwój firmy.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Najważniejsze to znaleźć dobrego pracodawcę. Historia Agnieszki Semrau-Jóźwiak