kamil czornyj

Jaką rolę w zawodzie testera odgrywają szkolenia? Wywiad z Kamilem Czornyj

Testing znajduje się aktualnie w ścisłej czołówce najpopularniejszych zawodów w branży IT. Na stale rosnącym zainteresowaniu tematem korzystają branżowe portale oraz szkoły, proponujące początkującym testerom coraz to nowsze szkolenia. W rozmowie z Kamilem Czornyj, testerem z 5-letnim doświadczeniem, postanowiliśmy uporządkować dostępną wiedzę na temat testingu i rozwiać wątpliwości stawiających swoje pierwsze kroki w branży.

Jakie istotne umiejętności powinien posiadać aspirujący tester, żeby w ogóle zacząć myśleć o karierze w testingu?

Może nie zacznę od umiejętności, które musi mieć osoba, która chce zostać testerem, ale od tego, na co musi być nastawiona. Przez lata ludzie nastawili się, że jeśli chce się wejść do branży IT bez żadnych umiejętności, czy doświadczenia, to najlepiej zostać testerem, bo to najprostsza ścieżka. O ile wyuczenie rzeczy, które są potrzebne testerowi jest łatwiejsze niż programowanie, o tyle nie oznacza to, że są to rzeczy trywialne. Kilka lat temu, kiedy testowanie nie było jeszcze tak popularne, żeby zostać testerem wystarczyło opanować podstawową obsługę komputera i chcieć testować. Reszty uczyło się już w trakcie stażu i pracy w pierwszym projekcie. W chwili obecnej na rynku jest tak wiele osób pragnących “wbić się” do branży, że trzeba wyróżnić się czymś więcej. 

Przede wszystkim trzeba być mocno nastawionym na naukę przez cały czas. Branża IT jest bardzo dynamiczna – technologie i oprogramowanie, które musimy testować, ewoluują bardzo szybko. Moja obecna praca ma niewiele wspólnego z tym, co robiłem na początku. W każdym kolejnym projekcie musiałem zwracać uwagę na inne aspekty, za każdym razem dowiadując się o sposobie, w jaki aplikacja jest zbudowana i jakie mogą wynikać z tego problemy. Trzeba sporo czytać o bazach danych, API oraz mikroserwisach, rozpoznawać i wybierać narzędzia, które służą do testowania konkretnych rozwiązań wykorzystanych do spełnienia danych wymagań.

Kolejna rzecz, z której część ludzi nie zdaje sobie sprawy, to wymagana znajomość języka angielskiego. Chociaż da się bez tego pracować, to często powtarzam, że jest to bardzo trudne. Nawet, jeżeli ktoś dobrze zna inny język obcy, to siłą rzeczy wszelkie oprogramowanie, które wykorzystujemy w pracy albo rozwiązania problemów, na które natrafimy, będą właśnie napisane w języku angielskim. Ograniczanie sobie perspektyw do jedynie polskich projektów bardzo utrudni poszukiwanie pracy. Oprócz powyższych mógłbym wymienić również zupełnie oczywiste kwestie – spostrzegawczość, cierpliwość, szczegółowość i oczywiście komunikatywność – w pracy testera jest to bardzo ważne, bo musimy być w stałym kontakcie zarówno z developerami, jak i biznesem.

ZOBACZ TEŻ:  Jak wygląda rynek testerów, QA w Polsce? Devdebata

Jakie szkolenia poleciłbyś testerom na różnych etapach seniority?

Ogólnie nie jestem zdania, że żeby się czegoś nauczyć, trzeba brać udział w szkoleniu, ale na pewno ułatwia to przyswojenie wiedzy, przede wszystkim jeżeli ktoś jest początkujący lub temat szkolenia dotyczy bardzo trudnych zagadnień. Jest wiele firm szkoleniowych, które oferują kursy dla osób, które chcą dostać się do branży. Na takim szkoleniu można zapoznać się z pracą testera, nomenklaturą, podstawowymi narzędziami pracy, oprogramowaniem, które wykorzystujemy oraz nauczyć się jak szukać i zgłaszać defekty, czy też pisać poprawnie przypadki testowe.

Często zagadnienia zahaczają też o podstawową automatyzację, więc można przekonać się, czy czujemy się w tym dobrze i zdecydować, czy chcemy rozwijać się jako tester automatyzujący. Zaletą takich szkoleń jest to, że zajęcia prowadzone są przez osoby, które pracują w branży na co dzień i mogą podzielić się swoim doświadczeniem, sztuczkami i podpowiedzieć jak odnaleźć się w tych wszystkich nowych zagadnieniach. 

Moim zdaniem jeśli ktoś chce wejść do branży lub w niej już pracuje, to powinien zapoznać się z zagadnieniami z sylabusa ISTQB poziomu podstawowego i ewentualnie podejść do egzaminu. Może to pomóc w znalezieniu potencjalnego pracodawcy, poza tym sporo większych i zagranicznych firm wręcz wymaga tego certyfikatu. Może być to dobry sposób na zdobycie wiedzy lub jej usystematyzowanie – jednocześnie otwiera to drzwi do wyższych poziomów certyfikacji ISTQB. Często firmy jako zamiennik traktują certyfikat IREB, jednak dotyczy on bardziej zagadnień związanych z inżynierią i zarządzaniem wymaganiami niż samym testowaniem.

Będąc już testerem, niezależnie od poziomu zaawansowania, można uczyć się właściwie wszystkiego, co związane jest z samym oprogramowaniem i co może ułatwić pracę albo rozwój – wiele informacji można zdobyć chociażby z książek, webinarów, darmowych kursów na udemy, ale też płatnych szkoleń – są to chociażby zagadnienia związane z testowaniem wydajności, bezpieczeństwa, automatyzacji, mikroserwisów, podstawowego programowania czy też zarządzania repozytorium. Warto też śledzić strony, czy blogi branżowe, żeby zawsze być na bieżąco.

ZOBACZ TEŻ:  Zarobki w IT - najnowszy raport. Które specjalizacje były najlepiej opłacane w 2021 roku?

Mógłbyś opowiedzieć więcej o ISTQB oraz przybliżyć proces zdobywania certyfikatów?

Jeżeli chodzi o samo ISTQB, to jest to rada certyfikująca testerów, uznawana na całym świecie. Najbardziej popularnym certyfikatem jest oczywiście ISTQB Foundation Level, który gwarantuje zapoznanie się między innymi z procesem testowania, słownictwem, poziomami i typami testów, metodami projektowania przypadków testowych i dokumentacją wykorzystywaną w pracy. Jak już wcześniej wspomniałem, otwiera to ścieżkę dalszej certyfikacji oraz jest uznawany przez wielu pracodawców na całym świecie. 

Jeśli natomiast chodzi o dalszą certyfikację, można się z nią dokładniej zapoznać chociażby na stronie SJSI, ale generalnie można iść w kierunku zarządzania testami, testowania w procesie zwinnym lub w specjalizację nad konkretnym typem testów – od użyteczności, wydajności, po testy w branży hazardowej. Certyfikaty, mimo że zakres wiedzy, którą trzeba posiadać jest jawny, nie są łatwe do zdobycia – egzaminy są bardzo wymagające, a pytania skonstruowane są w dość złożony sposób. Aby zdobyć zadowalający wynik na egzaminie, często konieczne jest odbycie szkolenia przygotowawczego. Akredytowane szkolenia w Polsce mogą przeprowadzać tylko trenerzy zweryfikowani przez SJSI, a sam proces akredytacje trenerskiej również nie jest łatwy.

Trzeba mieć kilkuletnie doświadczenie w przeprowadzaniu szkoleń, dokładnie znać zakres sylabusa przygotowującego do egzaminu, a podczas szkolenia potrafić pokazać kursantom zastosowanie danego zagadnienia w praktyce i potrafić odnieść się do pytań pojawiających się na egzaminie. Oprócz tego oceniana jest również umiejętność zaangażowania grupy i sposób w jaki trener mówi do kursantów. Audyt jest przeprowadzany bardzo rygorystycznie – pomyłki merytoryczne z automatu powodują, że audyt jest nieudany, a akredytacja nie zostanie finalnie przyznana. Świadczy o tym również to, że w całej Polsce znajduje się zaledwie 31 trenerów akredytowanych przez SJSI. Ja zdobyłem akredytację dopiero po przeprowadzeniu około 600 godzin szkoleń z innych zagadnień związanych z testowaniem.

Jakie szkolenia poleciłbyś początkującym testerom? Na co powinni zwracać uwagę podczas szukania odpowiedniego kursu?

Szczerze mówiąc aktualnie powstaje bardzo wiele szkół, które chcą zarobić właśnie na tym, że liczba osób, które chcą zostać testerami stałe rośnie. Poziom tych szkoleń może być bardzo różny, dlatego trudno znaleźć jedno spełniające wszystkie nasze potrzeby i wymagania. Wiele osób właśnie z tego powodu wybiera po prostu największe i najbardziej popularne szkoły, licząc na to, że ich skala i renoma jest gwarantem jakości. Inni kierują się ceną, licząc na to, że na droższym szkoleniu nauczą się więcej.

Ja nie chcę polecać konkretnych szkoleń czy szkół, ale podczas poszukiwania na pewno warto wcześniej zainteresować się i skonsultować z kimś doświadczonym zakres materiału, sprawdzić liczbę godzin faktycznej nauki, które zostaną poświęcone na dane zagadnienie. Oczywiście zawsze można też poradzić się innych kursantów, którzy ukończyli już szkolenie, na forach i odpowiednich grupach na Facebooku. Z doświadczenia wiem też, że grupy składają się zazwyczaj z 15 osób, bo umożliwia to sprawne przeprowadzenie szkolenia i poświęcenie uwagi każdemu kursantowi. Dobrze jest więc sprawdzić wcześniej maksymalną ilość osób, które mogą brać udział w jednym szkoleniu.

Warto pamiętać również o tym, żeby dopytać o szczegóły tego, czego będziemy się uczyć i na jakim poziomie będzie szkolenie. Sam kiedyś “nadziałem się” na kurs, który miał uczyć zaawansowanych technik, a podczas samego szkolenia okazało się, że właściwie wszystko, co zostało przekazane, wiedziałem już wcześniej. 

Czy każdy tester powinien skończyć studia?

To pytanie pojawia się bardzo często. Żeby zostać testerem nie trzeba mieć studiów. Fakt jest taki, że w IT wszystko zmienia się tak szybko, że program na uczelniach po prostu nie jest w stanie nadążyć. Więcej informacji o tym, jak się aktualnie pracuje można uzyskać z bootcampów. Trwa to o wiele krócej, a wiedza, którą zdobywamy jest nakierowana konkretnie na nasz zawód i przede wszystkim jest aktualna.

Studia informatyczne mogą jednak przydać się przede wszystkim dlatego, że podczas nich uczymy się wszystkiego po trochu, dzięki czemu w przyszłości będzie nam łatwiej, jeśli będzie nam też potrzebna wiedza z innego zakresu. Siłą rzeczy zdobywamy też wiedzę o tym, jak samodzielnie szukać potrzebnych nam informacji i rozwiązań. Często też podczas takich dłuższych studiów możemy nakierować się na coś innego, niezwiązanego z naszymi początkowymi zainteresowaniami  – mogą to być sieci, programowanie, administracja, projektowanie aplikacji, czy zarządzanie bazami danych. Podczas studiów można również otrzymać oferty stażu w wielu firmach na różnych stanowiskach.

Jak wyglądały Twoje początki w testingu?

Kiedy zaczynałem pracę w branży testowanie nie było jeszcze tak popularne. Skończyłem technikum informatyczne i informatykę na politechnice, a ani razu nie usłyszałem o takim zawodzie jak tester. Miałem sporo szczęścia, bo akurat firma, w której pracuję aktualnie zrobiła otwarty wykład o testowaniu i szukała stażysty. Dla mnie było to idealne rozwiązanie, bo nie byłem jeszcze przekonany, czy chcę programować, a zawsze lubiłem czepiać się szczegółów w kodzie. W dodatku dobrze mówiłem po angielsku (czego nauczyłem się podczas grania w gry komputerowe), a przed studiami przez rok pracowałem na kontroli jakości mięsa w Anglii i jakoś się to dobrze wpisywało w temat (:D). 

Z kilkunastu osób, które się zgłosiły trafiło akurat na mnie – zostałem jednym z pierwszych testerów w firmie, gdzie w chwili obecnej jest nas około 40. Podczas stażu napisałem pracę inżynierską na temat testów automatycznych. Na rynku nie było wtedy wiele osób z doświadczeniem, więc po krótkim czasie sam zacząłem wdrażać stażystów – zorganizowaliśmy darmowe, kilkudniowe szkolenie, po którym najlepszym osobom zaoferowaliśmy pracę. Wtedy właśnie spodobała mi się rola wykładowcy.

Za zdobywaniem wiedzy z różnych źródeł i próbowaniem nowych rzeczy przemawia to, że jednocześnie zacząłem w projekcie zajmować się automatyzacją testów w Pythonie. W kolejnym projekcie automatyzowałem już w Javie, a w kolejnym w Kotlinie. Moim zdaniem warto być przede wszystkim otwartym na nowe technologie i traktować „wielkie niewiadome” w kolejnych projektach jako ciekawe wyzwanie. W ten sposób można się ciągle rozwijać i realizować coraz ciekawsze projekty, z których korzysta się później samemu na co dzień.

____________________________________________________________________________________________________________

Kamil Czornyj, Senior Tester w JCommerce. Pracuje w testach od ponad 5 lat, realizując projekty m.in dla lotnictwa i branży budowlanej. W chwili obecnej pracuje dla lidera e-commerce w Polsce. Testował aplikacje desktopowe, mobilne i webowe. Aktualnie automatyzuje testy z wykorzystaniem Kotlina, Selenium i REST Assured. Od 3 lat prowadzi zajęcia z testów manualnych i automatyzacji. Jest też akredytowanym trenerem ISTQB FL.


baner

Zdjęcie główne pochodzi z archiwum prywatnego Kamila Czornyj.

Katarzyna Kozieł
Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
krzysztof czopek appliscale
W tej firmie działa Weekly Knowledge Sharing. Jak Appliscale zachęca do dzielenia się wiedzą?