Zarząd firmy przekazuje pracownikom przeróżne informacje. Od tych o świetnych wynikach, po te mniej przyjemne, jak masowe zwolnienia. Jego członkowie powinni więc pamiętać, że nieważne jakiego rodzaju jest to komunikat, ważny jest sposób jego przekazania. Poniżej kilka przykładów błędów w komunikacji popełnianych przez prezesów i członków zarządów spółek.

Nie dajecie pola do dyskusji

Zdecydowana większość szefów, zanim coś przekaże, przemyśli co dokładnie chce powiedzieć. Zdarza się jednak, że samo myślenie o komunikacie idzie w złym kierunku i np. informacja o zwolnieniach grupowych zostaje okrojona o przyczyny, co spowoduje panikę wśród pracowników. Pracodawcy mając na celu ich dobro, nie chcą mówić zbyt wiele na temat przyczyn. Tym samym nie próbują z nimi rozmawiać, a oświadczają swoje decyzje, nie pytają nikogo o zdanie. Tylko mogę zgadywać, że przy takim rodzaju komunikatu, myślą, że nic więcej się nie da zrobić, jak tylko wrzucić granat przez okno i wyjść.

Unikają niewygodnych pytań i płaczu, robiąc z ludzi delikatnie mówiąc kretynów, z którymi nie ma co dyskutować o podjętych decyzjach. Jak się pewnie domyślacie, nie jestem fanką takiej praktyki i zdecydowanie jestem za bramką numer dwa, za którą stoi hasło: dialog. Nawet jeśli ma dotyczyć tematu, który z góry jest skazany na porażkę, rozmowa pomoże lepiej zrozumieć sytuację i wyciągnąć z niej jakieś wnioski. O szacunku do swoich ludzi nie wspominając.

Wrzucacie mało konkretów

Zaangażowanie pracownika to dla szefa firmy jedna z najcenniejszych wartości. Budowanie dobrej relacji z pracownikiem, to proces długi i często wymagający wielu starań. Jednym z elementów budowania takich relacji jest mówienie wprost o problemach, które w firmach pojawiają się zawsze i zamiast płakać nad rozlanym mlekiem, można wziąć ścierkę i zacząć sprzątać. Ważne jest natomiast żeby powiedzieć, ile mleka i gdzie się rozlało, kto ma je posprzątać, a kto przynieść nowe. Warto też wspomnieć, ile mleka mamy w zapasie i czy są jakieś poważniejsze zniszczenia.

Otwarte podejście nie tylko buduje zaufanie wśród pracowników, ale sprawia, że czują się traktowani poważnie. Mogą aktywnie uczestniczyć w rozwiązaniu problemu, sami też zaproponują jakieś zmiany, żeby chociażby zapobiec ponownej katastrofie w przyszłości.

Nie chwalicie swoich pracowników

W naszej branży jest wiele projektów, którymi szczerze żyje cała firma. Jest wysyp startupów, software house’ów i innych firm IT. We wszystkich z nich znajdzie się prezes i reszta świata. Niezależnie od struktury i koloru drabinki zarządzającej, jest ktoś, kto informuje o zmianach i aktualnym stanie rzeczy. Kiedy firma odnosi sukcesy, na których wynik składa się praca wielu osób, warto o tym powiedzieć głośno. Być dalekim od myślenia, że skoro coś poszło super, to nie trzeba o tym mówić, ale jak ktoś zrobi błąd, to warto zwrócić uwagę, żeby unikać kolejnych w przyszłości. Jest to dość ograniczone podejście, które w dłuższej perspektywie czasu, spowalnia rozwój całej organizacji.

Pracownik niepochwalony, czuje się niedoceniony, mniej zmotywowany i co za tym idzie, poszuka miejsca, gdzie pochwały nie stanowią problemu. Powstaje przeświadczenie, że jeśli zrobisz coś źle — wtedy się dowiesz. Na temat badania satysfakcji pracowników, przeczytacie w kolejnym artykule.  

Nie informujecie wcale

“Domyśl się! — powiedziała szesnastolatka do swojego chłopaka z gimnazjum.” Pamiętne czasy, kiedy Twój chłopak miał się domyślić, że zrobił coś źle, a nie usłyszeć tego wprost, bo tak będzie lepiej. Kierując organizacją nie ma miejsca na fochy, ale też na brak sprawnej i jasnej komunikacji. Zdarzają się jednak takie miejsca na ziemi, w których informacji zwyczajnie brakuje. Szef przebywającym w kuchni pracownikom mówi o jakiejś zmianie, po czym liczy na to, że inni sami o niej się dowiedzą. Nie, nie dowiedzą się i do obowiązków szefa, czy członka zarządu, należy informowanie pracowników o zmianach i decyzjach.

Nie zależy mi na pouczaniu całego grona prezesów, jak mają informować ludzi o zmianach, bo nie ma na to utartego schematu. Nie ma również na to jednej recepty i możecie robić to jak chcecie. Wybierzcie jednak taki środek komunikacji jaki Wam się tylko wymarzy, ale najpierw zapytajcie swoich ludzi czy im odpowiada. Czy jest dla nich jasny i czy informacje przekazywane właśnie taką drogą docierają, są zrozumiałe oraz najważniejsze — czy ktoś ma jakieś pytania.


Małgorzata Bekas. Swoją karierę zaczynała od kursu programowania PyLadies. Od lat zajmuje się HRem w startupach i software house’ie. Aktualnie pełni rolę wsparcia produktu w firmie Surge Cloud. Całym sercem wspiera Just Join IT, prowadząc sekcję „HRakterna środa”. Kocha i szkoli psy, prowadzi bloga „Mam psa. I co teraz?“, angażuje się w akcje społeczne pomocy schronisku w Gaju. Wspólnie z przyjaciółmi tworzy startup Petpit, aplikację mobilną dla miłośników psów i kotów.

Zdjęcie główne artykułu pochodzi z pexels.com.

Zapraszamy do dyskusji
Nie ma więcej wpisów

Send this to a friend