Google wystawia rachunki policji. Czy to etyczne?

Od stycznia tego roku Google każe płacić organom ścigania za udostępnianie danych osobowych. Gigant technologiczny tłumaczy to rosnącą liczbą zgłoszeń, których obsługa sporo go kosztuje. Trwają dyskusje, czy taki sposób postępowania, przez niektórych określany jako nowa metoda na monetyzację danych, jest etyczny.

Coraz więcej wniosków od służb

Nowa polityka firmy dotycząca płatności za udostępnianie informacji weszła w życie z początkiem 2020 roku. Swoją decyzję Google tłumaczy gwałtownie rosnącą liczbą wniosków o dostęp do danych kierowanych przez policję i prokuraturę.

Jak informuje “The New York Times”, tylko w pierwszej połowie zeszłego roku skierowano do firmy 75 tysięcy zgłoszeń dotyczących danych 165 tysięcy internautów rozsianych po całym świecie. Około jedna trzecia zapytań wysłana została przez służby amerykańskie. Organom ścigania najczęściej chodzi o maile, dane o lokalizacji użytkownika, a także dostęp do zawartości ich kont (np. w skrzynce Gmail czy Dysku Google). Zdarzają się też prośby o założenie podsłuchu.

Wydobywanie takich danych jest kosztowne, a gigant z Mountain View wprost mówi, że nie zamierza dokładać do interesu. Stąd pomysł na stworzenie cennika. Ceny wahają się od 45 dolarów za dostarczenie podstawowych informacji o użytkowniku poprzez 60 dolarów za ułatwienie założenia podsłuchu aż do 245 dolarów za dostarczenie informacji, które pomogą służbom w uzyskaniu nakazu przeszukania.

Problem etyczny, ale nie prawny

Jak wyjaśniają eksperci, na których powołuje się “The New York Times”, przepisy nie zabraniają prywatnym firmom pobierania usług od służb za tego typu usługi. Zgodnie z amerykańskim prawem przedsiębiorstwa zaangażowane w pomoc organom ścigania w późniejszym terminie mogą próbować ubiegać się o rekompensatę finansową, ale określanie cen z góry, tak jak robi to Google, również jest dopuszczalne. Zresztą firma kierowana przez Sundara Pichaia robiła to już wcześniej. W 2008 Google wymagał od służb zwrotu kosztów za udostępnienie danych internautów, jednak nie miało to charakteru systematycznych opłat. I właśnie to ma się zmienić, choć zarząd zastrzega, że przewiduje zaistnienie sytuacji, w których może odstąpić od pobrania należności (na przykład dochodzenia dotyczące dzieci czy związane z zagrożeniem życia).

Jak robią to inni?

Jeśli chodzi o inne firmy przetwarzające ogromną liczbę danych, to ich podejście do dzielenia się nimi z organami ścigania jest różne. Cox i Verizon, podobnie jak Google, pobierają za nie opłaty, Facebook tego nie robi, a Microsoft i Twitter występują o zwrot kosztów tylko w określonych sytuacjach.

W trzecim kwartale 2019 roku holding Alphabet, do którego należy Google, zanotował 20-procentowy wzrost przychodu, ale jego zysk netto okazał się o dwa miliardy dolarów niższy niż w analogicznym okresie roku poprzedzającego. Niezmiennie największe pieniądze generuje koncern Google, który zarabia głównie na reklamach.


Źródło: nytimes.com. Zdjęcie główne artykułu pochodzi z unsplash.com.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Facebook Ads nielegalne w Niemczech. To koniec modelu biznesowego tego giganta?