Filipińscy developerzy wolą korporacje od startupów

Hubert Czerczer, Senior Team Leader, oraz Julita Pawińska, Marketplaces Team Leader, od kilku latu rozwijają filipiński oddział polskiego software house createIT (o tym, jak polska firma kupiła filipiński software house dowiecie się z tego wywiadu). Ich zadaniem było zbudowanie zespołu developerów i powrót do kraju. Zostali jednak na Filipinach, by dalej rozwijać tam firmę.

Przez te kilkadziesiąt miesięcy tak dobrze poznali lokalny rynek IT, że dziś nie mają problemów z zatrudnianiem świetnych programistów. Huberta i Julkę pytamy o typową ścieżkę kariery filipińskiego programisty, o to czego wymagają od pracodawców, ale też o to, na co pozwala im pensja programisty.

Spis treści

Zacznijmy od tego, jak wygląda rynek pracy na Filipinach i jakie technologie są tam najbardziej popularne? Czy można stwierdzić, że jest zdecydowanie więcej np. PHP-owców?

Hubert: Nasze doświadczenie dotyczy głównie developerów PHP i możemy śmiało stwierdzić, że jest ich tu naprawdę wielu. Spora część to jednak developerzy z niewielkim doświadczeniem, więc musieliśmy rozszerzyć kanały rekrutacji oraz wzmocnić proces weryfikacji kandydatów, aby dotrzeć do tych, którzy posiadają kwalifikacje odpowiadające naszym potrzebom.

Julka: Jest tu także wielu front-end developerów, specjalizujących się w jQuery, ReactJS czy AngularJS. W porównaniu z Polską, wydaje się, że trochę łatwiej jest znaleźć doświadczonego front-end developera niż doświadczonego back-enda.

Jak firmy radzą sobie z mniejszą liczbą “wolnych” backendowców?

H: Trudno nam mówić w imieniu innych firm, ale jeśli chodzi o nas to po prostu proces rekrutacyjny w przypadku backend developerów jest nieco dłuższy. Zdarza się też, że w przypadku obiecującego kandydata z doświadczeniem nieco niższym od naszych wymagań, jesteśmy w stanie zainwestować czas i doszkolić taką osobę już po jej zatrudnieniu u nas. Dzięki rozbudowanemu procesowi rekrutacji zazwyczaj określamy czy mamy do czynienia z kimś bardzo zdolnym, któremu po prostu brakuje kilku/kilkunastu miesięcy pod okiem, któregoś z naszych seniorów czy jednak powinniśmy szukać dalej. Każdy przypadek jest rozpatrywany indywidualnie.

Na zdjęciu: pierwsza wspólna kolacja z całym filipińskim createIT

A jak wygląda sam proces rekrutacji? Firmy IT raczej korzystają z firm headhunterskich?

H: Tak, firmy headhunterskie to zdecydowanie najpopularniejszy sposób pozyskiwania nowych kandydatów. W naszym przypadku sprawdził się też kilkukrotnie scenariusz, w którym nasi pracownicy polecają kogoś, z kim pracowali w poprzedniej firmie.

J: Weryfikacja kandydata to już bardziej skomplikowany proces. W bardzo dużym skrócie – z kandydatem rozmawiają zarówno osoby oceniające jego umiejętności społeczne, zaangażowanie czy charakter, jak i senior developer czy team leader, który sprawdza jego wiedzę i przygotowanie techniczne.

Osobnym etapem jest oczywiście zadanie rekrutacyjne, dostosowane do deklarowanego przez kandydata doświadczenia oraz naszych wymagań. Cały proces trwa od kilku dni do 2-3 tygodni. W tym czasie z kandydatem mają szansę porozmawiać zazwyczaj trzej przedstawiciele firmy, a jego kandydaturę, CV i próbki kodu ogląda i ocenia dodatkowych kilka osób.

Filipiny to 12. kraj na świecie pod względem liczby ludności z ponad 100 milionami mieszkańców. Młode społeczeństwo pełne ludzi, którzy chcą nauczyć się programować, czy niekoniecznie?

J: Zdecydowanie tak! Praca jako programista jest tutaj postrzegana jako szansa na odmianę życia, nie tylko swojego, ale też całej rodziny. Zarobki programisty mogą być tutaj nawet kilkanaście razy wyższe niż np. osób pracujących w usługach. Programista to wciąż tutaj zawód elitarny i bardzo pożądany. Sami pracownicy wydają się podchodzić do możliwości rozwoju bardziej entuzjastycznie niż w Europie.

H: Co ciekawe Filipiny to również społeczeństwo, które jest non-stop online. W zasadzie każdy ma tutaj smartfona z dostępem do Internetu, dlatego wszystko, co związane z nowymi technologiami jest niezwykle popularne i przyciąga młodych ludzi.

Początkujący programiści marzą o karierze w korporacji czy są nastawieni na małe firmy, startupy?

J: Zdecydowanie większą popularnością cieszą się korporacje. Przede wszystkim ze względu na większe zaufanie Filipińczyków do dużych firm. Międzynarodowa korporacja, zatrudniająca kilkaset osób to tutaj synonim wypłacalności i stabilizacji, a większość programistów oczekuje od pracy przede wszystkim bezpieczeństwa finansowego. Od naszych pracowników wielokrotnie słyszeliśmy historie o małych firmach i startupach, które po kilku miesiącach upadały, często bez wypłacenia zaległych pensji. W przypadku dużych firm, z długoletnią historią na rynku takie ryzyko jest zwykle mniejsze.

Jak bardzo popularne są usługi znane m.in. w Europie, jak aplikacje do zamawiania przejazdów czy zamawiania jedzenia?

H: Rynek aplikacji mobilnych na Filipinach jest zdecydowanie mniej różnorodny od polskiego czy europejskiego. Bardzo popularna jest aplikacja do zamawiania przewozów (zarówno taksówek, jak i samochodów prywatnych) – Grab, która zdecydowanie przewyższa tutaj swoją popularnością np. Ubera. Jest także FoodPanda do zamawiania jedzenia – natomiast jakość i szybkość realizacji zamówienia pozostawia wiele do życzenia w przypadku wielu restauracji.

ZOBACZ TEŻ:  10 wskazówek dla developerów, zanim zaczną szukać pracy

J: Poza tym zakupy, zamawianie jedzenia czy umawianie wizyty u lekarza czy fryzjera odbywają się tu zazwyczaj w tradycyjny sposób. Filipińczycy używają swoich smartfonów głównie do korzystania z portali społecznościowych i robienia mnóstwa zdjęć. Jest tu więc jeszcze wiele dziedzin życia, w których aplikacje mobilne mogłyby znacznie ułatwić życie Filipińczykom. Widzimy tu niszę rynkową, którą mamy szansę zagospodarować, dlatego rozpoczęliśmy działania także na tym polu.

Tylko młodzi są zainteresowani programowaniem? Wśród kandydatów aplikujących do Was trudno znaleźć bardziej doświadczone życiowo osoby?

H: W tej chwili mamy jednego programistę, którego wiek wykracza poza standardowe w naszej firmie 23-35 lat. Większość kandydatów to osoby przed 30-tką. Generalnie średnia wieku kandydatów jest nieco niższa niż w Polsce.

Jak Filipińczycy stają się programistami? Idą na studia, kursy? Ile lat trwają?

J: Tak, idą na studia. Większość naszych programistów to absolwenci uniwersytetów na kierunkach informatycznych. Standardowe studia, odpowiadające naszym magisterskim, trwają 4 lub 5 lat (w zależności od wybranych kursów – dla inżynierów, programistów czy np. księgowych jest to najczęściej 5 lat). To zwykle jest pierwszy krok na drodze do stania się programistą. Nie spotkaliśmy się jeszcze z żadnymi szkołami programowania typu „od 0 do front-end developera w 3 miesiące”, ale wszelkie kursy doszkalające z konkretnych języków programowania czy frameworków są tu bardzo popularne. Od tego roku studia na uniwersytetach publicznych są nieodpłatne (kiedyś tylko stypendyści byli zwolnieni z opłat) więc mamy nadzieję, że poszukujących pracy programistów będzie niebawem jeszcze więcej.

Na Filipinach działają bootcampy, szkoły czy tradycyjne kursy programowania?

H: Jest duża dostępność różnego rodzaju kursów dokształcających dotyczących wąskiej specjalizacji, np. konkretnego frameworka czy jego wersji, ale z opowieści naszych pracowników wynika, że ich poziom jest bardzo zróżnicowany. Jedni twierdzą, że chętnie udaliby się na takie kursy, inni twierdzą, że z doświadczenia wiedzą, że to strata czasu.

J: Jeśli chodzi o szkoły programowania czy kursy dla początkujących, to tutaj nadal prym wiodą uniwersytety i to z nich wywodzi się zdecydowana większość programistów.

Na zdjęciu: Pierwsze wspólne oglądanie nowego biura – jeszcze w trakcie budowy

Jak wygląda ścieżka zawodowa programisty na Filipinach? Gdzie zdobywa pierwsze doświadczenie?

H: Nie widzimy tu większych różnic między Filipinami i Polską. Programiści najczęściej rozpoczynają karierę na niższych stanowiskach i z czasem zyskując doświadczenie, dostają lepsze propozycje i wyższe zarobki. Wiele osób zdobywa pierwsze doświadczenie, pracując zdalnie lub jako freelancerzy. Znamy natomiast przypadki, kiedy pracownicy przez długi czas tkwili na tym samym stanowisku bez możliwości awansu. W takich sytuacjach według wielu filipińskich programistów jedyną szansą na rozwój jest zmiana pracodawcy.

J: Filipińczycy niestety raczej szukają nowej pracy niż komunikują obecnemu przełożonemu, że coś im nie odpowiada. Dlatego staramy się utrzymywać w firmie atmosferę sprzyjającą obustronnej komunikacji, co nie jest tutaj standardem. Z relacji naszych programistów wiemy, że taki poziom otwartości w ogóle nie zdarza się w firmach IT z kapitałem japońskim, których jest na Filipinach bardzo dużo. Warto zaznaczyć, że większość firm IT na Filipinach to firmy zagraniczne (głównie amerykańskie, japońskie, europejskie) i większość kandydatów (szczególnie tych bardziej doświadczonych) ma za sobą pracę w firmach zagranicznych.

Gdzie zazwyczaj odbywa się studenckie staże, zdobywa pierwsze doświadczenia?

J: Zdecydowanie większość absolwentów zdobywa swoje pierwsze doświadczenia w korporacjach, dużych i średnich firmach na stanowiskach juniorskich. Co ciekawe nie zawsze są to firmy stricte programistyczne, wielu naszych pracowników zaczynało w agencjach marketingowych przy tworzeniu prostych funkcjonalności czy landing pages. Zdarza się także, że w większych firmach początkujący programiści zaczynają od stanowisk asystujących przy zespołach programistycznych, wykonując tylko mały wycinek większego projektu, oczywiście pod czujnym okiem bardziej doświadczonych członków zespołu.

Lokalni programiści chętnie biorą udział w hackathonach? Dużo jest takich wydarzeń skierowanych tylko dla programistów?

J: Tak, hackathony cieszą się tutaj sporą popularnością. Nasi programiści co kilka miesięcy zgłaszają się do nas z prośbą o możliwość wzięcia udziału w maratonie programowania czy po prostu specjalnej konferencji dedykowanej tylko dla programistów. W zasadzie każdy uniwersytet czy nawet wydział informatyki co najmniej raz w roku organizuje jakieś wydarzenie związane tematycznie ze swoją działalnością.

Na zdjęciu: impreza urodzinowa Julki – tort w ramach niespodzianki od zespołu

Wiemy, że w Polsce współpracy firm z uczelniami wygląda różnie. A jak wygląda to na Filipinach?

H: Prawdę mówiąc nie mieliśmy jeszcze okazji współpracować z filipińskimi uczelniami, bo zwykle poszukujemy kandydatów z większym doświadczeniem. Natomiast edukacja na uczelniach wyższych była do tej pory dostępna tylko dla wybranych i odsetek studentów na Filipinach jest zdecydowanie niższy niż w Polsce. Prawdopodobnie właśnie dlatego firmy poszukujące programistów jeszcze nie dostrzegają potencjału, jaki może nieść ze sobą taka współpraca.

Moglibyście porównać świeżo upieczonego absolwenta filipińskiej i polskiej uczelni? W kontekście ich przygotowania do zawodu programisty?

H: Wszystko, oczywiście, zależy od renomy i poziomu uczelni, a nawet profesorów, których spotykamy na swojej drodze, więc nie chcielibyśmy generalizować. Natomiast zarówno w przypadku polskich, jak i filipińskich absolwentów samo ukończenie studiów bardzo rzadko jest wystarczające, aby być przygotowanym do zawodu programisty.

Bardzo ważne jest, aby już podczas studiów próbować swoich sił w różnorodnych projektach i rozwijać swoje umiejętności w konkretnych dziedzinach. Dla potencjalnego pracodawcy, w tym także dla nas, portfolio i faktyczna wiedza mają większe znaczenie niż dyplom. W większości przypadków ukończenie studiów daje „jedynie” solidne podstawy teoretyczne, ale aby być przygotowanym do zawodu programisty trzeba także sprawdzać swoje umiejętności w praktyce.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Jak zadbać o wydajność frontendu. Devdebata