Charlie Owen, developerka, blogerka i pregelentka tech talków, postanowiła sprawdzić, jak wyglądałby dzień bez JavaScriptu. Znalazła rozszerzenie Chrome’a, które pozwala wyłączyć obsługę JS-a i sprawdziła, które z popularnych portali poradziły sobie bez niego. Efekt jej prostego eksperymentu pokazał, że… mało kto sprostał temu wymaganiu.

— Pierwsze wrażenie? Jasny gwint, jak wszystko szybciej działa! — napisała Charlie Owen na blogu sonniesedge.co.uk. Dzięki rozszerzeniu Toogle Javascript korzystanie z popularnych serwisów stało się o wiele prostsze. Nie wyskakiwały pop-upy z zaproszeniem do zapisu do newslettera, reklamy wideo ani zwykłe banery, które czasem przysłaniały treści, które skusiły nas do odwiedzenia danego portalu. — Gdyby tylko to nie działało, stosowałabym rozszerzenie cały czas — dodała Owen. Okazało się, że bez Javascriptu mało co działało. O tym ten artykuł.

Najważniejsze funkcje serwisów (które przetestowała Charlie Owen) zazwyczaj nie działały. Żeby pokazać pełne spektrum eksperymentu, podzieliliśmy go na serwisy, które nie poradziły sobie, gdy wyłączyliśmy obsługę Javascriptu i na te, które dały radę. Oprócz stron przetestowanych przez autorkę, dodaliśmy portale odwiedzone przez naszą redakcję.

Serwisy, które nie zdały „egzaminu”

1. LinkedIn

Co tu dużo pisać. LinkedIna bez Javascriptu nie ma. Strona ładuje się bez końca, nie wyświetla żadnego komunikatu i pozostaje nas w niepewności. Może gdybym poczekał nie 2 minuty, a 200 minut — pojawiłoby się jakiekolwiek powiadomienie. Niestety, nie mam tyle czasu, widzę za to na środku błyszczące niebieskie logo i pasek, którego wypełnienie przesuwa się raz na prawą, a raz na lewą stronę.

2. YouTube

Inaczej niż LinkedIn zachował się portal „społecznościowy” YouTube, który… wyświetlił stronę! Hurra! Wyświetlił stronę i pozostawił ją z pustymi miejscami. Po wyłączeniu obsługi Javascriptu widzimy, gdzie powinny znaleźć się propozycje filmów. Po lewej stronie mamy też logotyp oraz hamburger menu, które oczywiście nie działa.

Podczas eksperymentu wykonanego przez Charlie Owens, YouTube pozwalał na wyświetlenie strony wybranego filmu. Teraz po wybraniu filmu i wyłączeniu obsługi JS-a, przenosi nas na stronę główną prezentując serwis bez możliwości korzystania z jego głównych funkcji.

3. Twitch

Twitch także zostawia nas z niczym. Bez JS-a nie obejrzymy żadnego livestreamu, nie dowiemy się, jak przejść kolejną misję w ulubionej grze, ale też, jak zrobić olśniewający makijaż. Możemy za to oglądać charakterystyczny fioletowy top, z miejscem na wyszukiwarkę i panel użytkownika. Wow!

4. Instagram

Tu także pustka. Instagram, z serwisu przepełnionego foteczkami pięknych kobiet, mężczyzn, kotów i psów — mamy najczystszą biel, która pozwala oczom odpocząć od… Instagrama. Chyba nie taki był cel założycieli tego portalu.

Tak, to puste miejsce wyżej to zrzut ekranu z Instagrama bez JS-a

5. Google Maps

Na koniec Google Maps, jedna z najpopularniejszych usług Google, z której po wyłączeniu JS-a nie możemy skorzystać. Szacunek za dodanie komunikatu!

Serwisy, które działają mimo wyłączenia obsługi JS-a

1. Google

„Szukaj w Google” i „Szczęśliwy traf”, czyli dwie główne funkcje wyszukiwarki Google — działają bez problemu, gdy wyłączymy obsługę JS-a. Co prawda strona nie jest tak przejrzysta, jak zwykle, ale najważniejsze, że spełnia podstawowe funkcje. I to w dodatku bez wyświetlania reklam kontekstowych!

2. WordPress

Na WordPressie powstał ten artykuł i dlatego to właśnie ten CMS postanowiliśmy przetestować. Egzamin zdał dobrze, choć mogło być lepiej. Co prawda możemy korzystać ze wszystkich funkcji, czyli publikować wpisy, edytować je, jak i zmieniać układ stron itp., ale treść artykułu zostanie przedstawiona w formie tekstowej, czyli ze znacznikami html. Dla nas to nie problem, ale dla przeciętnego użytkownika — pewnie tak, a to z tego powodu, że bez obsługi Javascriptu nie mamy możliwości szybkiego dodania grafiki do wpisu, ponieważ znika button „Dodaj medium”.

 

3. Twitter

Do największych serwisów, które działają mimo wyłączenia obsługi JS-a musimy zaliczyć Twittera, który — głównie oparty na treściach tekstowych, a nie obrazkach — poradził sobie dobrze w eksperymencie. Wypadłby jeszcze lepiej, gdyby nie przeniósł nas do starszej wersji Twittera i to przygotowanej na mobile. Ale: nie jest źle. Mimo wyłączenia obsługi JS-a możemy swobodnie korzystać z głównych funkcji Twittera.

4. Onet

To portal, który odwiedzają miliony użytkowników każdego miesiąca. Ostatnio coraz więcej tam treści premium, czyli reportaży i materiałów wideo. Mimo wyłączenia obsługi JS-a portal działa… dobrze. Główna funkcja, czyli informacyjna nadal jest dostępna. Po wyłączeniu JS-a układ artykułu nie zmienia się, możemy go przeczytać — co ważne — bez reklam oddzielających fragmenty tekstu. Niestety nie możemy tego powiedzieć o filmach, bo nie wyświetlają się.

5. Facebook

Przeglądarkowa wersja Facebooka też nie działa. Nie możemy zrobić nic bez JS-a, ale — w przeciwieństwie do wymienionych na początku serwisów, chociaż informuje o tym. Po włączeniu rozszerzenia w Google Chrome, otrzymujemy komunikat: „Facebook nie działa prawidłowo bez włączonej obsługi języka JavaScript” i otrzymujemy rozwiązanie tego problemu. Facebook informuje nas, że jeśli nie możemy włączyć obsługi JavaScriptu, to możemy odwiedzić wersję mobilną strony.

Mobilna wersja Facebooka pozwala korzystać z podstawowych funkcji serwisu i choć wygląda topornie, możemy dodawać zdjęcia, przeglądać posty znajomych i komentować ich poczynania. Nieźle, choć mogło być lepiej.

Podsumowanie eksperymentu

Niektórzy mogą powyższy eksperyment uznać ze bezsensowny. Pewnie powiedzą, że to nie dziwne, że popularne serwisy nie działają bez JS-a, skoro są oparte na JS-ie. Jednak nie taki był cel eksperymentu. Autorka chciała pokazać, że serwisy takie jak YouTube, czy LinkedIn, mimo zapewnień, że działają dla wszystkich — pominęły tych, którzy mają słabe łącze internetowe albo korzystają z nieaktualnych wersji przeglądarek.

Charlie Owens podczas eksperymentu zauważyła, że popularne serwisy działały znacznie szybciej. Swój wpis podsumowała uwagą dotyczącą transmisji danych na jej smartfonie. — Już wiem, dlaczego tak szybko tracę pakiet danych — pisze autorka sonniesedge.co.uk. — Dowiedziałam się też, że można korzystać z internetu bez JavaScriptu i będę to robiła częściej. Jeśli nie chcę JavaScriptu, to nie będę z niego korzystać — taki mam wybór. To przecież Internet, a nie JavaScript App Store — dodała.

Zapraszamy do dyskusji
Nie ma więcej wpisów

Send this to a friend