Jak działa algorytm Tindera? Zobacz, co się dzieje, gdy polubisz czyjś profil

Tinder jest bardzo zadowolony z tego systemu wyszukiwania użytkowników i na blogu wymienił przewagi Google S2 nad innymi systemami. Oto one:

  • Komórki na tej samej mapie poziomu w przybliżeniu mają ten sam rozmiar obszaru na powierzchni Ziemi. Porównywalnie, Geohash jest bardzo wypaczony, gdy znajdzie się w pobliżu biegunów Ziemi.
  • Jest to dojrzała i stabilna biblioteka z obsługą głównych języków używanych przez wewnętrzne serwery Tindera (Java i NodeJS).
  • Krzywa Hilberta 2D to quad tree, co sprawia, że agregacja jest dość łatwa. Jest to bardzo wygodne przy obliczaniu wyniku obciążenia, ponieważ można utrzymać go na niższych poziomach i w razie potrzeby agregować go do wyższego poziomu.
  • Biblioteka ma wbudowaną funkcjonalność do mapowania lokalizacji, lub pokrywa obszar geograficzny, taki jak wielokąt lub okrąg z komórkami S2.
  • S2 obsługuje komórki o różnych rozmiarach, od centymetrów kwadratowych po mile.

Zdaniem developerów Tindera, wykorzystaniej krzywej Hilberta do znalezienia drugiej połówki danemu użytkownikowi jest o 20 razy bardziej efektywne, niż gdyby korzystano ze standardowego wyszukiwania, które sprawdza się przy niedużej bazie danych.

Skoro wiemy, jak aplikacja dzieli zarejestrowanych użytkowników (wyżej pokazaliśmy tylko jeden czynnik, czyli lokalizację, choć Tinder stara się też dobierać osoby po innych czynnikach), przejdźmy do tego, co się dzieje, gdy damy lajka innemu użytkownikowi.

praca w it

Co się dzieje, gdy damy lajka?

Gdy spodoba nam się profil użytkownika, którego zdjęcie i podstawowe dane właśnie ujrzeliśmy – warto dać lajka. Wtedy nasz profil zostanie przedstawiony tej osobie, mimo że może mieć o wiele wyższą ocenę w rankingu. Oznacza to, że gdybyśmy nie dali jej lajka, nie miałaby szans sama znaleźć naszego profilu. Tinder zezwala jednak na przyznanie dowolnemu profilowi tzw. super lajka, dzięki któremu hot użytkownik natychmiastowo zobaczy nasz profil i będzie mógł szybciej ocenić, czy chciałby się z nami spotkać.

Co się dzieje, gdy ktoś się nam nie spodobał?

Tinder od lat dążył do tego, by zmniejszyć liczbę otrzymywanych dislike’ów przez użytkowników. Każda słaba ocena pogarszała ranking użytkownika, przez co trudniej mu było znaleźć drugą połówkę. Tinder musiał jednak zrobić coś, by połączyć ze sobą jak najwięcej osób, co poświadczy o przydatności aplikacji. Dlatego zaktualizował usługę i gdy daliśmy komuś dislike’a – czyli przesunęliśmy palcem w lewo, na znak, że dana osoba naszym zdaniem nie pasuje do nas –Tinder nie wyświetlał już odrzuconej osobie profilu tej, która oceniła go źle. Dzięki temu ten pierwszy użytkownik też nie dostawał dislike’a, bo dowolna ocena drugiego – i tak nie spowodowałaby połączenia profili.

Druga sprawa to wspomniany wcześniej ELO score, czyli system oceniania użytkowników, który jeszcze bardziej zmniejsza prawdopodobieństwo uzyskania przez kogokolwiek dislike’a. Twórcy postanowili, że algorytm – oprócz tego, że będzie starał się połączyć w pary osoby o podobnych zainteresowaniach, czy z podobnym miejscem zamieszkania – będzie pokazywał profile osób o podobnej pozycji w rankingach. Dzięki temu użytkownik z 9 pkt, nie zobaczy (jako pierwszy) profilu drugiej osoby z ogólną oceną 4 (chyba, że ta z niższą oceną da mu wcześniej lajka albo super lajka). Mało prawdopodobne, by ten z wyższą oceną lajkował osobę z nisko ocenionym profilem.

Ciekawostka: kupując płatną subskrypcję, możemy zobaczyć, kto dokładnie lajkował nasz profil – zanim podejmiemy decyzję o tym, czy profil danego użytkownika podoba nam się, czy też nie. Tinder Plus daje nie tylko możliwość podejrzenia, kto ocenił nasz profil dobrze, ale też możliwość cofnięcia dislike’a, który uniemożliwia połączenie w parę z drugim użytkownikiem.

Jak ważne są zdjęcia?

Na to, czy ktoś pozytywnie oceni nasz profil, ogromny wpływ ma zamieszczone przez nas zdjęcie. Dobrze dobrana fotografia nie tylko sprawi, że dana osoba da nam lajka. Każda pozytywna ocena podniesie nas w rankingu, dzięki czemu nowe zdjęcie zobaczy jeszcze więcej osób. Znaczyć to może tyle, że warto co jakiś czas zmieniać swoje zdjęcie, gdyż jak wspomnieliśmy wcześniej – algorytm Tindera promuje nowe osoby, ale też te, które dodały nową informację do profilu. Program zwraca także uwagę na ilość dodanych zdjęć oraz częstotliwość używania aplikacji.

Im częściej używamy aplikacji, tym więcej zobaczymy profili, które będziemy mogli poddać ocenie. Tak samo jest z lajkami: im częściej je dajemy, tym częściej nasz profil będzie pokazywany innym (tutaj ważne zastrzeżenie: najlepiej pozytywnie oceniać od 30% do 70% pokazywanych profili). Na atrakcyjność naszego profilu (czyt. podwyższenie oceny w ELO score) wpływa także to, czy wysyłamy wiadomości do innych użytkowników. Tinder zachęca do tego.

Kogo widzimy najpierw?

Na początku tego artykułu wspomnieliśmy o tym, że aplikacja pokazuje profile innych, opierając się na naszych ocenach. Kogo jednak pokazuje najpierw, gdy dopiero co się zarejestrowaliśmy i uzupełniliśmy profil? Przecież nie wie jaki typ profilu może nam się spodobać. Nie wie też, czy jesteśmy wybredni, czy też nie. Rozwiązanie jest proste: Tinder na początku pokazuje wysoko ocenione profile, oczywiście użytkowników z naszej okolicy. Robi to tylko po to, by pokazać nowemu użytkownikowi, że pobranie aplikacji to był dobry wybór. Dopiero na podstawie pierwszych ocen – i otrzymanych pierwszych ocen od innych – pokazuje kolejne profile.

Podsumowanie

Tinder to idealna aplikacja, która pokazuje, że dane dotyczące użytkowników warto wykorzystywać. Szczególnie, gdy chodzi o tak ważne sprawy, jak znalezienie osoby, z którą chcemy spędzić trochę czasu. Nowy algorytm sprawił, że nie opłaca się już lajkować wszystkich profili, a w celu zahamowania tego haniebnego procederu, twórcy ustalili dzienny limit polubionych profili (wynosi on 2 tys.). Zdaniem jego twórców: rzadsze lajkowanie przyniesie lepsze profile.

Mamy nadzieję, że zainteresował Was artykuł o tym, jak działa algorytm Tindera. Polecamy również nasze inne teksty z serii Jak to działa, z których dowiecie się, jak działają: Netflix, Spotify, Instagram i Dropbox.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Jak AI porusza się po pomieszczeniach bez mapy? Do końca nie wiadomo