czego uczy korporacja

Łukasz Rozbicki o tym, czego uczą: startup, software house i korporacja

Spis treści

Czym zajmowałeś się w Redefine?

Moim głównym projektem była implementacja całego serwisu dla nieistniejącego już banku. Dostałem ko(s)micznego CMSa (raczej przez jego skomplikowanie, niż przez możliwości) i musiałem ekran po ekranie dziergać całość, używając HTMLa, jQuery i templatek Velocity (takie cudo javowe, nie wiem czy to się jeszcze gdziekolwiek stosuje; mam nadzieję, że nie…). W międzyczasie przygotowywałem proste mechanizmy galerii zdjęć dla platformy Ipla.

Dlaczego postanowiłeś zmienić miejsce pracy? Czego brakowało Ci u poprzedniego pracodawcy?

Względy finansowe i rozwój. Z projektami w Redefine mogłem żyć. Dostałem się do K2, firmy, która była moim marzeniem w czasach raczkującego juniora. Mówiło się, że K2 płaci marnie, ale jest świetnym wpisem w CV. Właściwie dokładnie tak było w moim przypadku.

Dla korporacji utarto określenie “ciepłej posadki”. To mit czy prawda?

Z mojego doświadczenia i z moim obserwacji wynika, że tak, to prawda. Oczywiście, znam też przypadki, gdy szanowany pracownik był zwalniany z dnia na dzień, bo coś się zmieniło w strategii firmy, ale z reguły, jak ktoś nie myśli o pracy jako “czymś więcej”, to usiądzie w korpo i już tam siedzi wiele lat. Jeśli komuś zależy na tym “czymś więcej” (przygoda, odrobina ryzyka, zmiana środowiska itp), to nawet z ciepłej posadki ucieknie szybko.

W końcu rzuciłeś wszystko i zacząłeś robić startup. Czym różni się praca w startupie od pracy w korporacji?

Chyba wszystkim. Prościej by było powiedzieć, co jest częścią wspólną. Ale i tu od biedy mógłbym powiedzieć, że samo programowanie (w moim przypadku). Choć z tym też różnie bywało, ponieważ w korpo raczej udawało się pracę niż faktycznie coś pożytecznego robiło. Startup to z kolei był dziwny miks przygody, wolności i ciągłej walki. Nauczył mnie patrzeć na produkt nie tylko z perspektywy kodu. A może nawet przede wszystkim nie z perspektywy kodu. Nauczyłem się, że “better done than perfect” to podejście sprawdzające się praktycznie zawsze.

Dla biznesu nieistotny jest test coverage, użycie takiego wzorca czy innego. Ważny jest końcowy produkt. Oczywiście, jego jakość jest ważna, ale nie za jakość kodu ktoś płaci i nie kodu używają potem ludzie, tylko finalnego produktu. Nie dla wszystkich to jest oczywiste.

Startup uczy ryzyka, asertywności, pokazuje drogę od początku produktu do jego końca (różnie zdefiniowanego). W korporacji nie ma miejsca na te rzeczy. Przynajmniej nie dla szeregowych pracowników. Ogólnie po niemal 5 latach w startupie mogę zawsze śmiało powiedzieć, że technologia nie ma totalnie znaczenia! Ważne jest cel i to, co trzeba zrobić by ten cel osiągnąć. A w jaki sposób to jest już sprawa drugo czy nawet trzeciorzędna.

Co przeniosłeś, jeśli chodzi o doświadczenie, z korporacji do Kekemeke?

Poza technologiami, które poznałem, to nic.

Teraz pracujesz w software housie, zarządzasz zespołem developerskim i zajmujesz się m.in. rekrutacją. Co w ciągu dnia zajmuje Ci najwięcej czasu?

Był taki moment, że mój kalendarz był zawalony od góry do dołu różnymi spotkaniami (na tematy technologiczne, rozwiązywanie konfliktów, rekrutacje, planowania), a na samo programowanie miałem godzinę lub dwie. Teraz udaje mi się ponad połowę dnia poświęcać na główny projekt firmy, w której pracuję. Przewodzę też jemu i w nim też udzielam się “przy klawiaturze”. Często jednak to wciąż są spotkania, planowania, rozwiązywanie kwestii technologicznych, niż faktyczne programowanie.

Jak Twoim zdaniem wygląda dzisiejszy rynek pracy w branży IT?

Jest taki dowcip o dwóch programistach. Jeden mówi drugiemu, że odszedł z pracy. Drugi pyta, jak się czuje na bezrobociu. Ten pierwszy na to: “To najgorsze pół godziny mojego życia”. To rynek pracownika. Bez dwóch zdań. Pensje szybują coraz wyżej, developerzy z 2-3 letnim doświadczeniem (czyli często wciąż juniorzy) zarabiają dziś więcej niż senior 5 lat temu. Z jednej strony to super, a z drugiej często ludzie oczekują więcej od firmy, niż sami mogą tej firmie zaoferować. Bo zewsząd napływają do nich sygnały o programistach zarabiających 15 tysięcy miesięcznie, wyznania typu “byłem budowlańcem, nauczyłem się htmla i teraz po pół roku zarabiam 10 tysięcy!”. Ale jeśli są pracodawcy chętni by płacić takim ludziom, to czemu by z tego nie korzystać? Prawdziwi specjaliści nie będą mieli jeszcze długo problemu ze znalezieniem ciekawej pracy.  

Czego zazwyczaj brakuje kandydatom aplikującym do GogoApps?

Doświadczenia i pokory. Często to idzie ze sobą w parze, ale są też sytuacje, gdy ktoś mianujący się np. ekspertem od Reacta z 10 letnim doświadczeniem i oczekiwaniami rzędu 20 tysięcy netto zapytany o to, jak działa React (nie będę tu wchodził w techniczne szczegóły) odpowiada “nie wiem”.

To prawda, że częściej zatrudnia się tych, którzy mają mniej doświadczenia w programowaniu, ale bardzo dobrze rozwinięte umiejętności współpracy, dobrego komunikowania się w grupie i realizacji wspólnych zadań?

Z mojego doświadczenia powiem, że to raczej rzadkość.

Jak w GogoApps dbacie o rozwój umiejętności programistycznych członków zespołu?

Oferujemy pracę w „młodym i dynamicznym zespole przy projektach dla znanych firm”. A na serio, to po prostu wymagamy zaangażowania. Często sama tematyka projektu wymaga od programistów poznania nowych rozwiązań, narzędzi czy wzorców. Często developerzy sami prowokują dyskusje na tematy związane z tym, czym się zajmują. Czasem są burzliwe, ale zawsze coś z nich wynika. Zawsze ktoś pozna coś nowego, przeczyta jakiś artykuł, zapyta o coś. Staram się, by wzajemne code review były jak najbardziej szczegółowe i zawierające rozwiązania, a nie tylko przytyki do czyjegoś kodu.

ZOBACZ TEŻ:  Chcesz być profesjonalistą czy półśrodkiem? Dlaczego powinieneś dbać o inteligencję emocjonalną

To jest chyba najlepsza forma nauki, przez praktykę. Każdy z nas na tym korzysta, czy to junior, czy to senior. Współorganizujemy też różne meetupy technologiczne (na tematy Go, blockchainu, JavaScriptu). Na każdym takim wydarzeniu są ludzie od nas, zawsze chętni, by się podzielić wiedzą i chłonąć ją od innych.

Ogólnie po prostu oczekujemy zaangażowania w to, co się robi. Dzięki temu, siłą rzeczy, osoba ma okazję się rozwijać, poznawać coraz lepiej proces wytwarzania oprogramowania, technologie, procesy leżące dookoła.


Łukasz Rozbicki. Skrót ścieżki kariery: w 2010 roku frontend programmer w Redefine, później webdeveloper w K2 Internet S.A., Mobile Apps Programmer w Agorze, CTO w Kekemeke i TechLeader w GogoApps. W branży siedzi od 2007 roku. Z reguły porusza się w technologiach webowych (JavaScript).

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Granie w chmurze: Google Stadia coraz bliżej. Doom Eternal idzie na pierwszy ogień