schemat designops

Design Ops to systematyczne podejście do kreatywności. Wywiad z Bartkiem Papieżem

– Mam wrażenie, że w społeczeństwie wciąż pokutuje mit projektanta-demiurga, który tylko za sprawą swojego boskiego geniuszu powołuje do życia kolejne wiekopomne projekty – mówi Bartek Papież, Design Director w Apptension. Rozmawiamy z nim m.in. o jego definicji pojęcia DesignOps.

Fraza DesignOps pojawia się po raz pierwszy w Google w 2017 roku. Temat, jak widać, jest dosyć świeży. Czym właściwie jest to podejście? O co chodzi w DesignOps?

Tak, to prawda, gdyby DesignOps było istotą ludzką, byłoby na etapie przedszkolnym – mnóstwo czasu i przestrzeni na dalszy rozwój. Póki co nie udało się środowisku wypracować żelaznej definicji, natomiast na pewno wyklarował się już w zbiorowej świadomości rdzeń tego, czym jest DesignOps. Jest próbą niwelowania entropii wokół procesu projektowego i organizacji pracy designerów tak, aby Ci nie byli notorycznie angażowani do zadań poza-projektowych, lecz mogli skupić się na tym, co robią najlepiej – projektowaniu. 

To w świadomości zbiorowej. A jak Ty definiujesz DesignOps?

Osobiście lubię definiować DesignOps jako systematyczne podejście do kreatywności, a więc całokształt aktywności, które strukturyzują i optymalizują kwestie procesowe, narzędziowe i kulturowe celem uwolnienia pełni potencjału kreatywnego, który drzemie w zespole.

Strukturyzacja, optymalizacja. To nie jest język, który kojarzy się z pracą kreatywną.

I słusznie, bo to język biznesu. Biznesu, który nareszcie zrozumiał, jak ogromny potencjał tkwi w szeroko pojętym designie i zaprosił designerów do stołu. Dziś projektanci pracują na pierwszej linii biznesowego frontu, badając potrzeby rynku, użytkowników, definiując kluczowe procesy nowych aplikacji i usług, z których korzystają następnie setki milionów ludzi na całym świecie.

Jednocześnie teamy projektowe bardzo się rozrosły. Mam wrażenie, że w społeczeństwie wciąż pokutuje mit projektanta-demiurga, który tylko za sprawą swojego boskiego geniuszu powołuje do życia kolejne wiekopomne projekty. Oczywiście w pojedynkę. To popkulturowa papka, romantyczna, ale jednak papka. Rzeczywistość jest taka, że teamy projektowe liczą dziś nierzadko kilkadziesiąt osób – nie da się sprawnie zarządzać pracą tak dużych organizacji bez przemyślanych procesów i właściwie dobranego toolkitu.

designops bartek papiez

No dobrze, ale czy to nie zabija kreatywności?

Ha, byłem pewien, że to pytanie padnie. Faktycznie, słysząc te wszystkie straszne buzzwordy typu entropia, można odnieść wrażenie, że to cisi zabójcy kreatywnych myśli. Jest wręcz przeciwnie – dzięki wprowadzeniu działań optymalizacyjnych, poukładaniu procesów, itd. projektanci mają więcej czasu, że tak powiem, netto, na pracę kreatywną, a nie na zajmowanie się wszystkim dookoła projektu. 

Ale ta praca wokół projektu przecież nie zniknie – ktoś się musi tym zająć.

Idealnie jeśli materią DesignOps zajmuje się dedykowana osoba (zazwyczaj nazywana DesignOps Managerem), wówczas projektanci mogą skupić się w zasadzie w 100% na designie.

Realistycznie, w mniejszych teamach (poniżej 15-20 osób) zazwyczaj mówi się o DesignOps mindsecie, czyli wspólnym budowaniu wydajnego ekosystemu procesów, metod i narzędzi wspierających pracę twórczą. Nawet wówczas stosowanie podejścia DesignOps przynosi wymierne rezultaty, ponieważ raz rozwiązany problem, który zespół przekuje w konwencję/standard/proces, nie będzie zabierał już nikomu więcej niepotrzebnie czasu.

Przykład?

Spójrzmy na coś oczywistego, żeby w pełni uzmysłowić czytelnikom istotę i korzyści płynące z DesignOps. Analiza konkurencji – artefakt, który zna w zasadzie każdy designer, niezależnie od specjalizacji. Każdy zna, i każdy robi ją po swojemu, dlatego wciąż spotyka się sytuacje, gdzie w ramach jednego teamu, powiedzmy składającego się z dziesięciu projektantów, w jednym miesiącu wykonywane są trzy tego typu prace. I co? I mamy trzy różne dokumenty: wizualnie, merytorycznie, contentowo. Dlaczego? Ponieważ każdy wykonał to zadanie tak, jak został nauczony, tak jak umiał, tak jak było mu wygodnie.

Jakie są tego konsekwencje?

Dla projektantów, szczególnie młodszych stażem, brak standardów oznacza spory stres, dla managerów/liderów designu trudności w zapewnieniu odpowiedniego i stałego poziomu jakości wytwarzanej pracy. Dla organizacji straty czasowe związane z wymyślaniem koła na nowo, a dla klientów – zazwyczaj dłuższy czas oczekiwania na rezultat, lub wyższą cenę z uwagi na rozliczenia godzinowe. A wystarczyłoby opracować spójną metodologię prowadzenia analizy konkurencji, zaprojektować jej szablon wizualny, rozpropagować tę wiedzę w ramach zespołu i voila – oszczędzamy czas, pieniądze i stres. 

Oczywiście ogromnie zyskują również dwie inne kluczowe grupy – developerzy i końcowi użytkownicy przemyślanego produktu.

Co konkretnie miałby zyskać developer na DesignOps?

Pakiet benefitów jest spory. Zaczynając od tych wysokopoziomowych, dobrze ustawiony proces projektowy sprawia, że developerzy otrzymują pełen zestaw artefaktów, który jest im realnie potrzebny do pracy, a nie jak to zwykle bywa – wyłącznie makiety i być może statyczne layouty. Persony, architektura informacji, diagram user flow, mikro-animacje UI – to wszystko dodatkowe informacje, które zdejmują z developerów ogrom pracy i domysłów. 

Uważam, że osobnym etapem procesu projektowego jest developer hand-off, który niestety często bywa pomijany i jest powodem wielu rozjazdów pomiędzy oryginalną wizją a efektem końcowym. W ramach tego etapu powinno się rutynowo sprawdzać (na zasadzie peer review projektant–projektant) czy pliki zostały właściwie ponazywane, czy zostały umieszczone tam, gdzie powinny, czy nazewnictwo warstw jest logiczne, a wszystkie elementy eksportowalne. 

Schodząc piętro niżej, jeśli team operuje na logicznych standardach, wówczas komponenty UI mają konsekwentną budowę (nie ma np. centrowania na tzw. oko) i posiadają zaprojektowane wszystkie stany (default, on hover, itd.), istnieje uporządkowana hierarchia styli tekstowych, mamy zapewnioną obsługę najpopularniejszych błędów. To kilka pierwszych przykładów z brzegu, w rzeczywistości może ich być znacznie więcej. Wszystko zależy od tego, jak głęboko team może wejść w dane zagadnienie i na ile jest to opłacalne z perspektywy biznesu.

A czy zaadaptowałeś już tę metodologię we własnym zespole?

Nie mogło być inaczej. Już w ciągu mojego pierwszego roku na pokładzie udało się położyć solidny fundament pod warstwy projektową, narzędziową i koordynacyjną, bo to były najpilniejsze potrzeby. Wciąż mamy kilka zadań domowych do odrobienia w warstwie kulturowej, ale mamy je już zidentyfikowane, więc zakładam, że do końca roku i ten obszar zostanie pokryty. Przy naszej wielkości teamu wciąż operujemy na poziomie DesignOps mindset (wspólnie ulepszamy proces, narzędzia i wszystko dookoła), nie mamy jeszcze dedykowanego stanowiska DesignOps Managera. Ale z perspektywy Design Directora nie wyobrażam sobie dziś już pracy bez świadomej adopcji podejścia DesignOps.


Bartek Papież. Obecnie Design Director w Apptension, wcześniej doświadczony lider zespołów kreatywnych. Fanatyk operacyjnej strony pracy kreatywnej, założyciel digital product studio RIOT, w swojej karierze współpracował m.in. z Orlenem, Play czy firmą Mercedes-Benz. 

baner

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Aplikacja randkowa dla programistów
A jednak! Tinder na VSCode!