Co robi główny programista Quake’a w Oculusie? Realia pracy w Facebooku

Spis treści

Daniel: Ludzie techniczni, gdy zaczynają zajmować się czymś innym czasami wracają do programowania i dłubią w kodzie gdzieś tam z boku. Jak to jest w przypadku Marka Zuckerberga?

Maciek: Wydaje mi się, że jego czas jest dużo bardziej wartościowy, kiedy go wykorzystuje na zarządzanie ludźmi. Także nie mam takich informacji, ale wątpię.
Jest inna osoba, o której warto wspomnieć. Ci, którzy grali może kiedykolwiek w Dooma lub Quake’a – John Carmack, legenda Gaming industry aktualnie pracuje ze mną przy Oculusie. (przypis: główny programista przy takich grach jak Wolfenstein 3D, Doom, Quake – źródło) Jest CTO Oculusa i notabene projekt, nad którym skończyłem pracować miesiąc temu był zarządzany właśnie przez niego. Co ciekawe, John Carmack nadal aktywnie programuje. Mimo, że jest CTO Oculusa, jest w zasadzie najlepszym programistom Oculusa w tym momencie. On rzeczywiście z dnia na dzień bardziej programuje niż zarządza.

Daniel: Musi być duża przyjemność pracować dla kogoś, kto wie, co tak na prawdę jest do zrobienia.

Maciek: Tak, to jest niewiarygodne. On jest rzeczywiście na zupełnie innym poziomie. Gdy widziałem kod, który on tworzył. On nie był ciężki do zrozumienia, ale był genialnie napisany. Takie rozwiązania, które on jest w stanie wymyślić, są po prostu niewiarygodne. On jest autorytetem i ma trochę inne zadania. Jest Tech Lead. Nie zarządza częściami biznesowymi, tylko pilnuje, żeby to wszystko się trzymało kupy. Sam się też do tego kodu osobiście dokłada bo właśnie cały czas programuje.

Niedawno ogłosiliśmy i wypuściliśmy w świat nową wersję naszego softu na Oculusa, właśnie pod przewodnictwem Johna Carmacka. Mieliśmy już od kilku lat stworzoną wersję panelu zarządzania do Oculusa w Unity, ale potem John Carmack postanowił stworzyć zupełnie nową wersję od zera. I od zera, w zupełnie nowej technologii, w React VR zostało to napisane i to w kilka miesięcy. Działa sto razy lepiej niż ta stara wersja. Dużo wyraźniejsza, dużo szybka. Szacunek, za podjęcie tak dużego ryzyka, ponieważ nie wyglądało to na ewolucyjną zmianę, czyli stopniowe przejście z jednego na drugie, ze starej wersji na nową, tylko od razu skok na głęboką wodę, używając technologii, z której nikt wcześniej nie korzystał, to wszystko było prototypowe w tym momencie. I się udało.

Daniel: Co pracownicy Oculusa myślą o Google Cardboards, czyli tym papierowym odpowiedniku, do którego można włożyć smartfona i też pooglądać świat w 3D?

Maciek: Google Cardboard jest świetne! Im więcej osób korzysta w VR, tym lepiej dla nas. Chcemy ludzi przyzwyczajać do tej idei, bo jest to nowa technologia, także coś takiego, jak Google Cardboard, pozwoli ludziom nabrać smaku na VR. To może sobie każdy wydrukować, czy poskładać i wejść w świat VR. Być może jedna na sto osób pomyśli sobie – hej, to jest świetne, chciałbym spróbować czegoś lepszego – może wtedy zaczną szukać i dotrą do Oculusa. Więc wszystko co skłania ludzi do korzystania z VR jest dla nas świetne, ponieważ chcemy, aby jak najwięcej ludzi się z tą technologią zaznajamiało.

ZOBACZ TEŻ:  Polscy programiści na świecie - anegdoty z życia w Singapurze

Piotr: Jak najdłużej miałeś założonego Oculusa, nie czujesz się zmęczony?

Maciek: Kilka godzin i nie miałem problemu. To jest świetne do rozmów. Sprawdźcie sobie Facebook Spaces, to aplikacja na Oculus Rift, która pozwala się spotykać znajomym w VR. Mogę stworzyć sobie wirtualnego avatara samego siebie i mogę się spotkać w wirtualnej rzeczywistości, robiąc na przykład witrualnym telefonem, wirtualne selfie. 😉

Piotr: Czyli zamiast umówić się na mieście i spotkać się normalnie, robimy sobie avatara i nie wychodzimy z domu. To chyba nie jest właściwy kierunek… 🙂

Maciek: Pamiętaj, że nie zawsze się da. Moja rodzina, dziewczyna i znajomi są w Europie, więc pod tym względem Oculus może pomóc.

Piotr: Ok, w takich sytuacjach może być to pewnym ułatwieniem. Zastanawiam się po prostu, jak Facebook zaczyna dominować i wchodzić w coraz więcej aspektów naszego życia, czy powoli nie staje się takim drugim Skynetem z Terminatora. Co o tym sądzisz? Czy Facebook to Skynet (więcej) ? 🙂

Maciek: Cóż, idziemy powoli w tym kierunku. Co czwarta osoba ma konto na Facebooku, z którego korzysta co najmniej raz na miesiąc, a sam FB przekroczył 2 miliardy użytkowników.

Piotr: A sam VR? Kiedy według Ciebie stanie się naprawdę popularny?

Maciek: Za parę lat. Pamiętaj, że sprzedaż tego idzie już w miliony sztuk, także nie jest to tylko nowinka technologiczna, miliony osób korzystają z naszych head-set’ów na całym świecie.

Daniel: Jak myślisz, czy jest możliwość, że VR spowoduje, że ludzie przestaną używać zwykłych monitorów, przestaną używać telewizorów, tylko zaczną używać head-set’ów Oculusa do codziennej pracy?

Maciek: Jest to niewykluczone. Aktualnie cała branża VR jest mniej więcej w tym momencie, w którym telefony komórkowe były, gdy miały wielkość walizki, którą trzeba było ze sobą nosić. Mniej więcej tak to aktualnie wygląda. Spójrzmy jak telefony komórkowe rozwinęły się na przestrzeni ostatnich 20-30 lat i wyobraźcie sobie, jak branża VR i AR może się rozwinąć w ciągu następnych 20-30 lat. Całkiem możliwe, że za 10-20 lat head-set’y będą używane wszędzie i powszechnie używane do wszystkiego.

Co raz więcej socjalnych funkcji zaczyna się pojawiać w Wirtualnej Rzeczywistości, co jest świetne, bo to był jeden z głównych problemów, którzy ludzie z VR mieli, czyli właśnie ta samotność. W momencie, gdy zakładam okulary, to jestem sam. Nie ma tam moich znajomych, nie ma tam nikogo, nawet nie widzę tam ludzi, którzy są ze mną w jednym pokoju.  Więc poprzez dodawanie tych socjalnych funkcji do VR, sprawiamy, że ludzie chcą z tego korzystać więcej. Właśnie po to, aby pograć ze znajomymi, porozmawiać z krewnymi, którzy są gdzieś daleko. Właśnie to będzie sprawiać, że VR będzie przenikać coraz więcej sfer naszego życia.

Piotr: Już tak na zakończenie zatem. Powiedz, jakie umiejętności według Ciebie miały największe znaczenie, kiedy rekrutowałeś do FB, jak to oceniasz z biegiem czasu?

Maciek: Pewność siebie, bycie wygadanym, i doświadczenie, doświadczenie, doświadczenie… Naprawdę, gdy ktoś chce znaleźć sobie jakieś dobre miejsce, aplikujcie, gdzie się da. Po prostu wytrenujcie te swoje umiejętności. Żadne książki do tego Was nie przygotują, po prostu jedźcie tam, umawiajcie się na jak najwięcej rozmów kwalifikacyjnych, online, w 4 oczy, składajcie aplikacje. Tylko w ten sposób wyszkolicie się w tym zagadnieniu. Na samym interview to już pewność siebie – czyli gdy dostajesz pytanie, na które nie umiesz odpowiedzieć, trzeba je przedstawić w inny sposób. Taka umiejętność przebrnięcia przez te części, których się nie zna, do tego, co się zna. Oczywiście umiejętności techniczne też są potrzebne, ale nie jakieś konkretne.

Na Oxfordzie studiowałem Computer Science, nie żadne Software Engeneering. Więc jakby samo programowanie nie było częścią sylabusa. Uczyłem się struktur danych, różnych algorytmów, best practices, ale samego programowania mieliśmy tam bardzo, bardzo niewiele. Także w zasadzie programować się uczyłem na moim pierwszym stażu. Byłem bardzo obcykany teoretycznie, samego programowania jako takiego nie znałem, ale udało mi się dostać do Okado na pierwszy staż (internetowy sklep spożywczy). Tam się uczyłem Javy. Potem, z jej umiejętnością aplikowałem na kolejne staże. Było Red Gate Software, gdzie z kolei programowałem C#. W momencie gdy aplikowałem, C# nie znałem, tak samo jak nie znałem za bardzo Javy i dopiero na tym stażu się tego uczyłem.

Potem, jak aplikowałem do Facebooka, zostałem przydzielony do drużyny zajmującej się aplikacjami na iOS, tylko kiedy zaczynałem, to ja iPhone’a nigdy jeszcze w ręku nie miałem. Więc to też było dość ciekawe doświadczenie, bo nie tylko musiałem się nauczyć Objective C, nie tylko musiałem się nauczyć programowania na iOS, ale musiałem poznać, o co w tym iOS chodzi. Zostałem przydzielony do takiej drużyny, więc – ucz się.

Podsumowując moje luźne myśli – umiejętność szybkiego uczenia się jest bardzo przydatna. Mniej może sama konkretna znajomość poszczególnych języków, bo nie ma się żadnej gwarancji, że firma, do której chce się dostać, właśnie tego języka używa. Ale jeśli ktoś ma dobre podstawy teoretyczne i umie się bardzo szybko uczyć, to znajdzie się wszędzie. Goldman Sachs używa swojego własnego języka programowania, także tutaj nie da się w żaden sposób do tego przygotować.
——————-
Koniec części 2. Mam nadzieję, że materiał okazał się dla Ciebie interesujący. Całość wywiadu możesz posłuchać w poniższym materiale, gdzie jest dużo więcej na temat życia w Dolinie Krzemowej i rekrutacji do wielu firm technologicznych w USA:

Zapraszam Ciebie również na startup, który rozwijam – justjoin.it – to mapa rynku pracy i największy job board z ogłoszeniami dla polskiej branży IT. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca, ponad 250 firm dodało ponad pół tysiąca ogłoszeń. Także prawdopodobnie serwis będzie mógł pomóc również Tobie, bo zwyczajnie daje największy wybór w Polsce, jeżeli chodzi o pracę w IT. 🙂
Zapraszam:

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Azure KeyVault z perspektywy Dev i Ops, czyli kilka słów o KeePass’ie dla aplikacji