Chcesz być dobrym programistą? Otocz się ludźmi, od których możesz się uczyć

Jeśli firmie zależy na tym, by początkujący programista szybko rozwinął swoje umiejętności – powinna zadbać o to, by miał łatwy dostęp do starszych stażem kolegów i koleżanek. Tylko w ten sposób rozwinie się i zacznie przynosić korzyści firmie w postaci lepiej zrealizowanych tasków. W rozmowie z Weroniką Kleemann-Czarakcziew i Patrykiem Ziębą z Schibsted potwierdziliśmy nasze przypuszczenia. Bez otwartego na dzielenie się wiedzą otoczenia, trudno o rozwój.

Kiedy zainteresowaliście się programowaniem i ile czasu minęło, zanim zaaplikowaliście na staż do Schibsted?

dobry programista

Patryk Zięba: Programowaniem zacząłem interesować się pod koniec gimnazjum. Następnie spędziłem cztery lata w technikum poznając zagadnienia nie tylko związane z samym programowaniem, ale ogólnie pojętą informatyką. Po technikum przyszedł czas studiów, gdzie pogłebiałem i rozszerzałem swoją wiedzę. Do Schibsted trafiłem po około siedmiu latach od napisania pierwszego “hello world!”.

dobry programista

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Pierwszą styczność z programowaniem samym w sobie miałam w gimnazjum na lekcjach informatyki, wtedy też zainteresowałam się informatyką w bardziej ogólnym pojęciu. Idąc do liceum, podjęłam decyzję o zmianie profilu na matematyczno-informatyczny, natomiast programować bardziej “na serio” zaczęłam dopiero na studiach informatycznych. Na staż do Schibsted zaaplikowałam pod koniec trzeciego roku.

Pamiętacie swoje obawy, zanim podjęliście się nauki programowania?

Patryk: Myślę, że pewien poziom abstrakcji, z którym trzeba było się oswoić i go zrozumieć stanowił dla mnie pewne obawy. Do czasu napisania swojej pierwszej linii kodu komputer kojarzył mi się bardziej z rozrywką: gry, filmy, zdjęcia. Pisząc pierwszą linię kodu wiedziałem, że od tamtego momentu komputer to tak naprawdę mój “idealny niewolnik”, któremu muszę dokładnie powiedzieć co ma zrobić i w grę nie wchodzą żadne pomyłki.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Przed samą nauką raczej nie miałam obaw, pojawiły się dopiero wtedy gdy miałam zweryfikować swoją wiedzę i umiejętności zawodowo: czy kod, który piszę jest na tyle dobry, żeby był wykorzystywany komercyjnie? Czy moje rozwiązania są odpowiednio wydajne i bezpieczne? Oczywiście, gdy rozpoczęłam staż w Schibsted, który był moją pierwszą pracą, wątpliwości zostały rozwiane – nikt ode mnie nie oczekiwał stuprocentowej samodzielności, a rzeczy, które robiłam były konsultowane z doświadczonymi kolegami z zespołu i przez nich zatwierdzane.

Co Waszym zdaniem przyspieszyłoby naukę? A co by spowolniło ją?

Patryk Zięba: Moim zdaniem – co jest pewnego rodzaju paradoksem – rzucenie się od razu do nauki najnowszej, najbardziej “cool” biblioteki czy frameworka może spowolnić naukę. W pewnym momencie możemy utknąć nie znając podstaw danego języka. Gdybym teraz miał zaczynać od zera to postąpiłbym tak, że najpierw wybrałbym język, który mi się podoba, który rozumiem i z którym praca sprawia mi przyjemność. Następnie starałbym się go opanować, tak, żeby dalsza nauka wspomnianych bibliotek czy frameworków odbywała się ze zrozumieniem i bez frustracji.

Druga porada to uczenie się jednej rzeczy na raz. Moim zdaniem nie ma sensu zaczynać jednocześnie uczyć się języka czy narzędzia A i B. Lepiej skupić się tylko na A, później gdy poznamy i zrozumiemy A to przerzucamy się na B.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Zdecydowanym przyspieszeniem nauki jest praca nad realnym projektem, ja miałam taką możliwość w kole naukowym na wydziale, gdzie pisaliśmy programy wykorzystywane np. przez uczelnię. 

Myślę też, że warto poświęcić czas na wybór czego chce się nauczyć i zagłębienie się w temat. Programowanie dotyka wielu zagadnień, jest mnóstwo technologii i nie ma sensu starać się poznać wszystkich, bo to jest niemożliwe. Oczywiście, można popróbować wielu rzeczy, żeby zdecydować co jest dla nas najbardziej interesujące, ale poświęcanie czasu na nauczenie się podstaw jak największej ilości np. języków programowania raczej nie przyspieszy nauki samego programowania, a może ją wręcz spowolnić.

dobry programista schibsted

Na zdjęciu (pierwszy od prawej): Patryk Zięba, Software Engineer w Schibsted Tech Polska

Da się w internecie nauczyć programowania? Bez spotkań z programistą, bez pracy nad realnym projektem?

Patryk Zięba: Tutaj mam dwie odpowiedzi. Krótką i trochę dłuższą. Krótka odpowiedź to: TAK. Dłuższa wygląda w ten sposób, że jeśli chcesz być dobrym programistą, to musisz otaczać się ludźmi, od których można się uczyć. Można przerobić i przyswoić wszystkie tutoriale w internecie, ale moim zdaniem to praca z innymi ludźmi, którzy mają inne poglądy nawet na daną linijkę kodu danego projektu ma pod względem nauki największą wartość. Dlatego jak najbardziej polecam pracę w zespole z innymi programistami.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Programowanie to swego rodzaju komunikacja z komputerem, która może się odbywać się za pomocą różnych języków, dlatego porównałabym naukę programowania do nauki jakiegokolwiek języka obcego. Jesteśmy w stanie nauczyć się podstaw, poznać gramatykę, zasady wymowy, słownictwo (nawet w bardzo szerokim zakresie), ale żeby faktycznie skomunikować się z drugim człowiekiem i osiągnąć w tym płynność, potrzebujemy praktyki na co dzień, musimy używać tego języka w realnych sytuacjach.

Internet to dobre miejsce, aby zacząć i poszukać czegoś dla siebie, ale przychodzi taki moment, w którym dobrze jest poprosić kogoś doświadczonego, żeby zerknął w nasz kod i podzielił się swoimi uwagami. Następnie warto – ba! wręcz trzeba – dołączyć właśnie do jakiegoś projektu, bo to tam jesteśmy w stanie nauczyć się najwięcej i możemy zweryfikować swoje dotychczasowe postępy. Poza tym, jest to duża frajda. 

Jaką perspektywę mieliście Wy, zaraz po studiach informatycznych?

Patryk Zięba: Podczas studiów pracowałem już w Schibsted na część etatu, więc moją perspektywą po ich zakończeniu było przejście na pełen etat. Nie brałem pod uwagę innych firm (choć były takie opcje) gdyż uważam, że Schibsted to idealne miejsce pracy dla młodego programisty.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Tak jak wspomniałam na początku, na staż przyszłam jeszcze w trakcie studiów inżynierskich, a zaraz po nim zostałam w pracy na stałe. Rynek jest duży i firmy chętnie organizują praktyki dla studentów, dlatego póki co, studenci informatyki nie mają co narzekać na perspektywę pracy po studiach.

Warto studiować i pracować jednocześnie? Dlaczego?

Patryk Zięba: Uważam, że tak. Moim zdaniem studia dają podstawy teoretyczne. Im wcześniej zacznie się “przekuwać” zdobytą teorię w praktykę tym lepiej. Nawiązując do jednej z poprzednich odpowiedzi praca nad realnym projektem w zespole bardziej doświadczonych programistów to idealne warunki do rozwoju.

Widzę również inną dużą zaletę. Poznając w pracy dobre praktyki co do pisania kodu czy sposobu pracy (np. SCRUM) można sobie znacznie ułatwić pracę przy tworzeniu projektów zaliczeniowych, czy pracy w zespole na samych studiach.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Osobiście trochę zwlekałam z podjęciem pracy, część moich znajomych zaczęła pracować w branży z początkiem studiów, a znaczna większość szła na wakacyjne staże po pierwszym czy drugim roku, czyli rok wcześniej niż ja. Wiedziałam, że zdobywanie doświadczenia zawodowego jest bardzo ważne, ale z drugiej strony czułam, że przyjdzie jeszcze na to czas. 

Na pierwszych latach chciałam skupić się na studiach i zajęciach dodatkowych niezwiązanych z informatyką. Natomiast gdy po stażu w Schibsted dostałam propozycję pracy z możliwością częściowego etatu, dwa razy się nie zastanawiałam. Firma podchodzi bardzo elastycznie do studentów i nie miałam problemu, żeby pogodzić pracę ze studiami, co więcej, w dalszym ciągu miałam czas na rozwijanie moich innych pasji. Dlatego tak, warto! Jeśli tylko jest się w stanie rozsądnie to połączyć.

W jaki sposób wykorzystywaliście w pracy wiedzę zdobytą na studiach? A może było na odwrót?

Patryk Zięba: W moim przypadku było “na odwrót”. Dobre praktyki w pracy pozwoliły mi na bardziej efektywne tworzenie projektów na studia.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Studiowałam bardzo ogólną informatykę, która, uważam, wyposażyła mnie w podstawową wiedzę o szerokim spektrum. Do samej rekrutacji na staż, w większości uczyłam się sama w domu. Natomiast dużą pomocą było działanie we wcześniej przez mnie wspomnianym kole naukowym, którego ideą była praca nad projektami w taki sposób, jak to wygląda w prawdziwych firmach. 

Często słyszę, że studia informatyczne nie mają sensu dla programistów, ponieważ jest dużo matematyki, teorii, przedmiotów nie związanych stricte z programowaniem. Jestem innego zdania, ponieważ do dziś zdarza mi się mierzyć w pracy z czymś nowym, czego znajomość wcześniej nie była ode mnie wymagana, a czego uczyłam się właśnie na studiach – i już dzięki temu jest mi łatwiej podejść do wyzwania. Nigdy nie wiadomo kiedy zdobyta wiedza się przyda w tak dynamicznie rozwijającej się branży. Poza tym nie jest to kwestia tylko wiedzy, ale i sposobu myślenia, którego nauczyłam się przez te kilka lat.

dobry programista schibsted

Na zdjęciu: Weronika Kleemann-Czarakcziew. Engineering Manager w Schibsted Tech Polska

Dlaczego zdecydowaliście się podjąć staż w Schibsted?

Patryk Zięba: Schibsted to bardzo dobre miejsce pracy, wiedziałem o tym aplikując na staż. Byłem bardzo zmotywowany, aby podjąć wyzwanie pracy w tej firmie.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Kilku moich znajomych ze studiów uczestniczyło we wcześniejszych edycjach stażu i bardzo go chwalili. Wiedziałam, że firma jest na wysokim poziomie, a jej dużym plusem jest atmosfera, skandynawska kultura pracy i super ludzie. Staż był atrakcyjny finansowo, trwał dwa miesiące, więc miałam jeszcze możliwość miesięcznych wakacji przed kolejnym rokiem akademickim, a na koniec był organizowany kilkudniowy wyjazd dla stażystów do Oslo albo Sztokholmu. Wszystko to spowodowało, że bardzo chciałam się dostać na ten staż.

W jaki sposób zostaliście wprowadzeni do firmy? Jak wyglądał wasz pierwszy dzień stażu?

Patryk Zięba: Mój pierwszy dzień to była mieszanka spotkań z przedstawicielami HR, opiekunem stażowym, jak i dostosowywanie mojego miejsca pracy. Podczas spotkań z HR zostały mi przekazane informacje o strukturze firmy i kulturze pracy jaka w niej panuje. Podczas spotkania z mentorem dowiedziałem się, na czym będzie polegać moje zadanie stażowe. Poznałem również członków zespołu i projekty, nad którymi mieliśmy wspólnie pracować. Oczywiście były też kwestie organizacji pracy: podłączenie sprzętu, jego konfiguracja itp.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Pamiętam, że byłam zestresowana, mimo że nie było ku temu powodów. Pierwszego dnia mieliśmy kilka spotkań wprowadzających do firmy, dostaliśmy sprzęt i od razu zaczęliśmy pracę w naszych zespołach. Byłam dumna jak dostałam pochwałę od mojego ówczesnego team leadera za to, że tak szybko postawiłam u siebie na komputerze środowisko i projekty. 

Miałam wtedy kilku znajomych wśród pracowników i stażystów, więc to mi dodawało otuchy. Natomiast wszyscy byli bardzo życzliwi i pomocni, czułam, że jestem w dobrym miejscu.

Jakie były wasze role w zespole?

Patryk Zięba: Moją rolą w zespole było dostarczenie działającej “wtyczki” na stronie internetowej, która była rozwijana w tamtym czasie przez mój zespół. Był to idealnie dobrany problem ponieważ pozwoliło mi to poznać “od deski do deski” w jaki sposób tworzyć aplikacje internetowe w środowisku produkcyjnym. Baza danych, infrastruktura aplikacji, część backend, część frontend, ich integracja.

Weronika: Na staż dostałam się na stanowisko Frontend developera, a moje zadania polegały na wprowadzaniu ulepszeń serwisu do logowania dla ok. dwóch milionów użytkowników skandynawskich portali, m.in. systemu powiadomień o ich wygasającej subskrypcji.

Jaka jest najważniejsza umiejętność, którą wynieśliście z tego doświadczenia?

Patryk Zięba: Z technicznego punktu widzenia odwołam się do odpowiedzi powyżej. Jeśli chodzi zaś o aspekt umiejętności “miękkich” to najważniejszą umiejętnością nabytą przeze mnie w tamtym czasie była praca w zespole.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Ciężko mi wskazać jedną umiejętność, bo nauczyłam się naprawdę dużo. Przekonałam się, że jest to coś czym chciałabym się zajmować. Nauczyłam się pracować na dużych i skomplikowanych systemach, które niekoniecznie dokładnie znam, i wysokim poziomie abstrakcji oraz wyszukiwać informacje, odpowiednio formułować pytania i oczywiście lepiej programować.

Szkoliliście się także z umiejętności miękkich?

Patryk Zięba: Tak. Schibsted kładzie bardzo duży wpływ na rozwijanie umiejętność miękkich swoich pracowników. Przez te prawie cztery lata spędzone w Schibsted miałem szansę uczestniczyć w wielu szkoleniach, które pozwoliły mi zrozumieć niesamowitą wartość “soft skills” i rozwijać we mnie konkretne umiejętności nietechniczne.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Myślę, że nauka umiejętności miękkich odbywała się przy okazji. Nie mieliśmy szczególnych szkoleń w tym zakresie podczas stażu, ale pod jego koniec prezentowaliśmy przed pracownikami w Norwegii nasze stażowe projekty, w związku z czym mogliśmy liczyć na pomoc naszych zespołów w przygotowaniu prezentacji. Jeśli chodzi o dalszą pracę w Schibsted, to brałam udział w dużej liczbie szkoleń z umiejętności miękkich i bardzo sobie to cenię.

Mieliście swojego mentora, który się Wami opiekował? Czym się zajmował?

Patryk Zięba: Podczas stażu mogłem liczyć nie tylko na pomoc mojego mentora, ale także na wsparcie całego zespołu. Skupiając się jednak na mentorze jest to niezwykle kompetentna i pomocna osoba. Dla mnie najważniejsze było to, że razem z nią mogłem dyskutować nad rozwiązaniami konkretnego problemu. Jednocześnie pokazywał mi alternatywne podejścia. Czułem, że to nie jest tak, że jestem osamotniony w rozwiązaniu mojego zadania. Wspierał mnie i pomagał mi w trudniejszych zagadnieniach. W tamtym czasie mój mentor pełnił rolę Tech lead’a.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Tak, jak najbardziej. Był to kolega z zespołu, senior fullstack developer z dużą wiedzą o frontendzie. Był bardzo cierpliwy i serdeczny, zrozumiale tłumaczył różne zagadnienia, wielokrotnie zachęcał mnie do poszukania jeszcze lepszego rozwiązania, podsyłał mi wiele ciekawych artykułów albo stron, na których sam szukał inspiracji.

Czym różniło się wasze wyobrażenie o tym, jak wygląda zawodowe zajmowanie się programowaniem od tego, z czym mierzyliście się na stażu oraz w późniejszych ścieżkach kariery?

Patryk Zięba: Moje wyobrażenie było takie, że praca programisty jest bardziej hmm “indywidualna”. Zamykam się na 8 godzin, piszę swój kod i koniec. Myliłem się. Nie brałem pod uwagę tego, jak bardzo ważna jest praca w zespole i umiejętności miękkie, które sprawiają że sama praca staje się dużo łatwiejsza i przyjemniejsza.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Chyba tym, że normalnym jest nie wiedzieć czegoś, nawet mając doświadczenie, i że nie da się być ekspertem we wszystkim.

Czym zajmujecie się teraz?

Patryk Zięba: Cały czas kontynuuję pracę jako programista. Pomagam rozwijać produkt, który powstał tuż po zakończeniu mojego stażu.

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Obecnie jestem Engineering Managerem cztero-, docelowo pięcioosobowego zespołu, który tworzy produkty dla regionalnych gazet w Norwegii. W międzyczasie dalej programuję, ciągle uczę się nowych rzeczy, ale dużo czasu poświęcam pracy organizacyjnej i pracy z ludźmi, co sprawia mi dużo satysfakcji.

W jaki sposób dzisiaj wykorzystujecie doświadczenie zdobyte na stażu?

Patryk Zięba: Na stażu poznałem podstawowe narzędzia, zagadnienia, problemy i sposoby ich rozwiązywania. Praca po stażu, jak i ta obecna to ciągłe rozwijanie “w głąb i wszerz” tego czego doświadczyłem na stażu i w pracy nad innymi projektami. Poznawanie nowych narzędzi, bibliotek, sposobów na pisanie dobrego kodu, sposobów na efektywną pracę. Człowiek uczy się całe życie. 

Weronika Kleemann-Czarakcziew: Przejście między stażem a pracą było dla mnie bardzo płynne, przez to, że zostałam w tej samej firmie, dlatego ciężko mi oddzielić staż jako osobne doświadczenie. Niemniej, był to najlepszy wstęp do pracy zawodowej jaki mogłam sobie wymarzyć. Poznałam ludzi, narzędzia, dobre praktyki w programowaniu i pracy z zespołem oraz kulturę firmy.


Patryk Zięba. Software Engineer w Schibsted Tech Polska. Dołączył do Schibsted w 2016 roku, był częścią zespołu Bergens Tidende. Ukończył Politechnikę Krakowską i dołączył na stałe do zespołu, aby kontynuować swoją przygodę z Javascriptem. Obecnie Patryk jest liderem technicznym w innym zespole należącym do struktury Regional News Destinations.

Weronika Kleemann-Czarakcziew. Engineering Manager w Schibsted Tech Polska. Dołączyła do Schibsted w 2016 roku po ukończeniu 3. roku studiów. Spędziła dwa miesiące w zespole Stavanger Aftenblad, gdzie po zakończeniu stażu zaproponowano jej pracę w niepełnym wymiarze godzin. W 2018 roku ukończyła Akademię Górniczo-Hutniczą i niedługo potem wzięła udział w rekrutacji wewnętrznej, w wyniku której awansowała na stanowisko Engineering Managera jednego z zespołów w strukturze Regional News Destinations.

Zapraszamy do dyskusji

Patronujemy

 
 
More Stories
Sylius - platforma eCommerce open source - historia, zespół, biznes
Zbierz odpowiednich ludzi skupionych wokół konkretnego celu. Historia Pawła Jędrzejewskiego